Zapraszam do lektury nowych wpisów z mego bloga

13468922

Komentarz

  • Należy wbić sobie to do głowy. Męczeństwo nie jest tylko dobrą radą dla chrześcijan. Męczeństwo jest obowiązkiem moralnym. 
    http://salwowski.net/2017/01/31/kosciol-naucza-nalezy-raczej-umrzec-niz-zgrzeszyc/
  • Jesli meczenstwo jest obowiazkiem to kto przezyje? 

  • asiao powiedział(a):
    Jesli meczenstwo jest obowiazkiem to kto przezyje? 

    Większość ludzi nie ma jednak okazji do krwawego męczeństwa. 
  • skoro obowiazek to trzeba szukac okazji ..do meczenstwa
  • asiao powiedział(a):
    skoro obowiazek to trzeba szukac okazji ..do meczenstwa
    Nie należy szukać samemu okazji do męczeństwa, ale gdy zostanie nam z zewnątrz narzucona alternatywa "męczeństwo albo złamanie Bożego przykazania" należy wybrać to pierwsze. 

    Podziękowali 1Katia
  • czyli w obliczu smierci to obowiazek umrzec?
  • asiao powiedział(a):
    czyli w obliczu smierci to obowiazek umrzec?
    Tak

  • szkoda
  • Co do tego tekstu opatrzonego zdjeciem Bracia Figo Fagot o podtekstach w piosenkach. W wielu piosenkach disco polo przy ktorych bawia sie goscie na weselach mozna sie takowych doszukac ;)
  • Paprotka powiedział(a):
    Co do tego tekstu opatrzonego zdjeciem Bracia Figo Fagot o podtekstach w piosenkach. W wielu piosenkach disco polo przy ktorych bawia sie goscie na weselach mozna sie takowych doszukac ;)
    I między innymi, dlatego wiele wesel to rak. 
  • Czyli jaka zabawa jest dozwolona na weselu, tance tylko w kolku przy obowiązkowo grzecznych piosenkach? 
  • Paprotka powiedział(a):
    Czyli jaka zabawa jest dozwolona na weselu, tance tylko w kolku przy obowiązkowo grzecznych piosenkach? 
    Mniej więcej właśnie taka :)
  • wesele w przedszkolu :)
    Podziękowali 3Kobieta Paprotka jukaa
  • Skatarzyna powiedział(a):
    wesele w przedszkolu :)
    "Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego" - Mateusz 18: 3.
  • To chyba nie oznacza bycia infantylnym.
  • Paprotka powiedział(a):
    To chyba nie oznacza bycia infantylnym.
    To oznacza bycie niewinnym jak niemowlę co do zła. 
  • Ten cytat jest wydumany; tzw. dylematy moralne są przedmiotem wielu badań.

    Generalnie ludzie są bardziej skłonni w teoretycznych rozważaniach zgodzić się na poświęcenie życia kogoś mniej bliskiego i "nie przykładając swojej ręki" do zabicia dla ratowania innych.

    Szczególnie ciekawe jest to przykładanie ręki, bo jest bardzo dosłowne. Większość ludzi jest gotowa przestawić zwrotnicę jadącą po torze na którym stoi 5 ludzi, na tor na którym stoi 1 człowiek. Ale znowu mniejszość jest skłonna zepchnąć grubasa na tory, by zatrzymać wagonik jadący na 5 ludzi. Skutek jest ten sam. Ale wyobrażenie, że swoimi rękoma, fizycznie, mamy kogoś zabić jest skutecznym odstraszaczem.

    Co ciekawe, kluczowe są tutaj emocje, a nie racjonalny namysł. Wyborów utylitarnych dokonują ludzie, którzy nie mają odpowiednich emocji społecznych i kalkulują "na zimno".

