Zapraszam do lektury nowych wpisów z mego bloga

1235720

Komentarz

  • edytowano grudzień 2016
    Prawie mnie przekonales zwłaszcza ze jestem dosc kochliwa i unikam tańców d-m od dawna.

    Niemniej jednak czynność krojenia chleba jest również czynnością w której przekracza się znacznie barierę bliskości z nożem.  
    Na spacerze i w szkole trzymanie noża w dłoni nie jest czymś normalnym i jednoznacznie wskazuje na duże niebezpieczeństwo. ..
    Jednak kto normalny dopatruje sie zła w krojeniu chleba?


    Dla równowagi proszę o wymienienie najbardziej niewinnej czynności która jest maksymalnie bezpieczną, bo ja mam wrażenie ze wszystko może być okazją do grzechu dla tego kto do grzechu zmierza
  • Kolejne akademickie dysputy...Czy naprawde sa ludzie ktorzy bawia sie na sylwestrowych imprezach nie tanczac z plcia przeciwna bo uwazaja to za zlo? :)
  • Nika76 powiedział(a):
    Prawie mnie przekonales zwłaszcza ze jestem dosc kochliwa i unikam tańców d-m od dawna.

    Niemniej jednak czynność krojenia chleba jest również czynnością w której przekracza się znacznie barierę bliskości z nożem.  
    Na spacerze i w szkole trzymanie noża w dłoni nie jest czymś normalnym i jednoznacznie wskazuje na duże niebezpieczeństwo. ..
    Jednak kto normalny dopatruje sie zła w krojeniu chleba?


    Dla równowagi proszę o wymienienie najbardziej niewinnej czynności która jest maksymalnie bezpieczną, bo ja mam wrażenie ze wszystko może być okazją do grzechu dla tego kto do grzechu zmierza
    Myślę, że analogia pomiędzy używaniem noża a np. tańcem d-m nie jest do końca trafiona. Choćby dlatego, że ta pierwsza czynność jak już może grozić uszkodzeniami stricte fizycznymi, a ta druga powoduje niebezpieczeństwa przede wszystkim bardziej duchowe. 

    Ponadto, masz rację, że nie używa się noża na spacerze i szkole, ale ogranicza się jego użycie do sytuacji mniej lub bardziej koniecznych, a więc np. przygotowywania jedzenia. Tymczasem bardziej prawidłową analogią byłaby sytuacja, gdyby ktoś bawil się nożem, używał go dla własnej rozrywki. Takie zachowanie niemal wszyscy uznaliby za mocno nierozsądne. Podobnie jest z niebezpieczeństwem tańców d-m - czynienie ich dla rozrywki jest nierozsądne. 

    Co do ostatniej kwestii to poziom niebezpieczeństwa różnych zachowań nie jest ten sam. Oczywiście, jakby się uprzeć, to można by się dopatrzeć jakiegoś niebezpieczeństwa w niemal każdej sytuacji, tym nie mniej jedne sytuacje są bardziej niebezpieczne, a inne mniej. To jak z wyjściem na ulicę, gdzie można się przewrócić o skórkę od banana, a można wyjść na bardzo cienki lód, gdzie ryzyko wpadnięcia pod wodę będzie o wiele większe. 
  • edytowano grudzień 2016
    Z tym ze tańce d-m są ryzykowne - nie polemizuję. Są

    Ryzykowne jest też krojenie chleba a ryzyko jest różne w zależności od sytuacji i zachowań.  Z tym też nie polemizuję.

    Jazda samochodem..  rowerem... chodzenie po górach. ... po ulicy - wszystko jest mniej lub bardziej ryzykowne

    Niemniej jednak całkowite zrezygnowanie z tańca wydaje mi się przesadą 
  • Życie jest ryzykowne, ale tańczyć nie muszę, żyć tak. Rezygnacja z tańca wydaje mi się nieznaczącą błahostką. 
    Podziękowali 1Katia
  • Nika76 powiedział(a):
    Z tym ze tańce d-m są ryzykowne - nie polemizuję. Są

    Ryzykowne jest też krojenie chleba a ryzyko jest różne w zależności od sytuacji i zachowań.  Z tym też nie polemizuję.

