Betonowe dzieci

image

hi hi moja piaskownica
«13

Komentarz

  • image

    ale chociaż było się razem...
  • edytowano październik 2015
    Uuuu
    To u mnie pod blokiem był wypaśny plac zabaw
    Ogrodzony belkami z drewna
    Tzw małpi gaj
    Takie jak teraz budują

    Az ciekawa jest czy on nadal tam jest


    Juz jako tzw małolaci spedzal8smy tam cały wolny czas
    Dzieląc go także na gry zespołowe na trawie pardąs trawniku

    O dziwo nie przypominam sobie byśmy komukolwiek wtedy przeszkadzali
    A pod każdym blokiem były sporo młodzieży dorastającej

    Bardzo dobrze wspominam te wspólny czas
    I z sentymentem 8->

    Myślę że gdybyśmy się dziś spotkali w tamtej grupie to byłoby jakby to było wczoraj
    Stanowilismy świetna paczkę koleżeńską

    Jako dziecko i młodzież mieszkałam w wieżowcu

    Dziś mieszkamy po całym świecie
  • Ale po tytule
    To pomyślałam

    A to pewnie o tych moich co gadasz , gadasz i nic nie dociera
    Beton
    Mur =)) >:)

    Bo właśnie jestem po wielkiej improwizacji rodzicielskiej
    A przede mną takie ktoś stało :-B :-B :-B
  • Z dużym sentymentem wspominam dwa ognie, sznura, podchody... Fajne czasy, takie twórcze -sklepik na skraju lasu - kamienie, liście i kapsle :)
    K
  • Bo komputerów nikt nie miał, a w telewizji niewiele było dla dzieci atrakcji...
  • Też sobie mędzę na klikającą młodzież, ale to chyba jednak problem wiecej niż jednego pokolenia - moja mama zawsze wspominała, że ona musiała sobie lalki uszyć sama, a pojazdy dziadek jej strugał z drewna, nie to co teraz, gotowe sanki i pluszowe misie w sklepie sie kupuje... ;-)

    Zastanawiam się, co krytykowali Adam i Ewa patrząc na zabawy swoich synów ;))
  • Ja z Pragi jestem, więc jak coś było, to było krótko, póki nie zdemolowali, albo żule się nie zadomowiły ;)
  • mysmy byli ziemianie nie betony ;))
  • kupiłam w wakacje córce gumę (do skakania ;) ) i próbowałam zainteresować, bo za moich czasów to się godzinami w to skakało,
    usłyszałam, że to przecież nudne... :-/
  • Pod moim blokiem starym plac wypasiony tylko jakiś pusty..
  • O, @Joanna36, rzeczywiście - ta pustka. Jak przyjeżdżam na moje podwórko, gdzie zawsze było pełno dzieci, teraz są pustki.
  • Taaaa... Gra w gumę i w zośkę 8->
  • I w klasy, i w dwa ognie i w palanta. I puszczanie latawców samodzielnie wykonanych.
  • A w panstwa??? Ale kto by dzisiaj dziecku dal do reki finke...
  • Ktoś z orga na pewno by dał ;).
  • U nas w szkole dziewczynki w gume grają.
  • W klasy i w dwa ognie tez grają. :-)

    W państwa to ja jak przez mgle pamiętam, wiec dzieciom nie wyklaruje. :-(

    Jeszcze pikuty byly!
  • Pikuty tez z nozem :)))
  • Jak wrócę to zaopatrzę sie w finke. O niebo lepsza od scyzoryka. :-)
  • Tak. Mam gdzieś nawet zdjęcie jak gram w piaskownicy w noża.
  • W panstwa to sie bralo noz, rysowalo zarys jakiegos wyimaginowanego kontynenty na ziemi ( potrzebny byl jakis kawalek lyesgo placu) i - wpierw kazdy rzucal nozem, tak aby ten wbil sie w ziemie i 'odkrawal' sobie kawalek owego kontynentu, a potem sie kolejno rzucalo tak, aby urac kawalek przeciwnikowi ( aby odkroic oczywiscie now musial sie wbic w ziemie, a potem sie prowadzilo po ziemi linie wytyczona nieejako przez ten wbity noz) jesli noz sie nei wbil, to byla 'skucha' - tracilo sie ruch.
    A , byla tez gra w komorki do wynajecia. I oczywiscie wszyscy sie zbierali pod trzepakami:)
  • jeszcze pamietam, ze u babci byly kuchnie weglowe w bloku ( sic!!!), wiec co jakis czas przyjezdzala fura z weglem do jakiegos lokatora. Wszystkie dzieciaki czekaly, az po jej rozladowaniu bedzie mozna wejsc na fure i przejechac sie 'do zakretu'. pamietam, ze kiedys babcia jak raz dala mi swiezo wyprane ubranie, ale coz - przyjechala fura... do domu wrocilam usmolona jak kominiarz. Do dzis pamietam szorstka reke Babci, ktora mnie szororwala nad miednica z pylu weglowego:)))
  • Mnie sie przypomniało jak chodziliśmy nad tory, kladlismy monetę i czekaliśmy na pospieszny X_X a potem szukaliśmy jej miedzy podkladami i kamieniami. Taka plasciutka sie robila. :D

