Emma Bonino

13567

Komentarz

  • "Kościół jednak na nowo potwierdza swoją praktykę, opartą na Piśmie Świętym, niedopuszczania do komunii eucharystycznej rozwiedzionych, którzy zawarli ponowny związek małżeński. Nie mogą być dopuszczeni do komunii świętej od chwili, gdy ich stan i sposób życia obiektywnie zaprzeczają tej więzi miłości między Chrystusem i Kościołem, którą wyraża i urzeczywistnia Eucharystia. Jest poza tym inny szczególny motyw duszpasterski: dopuszczenie ich do Eucharystii wprowadzałoby wiernych w błąd lub powodowałoby zamęt co do nauki Kościoła o nierozerwalności małżeństwa."

    Św. Jan Paweł II, Familiaris consortio, 84
    Podziękowali 1Katia
  • edytowano 10 styczeń
    Maciek_bs powiedział(a):
    "A co do okoliczności grzechu, to skoro teraz cudzołożnik może przystępować do Komunii Św., to czym wobec tego jest używanie prezerwatywy w "pewnych okolicznościach" i "po rozeznaniu" w katolickim małżeństwie?"

    Możliwe, że istnieją okoliczności, w których teologia moralna nie uznaje stosowanie prezerwatyw za grzech. Jeżeli się zastanowisz, to od każdego przykazania są szczególne wyjątki. Kościół nie zmusza chorych i starców do udziału we Mszy św., dopuszcza pobieranie podatków, chociaż to często złodziejstwo, akceptuje zabijanie ludzie w wojnie obronnej, czy podczas wykonywania wyroków śmierci. Jako katolicy zgadzamy się, aby Objawienie było w pierwszej kolejności interpretowane przez Kościół, a nie przez nas. Jeżeli ktoś domaga się literalnego stosowania Dekalogu, to powinien przenieść się np. do Świadków Jehowy. Przypomnę, że wyznawcy tego zgromadzenia odmawiają służby wojskowej i ponoszą przez to różne szykany. U nas wojska się nie odrzuca, a nawet wysyła do niego kapelanów.
    Dzisiejszy kontekst jest zupełnie inny, mamy ogromny nacisk na rozmydlanie PODSTAWOWYCH zasad. Komunia dla rozwodników nie jest traktowana jako wyjątek, ale jako główna zasada dla całego świata.  I na to mojej zgody nie ma.

    Tak samo jest z Magisterium kościoła w kwestach moralnych z Amoris Letitia - to jest de facto akceptacja wielu zboczeń.
    Podziękowali 1J2017
  • Nie ma wyjątków od zakazów Bożych. Są od nakazów. To nie tak, że jak ktoś jest stary i chory, to już może mordować albo cudzołożyć. Nie ma też wyjątków dla prezerwatyw. Ich używanie w celach antykoncepcyjnych jest po prostu grzechem śmiertelnym.
  • Komunia dla rozwodników wam śmierdzi a stwierdzanie nieważności małżeństwa już nie?
    Podziękowali 1MamaKredka


  • Przypomnę taką książkę wydaną na 25-lecie pontyfikatu św. Jana Pawła II. Może już wszyscy zapomnieli, ale Papież-Polak miał też wielu krytyków i przewidywano, że Jego działania doprowadzą do całkowitego upadku Kościoła.
  • edytowano 10 styczeń
    katarzynamarta powiedział(a):
    Komunia dla rozwodników wam śmierdzi a stwierdzanie nieważności małżeństwa już nie?
    Różnica jest fundamentalna:

    1. Przez stwierdzenie nieważności małżeństwa rozumie się, że dane małżeństwo nie zaistniało, a zatem nie było sakramentu. Może się, na przykład, zdarzyć, że ktoś przyjął święcenia diakonatu (i złożył przysięgę celibatu) daleko za granicą. Na skutek bałaganu informacja o tym nie dotarła do jego parafii chrzcielnej w Polsce. Zataił ten fakt i postanowił się ożenić. Odbyła się uroczystość ślubna, ale w miesiąc po ślubie sprawa wyszła na jaw. Diakon nie może zawrzeć sakramentu małżeństwa, a zatem nie było sakramentu. I to właśnie stwierdza sąd kościelny. A zatem stwierdza prawdę: nie było małżeństwa i tyle.

