Nauka czytania 4latka

Jaką książkę wybrać? Chciałabym uczyć córkę czytać metodą sylabową. Możecie coś polecić? Z góry dziękuję:-)
«1

Komentarz

  • moje sylabki są dobre, ale to nie książka, tylko zestaw pomocy :)
    a córka już na pewno gotowa uczyć się? bo czasem nie warto za szybko i coś co w wieku 4. lat pochłonie godziny za dwa lata będzie pyknięte w minutę.
  • Cieszyńska seria Kocham czytać.... jeśli dziecko chce! Moja chciała bo bracia się uczyli. Ale nic na sile, to małe dziecko jeszcze
  • Moja J. znała litery i sama nauczyła się czytać z serii Jagody Cieszyńskiej "Kocham czytać", miała wtedy tak nieco ponad 4 lata; rok już minął od tego czasu i teraz już czyta płynnie, ale czasami sama wraca do ostatnich książek z tej serii. Nam bardzo pomogły, ale ja ekspertem nie jestem, więc nie wiem, czy godne polecenia są
  • edytowano wrzesień 2015
    Również Cieszyńska seria "Kocham czytać". I "Moje sylabki", na początek cz.1.
    I jeszcze Agnieszka Bala "Przedszkolak kocha czytać". Dla dzieci w wieku przedszkolnym fajny jest również pakiet A. Bali "Myślę, czytam, rysuję. Rozwojowy model terapii" - ćwiczenia ogólnorozwojowe + wprowadzenie w naukę czytania metodą prof. Cieszyńskiej.

    Źródłem inspiracji mogą być również blogi:
    http://blog.centrumgloska.pl/
    http://krainasary.blogspot.com/
    http://zabawysylabowe.blogspot.com/

    W tym wieku warto zadbać o umiejętności ogólnorozwojowe przygotowujące do nauki czytania: analiza i synteza wzrokowa (ważne do różnicowania liter), kategoryzacja, szeregi i sekwencje.
  • Kocham czytać + Moje sylabki.
    Dla wielbicieli wyszła nowa seria o podróżach po Polsce :) (zeszyty 31-34).
  • A strony mówiące o pamięci lub/i koncentracji uwagi takie tajne jak np ta ''bliska'' znacie?
    Może @majolijka?
  • Nie jest to co prawda podręcznik do nauki czytania, ale myślę, że czterolatce może się spodobać "Berek Literek" Agnieszki Frączek - zabawne wierszyki, pięknie ilustrowane o każdej literce alfabetu, bardzo przyjemnie się czyta i ogląda :-)
  • @ramatha
    Nie bardzo rozumiem pytanie, szczególnie "takie tajne jak np. ta "bliska" - czy możesz rozwinąć? Czy chodzi o ćwiczenie pamięci u dzieci? W jakim wieku?
  • A Falski odpada?
  • @majolijka... Odpowiedzialabym Ci o co mi chodziło ale sama siebie nie rozumiem :) jakieś zaćmienie czy cos. Mam przekonanie ze chodziło mi o blog głoski - czyli ten pierwszy link który podalas.
    Szukam podobnych blogów ale poswieconych treningów koncentracji uwagi i poprawie pamięci dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Trochę przejrzalam te blogi ale nie do końca tego szukam wiec może znacie cos godnego polecenia.
  • A nie myślałaś o glottodydaktyce? :)
  • O mamuniu! Napinałam się żeby ją nauczyć kombinowałam, ileś tam razy nie była w stanie zapamiętać kilku sylab,..
    Mąż kupił komiksy Tytusy, nauczyła się sama nie wiadomo kiedy. Ma niecałe 7 lat, od pół roku conajmniej czyta z marszu już prawie płynnie.
  • Drogie to "Kocham czytać"! ja się nauczyłam czytać, jak miałam niecałe 6 lat tak po prostu przy starszej siostrze. Na pewno rodzice mi nic nie podsuwali. Teraz nie mam parcia, żeby moje dzieci czytały mając 4, 5 czy nawet 6 lat. Samo przyjdzie. A czytanie we wczesnym wieku nie znaczy, że dziecko będzie geniuszem i odwrotnie - niejeden geniusz czytał dopiero jak miał lat 7 czy 8. A niektórzy w ogóle nie umieli czytać ;)
  • Moje same nauczyły sie czytać w wieku ok 5 lat.
  • napisze cos pod prąd

