Ministerswo Zdrowia chce,by to Położne znieczulały rodzące...

«13

Komentarz

  • edytowano październik 2015
    Kolejny ,,wspaniały" pomysł naszych rządzących. Kolejne oszczędności chcą zrobić ludzkim kosztem.
    Uważam, że znieczulenie powinno być w wyjątkowych, indywidualnych przypadkach. Kierunek powinien być nastawiony na mniejsze zmedykalizowanie porodów, na mniej przeszkadzania naturze.
    Jeśli jednak tak się zdarzy, że znieczulenie będzie potrzebne, to nie powinna tego robić położna. Chory pomysł Ministerstwa Zdrowia.

    edit. literówka
  • Bez przesady położna to samodzielne stanowisko, osoba po studiach medycznych zajmująca się tylko porodami.Nie sądzę żeby miała problem z oceną kiedy jest potrzebne znieczulenie oraz czy podanie go jest bezpieczne. Pamiętam dobrze moją paranoję pocesarkową, kiedy lekarz nie doczytał mojego uczulenia na pyralgin i wpisał jako środek p/bólowy po cesarce. Oczywiście położna wyłapała błąd ale zmienić leku już nie miała prawa, zanim znalazła lekarza, który wypisał nowe zlecenia ja traciłam przytomność z bólu.
  • -podać pyralgin czy inną tabletkę, czopek czy globulkę...
    -ocenić kiedy potrzebne jest znieczulenie...
    -ocenić czy podanie go jest bezpieczne...

    -... a wykonać wkłucie w kręgosłup, to jest ogromna różnica.
  • -znieczulenie po cesarce podawane jest w kroplówce nie w czopkach czy tabletkach
    -są inne sposoby znieczulenia przy porodzie, nie musi to być zewnątrzoponowe czy popajęczynówkowe, w sumie nie doczytałam się o jakie chodzi
    -nawet jeżeli chodzi o powyższe znieczulenie to uważam, że położna po przeszkoleniu da sobie świetnie z tym radę skoro daje radę poprowadzić poród
    -tutaj właśnie pojawia się pytanie co tak naprawdę może połozna bo teraz żeby zostać położną trzeba skończyć ciężkie, medyczne studia ale status jej nadal pozostaje jak wcześniejszy czyli osoby po 2-letnim studium lub po liceum pielęgniarskim
  • Była mowa o tym, że położna ma zastąpić anastezjologa, więc to nie chodzi o masowanie rodzącej krzyża . Ani podanie kroplówki.
    Była też mowa o tym, że wystarczy przepracować pięć lat w zawodzie położnej - i nic o przeszkoleniu. Do tego się odniosłam.
  • Ja nie rozumiem oburzenia, chcecie rodzić w domach albo w domach narodzin, a odmawiacie położnym poszerzenia ich uprawnień. Uważam, że im więcej uprawnień ma położna tym poród jest spokojniejszy i bardziej dostępny w innych miejscach niż szpital.
  • Analgezja regionalna to nic innego, tylko znieczulenie zewnątrzoponowe. O tym była tam mowa.
  • Ja bym wolała, by MZ szło w stronę promowania porodów naturalnych, nie przyspieszanych. Do tej pory wszystkie moje porody starano się przyspieszyć, jak się da. I to jest okropne, bo zamiast skupić się na rodzeniu muszę dużo energii przeznaczać na obronę przed personelem - typu mieć siły, by jak przy córce zaprostestować przeciw wyciskaniu jej z mojego brzucha. Wiele rzeczy mogę nie zauważyć wcześniej typu przebicie pęcherza czy nacięcie, podawanie róznych środków. Bo przecież rodzącej ani się nie informuje ani nie pyta o nic. Ech.
  • Doczytałam, chodzi o zewnątrzoponowe. Ja bym wykreśliła ostatni punkt i jest ok. Zresztą to chodzi o 7 lat, po tym jak zrozumiałam każda musi mieć albo kurs albo studia albo specjalizację.Kierunek jednak uważam za bardzo dobry.
