Jan z Brazylii

Mój tata ma zaawansowanego raka z przerzutami. Chwyta się wszystkiego poza chemią. Nie jest dobrze. Spotkał się z człowiekiem podobno uzdrowionym przez Jana od Boga. Myśli, żeby pojechać do Brazylii.
Czy ktoś o nim słyszał? Co o tym myślicie?
 http://www.janodboga.pl/
Ja mam mieszane uczucia. Nie chciałabym żeby tata szukając ratunku nie znalazł się w większych kłopotach.
«1

Komentarz

  • Przykro mi.


    na zalinkowanej stronie ten caly Jan nazywany jest transmedium - nie wiem, od jakiego on boga, ale na pewno nie od Boga Ojca.

    Podziękowali 2Wela jukaa
  • Zajrzałam na stronę, jak dla mnie zmieszanie chrześcijaństwa ze wschodem i czymś tam jeszcze -na taki New age wygląda -zaznaczam że zerknęłam pobieżnie, ale mi się nie podoba... tak subiektywnie, ale ja jestem bardzo ostrożna względem takich "cudotwórcow"
    Podziękowali 1madzikg
  • "Jest on transmedium jedynym w swoim rodzaju, ponieważ inkorporuje (przyjmuje, pozwala wniknąć w siebie) wysokorozwinięte istoty z innych wymiarów. Istoty te poprzez Jana od Boga pomagają ludziom za pomocą wizualnych i duchowych czyli niewidzialnych gołym okiem operacji". - fuuuuuj :(

    Wszystko jasne, a raczej ciemne. Nie wchodźcie w to. Poza tym nieraz jest tak, że ktoś jest "uzdrowiony" przez jakiegoś bioenergo, ale ciężko z nim potem wytrzymać, robi się zgryźliwy dla domowników, niecierpliwy, agresywny. Że o skutkach duchowych nie wspomnę.

    Kiedy święci służyli darem uzdrawiania czy wskrzeszania, zawsze mówili, że to Bóg uczynił cud - nie oni.

    Piszcie do sióstr klauzurowych o modlitwę, one naprawdę mogą wiele wyprosić.
  • Dziękuję. Spróbuję go od tego odwieść.
    Podziękowali 1Skatarzyna
  • A czy nie lepiej po prostu dobrze się przygotować i modlić się o wypełnienie się woli Bożej?
    Podziękowali 3Wiol Agnieszka5 Olesia
  • Lepiej...
    Tata liczy, że możemy mu jeszcze jakoś pomóc. Ma dopiero 59 lat.
    Podziękowali 1Olesia
  • Ma czas się przygotować duchowo na śmierć... Jest to jakaś łaska na swój sposób.
    Podziękowali 2madzikg kawusiowa
  • Kika, a na jaki nowotwor choruje. Moze trzeba z jakimś dobrym lekarzem próbować.
  • Ma nowotwór odbytu. Usunięty kilka lat temu przez dr Dzikiego w Łodzi. Teraz wrócił. Tata od kilku miesięcy ma stomię. Pojawiły się przerzuty również w płucach. 
    Lekarze proponują tylko chemię. Tata brał za pierwszym razem ale czuł, że go zabija. Nie chce powtarzać. Zresztą teraz ma słabe wyniki nerek to by chyba i tak nie dostał. Próbował wlewów z wit. C ale żyły nie wytrzymują. 
    Myślę że czuje, że odchodzi ale ciężko mu się z tym pogodzić.

    Podziękowali 1gabriela
  • A jakies badania kliniczne? Nie znaleźliście jakiś? Moze nie umie pogodzi sie z odejściem. Chce zyc jak najdłużej i miec nadzieje na zdrowie.
  • Ja jestem sceptyczna jeśli chodzi o różnych charyzmatyków, ale w Polsce aktualnie w każdym większym mieście masz msze o uzdrowienie, myślę, że tam jeśli nie pomoże, to przynajmniej (za bardzo) nie zaszkodzi. A jest nawet szansa, że usłyszy coś mądrego...
    Podziękowali 3Hope Aniuszka Bambidu
  • kika0 powiedział(a):
    Ma nowotwór odbytu. Usunięty kilka lat temu przez dr Dzikiego w Łodzi. Teraz wrócił. Tata od kilku miesięcy ma stomię. Pojawiły się przerzuty również w płucach. 
    Lekarze proponują tylko chemię. Tata brał za pierwszym razem ale czuł, że go zabija. Nie chce powtarzać. Zresztą teraz ma słabe wyniki nerek to by chyba i tak nie dostał. Próbował wlewów z wit. C ale żyły nie wytrzymują. 
    Myślę że czuje, że odchodzi ale ciężko mu się z tym pogodzić.

