Przekroczenie Masy krytycznej człowieka na metr kwadratowy mieszkania.

edytowano 13 listopad w Ogólna
Witajcie po latach moi dawni znajomi i nowi :-)
Czy istnieje jakaś masa krytyczna zagęszczenia człowieka na metr kwadratowy powyżej której w mieszkaniu robi się po prostu niebezpiecznie - dla zdrowia i psychiki? Chodzi o wpadanie na siebie, różnego typu przypadkowe urazy fizyczne, tłukące się przedmioty, niszczenie sobie nawzajem rzeczy, pretensje, niekończące się kolejki do jednego kibla itd... problemy z miejscem do nauki, przechowywania ton ubrań i butów, wzajemne przeszkadzanie sobie w położeniu się spać...  Mówię tu o tradycyjnym mieszkaniu w bloku czy kamienicy. My tą masę chyba właśnie osiągnęliśmy z racji tego że dzieci to już nastolatki. I teraz pytanie - czekać do osiemnastki i wypychać je z mieszkania niech sobie radzą czy powiększać metraż, co jest w Warszawie dość beznadziejne? Macie jakieś doświadczenia w tej materii - to pytanie do "starszych" wielodzietnych...  Na statystycznego Polaka przypada 25 m - u nas jest to 10 metrów. Powiedzenie "ciasne ale własne" jest tu wcale niepocieszające... alternatywą jest wyprowadzka do mieszkania w tej samej cenie co nasze dwupoziomowego, dwukrotnie większego za to bez windy na 4 i  5 piętrze no ale tu jest skuteczny opór małżonki, że zakupy, wysoko, że na sratość nie wejdziemy itd... 
«13456720

Komentarz

  • 10 to jeszcze nie jest źle, ograniczyć bambetle, wyrzucić warany, nie dzieci!
  • edytowano 13 listopad
    Skatarzyna powiedział(a):
    10 to jeszcze nie jest źle, ograniczyć bambetle, wyrzucić warany, nie dzieci!
    nie mam waranów tylko dwie małe świnki morskie, to jedyna radość dziewczynek, nie zrobię im tego :-( pytanie co jest bambetlem :-/
    Podziękowali 3anulaczarnula wilejka Katia
  • warany to ostatnio modne na forum wszelkie przydasie, zajmowacze miejsca, powtarzające się sprzęty i inne duperele ;) 

    Cześć Pray :)
    Podziękowali 2Bea sylwia1974
  • Warany, to przedmioty bez których można sie obyć - z rodzicami i rodzeństwem mielismy mniej metrów na głowe niż 10, najgorzej wlaśnie wspominam zbieractwo, miliony przydasiów, jakbyśmy mieli tylko konieczne przedmioty, żyłoby się łatwiej.
    Podziękowali 1wilejka
  • edytowano 13 listopad
    aha, no to ja nie jestem na bieżąco przepraszam. To my takich nie mamy... są dwa akordeony dwie gitary, organy elektroniczne... farby, prace plastyczne ale równie dobrze mógłbym dzieciom powiedzieć grajcie sobie na telefonach po co wam wasze pasje. Stół nawet mamy, ale służy głównie jako miejsce na stosy rzeczy do lub po prasowaniu bo zawsze jest albo do prasowania, albo po prasowaniu. Zanim powędruje do szaf lub pudeł  pojawia się następny pakiet. A do kibla wszyscy chcą naraz.
  • U nas bylo 6.8 na osobę.
    Teraz starsi mają dziewczyny i one też wkoło u nas przesiadują.
    Wychodzi 5.1 często i gęsto.
    Czasem to bym chciała choć w kibelku posiedzieć ale albo zajęty albo ktoś zaraz po mnie chce tam być.

    Podziękowali 2Prayboy anulaczarnula
  • Skatarzyna powiedział(a):
    Warany, to przedmioty bez których można sie obyć - z rodzicami i rodzeństwem mielismy mniej metrów na głowe niż 10, najgorzej wlaśnie wspominam zbieractwo, miliony przydasiów, jakbyśmy mieli tylko konieczne przedmioty, żyłoby się łatwiej.
    kubeczków jest około 30 !!! bo żona ma obsesję ich kupowania
    Podziękowali 2Bridget wilejka
  • edytowano 13 listopad
    Bridget powiedział(a):
    U nas bylo 6.8 na osobę.
    Teraz starsi mają dziewczyny i one też wkoło u nas przesiadują.
    Wychodzi 5.1 często i gęsto.
    Czasem to bym chciała choć w kibelku posiedzieć ale albo zajęty albo ktoś zaraz po mnie chce tam być.