    buntujemy sie przeciwko 6 latkom w szkole, że nie są gotowe na nauki
    a jednocześnie uczymy 4 latki czytania,
    to skoro uczymy czytania 4 latki , po co sie buntować przeciwko 6 latkom w szkole, skoro logiczne wydaje się, że po 2 latach nauki czytania w domu, powinny biegle czytać i pisać, czyli są gotowe

    nie rozumiem
  • edytowano wrzesień 2015
    ja to jednak jestem dziwny rodzic i wdług współczesnych standardów wyścigu nauczania dzieci, zacofany ;0 ;) ;)
    bo nie przychodziło mi do głowy uczenie 4 latka czytania
    według mej oceny to jest wiek głównie do zabaw typu, dzieciństwo zwyczajne
    bieganie, tańczenie, rower, hulajnoga, basen i inne

    czego sie boicie ??/
    że dziecko zostanie z tyłu w edukacji ???
    szczerze w to wątpię , ze bez tej nauki czytania w wieku 4 lat zostanie w przodzie
    dokonujemy z lekka gwałtu na rozwoju dzieci , takiej naturalnej
    jak czytam grupe na fejsie, ED, to mi się włos na głowie jeży
    jakos nie widze tam wpisów dzieci szukających pomocy w edukacji, a w sumie jak uczą się od 4 roku życia, to powinny być na tym etapie ( tak, złośliwie piszę tę linijkę) i pisać tam ,tylko rodzicó dzieci , tak mniej więcej średnio licząc od 10 miesiąca życia dziecka , rodzic pyta
    " czym uczyć, jak uczyć, itp"

    a gdzie normalność , zwyczajność rozwoju ,

  • Ano
    @Malgorzata wyraziłaś i moje wątpliwości
    ale nie miałam odwagi tego napisać ;)

    Takie korpometody
    Co innego, jak dziecko samo garnie się i ogarnia temat, co innego uczyć go tego
    Przeciętnie rozwijający się 4latek nie jest jeszcze gotowy do nauki czytania
    Ważniejsze są inne umiejętności, które należy w tym wieku kształtować
    ale jak ktoś bardzo chce, czemu nie
  • @kociaro
    delikatnie pisząc, to nie są moje wątpilowści, tylko bezduszna obserwacja dziwnych zachowań rodziców z mej strony

    współczesny rodzic edukuje dziecko, a posyła je do przedszkola i większa częśc grupy 4 latków nie potrafi jeść samodzielnie, pić w kubka , trzymac dobrze widelca i inne takie
    ba, prawie w ogóle nie ogarniają własnej osoby, typu ubrać się, załozyc buty
    duzo by pisać

    no, ale czytać się uczą
  • @kociaro
    obstawiam, że zaraz wszyscy napiszą, jaki to mój osobity 4 latek super hiper itp
    ja nie piszę personalnie do nikogo
    ale obserwacje w tzw "terenie" są miażdżące
    bardzo dużo dzieci ma poważne braki samoobsługowe
  • jestem za stwierdzeniem @Malgorzata
    4 lata to czas rozwój małej motoryki, czyli wszelkie budowania z klocków , koordynacji , czyli tańce podskakiwańce i współpracy z innymi ,czyli zabawa, zabawa, zabawa


  • Jest to też czas tzw zabaw "dywanowych", czyli wszystkich pełzań, czołgań, kulań itp. Bardzo potrzebna baza do póxniejszych umiejętności, niestety-często pomijana i lekceważona, jako niepotrzebna, bo lepiej posadzić przy stoliczku i wręczyć narzędzie pisarskie lub w ostateczności kredki.
    Wspólcześni rodzice (cóż, niektórzy nauczyciele też niestety) bardzo nie lubią kolejnych, niezwykle potrzebnych zabaw - tzw brudnych. Malowania farbami na dużuch powierzchniach, wycinania, rozsypywania sypkich produktów, ugniatania plasteliny, rozsypywania, rozlewania itp.
    To z moich obserwacji i doświadczeń
  • moja ukochana metoda na ten wiek dziecka, to jest Metoda Dobrego Startu - piosenka, zabawy angażujące wszelkie wymienione wyżej funkcje i na końcu rytmiczne rysowanie do piosenki ...
    się rozmarzyłam, szkoda ,że już nią nie pracuję
    ale sama idea jest ważna: piosenka+ rytm+ wzór i to jest podstawa do czytania
  • Matka6 opisz dokładniej, proszę.
    Mój 4-latek malowanie na dużych powierzchniach lubi, ale na jakieś góra 10 minut. Starsi lubili sie dłużej bawić farbami.
  • nie trzeba więcej niż dziesięć minut ,co jakiś czas
    prof Bogdanowicz opracowała metodę - w skrócie mówiąc- do każdej piosenki jest jakiś wzór; najpierw uczy się piosenki , wystukuje jej rytm na woreczkach zachowując kierunek od lewej do prawej, potem wielokrotnie śpiewa wykonując ten wzór
    najpierw proste wzory, potem litery - wszystko na wesoło

