Joga - dlaczego nie???

Poradźcie, jak odwieść kolezanke od pomysłu cwiczenia jogi. Wszelkie argumenty, zrodla mile widziane. 
Joga w polaczeniu z duchowoscią Wschodu - w tym przypadku mozna jakos sprobowac trafic do osoby wierzacej. Ale chyba niektorzy oferują jogę jako zestaw cwiczen wylacznie gimnastycznych. Dodatkowo nie mam pewnosci, czy kolezanka jest wierzaca... Chociaz, jak to sie mowi, nieznajomosc prawa nie jest okolicznoscią lagodzacą - ma to chyba zastosowanie rowniez w zyciu duchowym. 
Mam w bliskiej rodzinie taką historię - dziewczyna, zona i matka 2 dzieci, z kolezanką przejely szkole jogi. Poszly na to wszystkie pieniadze ze sprzedaży mieszkania rodzicow. Szkola upadla, pieniadze nie dosc, ze przepadly, to jeszcze dziewczyna zostala z dlugami, rozwiodla sie niedawno. Odciela sie od Kosciola, dzieci nie byly ochrzczone... Oczywiscie nie mam jednoznacznych dowodow na to, ze to przez jogę wlasnie. Ale w kazdym badz razie do niczego dobrego to nie doprowadzilo.
«1345678

Komentarz

  • Ja to sama nie wiem. Czytałam, że niby duchowo szkodliwe dla katolików. W domu w liceum sama z podręcznika jogi nauczyłam się stania na głowie. Czy to też było szkodliwe? No chyba nie.
  • Joannna powiedział(a):
    Przeczytalam z uwaga cale swiadectwo. Doskonale jest wytlumaczone cale sedno: czym jest joga i do czego prowadzi. Jesli ktos przeczytawszy to swiadectwo dalej bedzie sie pchal w joge to przepraszam ale jest butny i sam sie prosi o klopoty. @Aniuszka koniecznie podsun tej kolezance to co podlinkowala @Joanna.
  • Dzieki, czytalam, mocne. I nawet przypadkowo tytul jak u mnie w watku...
    Ale to wszystko są argumenty dla osoby wierzącej.
    A co - hipotetycznie - jak ktos jest racjonalny do bolu i niewierzacy? Nie tylko w Jezusa, ale również w istnienie innych duchowosci?
  • No wlasnie Maciej sam przyznaje, ze byl daleko od Boga. Ogladalam na youtubie
    niedawno jego swiadectwo, gdzie opowiada o swoim środowisku, o tym, ze znal Ryska Riedla. Maciej nie owija w bawelne, mowil, ze mial na wszystko wywalone i interesowal sie tylko paleniem trawy.
    Wlasnie jego swiadectwo jest poruszajace dla mnie. Powinno cos zadzwonic w dyni tej kolezance....

  • Może daj poczytać, sama módl się i resztę zostaw Panu Bogu.
    Podziękowali 2Aniuszka kiwi
  • Jedno mnie zastanawia w tym wyznaniu Marcina Sikorskiego. Wdepnął za sprawą tych praktyk w niezłe bagno, a mimo to, ostrzegając, pisze o otwieraniu czakramów itp. To w takim razie wierzymy w te bzdury czy nie? Nie ma żadnych punktów energetycznych, kropka. A od takich "ćwiczeń" najlepiej trzymać się z daleka. Nawet z tradycyjnym sportem, jeśli prowadzi do nadmiernego skupienia na sobie, na ciele, można przesadzić. A tu dochodzą jeszcze sprawy duchowe.
  • http://www.niecale.pl/pl/product/maciej-sikorski-bylem-w-piekle

    A tu jest książka Maćka Sikorskiego, tego z 1. wywiadu.
    Podziękowali 1Rejczel
  • Bzdety.

    Każdy z tych przypadków to wejście w przesadyzm. Podobnie nie widzi nic poza światem ktoś, kto zaczyna spędzać na siłowni kilka godzin dziennie, tutaj dochodzi jeszcze jakieś pierdoły typu czakram i wschodnie duchowości i to może być niebezpieczne jak każde sekciarstwo.

