Karmienie piersią, alergia na białko mleka krowiego

edytowano listopad 2015 w Pomagajmy sobie
Ostatnio kilka razy dyskutowałam z koleżanką, która prowadzi grupę dla mam karmiących. Bardzo fajna inicjatywa. Raz opowiadałam tam o moich doświadczeniach. Ona sama jest chyba promotorem karmienia piersią, robiła różne kursy.
Widzę, że ma zupełnie inne podejście do stosowania diety u matki karmiącej.
Wiem, że nie ma jednej właściwej itp. Mam wrażenie jednak, że ona jest w jakimś nurcie, który zupełnie nie wierzy, że np. odstawienie nabiału ma czasem sens.

Jest m.in. taki artykuł:
http://mataja.pl/2015/10/eliminacja-nabialu-w-trakcie-karmienia-piersia-zwieksza-ryzyko-rozwoju-alergii-pokarmowej-u-dziecka/ ,
którego sam tytuł brzmi bardzo definitywnie.
Zaczęłam się w to wczytywać, bo z opisu wynikało mi, że z badań nie wynika związek przyczynowo skutkowy, a jedynie zauważa się jakąś korelację.

Tu jest tłumaczenie artykułu źródłowego:
http://www.kobiety.med.pl/cnol/images/cnol/Publikacje/Javrinen_alergia.pdf,
którego wnioski nie są aż tak zdecydowane. Jego ostatni akapit brzmi tak:

"Wiarygodność przedstawionych wyników ogranicza fakt, że duża część matek, które prowadziły dietę eliminacyjną posiadała wywiad atopowy oraz większość ich potomstwa rozwinęła ABMK. Możliwe jest, że sam proces chorobowy, a nie matczyna dieta doprowadziły do spadku stężenia IgA w mleku kobiecym. Jednocześnie nie można jednoznacznie stwierdzić, że obniżony poziom IgA u dzieci wynika z samej diety eliminacyjnej matki czy z choroby alergicznej. W związku z powyższym niezbędne są dalsze badania oparte na randomizowanych próbach klinicznych."

Rozumiem, że promotorzy karmienia piersią chcą matki zachęcić do karmienia w ogóle i nie odchodzenia do niego z powodu alergii. Jednak denerwują mnie akcje pt. "karmię, jem normalnie" czy coś w tym stylu, bo wrzucają wszystkich do jednego worka.
I jeśli dobrze rozumiem artykuł źródłowy to autorka bloga wyciąga z niego zbyt daleko idące wnioski.

@Katarzyna, czy możesz się jakoś wypowiedzieć na ten temat? Bo nie uniknę pewnie kolejnych dyskusji z koleżanką, a sama żadnym autorytetem nie jestem. U koleżanki nie zakładam złej woli, dlatego w ogóle chcę dyskutować.

Komentarz

  • Teraz taka jest moda, żeby trąbić, że w czasie laktacji można jeść wszystko. Ba, nawet samokrytykę publiczną składają niektóre kobiety, które karmiąc swoje dzieci przestrzegały jakiejś diety eliminacyjnej.
    Myślę sobie, że jak ze wszystkim, tak i tu, przesada nie jest wskazana. Nie uważam, że dieta eliminacyjna jest niezbędna każdej matce karmiącej (i nigdy tak nie uważałam), ale jeśli ktoś widzi, że jego dziecku nie służy jakiś składnik maminej diety, to najprostszym, co można zrobić, by ulżyć dziecku, to wyeliminować ten składnik z diety. Nie bardzo wiem, nad czym tu dyskutować.
    A linkowany artykuł wygląda na klasyczną pomyłkę w zakresie interpretacji korelacji, jako związku przyczynowo-skutkowego. Lubię taki przykład: Zbadano i udowodniono niezbicie, że zniszczenia związane z pożarem są tym większe im więcej strażaków bierze udział w akcji ratunkowej (korelacja). Wniosek przyczynowo-skutkowy (nieuzasadniony, ale jakże kuszący): strażacy są źródłem zniszczenia, gdy się pali, nie wzywać straży, bo jej wezwanie zwiększa ryzyko poniesienia większych strat.
  • Dzięki. Tylko ta strona jest chyba bardzo popularna. I moda modą, ale jak z tego artykułu można wyciągnąć taki wniosek? Przecież na końcu jest jasno napisane, że tej pewności nie ma.
    Na górze strony mataja.pl:
    "ciąża i rodzicielstwo oparte na dowodach naukowych"
  • no dobra, ale co robić jak dziecko zdradza silne objawy nietolerancji?
    Podawać leki?
    Przeczekać?
    Leczyć tylko objawy?
    Bo usunięcie szkodliwej rzeczy z diety u moich dzieci rozwiązuje problem, a trochę nie widzę tu alternatywy?

    Mam brata, którego lekczono metodą "dawajmy mu alergeny to się odczuli" - był uczulony na pewno na mleko i soję, podejrzewam, że na duzo więcej rzeczy - nie odczulił się. Przez większość dzieciństwa miał wysypki na twarzy, w okresie nastoletnim przeszło to w ostrą formę AZS - stale utrzymującą się.
  • @manna - ciężko coś poradzić na popularność nierzetelnych źródeł...
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.