    no to u nas mogłyby siedzieć ale na podłodze... właśnie o to chodzi, ludzie coraz starsi i nawet nie może nikt nas odwiedzić, szans nie ma. 
    Podziękowali 1anulaczarnula
  • @Prayboy bardzo bardzo dla mnie aktualny temat. U nas wychodzi 8,66m / osobę. Jest wszystko o czym piszesz: wrażenie na siebie, obijanie, ściany włażą na nas, wieczne kolejki do wc. Biurka każde ma, Ale już gorzej z ciszą i warunkami do nauki. Wczoraj odczułam mocno. Czułam się fatalnie, a z braku sypialni nie mogłam zasnąć, bo dwójka młodszych buczała nad głową w naszej salonosypialniodziennym pokoju. Starsze zaszyte w pokojach nad lekcjami. No nie da się i bardzo Cię/was rozumiem. 
    I (Skatarzyna sorry) dołujące są dla mnie słowa: ograniczcie ilość rzeczy, wyrzućcie... Pewne trzeba ograniczyć, ale miejsca tym nie zyskał.
  • edytowano 13 listopad
    anulaczarnula powiedział(a):
    @Prayboy bardzo bardzo dla mnie aktualny temat. U nas wychodzi 8,66m / osobę. Jest wszystko o czym piszesz: wrażenie na siebie, obijanie, ściany włażą na nas, wieczne kolejki do wc. Biurka każde ma, Ale już gorzej z ciszą i warunkami do nauki. Wczoraj odczułam mocno. Czułam się fatalnie, a z braku sypialni nie mogłam zasnąć, bo dwójka młodszych buczała nad głową w naszej salonosypialniodziennym pokoju. Starsze zaszyte w pokojach nad lekcjami. No nie da się i bardzo Cię/was rozumiem. 
    I (Skatarzyna sorry) dołujące są dla mnie słowa: ograniczcie ilość rzeczy, wyrzućcie... Pewne trzeba ograniczyć, ale miejsca tym nie zyskał.
    u nas jedno biukro wspólne - licealista z trzecioklasistą, (są w jednym pokoju stary na górze młody na dole) i to jest straszne. No tak, nie da się ograniczyć ubrań, łózek itd... bibeloty to akurat robią wrażenie chaosu i bałaganu ale tak nie przeszkadzają.
  • Prayboy powiedział(a):
    aha, no to ja nie jestem na bieżąco przepraszam. To my takich nie mamy... są dwa akordeony dwie gitary, organy elektroniczne... farby, prace plastyczne ale równie dobrze mógłbym dzieciom powiedzieć grajcie sobie na telefonach po co wam wasze pasje. Stół nawet mamy, ale służy głównie jako miejsce na stosy rzeczy do lub po prasowaniu bo zawsze jest albo do prasowania, albo po prasowaniu. Zanim powędruje do szaf lub pudeł  pojawia się następny pakiet. A do kibla wszyscy chcą naraz.
    Witaj w klubie. Nasz stół też wyjechał do piwnicy z 15 m salonosypialnibawialni :-) Moje "skarbeńki" , czyli 3 pudła z materiałami do prac plastycznych również. Miejsce w szafie na ubrania się zrobiło, ale odczuwam brak ich pod tzw ręką. Nie wspominam już tematu prania, suszenia, noszenia jak mam klucze do suszarni z 3 p, składania, wnoszenia i prasowania. Torby ikeowskie są do tego dobre ;-)
    Podziękowali 1sylwia1974
  • Kto ma przestrzeń, to inna bajka.
    Podziękowali 2sylwia1974 As1981
  • edytowano 13 listopad
    torby... my mamy pełno pudeł które przesuwa się z kąta w kąt, najgorsze jest odkurzanie, wszystko trzeba przestawiać przesuwać. Wyciągac spod łóżek. U nas waranami są gry planszowe, z 50 pudełek, nikt w nie i tak nie gra bo nie ma czasu ani ochoty... jeszcze jest tak że sezonujemy ubrania, tzn. na lato wywozimy zimowe do teściów a na zimę letni... a i tak nie ma miejsca. W piwnicy w boksie od samochodu - rzeczy napchane. 
    Podziękowali 2anulaczarnula wilejka
  • Unas też ten problem. Choć nas mało bo tylko sześć osób i najmłodsza jeszcze nie mobilna ale mam wrażenie że się duszę. 
    Mam w planie wywalić z całodobowego pokoju stołu z krzesłami bo to doda nam metr na dwa piwierzchni ale boję sięcona to mąż. To jego ulubiony mebel. Wgmnie,stół w kuchni wystarczyłby. Tylko co w przypadku kiedy u nas w domu są spotkania ekipy....