  • AniaD - też tak uważam... Jednak w wyjątkowych przypadkach, kiedy to znieczulenie trzeba podać , lepiej żeby to robił fachowiec.
  • @AniaD masz w zupełności rację ale tutaj chodzi o rozszerzenie uprawnień położnych i to uważam za ok.
  • Chętnie bym posłuchała co @Katarzyna sądzi na ten temat. Bardzo mnie to interesuje.Obserwuję jakie wymagania co do wykształcenia stawia się położnym, a jak mało mają uprawnień, o wynagrodzeniu już nie wspomnę.
  • Tak, tylko co to uprawnienie da rodzącym? Będzie dla nich lepiej? Ja tego nie widzę. Nie mówię, że położna ma nie mieć szerokiej wiedzy i umiejętności, ale jednak znieczulenie to dla mnie dalszy etap, nie tak ważny. Podstawa to inwestować w naturalne porody. Im więcej "pomocy" szpitalnej, tym bardziej znieczulenie jest ważne. I wydaje mi się, że właśnie idzie się w stronę jeszcze większej medykalizacji porodów.
  • Katarzyna sądzi, że położna powinna być specjalistą od fizjologicznego porodu, a taki nie wymaga znieczulenia zewnątrzoponowego. :-D
    Trudno mi sobie wyobrazić, żeby położne same robiły zzo (myślę o wkłuciu, bo samo podawanie środka, to pikuś jest, a teraz gania się do tego co 2 godziny anestezjologa, bo nawet gin tego zrobić nie może, nie tylko położna).
    Jak dla mnie, bardziej palące potrzeby, jeśli idzie o kompetencje położnych to:
    - możliwość prowadzenia ciąży na NFZ,
    - możliwość zlecania badań na NFZ,
    - możliwość wypisania recepty na leki używane w ciąży, porodzie, połogu i popularnych schorzeniach ginekologicznych,
    - możliwość przyjmowania porodów pozaszpitalnych na NFZ,
    - uznanie we wszystkich szpitalach, że położne nie wymagają nadzoru lekarza, gdy sprawują opiekę nad porodem fizjologicznym,
    - samodzielne szycie krocza w przypadku uszkodzeń I lub II stopnia przez wszystkie położne.
    To, tak na początek.
  • edytowano październik 2015
    Tak bo masakryczne porody powinny być na żywca i cesarki też i amputacja nogi czy czego tam ! Niech żyją rzeźnie ! Bo w Polsce dzieci i tak jest za dużo, skoro są niedożywione więc po co je rodzić ? :P Nastraszyć taką rodzącą bolesnym porodem to sama przyleci po tableteczki, spiralkę i nigdy jużw żadną ciążę nie zajdzie. Sorry za sarkazm.
  • edytowano październik 2015
    Prawda jest taka, że jest za mało anestezjologów bo wszyscy uciekają do Anglii. I trzeba kogoś tym obowiązkiem wkłucia obarczyć jak najtańszym kosztem, przecież rodząca, żeby nie wiem jak sprytna była nie zrobi sobie zastrzyku w kręgosłup.
    Tylko, że moim zdaniem położnych, czy innych pielęgniarek i tak jest ZA MAŁO na oddziałach, mają za dużo obowiązków na głowie, odpowiedzialność dużą a wypłaty nieadekwatne do wykonywanej pracy. Tak samo jak pielęgniarki neonatologiczne często pracują na kilka etatów na jakichś dziwnych umowach, przez które same nie mogą np. powiększać swoich rodzin bo nie chroni ich żadne prawo.
    W dodatku miały by przejąc obowiązki lekarza anestezjologa, i brać na siebie ryzyko pomyłki lub niewłaściwego doboru leku. Nie każda pacjentka dostaje to samo i nie ma standardowych dawek.
    Dlatego ja jestem za prawem rodzącej do znieczulenia, ale nie jestem za wrabianiem w to położnych.
  • oj czepiasz się. W uzasadnionych przypadkach znieczulenie jest potrzebne. Nikt tego nie kwestionuje. Ale bez medykalizacji porodu uzasaniony przypadek nieczęsto się zdarza.
