Finanse domowe

1356736

Komentarz

  • Z domu wyniosłem targowanie się w stopniu pozwalającym doprowadzić tubylca w Tunezji do płaczu. :wink: 
  • Nie każdy wynosi edukację finansową z domu. Sądząc po zarządzaniu wielu osób finansami wielu jej nie wyniosło.

    Myślę, że ten kurs może właśnie pomóc wielu osobom w nauczeniu się tego zarządzania finansami. I jest DARMOWY.


  • Myślę, że dużo zależy od osobowości. Kursy zarządzania są robione często przez ludzi ze specyficznym, analitycznym umysłem. Jak ktoś takiego nie ma, to się po prostu zajedzie w ten sposób. 

    św. Paweł dobrze o tym napisał, że umie obfitować i cierpieć niedostatek. To jest banalne (pewnie dlatego takie trudne): dozwolić, by pragnienia (np. posiadania) lub awersja (np. przed niedostatkiem) nie wymuszały na mnie działania, takiego oto, że automatycznie lecę za tym, czego pragnę i unikam tego, czego nie chcę. Ja akurat z tych nadmiernie zapobiegliwych.

    Myślę, że to jest szczególnie trudne dla ludzi ubogich, którzy żyją permanentnie poniżej standardu życia otoczenia. Wtedy każde odkładanie pieniędzy jest dodatkowym wyrzeczeniem do całej listy wyrzeczeń, które już są. Jeśli to jest robione na zasadzie: odkładam na kupno czegoś, co mnie/nas uszczęśliwi, to się można srogo zawieść.
  • edytowano 8 styczeń
    Nie kazdy wynosi oszczedzanie z domu.  U mnie raczej zylo sie od 1do 1. Dobrze,  swobodnie,  ale bez odkladania oszczędności.  
    Planowanie budzetu pozwala nad tym zapanowac,  przewidywac wydatki i oszczedzac.  Mnie osobiscie powstrzymuje  przed  glupotami,  czy zbednymi rzeczami jak widze ze np w tym miesiacu ucieklo nam tyyyyle dodatkowej kasy np na leczenie czy jakies inne wazne ale nieprzewidziane sprawy.  A jednak zalezy mi zeby co miesiac mozliwie dużo odłożyć,   zeby móc  myslec o splacie kredytu hipotecznego  lub kupnie domu na przykład . 
    A uzupelnianie budzetu z gotowych szablonow Michala z blogu podanego na początku  (jakoszczedzacpieniadze.pl) zajmuje mi z 1-2mjesiecznie i ok 2min dziennie :) 
    Podziękowali 1AgaMaria
  • My nie odkładamy, bo nie mamy z czego, każdy miesiąc na minus wychodzimy.
  • Kursy Crown sa fajne, poznałam kiedyś ludzi co je robią, pozwalają uporządkować pewne sprawy. I pokazują, że każdy może oszczędzać, choćby to nawet było 10 zł na miesiąc.

    MY prowadzimy (w zasadzie mąż) tabelkę w excelu gdzie wpisuje nasze wydatki i prognozy. Dzieki temu wiemy na co wydajemy za dużo i gdzie można przyoszczędzić. Jakoś bardzo restrykcyjnie do tego nie podchodzimy.

    Dzięki temu znacząco w pewnym okresie zjechaliśmy na wydatkach żywieniowych i się okazało, że bez uszczerbku na zdrowiu ( a co więcej z korzyścią zdrowotną) można wydawac kilkaset złotych mniej na jedzenie. A wydawałabym jeszcze mniej gdybym podeszła bardziej restrykcyjnie do pewnych spraw ;-)
    Mam znajoma (ta sama liczebność rodziny) co wydaje 3x tyle co my na jedzenie i uważa, że po prostu nie da się przeżyć za mniej.

