Rodzeństwo bez rywalizacji

Zakupilam książkę Rodzeństwo bez rywalizacji. Przyznam że nie radzę sobie z zazdrością dzieci. F ma 3 lata. M rok i właśnie zaczął chodzić co zwiększyło liczbę konfliktów. F co przechodzi obok to popycha M. Żadne tłumaczenia nie pomagają. Krzyczenie tez nie. Nie mogę ich izolować od sirbie przez cały dzień. Nie wiem gdzie popełniam błąd.
Tymczasem czytam jaką to wielką wartość mają interakcje w rodzinie i jak rodzeństwo wspiera się nawzajem albo opiekuje się mlodszym lub zabawia go. Wydaje się że nie zmierzamy w tym kierunku. Nie wiem jak ich tego nauczyć. Zupełnie nie pamiętam tego z domu. Mialam niewiele młodszą siostrę z którą świetnie się dogadywalysmy i dużo młodszego brata, którym się opiekowalysmy i który przeszkadzał nam w zabawach, tym że byl młodszy.
Tymczasem cały dzień muszę pilnować starszego by nie bił młodszego.

Komentarz

  • U mnie też było popychanie i inne tępienie w tym sławne "poluję Jasia na śniadanie". Czytałam te książkę, co zapamiętałam to wdrożyłam, teraz jest ok.
  • Książkę przeczytałam. Akceptacja uczuć bardzo się spodobała Frankowi. Uśmiechał się i cieszył że wreszcie rozumiem co czuje do M. Jesteś zły że zabiera twoje zabawki bez pytania? Taak. Chciałbyś żeby ich nie ruszył? Tak. A czy wiesz że fajnie sie bawić razem? Pokazuję jak można turlac do siebie piłkę. Bierze piłkę i rzuca w głowę. Tłumaczę. Uderzenie w głowę boli, piłkę trzeba turlac. Olewa mnie i idzie sie bawić samochodami.
  • Za chwilę słyszę jak m płacze bo oberwal za to ze chciał wziąć jeden samochód. I tak cały dzień.
  • Do 3 rż moje dzieci próbują wyeliminowaĆ dzieci z okolicy. Nawet jako niemowlak Weronika potrafiła doczołgać się, namierzyć i walnąć z dyńki drugiego niemowlaka. Widać tak im instynkt każe. 
    Podziękowali 1Katia
  • A gdzie jest w tym wszystkim tata chlopcow?
  • Jeśli mogę, bo w domu mam 3 synow. 
    Gdy maly mial 1 rok, a starszy 4 lata, to starszy tez się wkurzal, ze maly rozwalal. No trudno.

    Mielismy taki styl, ze w dzien 3 godziny poza domem, jak chorzy, nie da się, to jasne.

    Bawienie się wspólne. Trudne, ale wtedy jest spokoj. Mama i synowie.

    Jak wiadomo. Matka ma różne domowe Obowiązki, to wtedy najlepiej się poszarpac. Zamiast się szarpac, towarzystwo do pracy 

    Maly spi w dzien, wtedy zaganiac starszego do interakcji, niekoniecznie zabawa. Możecie razem gotowac, prać, wymyślać menu obiadowe itp.

    Dodatkowo izolacja, czyli np maly w krzesełku do karmienia, to tez da Mu poczucie bezpieczeństwa, a starszego odizoluje.

    Dla starszego zadania, takie podkreślające Jego starszosc. :)

    I to co najtrudniejsze, pozbawia nasz komfortu, ale efekt byl u nas spektakularny!!!!
    Tata wraca z pracy, zjada coś i On zajmuje jednego, u nas z reguly starszego, a mama z mlodszym. To trudne, bo wszystko lezy, nie mozna nadgonic tego, co zostalo.z dnia do zrobienia, ani się nie odpocznie, gdy mąż wraca. 

    Ale efekt u nas był ogromny.

    Okolo 22 razem szybko ogarnialismy, kosztem snu.troche, ale radość dzieci, z tego czasu z mamą i tatą ogromna
  • Tak, syn jest zachwycony gdy może pomagać tacie w wymianie oleju w kosiarce lub przykrecaniu półek. Przejęty biega, podaje młotek trzyma wkretarke. itp ale nie codzień jest sobota. A zwykle wraca bardzo późno lub bardzo zmęczony...
    Trzy godziny na dworzu też bardzo się sprawdzaly. Wyzdrowiejemy to wrócimy do tego.
    Jakie zadania podkreślające starszosc? Możesz rozwinąć? 
  • edytowano 11 październik
    @karolinamika, znasz swojego syna, to wiesz co możesz Mu zlecić. Nie wiem co Twój potrafi. To muszą być rzeczy, których roczniak nie może robić. Następnie podkreślić trzeba, że starszy już potrafi to i tamto, a ten malutki jeszcze.

    A jak malutki, to ma prawo i co nieco rozwalić?


    Może pokrojenie pieczarek? Niezbyt ostrym nożem? Może chodzenie ciut później spać?  Może starcie na tarce jabłuszka dla brata? Takie proste rzeczy zupełnie, a jednak dostępne jedynie Jemu.
    I powtórzę do znudzenia, tata, tata, tata, tata, ogromna rola dla Niego.