    Nawiązując do cytatu. Więcej ludzi będzie skłonne zastrzelić babcię, niż obedrzeć ją ze skóry. A domyślam się, że obie grupy będą statystycznie w mniejszości.
  • @Brawario ;
    a czy Bóg jest moralny? Czy można poświęcić życie swego Syna, by ratować świat?
    Podziękowali 1Kobieta
  • Widać można
  • Anawim powiedział(a):
    @Brawario ;
    a czy Bóg jest moralny? Czy można poświęcić życie swego Syna, by ratować świat?
    Bóg Ojciec nie rozkazał żadnemu z ludzi dokonania wewnętrznie złego czynu, jakim było zabicie Jego niewinnego Syna. Bóg mając wiedzę odnośnie złych wyborów dokonywanych przez ludzi, wykorzystał zło czynione przez innych ludzi do realizacji Swego zbawczego planu, a to co innego. Nie można jednak powiedzieć, by Bóg w sposób aktywny i bezpośredni czynił zło, po to by wynikło z niego dobro. 
    Podziękowali 1Katia
  • Słusznie. Czy moralne jest dopuścić zastrzelenie i obdarcie ze skóry własnej babci dla ratowania Gotham, pomimo tego, że jest się w mocy przeciwdziałać temu złu?
  • Anawim powiedział(a):
    Słusznie. Czy moralne jest dopuścić zastrzelenie i obdarcie ze skóry własnej babci dla ratowania Gotham, pomimo tego, że jest się w mocy przeciwdziałać temu złu?
    Tolerancja mniejszego zła może być moralna. Ale tolerować (w tradycyjnym znaczeniu) to nie jest to samo co samemu to czynić, popierać czy zachęcać do tego. 
    Podziękowali 2Anawim Katia
  • Malena powiedział(a):
    @Brawario, ja słyszałam od ks. katechety w liceum takie wyjaśnienie: dusza po śmierci staje przed Bogiem i widzi wreszcie naprawdę, jak Bóg jest wspaniały. Poznaje Jego wielką miłość. Wtedy grzeszna dusza jest jak ślepy, który nagle przejrzał. I jeśli wtedy szczerze zawoła: Boże wybacz mi, żałuję, kocham Cię, chcę być z Tobą, Bóg wysyła tę duszę do czyśćca. Dusza cierpi i pokutuje, ale jest zbawiona i pełna nadziei, która jej nie zawiedzie. Piekło jest wtedy, gdy dusza ujrzy żywego Boga, pozna Jego wspaniałość i miłość i powie: nie chcę Cię.
    To dotyczy tych, którzy już umarli. Bo żywi są jeszcze w zasięgu Boskiej ekonomii, jak np. żałujący łotr ukrzyżowany z Jezusem.
    Czy mógłbyś nam to wyjaśnić?

    Co prawda ja nie Brawario, ale skoro Brawario się nie odzywa.
    Nasuwa mi się pytanie: na lekcje jakiej religii chodziłaś, bo z pewnością nie była to nauka katolicka?

    Katechizm Piotra Kard. Gasparriego:

    "582. Co powinniśmy sobie głównie przypominać o śmierci?

    O śmierci powinniśmy sobie przypominać głównie, ze jest ona karą za grzechy, że jest chwilą, od której zależy wieczność, tak, iż po śmierci nie ma już miejsca na pokutę i zasługę, i że nie wiemy, kiedy i jak umrzemy."


    Katechizm z 1992 roku:

    "1013 Śmierć jest końcem ziemskiej pielgrzymki człowieka, czasu łaski i miłosierdzia, jaki Bóg ofiaruje człowiekowi, by realizował swoje ziemskie życie według zamysłu Bożego i by decydował o swoim ostatecznym przeznaczeniu."

    Podręcznik dogmatyki katolickiej X. dr. Macieja Sieniatyckiego, profesora UJ w Krakowie, Kraków 1930

    "Rzeczy ostateczne są: śmierć, sąd, piekło, niebo.

     

    1. Śmierć. Śmierć jest odłączeniem się duszy od ciała. Dusza, będąc nieśmiertelną, nie umiera, ale zaraz po śmierci człowieka staje na sąd Boży, ciało zostaje na ziemi, ulega rozkładowi i w proch się zmienia.

     

    O śmierci uczy nas wiara:

     

    a) Wszyscy ludzie umrą. Wszystkich dotknie wyrok Boży, wydany na cały ród ludzki jeszcze w raju: "Proch jesteś i w proch się obrócisz" i znowu: "Postanowiono ludziom raz umrzeć" (Hebr. 9, 27).

     

    b) Dzień śmierci jest niepewny. Nikt nie wie, kiedy umrze. Pan Jezus każe nam o tej prawdzie codziennie rozmyślać i przyrównuje śmierć do złodzieja, który zazwyczaj wtedy przychodzi, kiedy się go ludzie najmniej spodziewają. "I wy gotowi bądźcie, bo godziny, której się nie spodziewacie, Syn człowieczy przyjdzie" (Łk. 12, 40) i znowu: "Czuwajcie tedy, bo nie wiecie dnia ani godziny" (Mt. 25, 13).

     

    c) Śmierć jest karą za grzechy. Chociaż człowiek z natury swej jest śmiertelny, to przecież byłby według pierwotnego zamiaru Bożego nie umierał, gdyby nie był zgrzeszył pierwszy rodzic w raju.

     

    d) Po śmierci nie ma już czasu na zasługi. "Na którymkolwiek miejscu (drzewo) upadnie tam będzie" (Ekl. 11, 3), tzn. w jakim stanie śmierć człowieka zaskoczy, w takim na wieki człowiek pozostanie. Dlatego napomina nas Pan Jezus, byśmy zasługiwali sobie, póki dzień mamy (za życia), bo gdy noc (śmierć) nadejdzie, nikt nie będzie mógł pracować (zasługiwać sobie) (Jan 9, 4)."

