weki na wyjazd - PILNE!

Chcę zapakować mężowi i starszym dzieciom weki na wyjazd - konkretnie bigos, gulasz, kurczaka curry i sos boloński. Wekowaliście kiedyś takie cuda? Jak? (piekarnik/gotowanie? temperatura? czas?) Jak to się długo utrzymuje w temperaturze pokojowej? (chodzi mi o 1-2 tygodnie) Czy można wrzucać cebulę? Słyszałam, że się psuje w zaprawach, ale czy dwa tygodnie wytrzyma? Pllliiis o szybą pomoc - mam to robić dziś i jutro.

Komentarz

  • My kilkukrotnie braliśmy bigos, fasolkę, sos do makaronu w słoikach o zawsze ta sama procedura - gorące z garnka władane do słoika i do "góry nogami". Po ostygnięciu słoiki były trzymane w lodówce. Nigdy nie było problemu, że coś się popsuło.
    W ubiegłym tyg. wróciliśmy z ferii gdzie mieliśmy i jedliśmy wcześniej przygotowane dobra.

  • Można gorące do słoików i odwrócić. Albo a garnek i zawekować, jak każdy inny słoik. Ale jeśli wstawiasz w garnek słoik z zimnym wkładem, to po zagotowaniu wody trzeba jeszcze na małym ogniu pogotować te słoiki z pól godziny. Wekuję fasolki, bigosy itp dla córek na studia ;)
    Jak jest solidnie zawekowane, to nie psuje się, ale mimo wszystko, bezpieczniej trzymać takie weki w lodówce, lub zimnym miejscu.
    Podziękowali 2Bridget Bea
  • Dzięki!
    Nie będzie chyba zimnego miejsca. Chyba, że parapet :)
    A co z cebulą? Dajecie do tego cebulę?
  • Jasne. To urbanlegend, że cebula wpływa na psucie się weków.
    Podziękowali 1Bea
  • Parapet, to swietna lodowka.
    Podziękowali 1Bea
  • Tylko dobre przykrywki musza byc!!!
    Podziękowali 2Skatarzyna Jadwiga
  • Tak, nakrętki to podstawa.
    Jak wekowałam słoiki pod namiot to robiłam tak: do wyparzonych słoików wlewalam gorącą zawartość, zakręcalam, do piekarnika na 120 stopni na ok. 0,5 - 1godzina. Po ostygnięciu jeszcze raz piekarnik na 0,5-1 godz. 
    Podziękowali 1celinka
  • Bigos mężowi za granice piekłam w słoikach :) Nie puścił więc sukces (poprzednim razem moja mama za pasteryzowała już gotowy w słoiki i niestety kilkadziesiąt godzin drogi, wiadomo dziury na drogach też są - wy telepane i popuszczały. Ale jak niewielka droga to normalnie za pasteryzowane będą trzymać.
    Jak byłam na studiach mama mi pasteryzowała nawet gołąbki :) a np na zimę robiliśmy sos taki warzywny tyle, że bez mięsa to normalnie w piwnicy stał i nic mu się nie działo :)

  • No! Wykopałam się z weków i innych przygotowań. Jeszcze raz dzięki za pomoc!
    Podziękowali 1Agnicha
  • edytowano 6 luty
    Moja Mama najukochańsza robiła nam kilka razy weki na wakacje (mięso z indyka lub takie małe pulpeciki w sosie) i dwa tygodnie wytrzymywały bez lodówki (w lato).
    Podziękowali 1Agnicha
  • Ja też robię pulpety czy  mięso w sosie na wyjazdy. Dwukrotnie pasteryzuje. Nigdy się nie zepsuło. Tylko zawsze zakręcam nowymi nakrętkami.
  • A ja mogę prosić o taki przepis na pulpeciki do słoika? ja ogólnie słaba w temacie pulpetów - więc nie robię 
    joachm powiedział(a):
    Ja też robię pulpety czy  mięso w sosie na wyjazdy. Dwukrotnie pasteryzuje. Nigdy się nie zepsuło. Tylko zawsze zakręcam nowymi nakrętkami.
    A druga pasteryzacja nie powoduje "otwarcia się"? Bo jak robię słoikówkę tyle, że w piekarniku to druga "pasteryzacja" rozszczelnia mi słoiki.
  • Tyndalizacja, 3x co 24 h, po 1 h aby skutecznie wytłuc bakterie wytwarzające jad kiełbasiany. Zagotowanie przed spożyciem niszczy jad kiełbasiany.
  • Nie otwierają mi się ale tak jak  pisze Kaika musi być już dobrze wystudzone. 

    Przepisu specjalnego do weków nie mam, robię jak zwykłe pulpety w sosie pomidorowym, tylko duży gar, wlewam w słoiki. Zaciskają się odwrócone. Następnego dnia jeszcze raz je gotuję. Trzeci raz nie robiłam nigdy. Mi tak pokazała kiedyś babcia. 
  • Trzeci raz na wszelki wypadek:)
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.