Finanse domowe

13468938

Komentarz

  • I żeby nie było, z naszej starszej trójki żadne nie dostało prawka. Jeden brat nie na bo nie, jeden po rozpoczęciu pierwszej poważnej pracy sobie uzbieral na prawko, ja dostałam od męża. Wiec tego, nie uważam, żeby to był obowiązek rodziców równorzędny z zapewnieniem pampersów niemowlakowi wracając do tematu wydatkow.
  • Skatarzyna powiedział(a):
    Ale podwarszawscy nie.



    Chyba że są w warszawskiej szkole, wtedy tak.

    Podziękowali 1Gosia5
  • Dorotko, nikt nie pisał jako o obowiązku. 
    Podziękowali 1sylwia1974
  • Albo szkoła poza Wwa a mieszkanie w Wwie
  • Dorotak powiedział(a):
    Wiec tego, nie uważam, żeby to był obowiązek rodziców równorzędny z zapewnieniem pampersów niemowlakowi wracając do tematu wydatkow.
    a w którym miejscu dziewczyny napisały ze to ich obowiązek i że muszą dać?
  • Nam też opłacali. Nie bardzo se inaczej wyobrażam kurs zaczynaliśmy 3miesiace przed 17stymi uro
    Podziękowali 1Monira
  • Przed 17? Można Tak?
    Podziękowali 1chabrowa
  • Powiedzmy,że pewne nakłady na dziecko to inwestycja :)
    Czasami trzeba zainwestować w lepszą przyszłość bo np.mieszkania od nas nie dostaną bo my niezamożni dość.
    Niektóre wyjazdy to obowiązkowe obozy naukowe albo kursy ze szkół.
    Podziękowali 1Coralgol
  • edytowano 10 styczeń
    No ja mam dysonans, bo czytam z jednej strony, że dziecko ma być na wyjście z domu (najlepiej od razu po 18 urodzinach) wychowane i zaradne, na studiach może pracować żeby się utrzymać, na wesele samemu zbierać itd. a jak dochodzi co do czego to lament, bo po 18 nie ma 500+ a dziecko nadal generuje wydatki i to coraz większe? I co czytam? Że prawo jazdy, sporty, korki, zajęcia dodatkowe, wyjazdy. Może nie kumam. Ale jakoś.mnie się to nie klei. Szczególnie, że ja nigdy nie jeździłam na żadne wyjazdy, ba, nawet kolonie, rodzice nie opłacili mi prawka, od lo nie martwili się w co się ubieram, nigdy nie chodziłam na żadne dodatkowe zajęcia, żadne instrumenty czy sporty., Wiec będzie trudno Wam mnie przekonać, że moze być inaczej :P 

    EDT. Wiem, i te wycieczki szkolne. Byłam na jednej 4 dniowej w sp i jednej tygodniowej w LO. Rodzice dostali dofinansowanie na nie, to pojechałam. Wiec i szkolne nie są obligatoryjnymi wydatkami :P 
  • B1 przed 16 urodzinami , bo normalne B to przed 18 ale kiedyś można było przed 17 urodzinami czyli kilka lat temu
  • Oj. Ja też nie jeździłam, nie miałam, ale teraz mam i nie zjem sama by nikomu nie dac. 
    Podziękowali 2kitek Milamama
  • Serio  jednogłośnie na forum było ze dziecku się nie należy?
    Wydaje mi się ze stanęło na tym, ze w każdej rodzinie jest inaczej i ze jest to decyzja rodziców ;) 
    No tak się składa ze ta 18tka jest w czasie kiedy normalne prawko można zrobić, dla mnie super bo taki prezent jest pożyteczny :) 
    gdyby te normalne prawko można było zdawać dużo, dużo wcześniej to pewno byśmy tez zapłacili - jeśli byłaby możliwość finansowa, bo nie jest to na tyle potrzebne żeby się zapożyczać 
    Nie wiem czemu masz takie spostrzeżenie ze jedynacy dostają wszystko.
    mam ogrom znajomych gdzie jedynak dostał co chciał a i inny nie dostał nic albo przysłowiowa wędkę czy dobre słowo. Podobnie z rodzinami gdzie  dzieci było więcej niż jedno, niektórzy dostali domy, inni samochody, inni kopertę na łatwiejszy start na studia a jeszcze inni "kopa" albo dobre słowo. 
    Młody sobie ciuła na różności, kupuje sobie książki kiedy trzeba kolejna część mieć, zeszyty czy inne takie. Ogólnie nie rozpindrza kasy. To jeśli mam to daje, bo wiem ze nie rozpieprzy. 

