Hałas, wrzask i rwetes

Mamy to na co dzień. Sam jestem tu winny najbardziej ale jak to skończyć. 
«1

Komentarz

  • Poczekać, aż się wyprowadzą, w pustym mieszkaniu przestraszysz się własnego głosu i zamilkniesz. ;)
  • edytowano 13 listopad
    można np. nie wracać do domu "jak ciebie nie było to był spokój" mówi żona
    no ale to za łatwe
    ratunku
    Skatarzyna powiedział(a):
    Poczekać, aż się wyprowadzą, w pustym mieszkaniu przestraszysz się własnego głosu i zamilkniesz. ;)

    no, właśnie pod nami tak się stało, dwa lata wrzasków a teraz mąż sam został, żona czasem wpadnie z dziećmi na widzenie, ale chyba nie o to chodzi... wczoraj mi zakleiła taśmą usta i musze powiedzieć że jakoś to do mnie przemówiło, tyle że za łatwo było odkleić tą taśmę. Może następnym razem mi w nocy zaszyje usta - w końcu jest chirurgiem. A na poważnie - nie mogę sobie z tym poradzić, wrzeszczę, a potem wszyscy inni wrzeszczą.
    Podziękowali 1Skatarzyna
  • Mam podobny problem. Ostatnio cierpię na silne bóle głowy a kiedyś w ogóle nie miałam. Chętnie poczytam ;)
    Podziękowali 1Bridget
  • U nas tez wszyscy nad wyraz ekspresyjni. Wloski styl bycia..Mammamia totalmente :D Jak stado szpakow na czeresni. Wczoraj mezowi "spalila sie dioda" cierpliwosci i wyrozumialosci do nas i jak nie huknie! 
    Podziękowali 1maggie27
  • Poza stawianiem od czasu do czasu całej rodziny do pionu  
    Nigdy nie pozwsaaliśmy na wrzaski w domu .
    Piszę o wrzaskach nie o rozmawianiu 6-10 osób czasem między sobą jednocześnie.

    Od małego uczyliśmy, dom jest miejscem azylem i na być w nim spokój.
    Można sobie iść powrzeszczeć do parku /lasu /na ulicę ale tam bywają policjanci na patrolu  B)

    Nie ma całkowitej ciszy są normalne rozmowy śmiechy zaczepki ale jak drcybele rosną albo komuś odbija od razu wysyłamy do parku.
    Bezwzględnie .
    Podziękowali 2beatak Prayboy
  • Ja oczywiście wrzeszcze w sytuacji extremalnej najczęściej składając opierdol nastolatkom  B)
    I to są ogromne decybele ,bez hamulców ,nikt nie ma śmiałości podejść i wywalić mnie do parku bo wiedzą że olewają obowiązki własne naukę itp .czyli wrzask na tumiwisizm wszyscy rozumieją i on nie jest wliczony do ogólnej zasady  :p 
     

    Podziękowali 2beatak Katia
  • Malgorzata powiedział(a):
    Ja oczywiście wrzeszcze w sytuacji extremalnej najczęściej składając opierdol nastolatkom  B)
    I to są ogromne decybele ,bez hamulców ,nikt nie ma śmiałości podejść i wywalić mnie do parku bo wiedzą że olewają obowiązki własne naukę itp .czyli wrzask na tumiwisizm wszyscy rozumieją i on nie jest wliczony do ogólnej zasady  :p 
     

    Mam tak samo. Ale generalnie staramy się ostatnio wszyscy do takich wrzasków nie dopuszczać, bo to nas bardzo jakoś wyniszcza psychicznie.
    Podziękowali 1Joannna
  • Generalnie to ja też się staram 
    Śle ja mam 4-5 nastolatków jednocześnie na stanie od 10 lat 
    Nie jestem taflą jeziora ani nenufarem jak mnie wmurwią 
    Mam ogromną siłę rażenia w takich sytuacjach. 
    Wykańcza .
    Ale podniesienie jest mocniejsze niż wykonczenie , że też nastolatki moje jeszcze na to nie wpadły  B)
  • Malgorzata powiedział(a):
    Generalnie to ja też się staram 
    Śle ja mam 4-5 nastolatków jednocześnie na stanie od 10 lat 
    Nie jestem taflą jeziora ani nenufarem jak mnie wmurwią 
    Mam ogromną siłę rażenia w takich sytuacjach. 
    Wykańcza .
    Ale podniesienie jest mocniejsze niż wykonczenie , że też nastolatki moje jeszcze na to nie wpadły  B)
    Moje coraz częściej wpadają na to, że generalnie jest fajniej jak się matka nie wmurwia i nie poraża krzykiem.
    Podziękowali 1kiwi
  • A myślałam że małe dzieci generują największe hałasy? Złudne me nadzieję na uciszenie atmosfery?