    BTW krzyk nie działa, polecam też lekturę Księdza Bosko. Wymagać, ale z dobrocią (o jakie to trudne, gdy łatwiej się wydrzeć, a trudniej powściągnąć i wyegzekwować co potrzeba, bez krzyku, przymusu itp. spokojem i spokojem).

    Nawet dziś sobie czytałam o Gemmie Galgani, no też dobry przykład, jak ktoś do Niej krzyczał, rzucał się, Ona patrzyła i się uśmiechała, a potem serdecznie odpowiadała. Efekt był taki, że osoba krzycząca uspokajała się i przytulała do Gemmy serdecznie! O jak super by było tak umieć. :)
  • Książka jest super, mnie bardzo pomogła kilka lat temu. Teraz już przekazałam do biblioteki, bo dziewczyny już zgodnie żyją. 
  • Myślę, że 3 latki tak mają. Zamiast mówić, np. popychają. Moi chłopcy 5 i 3,5 teraz ładnie się już bawią, tzn. dogadują się chociaż mi nie koniecznie podobają się ich zabawy w zapasy i inne tłuczenia, ale oni się śmieją. Co ciekawe młodszych braci traktują bardzo wyrozumiale. Jak 1,5 roczniak ich bije lub zabiera zabawki to zazwyczaj mówią mu, że tak nie wolno. I nie bronię nigdy młodszego jeśli starszy mu odda. Tłumaczę jednemu i drugiemu co źle zrobili. Starsze dzieci często są karane a młodszym uchodzi płazem. Starszy wtedy czuje się odrzucony i zazdrosny o młodszego. 
  • @karolinamika ; jak masz chłopców to polecam książkę : "dzikie stwory". Bardzo fanie pokazuje rozwój chłopca i jego zachowania. 
    Podziękowali 1sylwia1974
  • edytowano 12 październik
    MonikaN powiedział(a):
    ....
    BTW krzyk nie działa, polecam też lekturę Księdza Bosko. Wymagać, ale z dobrocią (o jakie to trudne, gdy łatwiej się wydrzeć, a trudniej powściągnąć i wyegzekwować co potrzeba, bez krzyku, przymusu itp. spokojem i spokojem).

    Nawet dziś sobie czytałam o Gemmie Galgani, no też dobry przykład, jak ktoś do Niej krzyczał, rzucał się, Ona patrzyła i się uśmiechała, a potem serdecznie odpowiadała. Efekt był taki, że osoba krzycząca uspokajała się i przytulała
    Śmiesznie jest jak sytuacja na ostrzy noża między dziećmi a podchodzi matka ze spokojnym tekstem:

    "Uprzejmie proszę aby Olaf puscil włosy Krzysztofa i udał się na medytację do WC albowiem gdyż ich matka jest nerwowym stworzeniem i za chwilę eksploduje"  B)
  • A skąd Ty to wzielas Nika w moi wpisie?
    Chodzi o codzienną łagodność do dzieci, non stop, a nie chwilowo.
    Podziękowali 1annabe
  • Wiem.
    Ale najtrudniej o nią w takich chwilach.
  • u ,mnie 2 dziewczyny, 5 i 2 i też jest problem, choc w sumie nie wiem,czy to problem? Wydaje mi się normalne,ze dzieci walczą o pozycję,o zabawkę itp.
    To co nigdy mi się nie podobało w innych rodzinach i co staram się u nas tępic to ustępowanie młodszej,tylko dlatego,ze jest młodsza,bo co to za argument....i jedna,i druga mają przeprosić,gdy się skrzywdzą,pokazujemy,co czuje ta druga,tłumaczymy...jest też duzo miłości,czułości i troski między nimi.
    Książka mnie zaintrygowała,dziękuję za info.
  • edytowano 17 październik
    U mnie między dziewczynami 5 i 6 jest duzo lepiej niz kiedys. Tylko kłótnie o szmaty mnie wkurzaja, ale tak to całkiem nieźle sie dogaduja, a klotnie coraz rzadziej kończą się rekoczynami.  Za to miedzy 5 a 2 jest teraz najbardziej burzliwa relacja, ale synek generalnie skłonny do bitki. Nikt mu nie oddaje więc uważa to za świetną zabawę... Juz nie wiem ile milionów razy można dwulatkowi tłumaczyć że nie wolno bić. :/
  • Dobra książka na ten temat, niestety pożyczyłam i nie widzę na bieżąco uwag i notatek.
    Pamiętam, że w razie konfliktu radzili zająć się najpierw ofiarą.

    Mam wrażenie, że ta zazdrość falami się pojawia: narodziny ^, 3mce \/, raczkowanie ^, oswojenie z sytuacją \/, wspinaczki ^.

    W czasie ewidentnej zazdrości zużywałam drzemki młodszych na dopieszczenie starszych dzieci. Dużo czasu 1:1, u mnie dużo to jest 40min-1h w ciągu posiedzenia.

    Efekty w stosunku do maluchów były dobre. Teraz mamy falę dokuczania 5l -> 3l. 5l bardzo jest nastawiona na rywalizację i chce dobrze wypaść, czasem niestety wystawiając na próbę nerwy młodszej siostry.
    Podziękowali 1agnieszkamama
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.