Kretynka roku

Pojechałam na rowerze do miasta, przypięłam rower do latarni. Wróciłam z zakupami i okazuje się, że zgubiłam kluczyk. No to piechotą do domu (z zakupami) i szukam zapasowego. Nie ma.
Teraz rower w mieście, ja w domu i klops.

Co robić, droga redakcjo?
Podziękowali 3jukaa mamuma AgaMaria
«13

Komentarz

  • a jakbym już kiedyś coś podobnego czytała ;)
    zgubić kluczyk to pikuś, c'nie @AB? ;) jesteśmy specjalistami od zgub, my od tygodnia szukamy dużego opakowania pampersów, które na 100% zostały przyniesione do domu i zniknęły. No i jeszcze taki wielki sekator do gałęzi zgubiłam, no.
    Podziękowali 1AB
  • W międzyczasie zadzwoniłam na policję, że zamierzam własny rower odciąć i czy mnie za to zamkną, i czy może jest w okolicy monitoring, żeby mogli sprawdzić że to ja osobiście i we własnej osobie przypięłam tam rano rower.

    Policjant długo się zastanawiał, po czym (nie pytając o lokalizację roweru) powiedział, że nie wie, czy tam jest monitoring i nie umie mi pomóc.
    To już dwóch kretynów po Gliwicach chodzi :smiley: 
  • moja znajoma szła przez Wenecję z punktu A do punktu B. Była wykóczona, nagle podeszła do niej obca kobieta i spytała, czy jest zmęczona, bo idzie pieszo. Koleżanka powiedziała, że tak. Na co usłyszała: "Ale nie przejmuj się, jesteś już w połowie drogi" :D
  • No, pamiętam, że Małgorzata kiedyś miała podobnie, tylko nie pamiętam, jak się to skończyło...

    Pół godziny temu syn nagle zapytał, czy kluczyka nie było w koszyku przy kierownicy. Zdębiałam, bo nie sprawdziłam. No to pojechał sprawdzić. Właśnie dzwonił, że załatwił wujka, który blisko mieszka, żeby przyszedł z laubzegą i odetną mi ten rower.

    No i teraz dopiero będzie wesoło, jak ktoś ich zatrzyma - dwóch facetów z laubzegą przy cudzym rowerze w centrum miasta : B)
    Jak ktoś na policję zadzwoni, to będzie cyrk, bo jeden nieletni a drugi po  operacji krtani i nie mówi. Nawet ich słuchać nie będą, tylko zatrzymają prewencyjnie na 24.
    :s
    Podziękowali 2Nika76 Rogalikowa
  • A nie umiesz otworzyć bez kluczyka? Szpilką, gwoździem czy co w tym stylu? 
  • Nie byłam przygotowana ;)

  • Ja pojechałam rowerem do sklepu, do domu wróciłam pieszo.
    O rowerze przypomniałam sobie następnego dnia :)

    żeby nie było-  stał i czekał B)
  • Ja jak zgubiłam kluczyki od roweru pierwszego faceta prosiłam o pomoc, akurat musiałam go poszukać ale znalazłam ,był w swoim rodzaju Domi 
  • Dlatego kupiłam dzieciom zapięcia na szyfr. :)
    Podziękowali 1Cart&Pud
  • Ja też kupiłam dla wszystkich linki na szyfr. Długo szukałam aż znalazłam takie gdzie była możliwość ustawienia własnej kombinacji cyfr aby wszyscy mieli ten sam kod i bym mogła bez problemu każdy odpiąć. Teraz bardzo żaluję ze wtedy nie kupiłam więcej tych linek bo potem już na nie nie trafiłam. Kupiłam w Pepco.
  • Mój jeden z synów przepiłowywał swoje zabezpieczenie ;)
    K
  • Też sobie teraz taki kupię :smiley: co nie zmienia faktu, że po dzisiejszym dniu nie wierzę w zabezpieczenia rowerowe przed złodziejami.
    One zabezpieczają mój rower tylko przede mną :D

    To Wam powiem, jak się sprawa skończyła:
    Syn z wujkiem podeszli do roweru ze skrzynką narzędziową (!), chwilę pomajstrowali, ale nic się nie dało zrobić.
    Podszedł do nich jeden z rezydujących tam na stałe lokalnych pijaczków, więc syn już był pewny, że teraz będzie afera, ale pan tylko grzecznie zapytał, czy może im jakoś pomóc ;)
    W końcu wzięli młotek, pierdyknęli w zamek i w ten sposób pozbyli się kłopotu.


