Zbrodnia na dziecku w szpitalu Świętej Rodziny

1246723

Komentarz

  • OK, tylko np. przy ZD, owszem, towarzyszą pewne choroby, ale generalnie jest sieć szkół specjalnych, stowarzyszeń itd. Tu bardziej może chodzi o wstyd, o podejście społeczeństwa?
  • nie tylko, chodzi tez o oferte potem... w UK np.zatrudnienie wspomagane niepelnosprawnych intelektualnie jest na bardzo wysokim poziomie, u nas raczkuje... taki czlowiek skonczy szkole specjalna i czeka 10 lat na miejsce w warsztatach terapii zajeciowej...
  • I chyba poziom świadczeń jest zupełnie inny.
  • Myślę, że póki co wychowywanie dziecka niepełnosprawnego w Polsce jest trudne i raczej państwo nie wychodzi naprzeciw. Ale o to należałoby spytać rodziców.
    Tak ,za granicą łatwiej o taką adopcje, ale z ZD tez rzadko.
    Z moich obserwacji wynika, że na adopcje mocno niepełnosprawnych dzieci decydują się osoby, które poznały i pokochały konkretne dziecko
  • nie ma w PL adopcji dzieci z ZD... ciężko chorych też w zasadzie nie.

    I co ciekawe dowiedziałam się ostatnio, że zrzeczeń dzieci z ZD dokonują zazwyczaj dobrze lub b. dobrze sytuowane rodziny, którym to dziecko nie pasuje do koncepcji i którego musieliby się wstydzić. Słyszałam o przypadku gdzie rodzina ma 3 dzieci a 4tego z ZD się zrzekli, odczekując jeszcze na 100% potwierdzenie badaniami genetycznymi. Jak ZD się potwierdził, zrzekli się praw do dziecka. Bogata rodzina tzn na poziomie.
  • edytowano marzec 2016
    Napisałam adopcje a chodziło mi o piecze zastepcza
  • Tak jest Aneczka08, ale nie ocenialabym tych ludzi...
  • nie oceniam choć to dla mnie niepojęte.
    Adopcji takich praktycznie nie ma natomiast znam RZ lub RDD które właśnie takie dzieci przyjmują.
  • Anka ja myślę, że wielodzietność nie wyklucza pomocy takim dzieciom. Znam rodzinę, która po odchowaniu własnych dzieci (4, choć byli otwarci na więcej), gdy najmłodsze poszło do gimnazjum zostali rodziną zastępcza i pogotowiem opiekuńczym. Aktualnie mają 3 własnych w domu, 5 zastępczych i 2 niemowlaków z interwencji. Oczywiście te starsze dużo pomagają, ale była ich zgoda na to i te jak normalne nastolatki mają swoje życie, znajomych. 3 dzieci wypuścili już do adopcji. Więc moim zdaniem, jeśli masz takie pragnienia, to jeszcze nic straconego. Przy Twoim poziomie energii, myślę że dałabyś radę ;)
  • Znam jedna dziewczyne, ktora adoptowala (z mezem oczywiscie) chlopca z ZD po tym jak kilka lat zajmowala sie nim w stowarzyszeniu pomagajacym niepelnosprawnym. Czyli jednak nie do konca jest tak, ze takie przypadki nie istnieja.
  • no to właśnie taki przypadek, że znali konkretne dziecko wcześniej pokochali i zdecydowali się na adopcję.

    Ja też znam rodzinę która odchowała 6tkę dzieci i od 20 lat są RZ i RDD teraz. Mają 60 lat i mieli rok temu 8kę dzieci w wieku od 2 do 7 lat :-))))
  • To są często rozdarci i pogubieni ludzie. Kochają po swojemu ,ale nie mają siły przeciwstawić się presji z zewnątrz.
    Bywalam czasem z dziecmi chorymi w miejscach publicznych i czuło się wzrok, szepty czasem jakieś próby pocieszenia. Jeszcze wiele jest do zrobienia w kwestii integracji. Wciąż spotyka się ludzi, którzy uważają, że miejsce n.s. jest w domu i najlepiej niech nie pokazują się w miejscach publicznych.
  • Pieprzenie że kochają ale nie mają siły....
    Kocha się mimo wszystko można kochać i nie mieć siły wstać do noworodka, można kochać i nie mieć siły żeby walczyć o dziecko, można kochać i nie mieć siły na konfrontacje chorego dziecka z otoczeniem ... Ale nie można kochać i porzucić.
  • @maliwiju, ja myślę, że można. Ludzie czasem są naprawdę bardzo pogubieni, nie zawsze wyrachowani.
  • @chabrowa z tym, że 75% forum się na rodziny ado nie nadaje to duża przesada (zwłaszcza, że napisałaś że nie bierzesz pod uwagę dochodów i warunków)