    2. Małżeństwo ważnie zawarte i dopełnione rozwiązuje jedynie śmierć, a zatem osoba, która po rozwodzie cywilnym, zawiera nowy związek, popełnia cudzołóstwo. Jeżeli związek ten jest stały, jest to permanentne życie w grzechu śmiertelnym. Osoba taka nie jest w stanie skutecznie uzyskać rozgrzeszenia, podobnie jak nie jest w stanie uzyskać go nikt, kto nie postanawia mocno poprawy. Ani złodziej, który zamierza dalej kraść, ani morderca, który zamierza dalej zabijać, ani cudzołożnik, który w perspektywie ma powrót do domu i dalsze cudzołożne życie. Dopuszczenie rozwodników do Komunii oznaczałoby zatem, że albo 1º cudzołóstwo nie jest grzechem śmiertelnym (chyba żadne, bo jeśli tak poważne naruszenie VI przykazania nie byłoby grzechem śmiertelnym, to jakże mogłyby nim być dużo lżejsze przewinienia przeciwko VI przykazaniu?), a także odrzucenie pozostałych przykazań Bożych (bo niby dlaczego uprzywilejowywać jedynie cudzołóstwo?) albo też 2º cudzołóstwo wprawdzie jest grzechem śmiertelnym, ale w tym stanie można przystępować do Komunii Świętej. Oznaczałoby to w konsekwencji anulowanie sakramentu pokuty, który stałby się "eo ipso" zbędny. A zatem nie ma takiej możliwości i Kościół do takiej sytuacji dopuścić nie może, więc nie dopuszcza.
    Podziękowali 1Katia
  • Kluczowa zmiana, której się nie zauważa, dotyczy kwestii mieszkania razem.
    Dawniej Kościół wymagał, by ludzie w związkach niesakramentalnych rozeszli się, choćby posiadali dzieci.

    Familiaris Consortio, akceptując wspólne mieszkanie bez współżycia, stanowi uzasadnienie dla przekonania, że opuszczenie nieślubnych dzieci jest jakimś złem, któremu można (trzeba?) zaradzić przez wspólne zamieszkanie.