    Ps. To pisałam ja matka 4 nieletnich do lat 7:)
  • Złudne
    Myslalam że to Urban legend, ale niestety nie... Nastolatki są gorsze. Wmurwiajace momentami. 
    Podziękowali 3Katarzyna beatak Milamama
  • Urban legend 
    Małe dzieci to tafla jeziora te ich piski i melodia dla uszu  B)
    Ten kto ma nastolatki wie jak się potrafią już chociażby ze sobą "spierać " , ekhm
  • Generalnie to dzieci w pierwszych latach życia doskonale poznają zasady swego domu rodzinnego .......a potem zostają nastolatkami  B)
    Podziękowali 3ewaklara Ona64 Gosia5
  • Powiem tak. Wydawało mi się, że moje dzieci są bardzo głośne. Dlatego staram się zwracać za każdym razem uwagę, gdy decybele przekraczają próg mojej wrażliwości. Próg oceniam na średni. Oczywiście uważam, że i tak jest w naszym domu głośno, bo przy takiej liczbie ludzi (6dzieci) nie ma szans na absolutną ciszę. Wystarczy, że jeden coś opowiada, drugi śmieje się, trzeci jeździ samochodzikami po panelach itp. i już jest jak w ulu. Ale często odwiedza nas koleżeństwo naszych dzieci i wtedy dopiero jest sajgon. 
    Podziękowali 1Skatarzyna
  • Tylko nastolatki mozna zostawic i pierdyknac drzwiami, mozna tez wyslac do rzeczonego parku, z maluchami trudniej to zrobic.
    Ale wcale nie twierdze, ze z nastolatkami latwiej, moja najstarsza ma 9 i juz sie boje co bedzie dalej.
    Podziękowali 1ewaklara
  • nie ważny wiek tylko sztuki, 3-4 do zniesienia, wszyscy kociokwik.
    Podziękowali 1mamuma
  • Nastolatki same pierdykają drzwiami jakby co .
    My już nie musimy
    Same też wychodzą do parku czy tam na miasto 
    "Bo Wy żyć nie dajecie " 
    No ja mam to samo zdanie żyć nie dają  :p
    Podziękowali 1Milamama
  • A poza tym widzę tendencję u tych mniej dzietnych, by nie ograniczać dzieci w rozwoju. Oznacza to, że te dzieciaki drą się jak opętane, przerywają dorosłym w rozmowie a rodzice im w ogóle nie zwracają uwagi. I potem zdziwienie, że nie są chętni na więcej dzieci, bo to wykańcza. Mnie też by wykończyło. 
    Zasadę nie wydzierania się zaczęłam od siebie. Krzyczę w ostateczności.
  • Przyznam się 

    Nie znoszę współczesnych dzieci gdzie nie uczone są podstawowych zasad zachowania
    To się savoir vivre nazywało kiedyś
    Teraz to się nazywa wychowanie do wolności i nie ograniczania wolności
    Tylko co z wolnością innych wokół??
  • Wrzask dla samego wrzasku nie cierpię .
    Mózg mi się kurczy do orzecha włoskiego.

    Podziękowali 2beatak kiwi
  • Mój na ogół spokojny 12-latek wydarl się dziś bez powodu. Wyraziłam zdziwienie, a on na to - no w końcu jestem już nastolatkiem. Nie ma to jak samoswiadomosc
    Podziękowali 3Malgorzata aqq Katia
  • To z moja trzylatka bys sie nie polubila. Choc juz duzo mniej, to jednak histerie sa.
  • szczęśliwcy, co nie mają w domu Kajtka, każdą krzywdę wywrzeszczy w moje lewe ucho, wiecie, że to jest bardzo fizycznie bolesne? bardzo.
    Podziękowali 1katarzynamarta
  • Malgorzata powiedział(a):
    Przyznam się 

    Nie znoszę współczesnych dzieci gdzie nie uczone są podstawowych zasad zachowania
    To się savoir vivre nazywało kiedyś
    Teraz to się nazywa wychowanie do wolności i nie ograniczania wolności
    Tylko co z wolnością innych wokół??
    Mam tak samo. A co gorsza pracuję w szkole, gdzie najbardziej wszystkie deficyty w savoir vivre widać. Dzieciaki sa zresztą na ogol do naprawienia . Gorzej z rodzicami.
    Podziękowali 2Malgorzata ewaklara
  • Ja myślałam że mam ciche dzieci, a potem przyszedł rocznik 2014 i już nic nie jest takie samo. 
  • Moja histeryczka tez 2014.
  • Nie mam rocznika 2014  B)
    Podziękowali 1MonikaN
  • Oooo,mój też wpasował się w ten schemat
  • Teraz będzie mi łatwiej albowiem zrozumiałam że to rocznik jest problemem
  • Może w roku 2014 był gęsty smog
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.