Co trzymacie na balkonie?

Jak w tytule - jako, że generalnie nie korzystamy z balkonu ani rekreacyjnie, ani suszarniczo, to chętnie zrobiłabym tam chociaż częściowo drugą piwnicę. Tylko nie mam pomysłu, co można by bez ryzyka wystawić na zmienne temperatury i wilgotność...

Komentarz

  • Chyba nic nie wytrzyma takich warunków.....
  • Ja jesienią i zimą przechowuję żywność. Wystawiam gorące potrawy do szybkiego schłodzenia.
    Warzywa.
    Zawsze, ale to zawsze przegapiam moment kiedy lodowka na balkonie zamieni się w zamrażarkę  :'(
    Podziękowali 1tymka
  • Słoiki puste kiedyś trzymałam i zabawki do piasku. Oraz resztki materiałów budowlanych.
    Ale miałam na to na bslkonie wielką szafę, więc było zabezpieczone przed deszczem i śniegiem.
  • Moj maz niedawno wstawil na balkon (zabudowany, bo golebie nam zyc nie dawały) biurko i zamierza tam zrobic warsztat majsterkowicza.
    Dzis na wsi kupowalismy od znajomych rolnikow ziemniaki i byli szczerze zdziwieni, ze trzymamy zawsze ziemniaki w lodowce. Powiedzieli, ze absolutnie nie ma takiej potrzeby, w zupelnosci wystarczy balkon.
  • Ktoś znajomy zabudował balkon w bloku szybami i zrobił sobie taką mini szklarnię.
  • Nie mamy balkonu:) a szkoda! 
    Ja bym trzymała dziecięce sprzęty, hulajnogi, rowerki, do piachu, pilki
    Sloiki, doniczki:)
    Duży powinien być:)))
  • edytowano 8 październik
    Kwiaty trzymam...
    Choinkę w zumie przed swietami
    I jabłka jak mamy wiecej

  • edytowano 8 październik
    ..
  • Zabudowywać nie mam zamiaru, szkoda mi kasy... Szafkę mogłabym po taniości na olx jakąś wyczaić.
    Myślę o workach próżniowych z ubraniami - one by mogły być wystarczająco szczelne?
  • To chyba nie chodzi o szczelność. Tam będą duże róznice temperatur, czyli w zamkniętych przestrzeniach będzie się zbierała wilgoć. W worku próżniowym też będzie wilgoć.
  • Też bym się obawiała wilgoci. Odzież w workach zapleśnieje.
    Podziękowali 1tymka
  • Poza tym te worki próżniowe to się lubią rozszczelniac, więc ta wilgoć się może jeszcze łatwiej dostawać.
    Podziękowali 1tymka
  • Obecnie - nieżywego szczura. Poważnie.
  • Katia powiedział(a):
    Obecnie - nieżywego szczura. Poważnie.
    Katia!!!
  • Masz wobec niego jakieś plany?
    Podziękowali 2olgal Katia
  • Wrzuci go Zosi do plecaka!
    Podziękowali 2Katia madzikg
  • No w W-wie nie jest łatwo z nieżywymi zwierzętami - zakopać nie wolno, do śmieci nie wolno :( Więc nie przyznam się, jakie mam plany, bo może tu jakiś Strasznie Ważny Urzędnik zagląda ;)
    Podziękowali 2Nika76 olgal
  • Skatarzyna powiedział(a):
    Wrzuci go Zosi do plecaka!
    Niestety, za późno przeczytałam :(

    Ale może za 2 tygodnie... Na Helołin jak znalazł :lol: 
    Podziękowali 1madzikg
  • Katia powiedział(a):
    No w W-wie nie jest łatwo z nieżywymi zwierzętami - zakopać nie wolno, do śmieci nie wolno :( Więc nie przyznam się, jakie mam plany, bo może tu jakiś Strasznie Ważny Urzędnik zagląda ;)
    Dlaczego nie wolno zakopac? Musisz sie tak opowiadac na prawo i lewo? Szczura w gazete. Mala szufelka do nieprzeswitujacej reklamowki. Poznym wieczorem lub o zmierzchu idziesz w zarosla i czesc. 
  • Fakt autentyczny:
    Prwna zakonnica została poproszona o zaopiekowanie się psem kogoś znajomego na czas wyjazdu do cieplych krajów.
    Duży to był pies. Karmiła,wprowadzała.
    Któregoś dnia przyszła rano i patrzy piesek niestety nieżywy.
    Właściciele telefonicznie poprosili żeby go gdzieś zakopała bo jeszcze dość dlugo miało ich nie być.
    Więc wsadziła do wielkiej torby psa,jakiś szpadel i do podmiejskiego poszła żeby gdzieś za miasto podjechać.
    Wlekła tą torbę z wysiłkiem gdy jakiś młody człowiek zaoferował pomoc. Wziął od niej torbę i zaklął soczyście pytając co to siostra tam ma takiego cieżkiego?
    Ona na to wypaliła że eee... komputer...
    Po chwili młodzieniec wziął i uciekł z tą torbą i jej zawartością...
    A zakonnica dziekowała Bogu za wybawienie jej z kłopotu...
  • olgal powiedział(a):
    Fakt autentyczny:
    Prwna zakonnica została poproszona o zaopiekowanie się psem kogoś znajomego na czas wyjazdu do cieplych krajów.
    Duży to był pies. Karmiła,wprowadzała.
    Któregoś dnia przyszła rano i patrzy piesek niestety nieżywy.
    Właściciele telefonicznie poprosili żeby go gdzieś zakopała bo jeszcze dość dlugo miało ich nie być.
    Więc wsadziła do wielkiej torby psa,jakiś szpadel i do podmiejskiego poszła żeby gdzieś za miasto podjechać.
    Wlekła tą torbę z wysiłkiem gdy jakiś młody człowiek zaoferował pomoc. Wziął od niej torbę i zaklął soczyście pytając co to siostra tam ma takiego cieżkiego?
    Ona na to wypaliła że eee... komputer...
    Po chwili młodzieniec wziął i uciekł z tą torbą i jej zawartością...
    A zakonnica dziekowała Bogu za wybawienie jej z kłopotu...
    A moze to urban legend? :D
  • Nieważne! Fajne! :joy: 
  • Białego porcelanowego ( chyba?!) psa :)
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.