badanie przetwarzania słuchowego / trening słuchowy Johansena

edytowano listopad 2015 w Ogólna
logopeda z PPP zasugerowała nam dziś (dla Matyldy)

miał ktoś do czynienia z tym?

Komentarz

  • miał
    i miał mieszane odczucia...
    na troje dzieci u córki książkowa poprawa, ale reset po 2 latach, konieczność powtórzenia, u synów niby lepiej, ale bez szału.
    Idę na priv :)
  • Mój synek przeszedł ten trening, jesteśmy na etapie ostatniej płyty. Mam trochę mieszane uczucia. Nasz synek jest ogólnie mówiąc nadpobudliwy, nadruchliwy, bardzo głośny, lubi gwałtowne zabawy, przy tym trudno mu usiedzieć w miejscu, skupić uwagę na dłużej, zawsze długo trwa zanim wykona polecenie, nie ogarnia poleceń złożonych. Na diagnostykę poszliśmy, gdy miał 4 latka, bo do tego wszystkiego doszły nagłe napady złości, krzyki o byle co, rzucanie przedmiotami, trzaskanie drzwiami, ta złość była bardzo trudna do opanowania, trzeba go było trzymać na kolanach aż się uspokoi. Terapeutka SI zdiagnozowała nadwrażliwość na dźwięk, a oprócz tego niewygaszony odruch Moro, który utrudniał dojrzewanie emocjonalne i powodował takie właśnie niekontrolowane napady złości. Dostaliśmy ćwiczenia do realizacji w domu i wg mnie wygaszanie odruchu Moro to był strzał w 10, dość szybko udało się go wygasić i faktycznie momentalnie skończyły się te silne ataki złości. Mały słuchał płyt przez ponad rok, łącznie 6, każda około 2 miesięcy, po każdej było następne badanie przetwarzania słuchu i pod to badanie opracowywana kolejna płyta. Minęło 1,5 roku odkąd zaczęliśmy całą terapię i ogólnie na pewno jest dużo, dużo lepiej, ale nie wiem, czy to zasługa terapii SI, czy też mały bardziej dojrzał, w końcu 1,5 roku to dużo w tym wieku. Od jakiegoś czasu sytuacja po prostu się nie zmienia, najgorsze minęło wraz z wygaszeniem odruchu Moro, ale nadal pozostał problem nadruchliwości, nadpobudliwości, problemów z koncentracją i generalnie "charakternego" usposobienia - mały jest z resztą wesoły, fajny, tylko strasznie żywy i głośny, niepoukładany, no i emocjonalnie reaguje - choć wszystko to łagodniej niż kiedyś. Teraz chodzi do zerówki i chociaż dla nas jest ewidentnie lepiej, to dla nowych pań jest widoczny problem i znów nas wysyłają do psychologa. Mi w tej terapii zabrakło podejścia czysto wychowawczego, psychologicznego - były tylko płyty, ćwiczenia i dieta bezmleczna i bezglutenowa, na początku jeszcze też bezcukrowa (akurat ona wg mnie nic nie dała i była bez sensu). Teraz pójdę z małym do normalnego psychologa, żeby po prostu ukierunkował nas i jego bardziej wychowawczo, polecił jakieś metody pracy z małym. Nie wiem jaki macie problem z córeczką, wydaje mi się, że często się nadużywa zaleceń terapii SI, dużo moich znajomych też ma takie zalecenia z przedszkoli itd, często z powodu drobnych spraw, mam wrażenie, że za bardzo traktuje się dzieci "po sznurku", każde odstępstwo od ideału rozwoju to już powód do terapii SI, a tymczasem dzieci są różne, mają różne charaktery i zdolności, nie wszystko jest zaburzeniem. Terapia SI jest długa (minimum rok) i droga (u nas wizyty 150 zł co 2 m-ce + płyta 180 zł też co 2 m-ce), myślę, że jest sens spróbować, jeśli problem jest naprawdę poważny.
  • My jesteśmy w trakcie.
  • My się nie zdecydowaliśmy na samą terapię słuchu. Nasz syn to taki sam typ jak synek @Kotkowej. I te same problemy sprawiał. Naszego zabraliśmy z przedszkola i chodzi na terapię IS ale nie skupioną na nadwrażliwości dźwiękowej tylko na ogólnej tolerancji na bodźce.
  • edytowano listopad 2015
    Właśnie zastanawiam się co jest z moją córką - wątek jak dla mnie.
    Ona ma nadwrażliwość na stopach - skarpety nie mogą mieć żadnych wystających szwów, mnóstwo minut tygodniowo spędzam na układaniu skarpet na nogach aby mozna było załozyc buty :( Buty są zaś zawsze za luźno - mają byc ciaśniej zapięte (najbardziej pasują jej sznurowane)
    Mam wrazenie, że ma jakiś ubytek słuchu - nie wiem o co chodzi. Ale to się pojawiło ostatnio. Może to jakiś problem laryngologiczny, ale jej pierwsza reakcją jest zawsze "hę?"i muszę powtórzyć. Objawy jakby niedosłuchu w sytuacji zgiełku. Wybuchy złości - olbrzymie. Np. mówię "podaj mi soku" a ona mówi "jaka foka?"

    Zastanawiam się gdzie można iść ją zdiagnozowac w Warszawie - możecie polecić jakieś miejsce dobrze diagnozowanowych zaburzeń IS?
    Jakie są mniej więcej koszty diagnostyki?
  • moja córka miała problem ze słuchem, denerwowało mnie to strasznie bo trzeba było mówić do niej kilka razy... potem każdą prośbę kierowałam bezpośrednio do niej -w jej kierunku prosto w oczy , nie z pokoju obok " przyjdź na chwilę, podaj coś itp", zbawienne okazało się zapalenie gardła i wizyta u laryngologa... okazało się,że ma trzeci (środkowy) migdał powiekszony który rozpycha dwa pozostałe , przytykając uszy... migdał wycięty, a słuch powrócił
  • @minka ja tak mam i mama i dziadek miał. Nigdy nie słyszę puent żartów na imprezach, rozmowa przez komórkę kiedy są jakieś szumy to koszmar. Zawsze sobie obiecuję że jak po terapiach dzieci zostanie jakiś grosz, to się zdiagnozuję. Na razie nie zostaje ;)
  • Ten niedosłuch w zgiełku to chyba częste jest, mój mąż też tak ma a ja na granicy - muszę się bardzo skoncentrować, żeby usłyszeć głos w szumie otoczenia, szczególnie nie bardzo głośny.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.