    Podziękowali 1chabrowa
  • edytowano 10 styczeń
    Prawko dla dziecka traktuję jako wędkę dla niego. I mam zamiar zapewnić je moim dzieciom, przede wszystkim dlatego, że mnie stać, a następnie dlatego, że ta ,,wędka'' to dodatkowy atut, który pomaga znaleźć dobrą pracę, itp. Dzieci w wieku, gdy najczęściej i najchętniej się robi prawo jazdy, chodzą do szkoły, uczą się, próbują dostać na studia. W tej sytuacji, na obecnym etapie, nie mam zamiaru wymagać od nich tego, by na to prawo jazdy pracowali, choć pewnie, jeśli znajdą pracę sezonową, poproszę, by się dorzuciły.
  • A jak nie będę miała,  to nie dam. Proste.
  • kitek powiedział(a):
    Dorotak powiedział(a):
    Wiec tego, nie uważam, żeby to był obowiązek rodziców równorzędny z zapewnieniem pampersów niemowlakowi wracając do tematu wydatkow.
    a w którym miejscu dziewczyny napisały ze to ich obowiązek i że muszą dać?
    Piszecie, że starsze dzieci generują większe wydatki, z mojej perspektywy nie, a wydatki które wymieniacie są fakultatywne, nie tak jak zapewnienie niemowlakowi higieny. Taki skrót. 
  • @hipolit, nie, absolutnie. Uważam, że jedynakowi łatwiej dać, bo jest jeden. ;)
    Podziękowali 1hipolit
  • Dorota nie wkurzaj mnie gdzie widzisz lament?
    Nie widzę dysonansu-córka następnego dnia po ostatnim egz.maturalnym poszła pracować na taśmę na 3 zmiany.Na studiach w wakacje jeździ do Niemiec na szmatę.Młodsza przepracowała połowę tych wakacji.
  • Uuuuu...!
    To teraz sie zacznie  :D

    A tak serio... Rozumiem co @Dorotak ma na myśli ;)
    Podziękowali 1Dorotak
  • A ja nie rozumiem.

  • Dorota
    ja nie jeździłam na wycieczki bo nie lubiłam tego klasowego spędu i gonitwy bo kazdy chciałby co innego.
    na kolonie tez nie, bo dla nas z siostrami najlepszymi wakacjami były te u Dziadków na wiosce zabitej dechami, tam
    mialysmy ogrom znajomych, kuzynostwa itp 
    moje dziecko jeździ na praktycznie każda wycieczkę ( więcej ogolnoszkolntch niż klasowych) bo lubi, podobnie z obozami, u Dziadków czy pradziadków zanudziłaby się na smierć ;) 
    jesli mam to dam, jeśli nie to tragedi nie ma
    to ze ja nie miałam w prezencie prawka od rodziców nie znaczy ze mam takiego prezentu nie dawać dziecku, podobnie z innymi.
    czemu miałabym postępować w myśl zasady "ja nie miałam to i ty mieć nie musisz" 
    a z drugiej strony finansowanie czegoś dziecku nie powoduje z automatu ze jest ono niezaradne 
    osobiście wychodzę z założenia, ze póki chodzi do szkoły średniej, uczy się to nie musi pracować, dorabiać. 
    Chce- bardzo proszę, ale musieć nie musi 
    Podziękowali 3beatak Coralgol Katia
  • Dorotak powiedział(a):
    No ja mam dysonans, bo czytam z jednej strony, że dziecko ma być na wyjście z domu (najlepiej od razu po 18 urodzinach) wychowane i zaradne, na studiach może pracować żeby się utrzymać, na wesele samemu zbierać itd. a jak dochodzi co do czego to lament, bo po 18 nie ma 500+ a dziecko nadal generuje wydatki i to coraz większe? I co czytam? Że prawo jazdy, sporty, korki, zajęcia dodatkowe, wyjazdy. Może nie kumam. Ale jakoś.mnie się to nie klei. Szczególnie, że ja nigdy nie jeździłam na żadne wyjazdy, ba, nawet kolonie, rodzice nie opłacili mi prawka, od lo nie martwili się w co się ubieram, nigdy nie chodziłam na żadne dodatkowe zajęcia, żadne instrumenty czy sporty., Wiec będzie trudno Wam mnie przekonać, że moze być inaczej :P 

    EDT. Wiem, i te wycieczki szkolne. Byłam na jednej 4 dniowej w sp i jednej tygodniowej w LO. Rodzice dostali dofinansowanie na nie, to pojechałam. Wiec i szkolne nie są obligatoryjnymi wydatkami :P 
    Dorotak, miałam dokładnie takie samo dzieciństwo i bardzo mi to wtedy doskwierało, serio. Zwłaszcza, że chodziłam do liceum, gdzie byli głównie bardzo bogaci ludzie, więc tym bardziej niefajnie się czułam. Moi rodzice nie mieli po prostu kasy i wielkim wyrzeczeniem było dla nich wysłanie mnie do szkoły z internatem (za co jestem Im dozgonnie wdzięczna).