    Podziękowali 1Malena
  • ja do tańców jeszcze
    bardzo lubię tańczyć
    tylko i wyłącznie z moim mężem

    Podziękowali 1AgaMaria
  • @"Joanna i Bronisław", chodziłam na lekcje religii katolickiej. Ten katecheta, który nam to powiedział, był bardzo dobry i pobożny, bardzo uduchowiony. Na pewno naukę Kościoła zna. To co mówił jest zresztą bardzo logiczne. My nie ukaralibyśmy niegrzecznego dziecka, które myślało, że zachowuje się dobrze i którego nikt nie nauczył grzeczności, a co dopiero dobry Bóg.
    Wiem, że po śmierci nie ma zbierania zasług, ale tu chodzi o coś innego - dusza dopiero "przejrzała na oczy". Karę w czyśćcu poniesie.
    A czy Wy nie walczylibyście o swoje dzieci do końca i nawet po końcu i nawet, gdyby odwróciły się od Was?
  • Malena powiedział(a):
    @"Joanna i Bronisław", chodziłam na lekcje religii katolickiej. Ten katecheta, który nam to powiedział, był bardzo dobry i pobożny, bardzo uduchowiony. Na pewno naukę Kościoła zna. To co mówił jest zresztą bardzo logiczne. My nie ukaralibyśmy niegrzecznego dziecka, które myślało, że zachowuje się dobrze i którego nikt nie nauczył grzeczności, a co dopiero dobry Bóg.
    Wiem, że po śmierci nie ma zbierania zasług, ale tu chodzi o coś innego - dusza dopiero "przejrzała na oczy". Karę w czyśćcu poniesie.
    A czy Wy nie walczylibyście o swoje dzieci do końca i nawet po końcu i nawet, gdyby odwróciły się od Was?
    Szanowna Maleno,

    przytoczyłem tylko naukę Kościoła Katolickiego. Rozumiem, o co Ci chodzi, i bardzo ładnie to brzmi, ale katecheta, bez względu na to, jak pobożny i uduchowiony, jeżeli jest ustanowiony do nauczania wiary katolickiej, nie może nauczać swoich własnych wizji, nawet jeżeli one ładnie brzmią. Wierzymy, że to, czego naucza Kościół, jest ustanowione i podane do wierzenia przez samego Boga, a zatem Bóg chce, żebyśmy tak właśnie byli nauczani. Dwiema różnymi rzeczami są zbawienie i potępienie oraz kara za grzechy. Zbawieni są ci, którzy umierają w stanie łaski uświęcającej. Pozostali są potępieni. Zbawieni zaś mogą iść prosto do nieba lub do czyśćca, jeżeli nie zdążyli odpokutować za grzechy w życiu doczesnym. Nagroda i kara są wieczne (też istnieją wizje sprzeczne z nauczaniem Kościoła mówiące o pustym piekle, bo wieczna kara ma być rzekomo sprzeczna z logiką Ewangelii). Po cóż byłaby wiara i w ogóle życie doczesne, gdyby decyzję podejmowało się po przedstawieniu wszystkiego czarno na białym? W wierze zawsze pozostaje to ziarno niepewności, ten skok w przepaść i to jest właśnie ta nasza minimalna zasługa. Gdybyśmy dostali wszystko na tacy, żadna wiara nie byłaby już potrzebna, tak jak nie będzie potrzebna po śmierci.


    ---------
    To niezupełnie to samo, ale tak mi się skojarzyło.

    X. Adam Martyna

    "1. Grzeszyć zuchwale w nadziei Miłosierdzia Bożego.


    To pierwszy z grzechów przeciw Duchowi Świętemu, tak jak podają nasze popularne katechizmy. Bywają tacy ludzie, którzy mówią: "Dlaczego mam pokutować w tak młodym wieku? Jak się zestarzeję, to się będę dużo modlił, a Pan Bóg jest miłosierny, to mi na pewno wybaczy". I tak bardzo często dopuszczają się bardzo ciężkich grzechów, w nadziei, że Pan Bóg im wybaczy, bo jest miłosierny.


    Nie wolno jednak zapominać, że Bóg jest także sprawiedliwy, bo za dobre wynagradza, a za złe karze. Żaden dobry uczynek nie pozostaje bez nagrody i żaden zły bez kary.


    Grzeszyć, dlatego, że Bóg jest miłosierny, jest równoznaczne z ubliżaniem Mu i lekceważeniem Jego dobroci."


    http://www.pch24.pl/grzechy-przeciw-duchowi-swietemu,3028,i.html

    Podziękowali 2Malena Rogalikowa
  • @"Joanna i Bronisław", Twoje wytłumaczenie też brzmi logicznie.Ja myślę, że Pan Bóg potrafi pogodzić Twoje słowa i słowa mojego Ks. katechety. Nie będę już dodawać swoich przemyśleń na ten temat, a to dlatego, że nie jestem teologiem ani autorytetem w tej dziedzinie. Naukę Kościoła znam w miarę dobrze, jak na laika, ale nie tak, by nauczać. To są wielkie sprawy, nie chcę nikogo wprowadzić w błąd.
    Dziękuję za tyle przytoczonych cennych wiadomości.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.