    Tu mowa o żądaniu.
    Nikt nie przygotowuje ciężarnej do zadaniowego podejścia do porodu. Ale znieczulenia jak najbardziej proponują.
    A biedna położna nic nie może.
    Popiertam propozycję @Katarzyna. Położna, czy pielęgniarka wszak kończą te same studia. Dlaczego traktowae są inaczej? Po co lekarzowi d..ę zawracać jeśłi wystarczy zaufana położna?
    dużó by gadać
  • edytowano październik 2015
    Kobiety BEZ ŻADNYCH problemów z ciążą i porodem powinny mieć prawo do urodzenia w domu. Nie potrzebna im nawet położna, nie mówiąc o kroplówce, oxytocynie i znieczuleniu, lub pomocy ręcznej. Znam takie osoby co urodziły same. Oczywiście...kilkadziesiąt lat temu. Dlatego nie ma co mówić, że nie wolno pozwalać na znieczulenie w szpitalu i niech kobita cierpi albo zdycha jak pies pod płotem. Bo to zupełnie inna kategoria. Jeśli ktoś ląduje w szpitalu tzn, że liczy na pomoc, być może coś nie jest idealnie, więc jakim prawem zabraniać znieczulenia?
    Może jeszcze zęby bez znieczulenia wyrywać i żeby to robił kowal jak w średniowieczu.
  • @prowincjuszka - w Polsce prawie 100% porodów odbywa się w szpitalach. Przynajmniej 80% z nich powinno przebiegać fizjologicznie i bez żadnych interwencji. Tymczasem, ponad 40% to cc, a bez żadnych interwencji jest coś ok 5% porodów.
    Co Ty bredzisz o tym, że do szpitala trafiają tylko kobiety "liczące na pomoc, bo nie jest idealnie"? 100% wymaga pomocy? I jak niby przebiega poród idealny? W szpitalu serwuje się kobiecie w porodzie "pomoc" bez zastanawiania się, czy jest ona potrzebna. Gdyby nikt nie pchał się na siłę interweniować przy prawidłowych porodach fizjologicznych, gdyby kobiety, które tego chcą mogły na NFZ urodzić w domu, gdyby wreszcie ktoś zaczął pilnować stopni referencyjności szpitali (do jednostek o wyższym stopniu kierować tylko osoby wymagające poważniejszych interwencji i bardziej doświadczonego personelu) i w jednostkach o najniższym stopniu referencyjności stawiano by na porody bez interwencji, to do wszystkich przypadków skomplikowanych bez problemu wystarczyłoby anestezjologów.
  • edytowano październik 2015
    Nic nie bredzę. Do szpitala powinny trafiać tylko kobiety, które chcą pomocy przy porodzie. Reszta mogłaby rodzic w znanych sobie warunkach, bez zbędnego stresu.
  • Może i powinny, ale, na dzień dzisiejszy, trafia tam prawie 100% kobiet rodzących i NFZ nie daje wyboru. I te nowe pomysły, żeby położne mogły dawać zzo, są wpisane w ten plan, że 100% kobiet rodzi w szpitalu. Gdyby do szpitala trafiało 60% kobiet rodzących, z tych 60% 3/4 trafiałoby do ośrodków o najniższym stopniu referencyjności do porodu fizjologicznego, to dla pozostałych 15% na pewno wystarczyłoby anestezjologów w ośrodkach o wyższych stopniach referencyjności. I by nie było problemu, że położne muszą znieczulać. To jest problem stworzony przez nasz system opieki okołoporodowej.
    I nikt tu nie odmawia prawa do znieczulenia osobom, które, z różnych ważnych przyczyn, nie mogą rodzić fizjologicznie. Więcej, jestem zdania, że jeśli kobiecie podaje się w I okresie porodu oksytocynę, to do niej w pakiecie powinno być zzo, bo ta oksytocyna powoduje ból niefizjologiczny i nieznośny dla normalnego człowieka. Tyle, że są szpitale, gdzie oksytocynę w pierwszym okresie porodu dostają prawie wszystkie pacjentki poza tymi do planowego cc :-(
  • Poród na oksytocynie. Chciałam umrzeć, byle już nie bolało.