    Oj nie mieścimy się
    Podziękowali 1anulaczarnula
  • edytowano 13 listopad
    tak... najbardziej brakuje czasu i przestrzeni, życie stało się jednowymiarowe. Nas też sześć ale już coraz starsi, 16, 13, 11, 9 lat. To nie takie małe co się wsadzi do kojca i siedzi. Ja mam pomysł wywalić całą szafę z ubraniami, nie będzie prasowania, prania... Stół i krzesła to właśnie nabyliśmy..., przydają się jednak. Chyba trzeba przestać udawać PRL- owskiego pseudointeligenta i pozbyć się regałów z książkami.
    Podziękowali 2Bridget wilejka
  • Dokładnie tak jest. Mnie czasami ogarnia wściekłość na to. Koleżanka, która odwiedziła mnie stwierdziła, że ściany rzeczywiście na nią wchodzą...
    To bolesny dla mnie temat. Kiedy idę do wielodzietnej rodziny, gdzie jest przestrzeń, warunki odpowiednie, miejsce na rzeczy, szafy, to inaczej się oddycha, sprząta. Każda duża rodzina powinna mieć dom.
  • hahaha musiałaby to być rodzina islamska
  • @Prayboy - a musi to być sama Warszawa? Wiem, że ludziom mieszkającym od dziecka w stolicy nie mieści się to w głowie, ale tak, poza Warszawą też istnieje życie, a nawet cywilizacja :) i ceny nieruchomości bardziej ludzkie.

  • edytowano 13 listopad
    no niestety musi, tak to byłoby bajecznie proste
    Podziękowali 1Tola
  • @Prayboy, a nie rozważaliscie pod Warszawę? Nie wiem jakiej wartosci macie mieszkanie, ale może da się gdzieś kupic dom w rozsądnej cenie? 

    Może też trochę takie zawracanie dupy, pardon maj frencz, ale możecie na 10 lat się wyprowadzić na dwupoziomowke, a za 10 lat do 15 lat szukać czegoś mniejszego i nizej, to tez jest jakaś opcja.


  • kuria domowa powiedział(a):
    Unas też ten problem. Choć nas mało bo tylko sześć osób i najmłodsza jeszcze nie mobilna ale mam wrażenie że się duszę. 
    Mam w planie wywalić z całodobowego pokoju stołu z krzesłami bo to doda nam metr na dwa piwierzchni ale boję sięcona to mąż. To jego ulubiony mebel. Wgmnie,stół w kuchni wystarczyłby. Tylko co w przypadku kiedy u nas w domu są spotkania ekipy....

    Oj nie mieścimy się
    My w naszej 7 metrowej kuchni mamy stół przy którym ciężko nam zjeść razem posiłek. W pokoju nie mamy już więc kicha
  • edytowano 13 listopad
    MonikaN powiedział(a):
    @Prayboy, a nie rozważaliscie pod Warszawę? Nie wiem jakiej wartosci macie mieszkanie, ale może da się gdzieś kupic dom w rozsądnej cenie? 

    Może też trochę takie zawracanie dupy, pardon maj frencz, ale możecie na 10 lat się wyprowadzić na dwupoziomowke, a za 10 lat do 15 lat szukać czegoś mniejszego i nizej, to tez jest jakaś opcja.