    Jak ktoś traktuje to jak każde ćwiczenia gimnastyczne, to nic mu nie grozi. Moja kobieta swego czasu chodziła na kręgosłup i to były jedyne ćwiczenia, które jej pomagały.

    Podziękowali 1Anawim
  • Z relacji tego Sikorskiego wynika, że on się zaangażował naprawdę mocno, łącznie z zakładaniem jakichś naszyjników itp. I zgrzyta mi, że skoro odszedł od tego, to nadal używa tej terminologii o czakramach, energii, czyli w sumie wierzy w to.
    Podziękowali 1Berenika
  • "Jasne, to również ćwiczenia, ale nie ma takiej możliwości, by stosując praktykę duchową, która pracuje z czakramami (ośrodkami energetycznymi w ciele człowieka), jakimś cudem ominąć tę rzeczywistość. Bo to by oznaczało, że te ćwiczenia wykonujemy źle, nieprawidłowo. Ale jeśli wykonujemy je dobrze, to one muszą w pewnym momencie zacząć pracować na poziomie duchowym, z którego Jan Kowalski przychodzący na zajęcia jogi nie zdaje sobie początkowo sprawy. Dlaczego muszą zacząć pracować w tych rejonach? Bo po to są. Po to jest joga."

    Czyli istnieja jakies energetyczne miejsca ktore dzialaja niezaleznie od tego czy ktos w nie wierzy czy nie, wystarczy ze wykonuje dane cwiczenia. Czy to zgodne z nauka katolicka? Bo brzmi jak wiara w jakies czary.
  • Na siłowni joga to po prostu zestaw ćwiczeń, bez żadnych czakramow ani innych duchowych dodatków. 
    Tak jak judo, karate i inne sztuki walki.
    Jak ktoś chce to się przyczepi.
    Co innego łączenie tego z buddyzmem, medytacjami i przewodnikami duchowymi. Wtedy może stać się niebezpieczne
  • Z jego opisu wynika, że jego zdaniem to istnieje i działa niezależnie od tego, czy ktoś w to wierzy. A jednocześnie pisze, że to Bóg sprawił, że udało mu się wydostać z tego wszystkiego. Jak dla mnie to on do końca nie wyszedł z tego new age'u.
    Podziękowali 1Paprotka
  • Ja się na jodze nie znam ale w starej książce ojca Klimuszki jest rozdział o dobry zimnych właściwościach ćwiczeń jogi,...
  • Sa swiadectwa na temat niebezpieczenstw zwiazanych z joga.
    Wolny wybor.

     Mozna zaprzeczac i pisac, ze to bzdury i ot, takie cwiczenia dla lepszego samopoczucia ,glebszego dotlenienia komorek, dobre na kregoslup  uelastyczniajace itd.