    Aż tak źle by nie było:-) średnio 8 na 10 zgłaszających się do OA dostaje kwalifikację
  • @Aneczka08 - a ile średnio z tych 10 jest wielodzietnych?
  • Pewnie zero ale dzietni sie zdarzaja, chodzilo mi o to ze stwierdzenie ze 3/4 stad by sie nie nadawało nawet gdyby chcialo to gruba przesada
  • @Aneczka08 - pomyśl o względach ekonomicznych. Większość osób tu, na forum, ma dość sporo dzieci. To się przekłada na raczej niski dochód na członka rodziny :-(
  • Ale chabrowa pisala ze nie bierze pod uwage warunkow mieszkaniowych i materialnych.... przynajmniej tak zrozumiałam.
  • Tak se mysle, ze najwiekszym problemem dzietnych nie sa w tym przypadku pieniadze, ale po prostu czas. Pewnie zalezy od choroby adoptowanego dziecka, ale w wiekszosci znanych mi przypadkow, dzieci maja rozne terapie, zajecia, to juz pochlania sporo czasu. Do tego dochodza cwiczenia w domu, z rodzicem, bo te kilka-kilkanascie godzin w tygodniu nie rozwiazuja sprawy. No i nie zostawisz chorego dziecka samego, bo ci sie uwsteczni, ono potrzebuje ciaglego kontaktu, stymulacji. Co wtedy z reszta dzieci? No bo jesli chodzi o to, zeby dzici sie rozwijaly, a nie tylko rosly (kradne @chabrowa), to nie jest to optymalna sytuacja. Nie wyobrazam sobie wziasc do rodziny, gdzie sa jeszcze male dzieci chorego dziecka, ktore ktos porzucil. Idea piekna, ale dla rodziny, wlasnych dzieci nie calkiem ok.
  • Trzeba się liczyć z tym, że dziecko z dd wymaga czasu i uwagi. Nie zawsze, ale jednak często są to dzieci z jakimś problemem (FAS, ADHD, nieprzystosowanie społeczne). Nie jest w każdym razie tak, że są to wdzięczne "sierotki". I jest też coś takiego, że trzeba trafic na "wlasciwee" dziecko.
  • @Aneczka08

    Chodziło mi właśnie o branie pod uwagę warunków mieszkaniowych i finansowych.
  • Aaaa..... no tak....
  • Świadkowie mówią, że tego płaczu nie da sie zapomnieć. To pracownicy szpitala zgłosili to zdarzenie, ci którzy wiedzieli ale nic nie mogli zrobić.
    Przyczyną podjęcia przez kobietę takiej decyzji był Zespół Downa (na razie nie znalazłam nic o wadach świadczących o tym, że dziecko nie miało szans na przeżycie)
    Matka podjęła taka decyzję
    Wykonac sie to zgodziła tylko jedna położna
    http://www.supermamy.pl/styl-zycia/6793/STRASZNE-Dziecko-w-24-tygodniu-ciazy-przezylo-aborcje-ale-nikt-nie-chcial-go-ratowac.html
    Pewnie jeszcze usłyszymy o tym.
    Celowo dałam ten artykuł poniewaz są ciekawa komentarze. Ludzie sa w szoku, nawet ci bardziej liberalni. Wszyscy wiedza, że w tym czasie lub niewiele później rodzą się wcześniaki i jeśli sa zdrowe to personel o nie walczy, a tu - nikt nie odważył się choremu dziecku pomóc??
    Może dlatego, że wiedzieli jak skończył Chazan.
  • Dla mnie większym szokiem jest to, że dziecku nikt nie pomógł. Jak to jest, że w cywilizowanym kraju patrzy sie na cierpienie, słyszy się i nic nie robi.
    Dziecko rodzi sie żywe nawet w takich warunkach, nawet ciężko chore - robi się wszystko żeby ulżyć mu w cierpieniu. Wszystko.