    Jazda samochodem..  rowerem... chodzenie po górach. ... po ulicy - wszystko jest mniej lub bardziej ryzykowne

    Niemniej jednak całkowite zrezygnowanie z tańca wydaje mi się przesadą 
    Ale jest różnica np. pomiędzy jazdą samochodem 40 km/h (niebezpieczeństwo niskie), a jazdą samochodem 120 k
  • edytowano grudzień 2016
    Swoją drogą wizja Brawaria każdemu facetowi by się spodobała. Wystarczy kilka figur na parkiecie, a obca kobieta już omdlewa z pożądania i ciągnie swojego partnera do ciemnego kąta. Ale życie to nie Harlequin. Prędzej wróci do koleżanek i powie: "Kolejny, któremu brzydko pachnie z ust", albo "Strasznie mi podeptał nogi".

    Nie każdy jest Jamesem Bondem.


  • Brawario powiedział(a):
    Nika76 powiedział(a):
    Z tym ze tańce d-m są ryzykowne - nie polemizuję. Są

    Ryzykowne jest też krojenie chleba a ryzyko jest różne w zależności od sytuacji i zachowań.  Z tym też nie polemizuję.

    Jazda samochodem..  rowerem... chodzenie po górach. ... po ulicy - wszystko jest mniej lub bardziej ryzykowne

    Niemniej jednak całkowite zrezygnowanie z tańca wydaje mi się przesadą 
    Ale jest różnica np. pomiędzy jazdą samochodem 40 km/h (niebezpieczeństwo niskie), a jazdą samochodem 120 k
    zalezy gdzie
    Podziękowali 2Nika76 Milagro
  • Lepiej czasem potańczyć niż byc smutnym I chorym na depresję
  •  taniec nie jest lekiem na smutek, ale też nie jest powodem do smutku ;)
    Podziękowali 1Katia
  • @Skatarzyna różnym ludziom pomagają różne rzeczy, jedni płaczą a drudzy tańczą. Mi taniec pomaga bardzo na smutek. 

    Podziękowali 3Milagro Malena Subiektywna
  • pomaga -dobrze, nie jest uniwersalnym lekarstwem? no niestety...
  • Ale np regularne ćwiczenia uwalniaja endorfiny a taniec to jakby gimnastyka
  • Ks. Łukasz Szydłowski z Bractwa Św. Piusa X organizuje w Krakowie potańcówki dla młodzieży. Czyżby nie znał dawnego nauczania teologów? Nie, raczej ma świadomość, że współcześnie przestało być aktualne. Obie płcie nie żyją w separacji, bliskość fizyczna przestała być seksualnym detonatorem.
  • edytowano grudzień 2016
    Maciek_bs powiedział(a):
    Ks. Łukasz Szydłowski z Bractwa Św. Piusa X organizuje w Krakowie potańcówki dla młodzieży. Czyżby nie znał dawnego nauczania teologów? Nie, raczej ma świadomość, że współcześnie przestało być aktualne. Obie płcie nie żyją w separacji, bliskość fizyczna przestała być seksualnym detonatorem.
    Czy ks. Łukasz Szydłowski jest absolutnie bezbłędny i nieomylny w swych działaniach oraz opiniach?

    Nota bene, pomijając już to, że biskup Bernard Fellay zdaje się mieć inne nastawienie w tej kwestii niż x. Szydłowski, to np. ks. Peter Scott - były przełożony dystryktu FSSPX na USA - tak pisał na ów temat:
    http://konserwatyzm.pl/artykul/9231/czy-tance-sa-zle-lub-niebezpieczne/