    żona się nie zgadza bo twierdzi - zapewne słusznie - że nikt takiego  dwupoziomowego mieszkania od nas potem nie kupi, ze tylko ja byłbym takim cytuję „idiotą” i to zrobił. Poza tym zdecydowanie odmawia wnoszenia zakupów i chodzenia po schodach. I że nikt nie będzie wynosił śmieci. Może ma uraz, 20 lat mieszkała na 3 piętrze bez windy.  I wszyscy znajomi (mądrzy - bo mają albo mało dzieci albo duże mieszkania) nam to odradzają. Nawet nie ma zgody  na to aby kupić to dwupoziomowe mieszkanie a obecne wynająć spłacając nim kredyt i na starość do niego wrócić... a to duże zamienić na dwa mniejsze dla dzieci -  nie mam już sposobów aby ją przekonać, naprawdę. Dodam że to dwupoziomowe mieszkanie jest w stanie idealnym do wprowadzenia i jest śmiesznie tanie (prawie w cenie naszego). Chyba musze jakiś strajk rozpocząć, bo sił już nie mam aby przekonywać.
  • Jak masz możliwość @Prayboy to zmieniaj mieszkanie na większe. Znam osoby, które po zmianie na większe stwierdziły, że to inna jakość, mniej konfliktów zwłaszcza między nastolatkami, więcej spokoju.
    My ugrzęźliśmy z naszym kredytem za 52m2. Kiedy mi żle, to tłumaczę sobie, że są osoby bezdomne i co one mają mówić?... Wtedy wykrzesuję w sobie wdzięczność za to co mam....
  • A ok, u nas znajomi, po 40 w sumie, poprzeprowadzali się do dwupoziomowek i sobie bardzo chwala. 
    Ciekawe są te mieszkania tylko ogrodka brak, to wielka szkoda.
  • A wynająć swoje i za tą kasę i dopłatę wynajmować większe?
    Mieszkanie dwupoziomowe w drogim mieście jest nieekonomiczne bo kupa metrów odchodzi na komunikację.
    Podziękowali 2anulaczarnula Bea
  • @Prayboy my mieszkamy właśnie w bloku na 3 p bez windy. I.... kolejne ciąże, dzwiganie wózka z dziećmi, zakupów zrobiły swoje. Kręgosłup mocno dostał. Za każdy razem kiedy miałam wnosić żałowałam, że nie ma windy.
  • @Prayboy - teraz to w grę wchodzą też szkoły na pewno, ich zmiana itp. Jedno powiem - nie wkopujcie się w mieszkanie bez windy tak wysoko. Bez windy to maksymalnie 1. piętro.

    Podziękowali 2Joannna Katia
  • edytowano 13 listopad
    anulaczarnula powiedział(a):
    Jak masz możliwość @Prayboy to zmieniaj mieszkanie na większe. Znam osoby, które po zmianie na większe stwierdziły, że to inna jakość, mniej konfliktów zwłaszcza między nastolatkami, więcej spokoju.
    My ugrzęźliśmy z naszym kredytem za 52m2. Kiedy mi żle, to tłumaczę sobie, że są osoby bezdomne i co one mają mówić?... Wtedy wykrzesuję w sobie wdzięczność za to co mam....
    nie mam możliwości, musiałbym wpierw zamienić żonę. @Tola to mieszkanie jest tuż obok, jeszcze bliżej szkół i w jeszcze lepszej lokalizacji. Oglądaliśmy je rok temu i się podobało, ale nie stać nas było na kredyt. Rok minął i wszyscy życzliwi poodradzali. Głównie teściowie (sami mieszkają na 3 bez windy i żyją) Oraz ci co sami mają windy i duże mieszkania.  Tylko wszyscy są mądrzy bo nie wiedzą co się u nas dzieje. A to co mówisz - no właśnie, mam taki sam opór w domu. Że czwarte piętro bez windy i jeszcze schody w mieszkaniu. Że zgrzewka mleka i zgrzewka wody na tydzień po schodach. Bagaże, itp... Kurcze ale ja mam dopiero 45 lat! Syn chodzi na siłownię i ma same mięśnie.  Ludzie mieszkają i żyją. Ja wiem że można złamać nogę, zostać inwalidą itp. i utknąć na czwarty piętrze. Tylko trzeba zastanowić się czy się pozabijać, pożegnać, wyrządzać sobie nieodwracalne szkody psychiczne (a tych jest już dużo) czy chodzić po schodach. 
  • Nie wiem jakie są możliwości w Warszawie, ale może zamiast sprzedawać obecne i kupować większe, to na te 10 lat wynająć większe? Swoje też oddać w najem? 
    Podziękowali 1mamaa
  • edytowano 13 listopad
    z wynajmowaniem to jest słabo - znam te klimaty i nie chcę w nie wchodzić. Właściciel nie pozwala ci wbić kołka w ścianę z poza tym "z cudzego woza złaź i w środku morza", to rozwiązanie dla singli czy bezdzietnych. 
    Podziękowali 2anulaczarnula Dorotak
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.