    A tu przez godzinę nie zrobili nic.
    Słyszeli jak dziecko cierpiało i czekali tylko aż skona
    Mam nadzieje, że odpowiedzą za to przed sądem.
  • @Emilia_K, nie, ja sie nie nadaje. Moje rozważania były takie raczej ogólne i nie dotyczą tylko adopcji, ale właśnie zaangażowania.
  • Nie sądzę zeby ktos poszedł za to do więzienia
    Jak juz wspominalam taka jest procedura przy legalnej aborcji.. ze jak dziecko okazuje sie byc zywe to sie odklada i czeka na śmierć
    W tak zwanych cywilizowanych krajach zachodu robi sie tak od dawien dawna
    Dla mnie osobiście to jest niepojete i nie ogarniam umyslem ze mozna robic cos tak okrutnego ale z drugiej strony ludzie dokonujacy aborcji przekraczają pewną mroczną granicę a potem zapewne łatwiej przekroczyc kolejna i kolejna...
  • edytowano marzec 2016
    Chyba nie - myślałam, ze zapewnia się godne warunki dla takich dzieci. Coś mi świta - że trzeba zapewnić wyższy komfort umierania i szpitale są do tego zobowiązane (jeśli nie to jest to chore, niemoralne, niezrozumiałe). Rzecznik juz się tłumaczy, że zapewnili niby godne warunki dla płodu (dziwne tylko, ze pracownicy doniesli, że własnie tak nie było) - j czytam

    Do tej pory myślałam, że mowa była tylko o godnych warunkach dla matki morderczyni.

    Poza tym polskie prawo mówi o max 21 tygodniu (w przypadku bardzo ciężko chorego dziecka) a nie o 24.
    Jak dla mnie zostało złamane prawo. Wg fundacji SOS także. To czy zostało prawo złamane czy nie zbada prokuratura.
    Dziecko było zdolne do życia poza organizmem matki i żyło jeszcze godzine bez żadnej pomocy. Może żyłoby gdyby udzielono mu pomocy. Dla szpitala to dobrze nie wygląda i raczej źle sie dla niektórych skończy tak myślę
  • edytowano marzec 2016
    czytam tez artykuły lewicowe na ten temat.

    Dowiedziałam sie, że wszystko zależy od decyzji lekarza ale z reguły odkłada się takie dziecko do cieplarki otwartej albo zamkniętej i karmi pozajelitowo, czasami podaje się trochę tlenu. Takie dziecko powoli gaśnie.
    Przeczytałam, że 24 tygodniowy płód nie jest w stanie płakać tak zeby było słychać bo nie potrafi "prawidłowo" oddychać, płuca nie sa dobrze rozwinięte dlatego to nie jest możliwe. najprawdopodobniej nie jest w stanie też przeżyć - żyje co najwyzej kilka godzin gdy jest umieszczone w cieplarce.
    Może dziecko w takim razie było jeszcze starsze bo ten krzyk przewija się wszędzie? Może matka zabroniła je ratować? Jeszcze wielu rzeczy nie wiadomo.

    Jeszcze czytam dlaczego tak późno - podobno bardzo długo się czeka na wyniki badań, decyzje. No ale tak czy inaczej jest jakis próg właśnie tych 21 tygodni. Tu chciano "dogodzić" "matce".
    Ci którzy to zrobili będą utrzymywać, że wszystko było zgodnie z prawem, ale cos mi się zdaje, że odpowiedzą za to bo jednak nie za bardzo mi to wygląda na "zgodne z polskim prawem" i poszanowaniem godnosci drugiego człowieka. Raczej to wygląda na zgodne z naciskami 'matki". Wielu ludzi jest oburzonych także ci o poglądach raczej "lewicowych" . Poza tym po 23 tygodniu nie mówi się już o aborcji ale o przedwczesnym porodzie i takie dziecko należy ratować.
  • W przypadku ciężkich wad nie ma progu jest zas mowa o granicy kiedy dziecko nie jest zdolne do zycia poza org matki. A tu mozna se i terpretowac dowolnie.

    Czytałam wywiad z neonatologiem dzieci z 24 tyg maja 65% szans na przezycie.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.