    BYc może wybierzemy sie w tym roku na rekolekcje o finansach.
  • a i fajna sprawa to w banku takie ustawienie, że przelew jakis procent od transakkcji. My też mamy słoik na piątaki - po roku jadąc na urlop go zabieramy rok temu ok 1000 zł się uzbierało:-0
    Podziękowali 2ramatha AgaMaria
  • @Aneczka08 a możesz napisać chociaż kilka przykładów  z czego zrezygnowaliście/zamieniliście co na co?
    Mam wyznaczoną sumę tygodniową na zakupy,ale coś chyba źle kombinuję,bo ostatnio muszę dokładać po +/- 200pln, żeby wystarczyło.
    Podziękowali 1Małgorzata32
  • Ja tam o bez tabelki wiem na co przepuszczam kasę
  • Niemniej dumam nad przyoszczędzeniem zaokrągleń
    Podziękowali 2ramatha AgaMaria
  • Jak Pani w sklepie zapyta, czy może by ć  winna grosik pytaj : a w uszka chcesz czy w dziób?
  • Maciej ostatnio cus zblizonego powiedział. W stylu ze grosik do grosika i t d a on woli biedne dziecko wesprzec bo pani tak po grosiku u kazdego to se drugą dniówke naxbieta. 
    Fajnie to brzmiało. Siłą nie parsknelam smiechem
  • Bea powiedział(a):
    Maciej ostatnio cus zblizonego powiedział. W stylu ze grosik do grosika i t d a on woli biedne dziecko wesprzec bo pani tak po grosiku u kazdego to se drugą dniówke naxbieta. 
    Fajnie to brzmiało. Siłą nie parsknelam smiechem
    Wyślij go na praktykę za kasę to mu przejdzie takie gadanie. Niechby nie wydała ze 100 klientom tego grosika to zaoszczędzi tadaaammm złotówkę.
  • Tu złotówka. Tam złotówka i MILION!
    Podziękowali 2Elunia madzikg
  • edytowano 8 styczeń
    @kasha wiem ze nie mnie pytalas,  ale sobie pozwole odpowiedziec tez :) 
    U nas sprawdzaja sie kwoty miesieczne a nie tygodniowe.  Bo jak jest promocja np na mieso to kupie wiecej i zamroze,  ale tygodniowka mi juz by uciekla. Poza tym pilnuje zeby rzeczy kupowac w zjadalnych ilosciach, zeby jedzenie sie nie marnowalo.  U nas najgorzej z wedlinami pod tym katem.  Ale staram sie pilnowac. 
    Poza tym staram sie rzadziej bywac w sklepie,  robic wieksze zakupy  na raz.  Bo jak jestem w sklepie to zawsze mi cos dodatkowego potrzebne :) jak mniej tam bywam to mniej trace. 
    Chodze na zakupy z lista - inaczej i tak by sie nie dalo,  bo jak wpadam do sklepu z moja roczna,  to ona natychmiast chce wyjsc,  wiec mam takie tempo,  ze nie mam czasu zastanawiac sie co potrzebuje -  tylko lista mnie ratuje. 
    Jak mi sie cos przypomni, wysylam męża, on raczej  nie dokupuje niczego :) 
    Jak przekraczam zalozony budzet,  to staram sie nie kupowac,  bo przeciez w domu zawsze mozna cos wykombinowac, zrobic cos z niczego :) 
    Zeby nie bylo,  nie trzymam sie sztywno budżetu,  chociazbym chciala,  to sie nie da.  Nie zyjemy o chlebie i wodzie :) raczej uwazam ze wrocilismy do normalnosci,  bo nam uciekalo sporo.
    No i tez sporo na jedzenie przeznaczam.  
    Poza tym mam zawsze w budzecie przewidziane takie przyjemnosci, jak niezdrowe jedzenie,  albo coś zamawianego,  ale tego staram sie nie przekraczac.
    Naprawde dobry budzet daje normalnie poczucie ministra finansow :) tu Ci brakuje,  to tam urwiesz,  tu przesuniesz itd :)
     
    Podziękowali 3kasha sylwia1974 AgaMaria
  • Skatarzyna powiedział(a):
    Tu złotówka. Tam złotówka i MILION!
    Pińć miljonów. Łone pani droga żyjo z tych grosików.
  • Skatarzyna powiedział(a):
    Tu złotówka. Tam złotówka i MILION!
    A potem napisze książke..."Jak zaoszczedziłem pierwszy milion"
    Podziękowali 4Bea Wiol Milagro matka-Olka
  • Ej. Ale nie o finanse Pan że sklepu się martwimy ino o własne. Mój grosz moje miliony.  B)
    Podziękowali 2ramatha Bea
  • Fajnie Cię widzieć @ramatha ;
    Podziękowali 1ramatha
  • No jedna dobra duszyczka mnie do wielodzietnych na fb zaprosila :)  
    I dobrze tu znowu byc :) 
    Chociaz na razie czytam głównie...  

    Podziękowali 2Skatarzyna Bea
  • Co do zarobków pan na kasie to jest tak że ona nie ma 1 gr wydać dziś a jutro ja mogę go nie mieć , i czy ma mi oddciac coś za 1 gr, tak jak bilet cena ma końcówkę 34 gr to jak kupuje w obie strony jest 68 gr i ci jak mam 70 gr albo 67 też nie raz konduktor weźmie te 67 bo z 70 nie ma wydać lub odwrotnie różnie bywa i idealnie by było żeby płacić co do grosza ,tak jak karta chyba nie ma zaokrągleń?
  • @ramatha ; dzięki :smiley:
    Tylko no właśnie chciałabym się tego budżetu trzymać.
    Też robimy zakupy raz w tygodniu,też z listą ,a jak jest jakaś promocja to dokładam z założeniem, że z kolejnych tygodni wydam mniej.A jednak tak nie jest.
    Wprost przeciwnie.Znaczy-coś robię nie tak.
    A nie wyrzucam,nie kupuję ilości ponad nasze możliwości przerobowe ale właśnie tak na styk,żeby starczyło do kolejnych zakupów.
    A jeszcze straszą,że znów wszystko zdrożeje,zupełnie jakby cichcem na bieżąco nie drożało.No załamka.
  • No obawiam sie ze na strachu sie nie skonczy.  
    My kupujemy glownie w dyskontach -  w zasadzie tylko tym w kropki :),  bo mamy blisko.
    I w Tesco.  Majac karte Tesco  i robiac normalne zakupy to przed swietami mialam prawie 90 zl zwrotu z bonow tych do karty.  Baedzo bylam zadowolona.
    Tym bardziej  ze moje dziecie wymaga prawdziwych pampersow i na samych pieluszkach zaoszczedzilam cos 11-15zl.
     