    Ale położne mają zakładać czy distrzykiwac?
  • @Katarzyna no widzisz ja dokładnie myślę , że rozszerzenie kompetencji położnych jest ważne.Mówisz, że zzo jest trudne dla położnych to ja już nie dyskutuję. Mi chodziło tylko o to, że studia kończą b.trudne, a uprawnienia mają minimalne.Wydaje mi się też, że im więcej może położna i im mniej wtrąca się lekarz, tym poród jest spokojniejszy i bardziej fizjologiczny. W DE są prywatne praktyki położnych, które mają podpisane umowy z kasami chorych i to fajnie funkcjonuje.
  • edytowano październik 2015
    @Elunia - czy w DE w domach narodzin prowadzonych przez położne podaje się rodzącym zzo? Pierwsze słyszę! Jestem całym sercem za samodzielnością zawodową położnych i za ich osobistą odpowiedzialnością za wykonywaną przez nie pracę! (Choć wielu położnym jest to niewygodne) Jednak nie podoba mi się pomysł wsadzania położnych, w "nie ich buty". Niech sobie lekarze pilnują porodów niefizjologicznych, bo to ich działka jest, jak coś się wymyka fizjologii. W takim porodzie rola położnej powinna być podrzędna, a decyzje powinien podejmować lekarz, bo to jest procedura medyczna, a nie fizjologia. Ale niech ci sami lekarze odpuszczą na rzecz położnych fizjologiczne ciąże i porody. Im to wcale nie jest w smak, bo to dla nich jest żyła złota. Pomyśl sama, jak fantastycznie zarabiają ginekolodzy na prywatnym prowadzeniu zdrowych fizjologicznych ciąż! Przecież oddanie ich pod opiekę położnym, to by było, jak zarżnięcie kury znoszącej złote jaja! Że nie wspomnę o tym, że prowadząc ciążę urabia się sobie pacjentkę w sposób dla siebie wygodny, włącznie z tym, że można jej zasugerować, że jeśli zapłaci ile trzeba, komu trzeba, to się nie będzie musiała męczyć i pan doktor zrobi jej cc :-?
  • edytowano październik 2015

    Jakoś mi się nie chce wierzyć że nastanie czas rewolucji i że będą dostępne jak ulotki.
  • @Elunia, w DE to tak całkiem fajnie nie funkcjonuje. Przynajmniej nie dla położnych. Też strajkują. Znam osobiście dwie, które zrezygnowały z przyjmowania porodów w domach, bo było to bardzo nieopłacalne. Jedna pozostała przy prowadzeniu ciąży i opiece poporodowej. Druga w ogóle się przekwalifikowała.
  • @manna - w DE, to zdaje się, że położne mają wysokie koszta działalności i w tym jest główny problem.
  • Tak, bo samą opiekę położnej w ciąży i po wspominam bardzo dobrze.
    Spotykałam się zamiennie z lekarką i położną.
    Położna przyjeżdżała do mnie do domu. Wtedy dowiedziałam się, jak łatwo zbadać mocz. ;) Słuchała tętna. Radziła, jak ćwiczyć, żeby np. spojenie łonowe tak nie dokuczało itp. Mówiła mi nawet, że gdybym była po terminie, to KTG może mi w domu zrobić.
    Po porodzie przyjeżdża nawet codziennie, jeśli ktoś potrzebuje. My szybko wyszłyśmy ze szpitala, więc w domu pobrała krew z pięty do badania.
    W szpitalu lekarka przyszła dopiero po porodzie.
  • edytowano październik 2015
    Nie piszcie już o tych zagranicznych czy prywatnych standardach bo w rejonowym szpitalu tego nie uświadczysz, :((
    jak pomyślę, że mam tam znowu trafić to wyć się chce, zwłaszcza kiedy człowiek wie, że gdzie indziej może być normalnie :((
  • @Karolinka - ale ja wszyscy będą milczeć i pokornie znosić tę naszą polską położniczą rzeczywistość, to nic się nie zmieni na lepsze :-(
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.