    w rytmie zajęć i kart pracy jest dużo ćwiczeń grafomotorycznych, wzrokowych, słuchowych
    na ten przykładhttp://harmonia.edu.pl/pl/p/METODA-DOBREGO-STARTU-OD-WIERSZYKA-DO-RYSUNKU-DLA-DZIECI-34-LETNICH/200
  • edytowano wrzesień 2015
    dobra

    napisze jeszcze coś
    nie przypominam sobie będąc dzieckiem w szkole, to sie teraz nazywa wczesnoszkolna edukacja ;)
    aby były te wszystkie ćwiczenia, takie śmakie i owakie
    nie było często nawet zerówki
    szło sie do szkoły , był zeszyt, ołówek i sie bardzo duzo pisało, od szlaczków, po literki póżniej
    ale dzieci szły do tej szkoły, wybiegane, wybawione, wytańczone, bo dzieciństwo spędzały na podwórku, nieświadomie często uprawiając wszelka motorykę i mała i dużą
    a analafbetów nie produkowano w tych szkołach ;) ;)

    nie chodzi mi o pochwałę tamtych czasów
    ale o ten naturalny rozówj bardziej

    obecnie dzieci maja pełen zestaw ćwiczeń, wsparcie logopedów, psychologów, poradni
    zajęć takich śmakich i owakich
    ale beztrsokiego dzieciństwa nie mają
    bo nawet jak juz pójdą do tego parku , to słyszą pełno nakazó, zakzów i ostzreżeń , ze najchybniej zycie w tym parku na zabawie stracą
    a wypełnija w ćwiczeniach tylko pojedyncze zdania , albo literki, by potem w kolejnych latach przyniesć "dysgrafię"

    gdzieś po drodze od wczesnych lat odbieramy dzieciom dziecinstwo
    takie proste , zwyczajne
    a od najmłodszych lat, czasem miesięcy , edukacja , edukacja, edukacja



    a jak przychodzi lekcja wuefu, pół klasy zwolnienia z tych lekcji

    eh
    cos sie chyba pokiełabasiło


    nie neguje edukacji
    i nie wychwalam tamtej

    umiar jakiś potrzebny
  • pisze to, gdyz mam juz "ogląd " dzieci , kiedy one są już dorosłe
    sporo tych dorosłych znam , od przedszkola często
    jakos nie widzę wybitnych osób pośród tych, które od 3-4 roku zycia chodziły na wszelkie mozliwe zajęcia przedszkolne, jak i pozaszkolne
    ot , normalni ludzie , bez wybitności , w dziedzinie gdzie dawniej rodzice peany nad umiejetnosciami owych dzieci powiadali jakie to dziecko wybitne
    więc gdzie jest szkopuł ??
    skoro wybitne ?? było, to chyba powinno być w wieku lat 20-25 bardzo znane i głosno i tej wybitności