  • @kasha

    jak najmniej przetworzonych, warzywa na lokalnym targu, kasze i zbożowe w Badapaku wtedy kupowałam, mięso nie codziennie i w formie ekonomicznej czyli np gulasze z warzywami i kasza do tego surówka. Nie co dzień dwa dania, zupy często albo inne jednogarnkowe. Własny chleb i bułki, wtedy nie kupowaliśmy napoi gazowanych, wody butelkowanej (pilismy przegotowaną) dużo warzyw, kasz mięso 2-3 dni bezmięsne w tygodniu na obiad. Żadnych soczków, jogurtów, derseków, chipsów. Przetowry robiłam ( i robię).

    Serio jak się nie kupuje dań gotowych, mrożonek, deserków, jogurtów, napojów gazowanych soków to już tu można zaoszczędzić ładne kilka stówek. Do tego warzywa sezonowe a nie np truskawki czy pomidory w grudniu i dalsze oszczedności są.
  • Aneczka08 powiedział(a):
    @kasha

    jak najmniej przetworzonych, warzywa na lokalnym targu, kasze i zbożowe w Badapaku wtedy kupowałam, mięso nie codziennie i w formie ekonomicznej czyli np gulasze z warzywami i kasza do tego surówka. Nie co dzień dwa dania, zupy często albo inne jednogarnkowe. Własny chleb i bułki, wtedy nie kupowaliśmy napoi gazowanych, wody butelkowanej (pilismy przegotowaną) dużo warzyw, kasz mięso 2-3 dni bezmięsne w tygodniu na obiad. Żadnych soczków, jogurtów, derseków, chipsów. Przetowry robiłam ( i robię).

    Serio jak się nie kupuje dań gotowych, mrożonek, deserków, jogurtów, napojów gazowanych soków to już tu można zaoszczędzić ładne kilka stówek. Do tego warzywa sezonowe a nie np truskawki czy pomidory w grudniu i dalsze oszczedności są.
    Tylko ze jak to norma to trudniej oszczedzic.
  • Tyz prawda. 
    Podziękowali 1Bea
  • Zacząć kupować a potem przestać ;) 
    Podziękowali 1AgaMaria
  • Aneczka08 powiedział(a):
    @kasha

    jak najmniej przetworzonych, warzywa na lokalnym targu, kasze i zbożowe w Badapaku wtedy kupowałam, mięso nie codziennie i w formie ekonomicznej czyli np gulasze z warzywami i kasza do tego surówka. Nie co dzień dwa dania, zupy często albo inne jednogarnkowe. Własny chleb i bułki, wtedy nie kupowaliśmy napoi gazowanych, wody butelkowanej (pilismy przegotowaną) dużo warzyw, kasz mięso 2-3 dni bezmięsne w tygodniu na obiad. Żadnych soczków, jogurtów, derseków, chipsów. Przetowry robiłam ( i robię).

    Serio jak się nie kupuje dań gotowych, mrożonek, deserków, jogurtów, napojów gazowanych soków to już tu można zaoszczędzić ładne kilka stówek. Do tego warzywa sezonowe a nie np truskawki czy pomidory w grudniu i dalsze oszczedności są.



    A jak jest forma nieekonomiczna  tego gulaszu ???
    Bo nie rozumiem??
     
    Oraz nie wiedziałam, że to w ogóle forma oszczędzania 
    Raczej zdrowe jedzenie. I nie obżeranie się ponad miarę i rozsądek po prostu . 


  • Chyba chodzi o nieekonomiczna formę mięsa. Kotlety na przykład.
    Podziękowali 1Aneczka08
  • Kotlety t0 nieekonomiczna forma mięsa??
    Przepraszam ale jakieś  problemy poznawcze mam . 


    To w takim razie co jest ekonomiczne??
    Wątróbka którą wywale do kosza bo żadne z dzieci nie zje??

    Poproszę listę ekonomiczną?

    Podziękowali 1anulaczarnula
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.