Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Egzaminy w ED - czy jest się czego bać?

W różnych szkołach wyglądają różnie. Każdy rodzic chciałby, aby jego dziecko przeszło przez ten etap kontaktu ze szkołą możliwie bezboleśnie. A jak to wygląda w praktyce? Piszcie :)
«1345

Komentarz

  • Czy mógłby ktoś opowiedziać jak wyglądają egzaminy dla klasy 1 SP u Sawickich? Zaczynam się bać ;)
  • Z tego co słyszałem, u Sawickich w ogóle nie ma się czego bać ;)
  • ja tam się boję :P
    mniej niż w poprzedniej szkole, bo wiem, że tu będzie intencją sprawdzenie co dziecko umie, a nie czego nie umie, ale boję się i tak ;)
    Podziękowali 1Honorata
  • edytowano luty 2016
    My zdawalismy już egzaminy z klasy piątej. Byłam przerażona ustnymi bo córka raczej z tych nieśmiałych i obserwujących niż eh oh zaprezentuje co potrafię o to i to i to.. :)
    Testy pisemne jak to testy albo znasz odpowiedź albo nie. Najbardziej obszerny materiał był z przyrody i mimo że cora wprost uwielbia ten przedmiot to miała problemy z przypomnieniem sobie szczegółów na ustnym. Za dużo na raz jak dla niej. Z historii rozbiliśmy na dwie części (a tematów było i tak mniej niż z przyrody, z historii 30 z przyrody 60) i to było super. Nie było przeładowania, przyjemniej się tak zdawało. Matematyka to praktyka, zadania, zadania, zadania na pisemnym i na ustnym :) sama przyjemność. Ustny polski jedno pytanie gramatyczne, jedno z kultury (książka, teatr, kino) jedno z sytuacji codziennej (jak się zachowaćsz gdy...).
    Podejście nauczycieli świetne. Na zasadzie pokaż co potrafisz, a nie zaraz cie złapie i znajdę twoje braki. Nauczyciele chętnie mówią nad czym popracować i jak.
    Podsumowując: najbardziej zastresowana byłam oczywiscie ja :)
  • U nas, w tym roku nieporównywalnie do poprzednich dwu lat, na duży, duży plus.
    Mamy za sobą: po 3. egzaminy gimnazjallistki i jeden przedmiot w 4. podst. Jutro kolejne, łącznie 5. Ta sama trójka zdających. Najpierw będą pisać, potem odpowiadać.
    Stres? no trochę jest! ale nie jakiś wielki.
  • U nas od drugiego roku ED jest bezstresowo. Przed pierwszymi egzaminami stresowałam się ja. Dzieci były wyluzowane i tak im zostało do tej pory.
    Podziękowali 1Honorata
  • O. Oby u nas też tak było. Bo tylko ja się stresuje :)
  • A moi lubią egzaminy u Sawickich! Jak mozna lubić egzaminy???? To nie jest normalne ;)
    Podziękowali 1Honorata
  • Zosia się stresuje, chemia nie jest naszym ulubionym przedmiotem. :-SS
  • mój też lubi egzaminy ;)
  • Moja corka u Sawickich - pierwszy rok w ed. Juz po pierwszym egzaminie oswiadczyla,ze lubi egzaminy. Po szesciu zdanych nadal upiera sie przy tym zdaniu. Druga klasa gimnazjum.
  • u nas raczej nie problem wiedzy tylko tak jak u katarzynymarty - nieśmiałość. mój syn nie lubi się chwalić wiedzą ani umiejętnościami, pochwały go zawstydzają, porażki totalnie dołują. z obcymi to juz w ogóle nie lubi rozmawiac. mówi wtedy bardzo cicho, naciąga rękawy i gryzie paluchy. najchętniej jeszcze pewnie znając jego włozyłby sobie palec z nogi do buzi ;)