    W AL to już jest przedstawione jako oczywistość: są przypadki, gdzie opuszczenie dzieci nie może się odbyć bez zaciągnięcia winy. W takich warunkach pojawia się przestrzeń na to nieszczęsne rozeznanie: nie mogę opuścić partnera/dzieci (bo zgrzeszę), ale też nie potrafimy tak funkcjonować bez współżycia.
    Podziękowali 1J2017
  • edytowano 10 styczeń
    Joanna i Bronisław powiedział(a):
    Nie ma wyjątków od zakazów Bożych. Są od nakazów. To nie tak, że jak ktoś jest stary i chory, to już może mordować albo cudzołożyć. Nie ma też wyjątków dla prezerwatyw. Ich używanie w celach antykoncepcyjnych jest po prostu grzechem śmiertelnym.
    Jeśli chodzi o prezerwatywy, to są wyjątki , spowiednik czasem zezwala w różnych sytuacjach na stosowanie prezerwatyw. W wytycznych dla spowiedników  jest coś tam na ten temat. Np.w okresie poporodowym, gdy matka karmi piersią, cykl wariuje i nie da się stosować npr a następnego dziecka na razie małżeństwo  nie planuje i musieliby żyć w abstynencji 1,5 roku czy 2 lata, to spowiednicy  zezwalają na prezerwatywy, bo uważają, że tak długa abstynencja seksualna szkodzi małżeństwu i może doprowadzić do rozpadu. Ja też doświadczyłam, że zezwolił ale ludzie piszą o tym na katolickich forach.
  • Kryteria uznawania nieważności małżeństw zmieniały się na przestrzeni wieków, także samo orzeczenie nie ma waloru nieomylności. Jak w każdej sprawie sądowej, ktoś kogoś przekonał, a ktoś nie. A jednak po wyroku sądu biskupiego można zawrzeć ważne małżeństwo i współżyć bez grzechu z nowym małżonkiem. To pokazuje władzę określania okoliczności grzechu, którą dysponuje Kościół.
  • edytowano 10 styczeń
    @Anawim Tylko gdzie w tym wszystkim dobro dzieci z poprzedniego,sakramentalnego małżeństwa? Tamte dzieci nie cierpią? Nie dość, że tatuś odszedł od nich, to jeszcze zrobił sobie nowe.
    Podziękowali 1katarzynamarta
  • @J2017 ;
    stąd to rozeznanie ma podobno obejmować też sytuację małżonka i dzieci.
    Ja tam nie wiem, nie znam się. Po mojemu sposób, w jaki te zmiany są wprowadzane jest fatalny. Bo może faktycznie - na zachodzie to jest przyklepanie dobrze ugruntowanej praktyki. Ale w Polsce to jest wprowadzanie totalnego zamieszania.
    Podziękowali 2J2017 Barbasia
  • edytowano 10 styczeń
    @Anawim Faktycznie z tym wspólnym mieszkaniem jako biały związek bez seksu, wprowadzonym przez JPII, to się nie zastanawiałam nigdy wcześniej, bo ta regulacja została wprowadzona jak byłam dzieckiem, więc wyrosłam z lekcji religii itp. z przeświadczeniem, że tak po prostu ma być w tego typu sytuacjach. Teraz nie wydaje mi się to już takie oczywiste, bo może jednak to była furtka do czegoś złego , co właśnie wprowadzono teraz? Zgadzam się, że zmiany są źle wprowadzane, trochę po cichu i w  dziwny, niejasny sposób. Papież nie odpowiedział też na Dubia i to daje do myślenia. Uważam, że aktualnie wielu księży będzie się bało udzielać rozgrzeszenia takim parom niesakramentalnym aby nie zaciągnąć winy na własną duszę, zwłaszcza u nas w Polsce ale pewnie nie tylko w Polsce. Faktycznie w innych krajach, np. w Austrii czy Francji, to katolicyzm niestety inaczej wygląda....
  • J2017 powiedział(a):
    Joanna i Bronisław powiedział(a):
    Nie ma wyjątków od zakazów Bożych. Są od nakazów. To nie tak, że jak ktoś jest stary i chory, to już może mordować albo cudzołożyć. Nie ma też wyjątków dla prezerwatyw. Ich używanie w celach antykoncepcyjnych jest po prostu grzechem śmiertelnym.
    Jeśli chodzi o prezerwatywy, to są wyjątki , spowiednik czasem zezwala w różnych sytuacjach na stosowanie prezerwatyw. W wytycznych dla spowiedników  jest coś tam na ten temat. Np.w okresie poporodowym, gdy matka karmi piersią, cykl wariuje i nie da się stosować npr a następnego dziecka na razie małżeństwo  nie planuje i musieliby żyć w abstynencji 1,5 roku czy 2 lata, to spowiednicy  zezwalają na prezerwatywy, bo uważają, że tak długa abstynencja seksualna szkodzi małżeństwu i może doprowadzić do rozpadu. Ja też doświadczyłam, że zezwolił ale ludzie piszą o tym na katolickich forach.
    Nie ma wyjątków, natomiast może być samowola niektórych spowiedników. Oto wytyczne:

    http://www.kkbids.episkopat.pl/?id=253
  • edytowano 10 styczeń
    Oczywiście, że pary niesakramentalne nie powinny mieszkać razem. Należy powrócić do prawowitego małżonka bez względu na wszystko, jeżeli tylko jest to możliwe. Zobowiązuje do tego złożona przed Bogiem i Kościołem przysięga.
  • Maciek_bs powiedział(a):
    Kryteria uznawania nieważności małżeństw zmieniały się na przestrzeni wieków, także samo orzeczenie nie ma waloru nieomylności. Jak w każdej sprawie sądowej, ktoś kogoś przekonał, a ktoś nie. A jednak po wyroku sądu biskupiego można zawrzeć ważne małżeństwo i współżyć bez grzechu z nowym małżonkiem. To pokazuje władzę określania okoliczności grzechu, którą dysponuje Kościół.
    Jeżeli znajdzie się dokument potwierdzający święcenia prezbiteratu czy diakonatu, to chyba nie trzeba nikogo specjalnie przekonywać.
  • Haha. Ciekawe jaki procent takich orzeczeń dotyczy małżonków-zakonników, bigamistow, homoseksualistów czy nawet ludzi którzy zataili przed ślubem chorobę czy regularne zdrady. O ile wiem, najpopularniejszy powód to enigmatyczne określenie niedojrzałość do małżeństwa. W sadach cywilnych z podobnych powodów przeprowadza się rozwody, z niezgodnością charakterów czy rozpadem pożycia jako przyczyna. Przynajmniej nikt nie mydli oczu ze małżeństwo niby było ale tak naprawdę go nie było.
  • Jeśli ktoś popełnia nadużycia podczas procesów o stwierdzenie nieważności małżeństwa, niewątpliwie odpowie za to. Można okłamać człowieka, kapłana, biskupa, ale nie Boga. O wiele większa jest odpowiedzialność duchownych, bo im więcej dano, więcej też będzie się od nich wymagać.
    Podziękowali 3Rogalikowa maliwiju Katia
  • Joanna i Bronisław powiedział(a):
    Oczywiście, że pary niesakramentalne nie powinny mieszkać razem. Należy powrócić do prawowitego małżonka bez względu na wszystko, jeżeli tylko jest to możliwe. Zobowiązuje do tego złożona przed Bogiem i Kościołem przysięga.
    Bez względu na wszystko ale jeśli to możliwe?? Możesz rozwinąć?
  • Joanna i Bronisław powiedział(a):
    Jeśli ktoś popełnia nadużycia podczas procesów o stwierdzenie nieważności małżeństwa, niewątpliwie odpowie za to. Można okłamać człowieka, kapłana, biskupa, ale nie Boga. O wiele większa jest odpowiedzialność duchownych, bo im więcej dano, więcej też będzie się od nich wymagać.
    A to nie tak, że jak sędziowie przyklepali to nieważne że doszło się po trupach do celu bo "komu odpuścicie będą odpuszczone"? 
    Tak to tłumaczy się zresztą w drugą stronę przecież, gdy małżeństwo nie było ważne ale nie ma jak tego udowodnić i sąd stwierdza ważność małżeństwa bo ma niewystarczające przesłanki. Wówczas mówi się trudno, musisz być wierny wspolmalzonkowi bo "komu odpuścicie..." Nie ważne jak było naprawdę.
  • W moim odczuciu stwierdzenie nieważności to katolicki rozwód, tylko to by tak głupio brzmiało, że dorobiono do tego ideolo, przepisy i pierdyliard przesłanek.
    Podziękowali 2J2017 MamaKredka
  • katarzynamarta powiedział(a):
    W moim odczuciu stwierdzenie nieważności to katolicki rozwód, tylko to by tak głupio brzmiało, że dorobiono do tego ideolo, przepisy i pierdyliard przesłanek.
    Gdyby tak było orzeczenie nieważności uzyskiwaloby się w pakiecie z rozwodem. A jednak są przyczyny dla których tak nie jest. 
    Podziękowali 1Katia
  • Kasa?
    Podziękowali 1J2017
  • katarzynamarta powiedział(a):
    Joanna i Bronisław powiedział(a):
    Oczywiście, że pary niesakramentalne nie powinny mieszkać razem. Należy powrócić do prawowitego małżonka bez względu na wszystko, jeżeli tylko jest to możliwe. Zobowiązuje do tego złożona przed Bogiem i Kościołem przysięga.
    Bez względu na wszystko ale jeśli to możliwe?? Możesz rozwinąć?
    Może zbyt niejasno się wyraziłem. Przykład 1: Głuchosław ożenił się, po 10 latach opuścił żonę dla kochanki. 2 lata później zrozumiał swoją winę i postanowił wrócić do żony, ale tymczasem żona wyjechała za granicę. Jej rodzice nie żyją albo nie chcą powiedzieć, gdzie mieszka. Głuchosław chce wrócić do żony, ale tymczasowo nie jest to możliwe, więc nie popełnia grzechu. Oczywiście, nie oznacza to, że może, nawet "na razie", zamieszkać z kochanką. Żona to żona. Skoro nie może do niej wrócić, powinien mieszkać sam i cierpieć wszystkie niewygody tego stanu. Akty płciowe to tylko jeden z elementów małżeństwa. Niech Głuchosław sam zadba o swoje wyżywienie, sprzątanie, pranie, prasowanie etc.