    Dawne czasy miały te dobre i te gorsze strony ;-)
  • My w panstwa gralismy z patykami. Kazdy ze swojego kola ile sie wyvhylil i odrysowal patykiem, tyle zabieral. Bawilismy sie tez w podchodt.
    A na trzepak do kolezanki chodzilismy, bo tylko u niej na podworku byl.
  • My w panstwa gralismy z patykami.
    ----
    Ech, to mlode pokolenie... ;-)
  • My tez w panstwa gralismy patykami a w statki nozami,takimi z aluminium ,bo nie wszyscy finki mieli,
    Ww karty tez sie gralo i kapsle,wypasne trasy chlopaki robili,
    Opalalo sie na dachu wiezowca w lato a w zimie w klubie w piwnicy,choc dlugo nie przetrwal,lol
    W chowanego,gume,zimne ognie,
    Jak mlodsi bylismy to w sklepiki i inne dziewczece zabawy,z kocami na trawniku,rowery i wrotki,
    Bardzo zgrana grupa bylismy a bylo nas naprawde duzo.
    Super piekny czas,
    I tak do dzisiaj jak sie po latach spotykamy to jakbysmy sie wczoraj rozstali,,fajne wspomnienia.
    Smingus dyngus to byl dopiero show i hit pod blokiem .

    @Malgorzata nie ma juz tam,ale wypasny zrobili kolo Siodemki,wypasny bardzo,
    Kolo bloku jest parking gdzie byla piaskownica,
    Za to z boku gdzie sie siedzialo i slonecznik jadlo ,pobudowali sklepiki,gorka te juz malutka .
  • W panstwa @Savia sie gralo patykami,poniewaz rzucalo sie nimi w konkurenta :)
    Rysowalo sie wielka kule ziemska i dzielilo na kraje wg liczby graczy,
    Jeden bral patyk i wypowiadal:
    "Wywoluje wojne przeciwko "....w miedzy czasie wszyscy pozostali gracze uciekali,osoba wywolujaca wojne musiala trafic patykiem w osobe,ktorej wywolala wojne poruszajac sie po swoim terenie ,jak trafila to sobie kawalek odrysowywala :)
    Tak to pamietam :)
  • edytowano październik 2015
    W statki podobnie jak na kartkach,kazdy wybieral sobie forme swoich statkow,kolko ,kwadrat itp,pozniej rzucalo sie nozem i robilo nastepne jak najdalej ,ale trzeba bylo tak rzucac co by dalo sie rade wskoczyc na wlasna "burte" ,pozniej rozpoczynala sie bitwa ,wbijajac noz w statek przeciwnika ,trafiony zatopiony i stawal sie nasz zmieniajac forme ,
    Uwielbialam w nia grac >:D<

    A jeszcze swego czasu byly bardzo popularne proce ,chlopcy nam robili wymyslne z kolorowych kabli,ah,ilez pudelek po zapalkach moja mama sie nawyrzucala pelnych haczykow :D ,bo to taka nie dziewczeca zabawa :-\"
  • W państwa -miasta to grałam na asfalcie i wystarczył kawałek kredy. Tylko mój najstarszy brat miał nóż i wolno mu było go używać.

    Co do dawania dziecku noża...

    Moja córka dostała finkę, od taty swego, bo jak to tak bez noża do szkoły chodzić...
    Pokrowiec się rozpiął , albo sama nie dopięła, i jak biegła do autobusu -przebił przez brezent plecaka i dziabnął w nogę. Wróciła z przeciętą tętnicą podkolanową... Na pogotowiu lekarz podejrzliwy, śledztwo niemalże prowadził, przesłuchiwał mnie i córkę osobno, bo mu się podejrzana wydała rana w tak nietypowym miejscu, i jeszcze córka twierdziła że ona tak sobie sama kuku zrobiła...
  • Y Babci faktycznie w Panstwa gralo sie patykami, ale u mnie pod blokiem byla wersja z nozem:)
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.