    szkoła sawickich jest w miejscu, które zna i lubi, niedaleko jest domek w górach, do którego jezdzimy. jest szansa, że po prostu sam wyjazd w to miejsce bedzie dla niego przyjemnością (egzaminy planujemy połączyć z dłuższym pobytem w górach) i nie będzie się tak denerwował.
  • edytowano luty 2016
    Heh @Rogalikowa jakbyś mi córkę opisywana ;) mówi cichutko, sprawia wrażenie niepewnej, nawet potrafi zacząć seplenić! Na polskim jak tylko wyczułam te chwile że o teraz sobie posepielenie to od razu interweniowalam a pani nie wiedziała o co chodzi... A ja już czułam że nadchodzi sepleniacy potworek ;) szybko się mała zreflektowala i zaczęła mówić wyraźniej. Po recytacji wiersza usłyszała: piękny wiersz, tylko następnym razem mów troszkę głośniej :) a ona mówi głośno i wyraźnie tylko że w domu :) no nie jest to łatwa sprawa dla takich dzieci. Mam nadzieję że praktyka uczyni ją mistrzem ;)

    I najważniejsze: my dwie wiemy że umie wszystko, idzie przygotowana. Ocena to sprawa drugorzędne, choć dla niej bardzo też ważna.
    Podziękowali 1Honorata
  • śniło mi się, że Tosia i Wojtek wrócili z ledwo trójczynami, a Zosia do poprawki b-(
  • :)) czyli będą piątki
  • edytowano luty 2016
    @katarzynamarta czyli mamy bliźniaki ;)

    mój potrafi bardzo ładnie mówić, ma bogate słownictwo (jak na siedmiolatka), dokładnie wszystko potrafi wytłumaczyć, ale obcym przeważnie odpowiada "nie wiem." jak nie ma ochoty (a często nie ma, bo to indywidualista i w dodatku introwertyk), to i babci też odpowiada "nie wiem." to, ze cos wie, ze czegoś się nauczył, że cos go zainteresowało dowiadujemy się po czasie, jak wychodzi "w praniu," przy okazji. pamięć też ma dobrą do szczegółów ale co z tego, jak "nie wiem," i "nie powiem."

    najlepiej jakby go o nic nikt nie pytał to wtedy sam wszystko opowie.

    zobaczymy jak będzie. w przyszłym roku EDIT szkolnym i tak idzie do szkoły. jako siedmiolatek do pierwszej klasy. mimo, ze program wyprzedzamy bardzo to nie wyobrażam sobie posyłać go do jakieś zgranej juz klasy. a tak będzie miał "tylko" kwestie emocjonalne do ogarnięcia, a nie jeszcze naukę pisania i czytania.

    jesli zechce wrócić na ed zawsze będzie można zrobic 2 lata w 1 rok. dałby radę. tylko te emocje jego! b-( wrażliwy bardzo (szczególnie na własnym punkcie), ale wszystko w środku buzuje i ujawnia się dziwnie (np. to wieczne naciąganie rękawów w syt. stresowych, oblizywanie palców i inne nerwowe ruchy).
  • tak patrzę który temat o ED wybrać - ale chyba nie czytałam tu (może nie znalazłam) o takim pprzypadku

    moje dziecko właśnie oblało egzamin - fizyka w ED

    moje zdanie - fizyczka chciała mi udowodnić że ONA na lekcji TYLE doświadczeń i przykładów podaje - a syn jak się zdenerwował na początku ustnego to już ledwo co powiedział
    wiem z czym ma problem w pisemnym: z porządnym zapisem, ze skrótami myślowymi zdarza mu się coś nazwać trochę nieodpowiednio - ale ma zmysł i czucie fizyczne, mimo tych problemów z zapisem w kuratoryjnym konkursie obejmującym programem całe gimnazjum (on po 1,5tyg przerabiania fizyki w 1 kl gim) miał 30% pkt - poprawiany etap szkolny przez tą samą kobietę - czyli za wszystkie niedociągnięcia w zapisie miał odjęte na pewno

    no nic - tu już nic nie zmienię
    ale pytanie:
    poza kontynuacją bez zmian planów i próbą zdania egzaminu komisyjnego do końca sierpnia lub nie zaliczeniem roku i powtarzaniem klasy pierwszej stacjonarnie w jakimś gimnazjum - czy mamy jakieś inne możliwości?

    ja wiem że u innego nauczyciela tę fizykę by zdał - ale komisyjny tutaj - to ta sama nauczycielka
  • proszę podpowiedzcie coś

    no pewnie błąd zrobiliśmy myśląc że pozytywne nastawienie dyrektorki i większości nauczycieli przekona też tych bardzo - nieprzekonanych...