    A mozna uszanowac czyjes przestrogi i nie wchodzic w cos, co jest tak watpliwe.
    Ludzie mysla, ze ich to nie spotka.
    Niech tam sobie Maciej Sikorski mowi zdrow....Smutne.
  • Babranie się w tym jest z pewnością niebezpieczne, szkopuł w tym, że pan Maciej sam się jeszcze do końca nie wybabrał. Możliwe, że wcześniej nie miał solidnego fundamentu i "uczył się" na takich dalekowschodnich mądrościach. I teraz czakram to dla niego oczywistość, choć coś takiego nie istnieje.
  • Tola powiedział(a):
    Z jego opisu wynika, że jego zdaniem to istnieje i działa niezależnie od tego, czy ktoś w to wierzy. A jednocześnie pisze, że to Bóg sprawił, że udało mu się wydostać z tego wszystkiego. Jak dla mnie to on do końca nie wyszedł z tego new age'u.
    Dlaczego tak uważasz? Przecież nie pisze, że te kwestie są dobre dla człowieka, wręcz przed nimi przestrzega. A zło w świecie duchowym niestety jest także rzeczywistością, te wszystkie energie i czakramy pochodzą od złego, kłamstwem tego typy technik jest to, iż można osiągnąć różne nienaturalne stany siłą własnego umysłu i pracy nad sobą. W kwestii zagrożeń duchowych, które szkodzić mogą, mimo nieświadomości człowieka w nie wchodzącego, słyszałam kiedyś taką wypowiedź (zdaje się ks. Kostrzewy) porównującą kontakt z takimi niebezpiecznymi praktykami do przebywania na terenie radioaktywnym - możesz nie wiedzieć, że strefa jest skażona, co nie znaczy, że przebywanie w niej nie może doprawadzić Cię do utraty zdrowia, a nawet życia, nie musi to się stać także automatycznie, to może być powolny proces lub wiele lat odwleczony w czasie.
  • @domi - bo pisze o tym tak, jakby to było normalne, jakby faktem było, że są jakieś czakramy, a to new age'owe czy pogańskie wymysły. Zobacz w tekście.
    Podziękowali 1kitek
  • Rejczel - czyli uwazasz ze czakramy w ciele czlowieka istnieja albo moga istniec, tak?
    Aha, pan dodaje ze nie istnieje joga gimnastyczna. Znaczy jesli czlowiek zacznie sie wyginac w taki sposob:
    http://www.portalyogi.pl/blog/wp-content/uploads/2013/05/yoga-cwiczenia.png
    nawet jesli nie bedzie sie zastanawial czy i jaka to asana, to stanie mu sie krzywda?
    Podziękowali 1Coralgol
  • Mi sie wydaje, ze owe niebezpieczenstwo polega na tym, ze ktos zaczyna od gimnastyki ale chcac sie rozwijac zaczyna sie wglebiac w te rozne oddechy i czakramy a to juz sa praktyki niebezpieczne z punktu widzenia katolikow
  • Dla katolików nie są niebezpieczne. Niebezpieczne mogą być dla chodzących do kościoła z przyzwyczajenia i innych poszukujących.
  • Czyli ze katolik moze praktykowac otwieranie sie na energie i jest ok bo jest katolikiem? 
    Czyli buddysta moze wejsc na Msze sw. nie wie o co chodzi ale pojdzie po oplatek rozdawany przy oltarzu i tez bedzie ok?
  • Katolik nie będzie się otwierał na energię, bo w nią nie wierzy. 
    Opłatek nie jest bzdetem,  jest ciałem Chrystusa, więc może wywrzeć wpływ na buddystę. Myślę, że tylko pozytywny ;)
    Podziękowali 2Berenika ewaklara
  • PawelK powiedział(a):
    Katolik nie będzie się otwierał na energię, bo w nią nie wierzy. 
    Opłatek nie jest bzdetem,  jest ciałem Chrystusa, więc może wywrzeć wpływ na buddystę. Myślę, że tylko pozytywny ;)
    Nie za bardzo. 
    "Dlatego też kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej."
    1 Kor 11,27
    Podziękowali 3E.milia Milagro ewaklara
  • Nie wierzy czyli energia nie zadziala 
    Skad wiec owe swiadectwa dotknietych zla energia?
  • To jest wielka sztuka: umiec sie uczyc na cudzych bledach...
    Niektorzy musza osobiscie dostac po osobistej doopie, żeby cos do nich dotarlo.
    Podziękowali 1mamababcia
  • A odpowiedzi na pytanie dalej brak :)
  • Rejczel równie dobrze można posłuchać ludzi którzy wzięli kredyt, potem drugi, trzeci i wpadli w spiralę długów. Czy to znaczy, że nie należy brać kredytów? Pewnie tak by było najlepiej, ale czasem się nie da.

    Podobnie  jest z jogą. Trzeba myśleć co się robi i wiedzieć czego chce. Jak ktoś nie wierzy, a szuka sensu życia, to może w różne bzdety uwierzyć. To już jest z resztą problem ateistycznego zachodu.

    Dlatego uważam, że wierzącemu głęboko katolikowi nic nie grozi.

    Sam byłem na jednych zajęciach z jogi lata temu jak prezentowali na zakładzie i jakoś doopa cała :)
    Podziękowali 2Berenika Bridget
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.