    tak troche wkładam kij w mrowisko
    bo czy nie bywa tak, ze dzieci moga byc przestymulowane ponad swój rozwój , wiek i mozliwości ???
  • edytowano wrzesień 2015
    miałam okazje obserwowac grupe dzieci ( sporą) latem, w wieku 4-8 lat
    kiedy rodzice sie nie wtrącali z edukacyjnymi pomysłami ;) ;) ;)
    to były dzieci z róznych rodzin,
    nie zauważyłam ani razu, aby kiedykolwiek którekolwiek z nich wpadło na zbawę edukacyjna typu, pisanie, liczenie, czytanie
    WSZYSTKIE razem w grupie organizowały sie we wspólnej zabawie, budowanie szałasu w lesie, zbieranie żab i róznych innych robaczków do wiaderek, zwłaszcza po deszczu
    obserwowali wiewiórki prawie oswojone, gry wymyśalali sami
    ganiali sie wzajemnie, w podchody grali, no różne zbawy, wszystkie ,naturalnie na poczekaniu wymyslane, świetnie zorganizowane z podziałem hierarchicznym ;) bez duzych konfliktów itp itd
    no długo by opisywać
    obserwacja trwała 2 miesiące
    nigdy ,ani raazu nie widziałam aby wyrażali potzrebę czytania, jakąkolwiek metodą, ani nawet aby starsi uczyli tego młodszych, ( domniemuję , że umieją skoro średnia czytania to 4 lata obecnie;)
    i myslę, że nauczyli sie więcej przez te 2 miesiące niz cały rok szkolny
    tworzyli świetną grupę
    rodzice się nie wtrącali ,
    ze ktoś z kims sie nie bawi, albo, ze dajmy na to Gucio powinien być przywódcą
    dzieci bawiły sie super świetnie same
  • Kiedyś dziwilabym się jak wy, ale ostatnio trochę pochłonął mnie temat rozwoju pamięci i mózgu. Cały czas zgłębiał ta tematykę wiec jak się myle to wyprowadzcie z bledu.
    W kazdym razie wychodzi na to ze mozg naszych dzieci stale się rozwija od tego ile bodzcow dostanie tyle polaczen sobie wytworzy a optem może z tego korzystać. Tak na przyklad male dzieci najlatwiej łapia melodie języka i najlatwiej ucza sie jezyka obcego. Można wykorzystać tę umiejętność i ułatwić dziecku naukę w późniejszym okresie. Moj 3 latek chętnie ogłada bajki po angielsku, bo je sam wybiera. Ksiażeczki do czytania po angielsku przynosi równie chętnie jak te po polsku.
    ...
    Czyta globalnie (rozpoznaje) kilkanascie wyrazów. Po co czytać globalnie? Po to żeby zrozumieć sens czytania, ale żeby do tego doszlo w mózgu musza zajsc rożne skomplikowane zamiany obrazu widzianego na slowo ktore ten wyraz oznacza. Jest to ćwiczenie mózgu.
    Rozpoznaje tez większość liter. Ma z tego frajde i stad moj pomysł na naukę czytania. Próbujemy na razie metoda sylabową, ale najbardziej moje dziecko interesuja same literki. Owiera ksiazke i każe sobie czytać. Poza tym jest na etapie chodzenia i mówienia "K jak Krzesło, S jak stół" itd.. Jakkos ięż,ko mi wyobrazić sobie, że mam z tego nie korzystać i nie reagować. Podążam za dzieckiem.
    ...
    To tak samo jak podsuwam mu od czasu do czasu plasteline, farbki, kredki, klocki itd. JAk jest z kolegami czy kuzynami, to biega i bawi sie na dworze. Jednak czas w domu jest równie ważny jak czas ćwiczeń fizycznych. Są to ćwiczenia mózgu, równie ważne. To nie tylko nauka czytania, ale nauka kojarzenia, koncentracji, słuchania, kategoryzacji, ćwiczenie pamięci na różnych jej etapach.
    Zabawa klockami ma duże przełożenie na pózniejsze rozumienie i uczenie się matematyki.
    Wszystko ma znaczenie. Jeśli dziecko wykazuje chęć czytania, to należy za nim podążać moim zdaniem, jeśli nie to oczywiście nie należy go zmuszać.
  • Ja to chyba zua matka jestem :-/ Nie czytam tych mądrych ksiąg o rozwoju dzieci. Chyba będę miała głupie dzieci X_X
  • Ech - my po porazce u naszego obecnego czwartoklasisy, ktory teraz ledwo czyta (choc to bardziej skomplikowana sprawa), mamy mała 4,5 latkę, która niedawno zazyczyla sobie , zeby ja nauczyc czytac. Prosbe powtorzyła niezaleznie w stosunku do taty, mamy i kilku starszych braci ;) Na razie opanowala wstepnie liczenie, umie sama wklepac kod do przedszkola ;) (ja mówie, jaka ma byc liczba, bo z ostatnia moze byc problem i sama ja znajduje na klawiaturce). Ma takiego pseudo laptopa, który jak sie przycisnie litere na klawiaturze, to mówi np. ć - ćma itp. i czesto do tego wraca. Pisze jak kura pazurem i wszystko jej jedno w która strone, ale ostatnio sama napisala AIOM czyli moja ;) Czytanie ksiazeczek wymusza na wszystkich niekoneicznie chetnych. Wczesniej mialam jednego takiego, który majac 5 lat nauczyl sie sam czytac - mial ulubioną ksiazke i nagle okazało sie, ze potrafi - ciagle ja mial, w samochodzie itp. Ale mam i takiego, który nauczyl sie MÓWIC jak mial 4 lata ;)
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.