  • ja gubię kluczyki, ale na szczęście nigdy wtedy, gdy pojazd jest do czegoś przytwierdzony, tylko na przykład przy przeprowadzce, kiedy zapięcie sobie po prostu dynda. Mam już 2 zapięcia na stałe na rowerze (trzecim zapinam) i miałam jedno na wózku. Ale kupiłam nowe zapięcie do wózka i okazało się, że nowy kluczyk otwiera stare zapięcie :D
    Podziękowali 2Nika76 olgal
  • Nam się zatraciły kluczyki do boksu dachowego. Przeszukaliśmy cały dom, garaże wszystko. Nie ma. Telefon do przyjaciela znaczy no, do mechanika, Mirku zrób coś. No może rozwalić i wymienić, ale zaproponował żeby zadzwonić do fachmanów, fachmani, proszę przyjechać, zrobimy od ręki, no góra dwie godziny. Nie zrobili, więc znów do Mirka, rozwalił, wymienił i działa, tylko biedna AB zaniast rano, wracała do domu późnym popołudniem...
    Podziękowali 5AB nowa Cart&Pud olgal chabrowa
  • Ale z boxem!!!! I zapasem kluczyków :P
  • Karolinka powiedział(a):
    Ja pojechałam rowerem do sklepu, do domu wróciłam pieszo.
    O rowerze przypomniałam sobie następnego dnia :)

    żeby nie było-  stał i czekał B)
    jak mieszkałam w Mosinie pod Poznaniem to do stacji PKP miałam 3 km jak wybierałam się do Poznania pociągiem to sobie na dworzec rowerkiem podjeżdżałam i zostawiałam przy sklepie niedaleko stacji. Raz tak zrobiłam...kiedy skończyłam załatwiać sprawy w Poznaniu zadzwonił mąż, że właśnie skończył pracę i mogę się z nim do domu z Poznania zabrać autem. Z radością tak zrobiłam. Dwa dni później wybierałam się znowu do Poznania. Zgadnijcie czego szukałam z furią w piwnicy?????
  • p.s i serio nie od razu wpadłam na to, że rower czeka na stacji....
    Podziękowali 3Cart&Pud edytam Olesia
  • edytowano 7 sierpień
    @Cart&Pud ;
    Bardzo Ci dziękuję za ten wątek. 
    Tego było mi trzeba. :smiley: 
    Siedzę w pokoju syna mojej przyjaciółki z lat studenckich, odnalezionej po 30 latach, w Krokowej (rzut beretem od Pucka i hospicjum :) ), czytam i się zaśmiewam do łez. 
    Takie odreagowanie tych cudnych, energetycznych dni. :)
    Podziękowali 2Cart&Pud AgaMaria
  • edytowano 7 sierpień
    Hyhy. Moja córka po circa miesiącu zorientowala się, ze zostawiła rower pod szkołą angielskiego. Odbierzemy po wakacjach, a nad jezioro dyla pieszo  :p

    Po tej akcji jestem pewna, że mi dziecka w szpitalu nie podmienili.
  • dzisaj byłam z Mloda w kinie. Pozwoliłam jej zdjąć buty zeby siedziała sobie po turecku. Po kinie poszłyśmy pochodzić po sklepach. Byłyśmy w kilku, później poszłyśmy do smyka kupić kalosze (jakas godzina po seansie) i właśnie wtedy zorientowałam sie ze sandały zostały w kinie. Mloda łaziła na samych skarpetach. Mam jedno dziecko i naprawdę nie jestem przemęczona..... Mężowi sie nie przyznałam bo mnie juz więcej nigdzie samej nie posci a jutro chce jechać do zoo.
  • @Sylwia1974 swego czasu w podobny sposób mojej  połówce" ukradli "  samochód. W piątek pojechał jak zwykle do pracy, potem ja pojechałam po coś do Warszawy swoim, zabrałam go z biura, zrobiliśmy rundkę sklepową i wróciliśmy do domu. W poniedziałek rano wychodzi do pracy, po paru minutach wraca mówiąc, że auto z parkingu znikneło. Szuka dokumentów aby jechać na posterunek zgłosić to. I wtedy nas oświeciło, że Lantra od piątkowego ranka stoi  na parkingu pod dworcem.
  • A ja myślałam że tylko ja tak mam....  :D :D
    Podziękowali 1AgaMaria
  • ;) fajny watek ;) 
    Podziękowali 1AgaMaria
  • Będzie w parze z pierdołą
  • Celowo wyciągnęłam