    Zajęcia, ciuchy, kosmetyki, wyjazdy - o tym mogłam tylko pomarzyć i nie ukrywam - nie było mi z tym dobrze. W związku z tym moim dzieciom, w miarę możliwości nie odmawiam rzeczy, które ja nie miałam. Wszystko jednak w granicach rozsądku. Inwestujemy w hobby - rysunek, w podróże, wycieczki (uważam, że to bardzo poszerza horyzonty). W ciuchy niekoniecznie, w kosmetyki już tak, w instrumenty też. W języki i w korki nie muszę, bo sama znam języki i pomagam dzieciom całkiem nieźle. Bez wyrzutów sumienia zainwestuję też w korki w klasie maturalnej i  w prawo jazdy - czyli rzeczy, które rozwijają. Jeśli mogę sobie na to pozwolić, to w imię idei nie będę im tego odmawiać. Zwłaszcza, że moje dzieci szanują pieniądze, są oszczędne i pomagają w domu.
  • @hipolit, dokładnie rozumiem. Bo też chce dać dzieciom to co mogę i to co najlepsze. Ale to są dodatkowe wydatki i nie można o nich pisać jako o obowiązkowych wydatkach jakie generuje nastolatek. Bo jak wiesz z doświadczenia - może mieć ale nie musi. Wiec jeśli jesteśmy w watku,.który dotyczy finansów domowch, zarządzania nimi i oszczędzania to wszystkie wydatki na nastolatki, które wymieniacie nie są niezbędne.
  • Gdybym nie miała to bym nie dała.Od ust sobie nie odejmuję.Czasami trzeba ostro przyoszczędzić albo dorobić i tyle.Nie kupię jakiegoś modnego ciuchacha za miliony monet,pierwszego smartphone dziewczyny dostają z okazji Lo,laptopa na 18.Nie mam plazmy,abonamentów i takich tam ale nauka i wykształcenie jest ważne.
    Podziękowali 2Bea Coralgol
  • @Małgorzata32 kij w mrowisko, wiem. Ale serio się zdziwiłam. :)
  • Dorotak powiedział(a):
    @hipolit, dokładnie rozumiem. Bo też chce dać dzieciom to co mogę i to co najlepsze. Ale to są dodatkowe wydatki i nie można o nich pisać jako o obowiązkowych wydatkach jakie generuje nastolatek. Bo jak wiesz z doświadczenia - może mieć ale nie musi. Wiec jeśli jesteśmy w watku,.który dotyczy finansów domowch, zarządzania nimi i oszczędzania to wszystkie wydatki na nastolatki, które wymieniacie nie są niezbędne.
    Generalnie masz rację. Ja gdybym  nie miała - nie dawałabym i na pewno nie wzięłabym kredytu  na korki, ciuchy, prawo jazdy. 
  • Większość wydatków nie jest niezbędna. Można siedzieć brudnym po ciemku i przytulać się, żeby był o ciepłej.
  • @beatak, a to już inna sprawa. Ja zawsze myślałam, że nigdy z rodzicami nie jeździliśmy na wycieczki, nie chodziłam na żadne dodatkowe zajęcia czy sporty z powodu kasy. Teraz mam swoją rodzinę i jeździmy na wycieczki, szukamy dodatkowych atrakcji itd. i okazuje się, że to nie pieniądze są przeszkodą, bo można spakować bochenek chleba do plecaka i iść na niezapomnianą wyprawę do lasu. Tego mnie nauczyło to forum, jakkolwiek ckliwie by to nie zabrzmiało ;)
    Podziękowali 3Malena Bea madzikg
  • @Skatarzyna ale jednak siedzienie brudnym po cimku to nieco inna rzeczywistosc niż brak pprawa jazdy.
  • Myślisz,że Wiesia chciała usłyszeć że starsze dzieci więcej jedzą i nie używają pampersów?
  • @Elunia, widzisz, dlatego nie rozumiem, bo ja swój pierwszy telefon splacalam rodzicom w ratach z korków na początku LO (tata z Anglii przywiózł bo taniej) a laptopa na studiach dwa lata w koszmarnie oprocentowanych ratach. Dlatego nie rozumiem i pewnie nie zrozumiem.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.