  • Ks. Szydłowski prowadzi duszpasterstwo dla młodzieży i studentów. Stąd wie, co jest prawdziwym zagrożeniem w dzisiejszych czasach, a co nie. Wzywanie do tańców w obrębie jednej płci ma współcześnie gejowski wydźwięk. Tego teologowie z XIX w. nie mogli przypuszczać, a to pokazuje, jak czasy się zmieniły..
  • Maciek_bs powiedział(a):
    Ks. Szydłowski prowadzi duszpasterstwo dla młodzieży i studentów. Stąd wie, co jest prawdziwym zagrożeniem w dzisiejszych czasach, a co nie. Wzywanie do tańców w obrębie jednej płci ma współcześnie gejowski wydźwięk. Tego teologowie z XIX w. nie mogli przypuszczać, a to pokazuje, jak czasy się zmieniły..
    Jesteś przekonany, iż jest on absolutnie bezbłędny w tej kwestii, że nigdy się myli odnośnie rozpoznania prawdziwych zagrożeń dzisiejszych czasów?  Jeśli tak, to przypisujesz mu większe przywileje niż Świętych, których nauczanie w kwestii tańców d-m relatywizujesz. 
  • tryk powiedział(a):
    Brawario powiedział(a):
    Nika76 powiedział(a):
    Z tym ze tańce d-m są ryzykowne - nie polemizuję. Są

    Ryzykowne jest też krojenie chleba a ryzyko jest różne w zależności od sytuacji i zachowań.  Z tym też nie polemizuję.

    Jazda samochodem..  rowerem... chodzenie po górach. ... po ulicy - wszystko jest mniej lub bardziej ryzykowne

    Niemniej jednak całkowite zrezygnowanie z tańca wydaje mi się przesadą 
    Ale jest różnica np. pomiędzy jazdą samochodem 40 km/h (niebezpieczeństwo niskie), a jazdą samochodem 120 k
    zalezy gdzie
    Na autostradzie prędkość 40/h jest bardzo ryzykowna....
    Podziękowali 2Milagro Katia
  • Święty (!!!) Jan Paweł II pokazał nam, że płciowość i cielesność nie są złe, że służą ludzkiej integralności i w dalszej perspektywie - zbawieniu. Dlatego nie widzę sensu sięgania po autorytety, których intuicje okazały się błędne, dla których te kwestie były z natury podejrzane i niebezpieczne. W swojej epoce postępowali tak, jak uważali za właściwe. Ale dziś wiemy, że źle rozkładali akcenty. Wracanie do tego nie ma sensu. Dużo lepiej jest upowszechniać obecne nauczanie Kościoła.
  • Maciek_bs powiedział(a):
    Święty (!!!) Jan Paweł II pokazał nam, że płciowość i cielesność nie są złe, że służą ludzkiej integralności i w dalszej perspektywie - zbawieniu. Dlatego nie widzę sensu sięgania po autorytety, których intuicje okazały się błędne, dla których te kwestie były z natury podejrzane i niebezpieczne. W swojej epoce postępowali tak, jak uważali za właściwe. Ale dziś wiemy, że źle rozkładali akcenty. Wracanie do tego nie ma sensu. Dużo lepiej jest upowszechniać obecne nauczanie Kościoła.
    Nauczanie Jana Pawła II nie ma tu nic do rzeczy, gdyż jeśli już to - w porównaniu do wcześniejszej doktryny katolickiej - dowartościowywało małżeńską seksualność. A nauczanie Świętych Pańskich tyczyło się pozamałżeńskich tańców damsko-męskich. 
    Podziękowali 1Katia
  • Ale ja piszę o antropologii i rozumieniu płciowości. Dawni moraliści nie mieli narzędzi do poprawnego analizowania tych kwestii, dlatego działali trochę po omacku. Wiedzieli co jest złe, nie wiedzieli co jest dobre. Dlatego koncentrowali się na zakazach, czasem przesadzonych. To podejście zaowocowało niestety dużymi problemami w XX wieku, kiedy ta pedagogika okazała się zwyczajnie nieskuteczna.
  • Wszyscy dziś nawijają o Owsiaku, to i ja dorzucę swoje 5 groszy w tym temacie:

    http://salwowski.net/2017/01/15/nie-demonizujmy-wosp/
    Podziękowali 4Malena tryk beatak jan_u
  • kolejny temat juz wkrotce: "Czy batman to synonim ksiedza?"
  • E tam, ja po wpisie o WOŚP czekam na "Nie demonizujmy tańców damsko-męskich"
    ;)
  • "Leżeli w kałużach krwi pośród zużytych prezerwatyw i opróżnionych butelek po alkoholu."
  • A bylo ich po dwie...
    MSPANC
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.