    Podziękowali 1Cart&Pud
  • andora powiedział(a):
    dzisaj byłam z Mloda w kinie. Pozwoliłam jej zdjąć buty zeby siedziała sobie po turecku. Po kinie poszłyśmy pochodzić po sklepach. Byłyśmy w kilku, później poszłyśmy do smyka kupić kalosze (jakas godzina po seansie) i właśnie wtedy zorientowałam sie ze sandały zostały w kinie. Mloda łaziła na samych skarpetach. Mam jedno dziecko i naprawdę nie jestem przemęczona..... Mężowi sie nie przyznałam bo mnie juz więcej nigdzie samej nie posci a jutro chce jechać do zoo.
    Znowu sandały i skarpetki,  ehhhh; )
    Podziękowali 2Wiol makodorzyk
  • Nasz Młody ( czasy podstawówki) narobił rabanu w poniedziałkowy poranek, ze rower ukradli z naszej "komórki"...
    ciut mnie dziwiło ze inne stały, obok zaraz i kosiarka i inne a jeden, jego rower skradziony.
    noale.... kazałam iść do szkoły ioelosmy zaraz zajść sie zgłoszeniem tej kradzieży..
    mlody zawsze słusznej wagi, duzo jeżdżący na rowerze to sie inwsestowalo w dobry w sprzet dla Niego, ja to marketowe kupowałam sobie ( wiecie, skarbonka w Auchan, nazbierałam kupiłam kiedy dali 50% spowrotem wiec taki zakup jak "prezent") 
    no i po kilku minutach tel ze szkoły, ze mamy sie mie martwic bo rower jest..
    mlody zostawił w piątek rower pod szkoła bo sie zagadał z kolega i tak gafajac sobie doszli az pod nasz dom ( kolega trzy domu dalej) 
    tskze, mozna zapomnieć :smiley: 

    mnoe czesto sie zdarza zapomnieć gdzie zaparkowałem i tez panika w oczach ze ... ukradli 
    no to ze niepamietam miejsca postojowego pod marketem to norma :D 
  • @Skatarzyna mamy podobną historię rodzinną z boksem dachowym. Moi rodzice wyjeżdżali parę lat temu ze znajomymi na narty. Wieczorem tata zapakował boksa, żeby rano mieć spokój, ale kluczyki odruchowo wsadził do kieszeni kurtki, w której nie jechał. Zorientowali się po przyjeździe na miejsce, a były to... włoskie Dolomity. Szukaliśmy różnych sposobów dostarczenia im tych kluczyków, ale czas naglił, bo w środku były oczywiście narty oraz surowe produkty żywnościowe typu mięso. Koniec końców znaleźli ślusarza, który rozwiercił im nity przy zawiasach. Potem do końca wyjazdu zamykali boksa owijając go schotchem.
  • A ja mam standardowo w ciąży akcje typu "dwa serca, pół mózgu" (bardzo podoba mi się to określenie Marceliny). Robiłam już aferę o kartę wciągniętą przez bankomat (bezwiednie wsadzoną do kieszeni) oraz żegnałam się z autem skradzionym z piętrowego parkingu (dokładnie zapamiętałam nr miejsca, ale to nie to piętro było...)
    Podziękowali 1Olesia
  • Na rekolekcjach DK zgubiłam szampon emolium. Z uwagi na kłopoty ze skórą głowy myję tylko takim. Wyszłam spod prysznica a szamponu zabrać zapomniałam. Wracam do łazienki (kabiny były 3), przeszukuję, ni ma. Ani śladu. Mąż sprawdził. Ten sam rezultat. Sprawdzamy w pokoju. Nie ma.
    Przeczekałam dzień. Nie ma. Głupio. 
    Jedziemy do apteki. Akurat tego szamponu brak, ale pani farmaceutka zamawia i odkłada dla mnie na nazwisko. Następnego dnia przemagam się i pytam jedną z rodzin, czy przypadkiem nie widzieli, bo zgubiłam. Chłopiec kilkuletni mówi, że widział. Idziemy, patrzymy, jest...! Flaszka utkwiła w przestrzeni między szybą kabiny, a brodzikiem. Na wysokości oczu kilkulatka a nie naszych. On patrzył na to z innej perspektywy. Podziękowałam pięknie malcowi, przeprosiłam panią z apteki, odesłała do hurtowni, bo szampon drogi, podobno się nie sprzeda. I myję głowę tą resztką szamponu...
    Podziękowali 2Olesia mamababcia
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.