    To oczywiste. Nigdy nie jest dobra pora. Zawsze ciężko się pogodzić, nawet jak się ma 95 lat, może wtedy jeszcze trudniej. Można modlić się o cud. Wszystko w ręku Boga.
  • Mojego meza siostra/51 lat/ zmarła na raka tydzien przed swietami Bozego NArodzenia
    uwazam, ze wszystkie metody alternatywne sa zwyklym wyciaganiem kasy 
    trzeba działac dostepnymi, medycznymi metodami poki jest na to czas 


    Podziękowali 5Tola jukaa stephanos Wiol Olesia
  • edytowano 24 marzec
    Podobno podczas przyjmowania chemii samopoczucie jest tragiczne, ale musi tak być, bo to trucizna, która ma zabić także nowotwór. Jeśli lekarze to zalecają, to znaczy, że jest szansa, w przeciwnym razie powiedzieliby, że można tylko działać paliatywnie. Powodzenia!

    edit: Jeśli za pierwszym razem dostał chemię, to właśnie dzięki temu nie miał wtedy przerzutów. 
  • chemia bardzo często jest leczeniem paliatywnym. Niestety przyklada sie tez do pogorszenia jakosci życia i wcześniejszej śmierci jakiejś czesci pacjentow
  • Na pewno ten cały szarlatan z tytułu nie jest rozwiązaniem. W momencie, kiedy są przerzuty, każdy dzień bez leczenia sprawia, że rak zajmuje kolejne komórki organizmu. Niestety ta jakość życia będzie coraz gorsza także jeśli nie będzie leczenia. Tak więc czasem jest to wybór mniejszego zła.
    Podziękowali 1andora
  • nie pisałam w kontekście polecania szarlatana. Pisze poprostu, ze rozumiem ludzi, którzy nie chcą korzystać z chemi
    Podziękowali 1Tola
  • @kika0 - terapią Gersona się interesowaliście? Upierdliwa bardzo, ale u mojego brata po dwóch tygodniach stosowania w sposób widoczny poprawiły się wyniki. Niestety, potem  stopniowo się z terapii wycofał. Dla mnie to wyglądało tak, jakby bał się wyzdrowieć. Mój brat też odmówił przyjęcia chemii przy wznowie. To był rak esicy/odbytnicy. Brat miał 37 lat.
  • Mój mąż jak brał chemię to czuł, że umiera - ale ostatecznie nie zabiła go, tylko wyleczyła. Choc w czasie leczenie miał wrażenie ze psychika tez mu wiruje. 

    Nie jestem zwolennikiem uporczywego leczenia i ucieczka przed śmiercią. Jednak nie dobrze jest tak demonizować chemię - a to ostatnio popularny trend. Wszystko trzeba dobrze rozeznać, bez ucieczki na oślep na zasadzie "nie, bo nie". 
  • Marcin Zieliński prosi  Boga  by uzdrowił  . a Bóg spełnia jego prośby 
    https://www.facebook.com/marcinzielinskiposluga/




  • Madika powiedział(a):
    Mój mąż jak brał chemię to czuł, że umiera - ale ostatecznie nie zabiła go, tylko wyleczyła. Choc w czasie leczenie miał wrażenie ze psychika tez mu wiruje. 