    Przykład 2: Piwomił również chciałby wrócić do żony, którą lekkomyślnie porzucił, ale żyje ona w cudzołożnym związku i odmawia wspólnego życia. Piwomił również musi czekać na powrót żony i starać się o ten powrót, ale jego powrót do niej w tej chwili nie jest możliwy nie z jego winy. Jednak żona to żona. Piwomił musi na nią czekać.

    Pisząc "jeżeli tylko jest to możliwe", miałem na myśli sytuacje, w których obiektywnie tymczasowo taki powrót nie jest możliwy, tym razem jednak już nie z winy skruszonego cudzołożnika, co jednak nie daje żadnych uprawnień, bo przysięga małżeńska nie jest składana pod warunkiem dotrzymania przysięgi przez współmałżonka. Bóg nigdy nie nakłada na człowieka ciężaru większego niż ten mógłby unieść, a zatem i całkowitą wstrzemięźliwość może unieść, jeżeli chce.
    Podziękowali 2J2017 Katia
  • W innym wątku było coś o groszu do grosz i milon się uzbiera. Tu każda sprawa to lekko po tysiaczku a z tego co mi wiadomo spraw jest od zasrania. Mile źródło dochodu. A ile stanowisk pracy.
    Podziękowali 1J2017
  • Liczyć nie umieją barany,  lepiej by wyszli wracając do sprzedawania odpustów.
  • To troszkę jest właśnie takie
    Podziękowali 1J2017
  • A w przyszłości kto wie kto wie
    Podziękowali 1J2017
  • katarzynamarta powiedział(a):
    W moim odczuciu stwierdzenie nieważności to katolicki rozwód, tylko to by tak głupio brzmiało, że dorobiono do tego ideolo, przepisy i pierdyliard przesłanek.
    Formalnie rzecz biorąc nie. Katolickim rozwodem (rozwiązaniem małżeństwa) można nazwać przypadki "ratum non consummatum". Nie można rozwieść kogoś, kto w ogóle nie zawarł małżeństwa, a stwierdzenie nieważności właśnie o tym mówi. Figura stwierdzenia nieważności musi istnieć. W przeciwnym wypadku byłaby to np. legalizacja wielożeństwa - nie można by stwierdzić nieważności drugiego małżeństwa zawartego przez kogoś już żyjącego w małżeństwie.
  • katarzynamarta powiedział(a):
    Joanna i Bronisław powiedział(a):
    Jeśli ktoś popełnia nadużycia podczas procesów o stwierdzenie nieważności małżeństwa, niewątpliwie odpowie za to. Można okłamać człowieka, kapłana, biskupa, ale nie Boga. O wiele większa jest odpowiedzialność duchownych, bo im więcej dano, więcej też będzie się od nich wymagać.
    A to nie tak, że jak sędziowie przyklepali to nieważne że doszło się po trupach do celu bo "komu odpuścicie będą odpuszczone"? 
    Tak to tłumaczy się zresztą w drugą stronę przecież, gdy małżeństwo nie było ważne ale nie ma jak tego udowodnić i sąd stwierdza ważność małżeństwa bo ma niewystarczające przesłanki. Wówczas mówi się trudno, musisz być wierny wspolmalzonkowi bo "komu odpuścicie..." Nie ważne jak było naprawdę.
    To nie tak. Penitent, który oszukuje kapłana, nie uzyskuje rozgrzeszenia, ale popełnia świętokradztwo. Spowiednik, który wie, że rozgrzeszenia nie powinien udzielić (brak żalu choćby niedoskonałego, brak postanowienia poprawy), a usiłuje go udzielić, popełnia świętokradztwo. Ani jeden, ani drugi nic nie zyskują, a tylko ryzykują potępieniem wiecznym. Podobnie przy procesach. Nawet samego siebie można oszukiwać, ale Boga nie da się oszukać.
    Podziękowali 1Katia
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.