    bo nasi synowie są pierwszymi i jedynymi w tej szkole w ED...
  • zmiana szkoły nie wchodzi w grę? 
    Podziękowali 2E.milia Katarzyna
  • Najlepszy pomysl: zmiana szkoly. 
    Szkoda nerwow by ktos na Twoim dziecku robil manifestacje.
    Srodowisko nauczycielskie ciezkie jest i mozesz miec 9 przychylnych nauczycieli, a ten 10ty da Wam tak do wiwatu, ze zwatpisz w ED. Bo on MUSI cos Wam i innym udowodnic. A przede wszystkim musi udowodnic spbie, ze jest niezbedny.
    Szkola przyjazna ED to nie wymysl, to mus na start, bo inaczej szkoda nerwow. 

    Ale jesli nie macie ochoty zmieniac szkoly, to wydaje mi sie ze na Wasz wniosek, dyrektor moze sprowadzic innego egzaminatora np. z innej szkoly za oplata dla niego. Zapytac zawsze mozna.
  • Szkoła publiczna??
  • Tylko zmiana szkoły, choć nie wiem jak to praktycznie przeprowadzić. Polecam zadzwonić do sekretariatu szkół Sawickich, w Koszarawie, tam są cudne panie które wiedzą wszystko, a jak nie wiedzą to się dowiedzą. I to póki się da zmienić szkołę na inną niż w województwie zamieszkania, czyli do sierpnia. 
    Podziękowali 2Wela Honorata
  • no właśnie się zastanawiamy z mężem czy można tak przenieść w środku roku
    on ma już zdany egzamin z matmy, no i ten nie-zdany, wiemy że poprawiać tę fizykę to musi i tak, ale właśnie wolelibyśmy nie tu, 
    no ta kobieta od fizyki była od początku podejrzana, ale reszta raczej pozytywnie nastawiona i zaryzykowaliśmy - no i mamy...
    szkoła publiczna prowadzona przez Katolickie Stowarzyszenie Wychowawców, my szkołe znamy i nas w szkole znają - dotychczas tylko w wersji pozytywnej obustronnie
    w takim razie będę dzwonić - czyli Sawiccy - czy może Moracz? bo z Moracza materiałów trochę korzystałam i mamy znajomych co mają tam dziecko (ale początek sp)
    Podziękowali 1Honorata
  • Ile osób było na egzaminie? W sensie w komisji? Bo powinny chyba 3 w tym dyrektor. Do sprawdzenia w przepisach.
    Podziękowali 1Honorata
  • edytowano 10 styczeń
    3? U nas zawsze jest jeden na jednego. Trzech dopiero przy ostatecznych poprawkach tzw egzaminach komisyjnych.

    ed. U nas zawsze egzamin to uczen i jeden nauczyciel.
    Podziękowali 1Honorata
  • Nam dyr mówił co innego ale trzeba by sprawdzić
  • Dobra. Chyba wiem o co Ci chodzi. O ten komis na koniec wlasnie. No wtedy jest przedmiotowiec, inny nauczyciel i dyrektor. Ale bywa tak ze jedyna osoba z danego przedmiotu jest ten prowadzacy i wowczas reszta z nim nie wchodzi w spory. On decyduje.
    Podziękowali 1Honorata
  • Na matematyce była matematyczka i v-ce dyrektor, teraz fizyczka, v-ce dyrektor i jeszcze jedna, chyba nauczycielka chemii. Syn stwierdził o niej że wyglądała jakby była przymuszona czymś do przyklepania racji fizyczki- jak miała w pewnym momencie potwierdzić wywody fizyczki, w zasadzie mogła na tak zadane pytanie tylko potwierdzić, ale wcale nie miała ochoty... 
  • no coż to jest kolejny dowód na to, że nie ma co eksperymentować z publicznymi szkołami gdzie się jest pionierem bo one nie mają pojęcia o ED a nawet bywają nieprzychylne. NO bo jakby to było uczeń ie chodzi cały rok do szkoły i zdaje??? NO to po co ona nauczycielka jest potrzebna?
  • i to jeszcze w styczniu????
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.