    Nie jestem zwolennikiem uporczywego leczenia i ucieczka przed śmiercią. Jednak nie dobrze jest tak demonizować chemię - a to ostatnio popularny trend. Wszystko trzeba dobrze rozeznać, bez ucieczki na oślep na zasadzie "nie, bo nie". 
    Dokladnie chodzi o demonizowanie chemii.
    Otoczenie w ktorym sie przebywa tez ma bardzo duzy wplyw na to co zrobi chory.
    Jak milion razy powtorza ze chemia to zuo to chory nie podejmie leczenia
    Nasza chora miala bardzo duze szanse na calkowite pozbycie sie raka.
    Miala go wyciac poki byl maly i mozliwy do wyciecia ale nie chciala ani wycinac ani zadnej chemii ..poltora roku zyla od diagnozy
  • Mojemu bratu z chemią lekarze dawali 1,5 roku. Nie zdecydował się. Pożył dwa lata. Bez skutków ubocznych chemii.
    Rzecz bardzo indywidualna.
    Podziękowali 1Monika73
  • Moja szwagierka ma raka szyjki macicy, dowiedziała się jak był ten 4 jakiś b czyli najbardziej zaawansowany. Operacja nie wchodziła w grę tylko chemia i to paliatywna oraz naświetlanie. Zgodziła się bo bardzo chciała jeszcze pożyć dla syna, miał wtedy 10 lat i był jej późnym dzieckiem. Minęło ponad 10 lat szwagierka żyje, ma się dobrze, cierpi na skutki popromienne. Ma ciągłe problemy żołądkowe i z pęcherzem ale poza tym podróżuje, prowadzi dom, wygląda świetnie. Nie wiadomo czy silny organizm czy wola życia czy chemia i naświetlanie albo wszystko razem. Lekarz powiedział, że ona nigdy zdrowa nie będzie ale z rakiem da się żyć i ona tak do tego podchodzi.
    Podziękowali 3asiao Tola Monika73
  • Czy te stopnie nowotworu zależą od jego rodzaju czy tylko stopnia zaawansowania, czyli że jak czwarty stopień to znaczy że jest późno wykryty, bo już przeszedł przez etap pierwszego, drugiego i trzeciego stopnia?
  • Od stopnia zaawansowania, jest chyba do 4 ale jeszcze mają literki do tych cyferek. Ona miała IVb podobno prawie najgorzej i nieoperacyjny i nieuleczalny. Tylko, że teraz lekarze starają się zmienić sposób myślenia i mówią, że owszem nie wyleczą ale z chorobą da się żyć.
  • to nie do końca tak z tym zaawansowaniem. Jest klasyfikacja zaawansowania miejscowego od 1 do 4 z literkami często. Czyli jak głęboko miejscowo niacieka nowotwór.  A jest jeszcze kwalifikacja od 1-4 dotycząca zaawansowania choroby gdzie 4 oznacza np. Przerzuty odlegle czyli chorobę w stopni nieuleczalnym.
  • Zwykle najpierw ustala się TNM (guz, węzły chłonne, przerzuty), a na podstawie tego klasyfikację czterostopniową. Zależność między jedną a drugą jest różna dla różnych typów nowotworów. Z czasem nieraz to się zmienia. Np. jak moja mama była chora, woda w opłucnej przy raku płuc klasyfikowała ją już na czwarty stopień zaawansowania choroby. W innych typach często do czwartego stopnia muszą być przerzuty odległe.
    Mogłam szczegóły pokręcić, bo około 10 lat temu o tym wszystkim czytałam.
  • My tzn. najblizsza rodzina nie demonizowaliśmy chemii. Tata za pierwszym razem wziął i chemię i naświetlania. Później miał mieć jakąś innego typu i już się nie zgodził. Powiedzieliśmy, że będziemy go wspierali cokolwiek postanowi. Nikt z nas nie naciskał ani na branie ani na nie branie. 
    Mój tata jest człowiekiem czynu i taka niemoc i bierność,  że sam nic nie może mocno wpływa na jego psychikę. Widzimy, że  załamuje się i popada w depresję. 

    @Katarzyna o tym nie słyszeliśmy - dziękuję. Poczytam i spróbuję go zainteresować.

    Na razie od dzisiaj zaczynamy z rodzeństwem Nowennę Pompejańską za Rodziców, chcemy też spróbować wysłać go do Dąbrowskiej tylko nie wiem czy dostanie kwalifikację.

  • edytowano 25 marzec
    No właśnie, Nowenna Pompejańska a nie żadne media z Brazylii !

    Edit: tzn. na poziomie duchowym, bo jeśli chodzi o ciało to może da się przekonać do podjęcia jakiegoś leczenia...
    Podziękowali 1draconessa
  • Tak nie pada to w prost,ale
    Nie ma czegoś takiego w KK jak medium.
    Nie wiem, jak z waszą wiarą, praktyką.
    Wchodzenie w 'takie rzczy' to dla ojca śmierć ducowa na pewno (bo nie oszukujmy się, te 'istoty z innego wymiaru' dające uzdrowicielską mmoc, to co to jest? Święci? -nieee. Dobre wróżki zębuszki czy elfiki??? Nie, demony-każdy ksiądz wam to powie, egzorcysty jakiegokolwiek wystarczy posłuchać), a dalej- konsekwencje: psychika, fizycznie.
    Czym ten Jan się zajmuje to jakaś demonologia.
    Polecam jakiekolwiek wykłady na youtube egzorcystów nt uzdrowicieli albo świadectwa takich-bioenergoterapeutów itp. Jak zwał, tak zwał.
    I nie wchodzić w to!!!
    Podziękowali 3beabea draconessa Tola
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.