Jaka wspólnota dla nastolatka?

Gdzie młody człowiek może formować się w Kościele? Gdzie znajdzie wierzących rówieśników? Ciekaw jestem Waszych doświadczeń.
«134

Komentarz

  • edytowano 4 luty
    Pod warunkiem , że młodemu człowiekowi się CHCE regularnie uczęszczać na spotkania. Mam dwie, młodszej się chce a starszej się nie chce :-( U nas w parafii jest scholka dziecięca, Dzieci Maryi, Oaza młodzieżowa. Przy czym Dzieci Maryi to raczej same spotkania w ciągu roku, jakoś nawet żadnego info o wyjazdach wakacyjnych nigdy nie ma.
  • Salezjanie niewątpliwie. U nas Oratorium - nastolatki i nie tylko chcą
    Podziękowali 2Monira madzikg
  • Eucharystyczny Ruch Młodych. Formacja od dzieci po I Komunii świętej przez kolejnych 6 lat (etapów), potem można zostać animatorem pomocniczym. 
  • Moje osobiste doświadczenia to Oaza.
    I genialny duszpasterz w tamtym czasie.
    Moja podstawa w zasadzie lat młodych.
    Genialny duszpasterz uważam jest kluczowy.

    Natomiast własna moja młodzież niechętnie do wspólnot się odnosi .
    Znaczy w ogóle się nie odnosi. 

    Podziękowali 4Elunia Bea annabe PawelOdOli
  • Moj 15latek nie bylby zainteresowany wspolnota, ani ministrantura nawet. To chyba nie dla chlopcow. Oaza to za moich czasow egzaltowane dziewczyny. Moze jest teraz inaczej, ale wspolnoty sa.zdominowane przez dziewczeta. 
  • Nasza rodzina jest w ruchu Szensztackim. Dziewczyny są apostołkami Maryi, mają spotkania co miesiąc i dwa razy do roku rekolekcje. My jako małżeństwo w Lidze Małżeństw mamy spotkania co miesiąc, letnie rodzinne rekolekcje. Dojeżdżamy do Bydgoszczy.
    Mamy jeszcze syna który jak podrośnie może się formować u ojców Szensztackich w Józefowie. Mąż tam bywał jak był kawalerem.
    Podziękowali 2Katia Joannna
  •  W neo to chłopaków zdecydowana wiekszosc
    Bardzo dobra formacja pod warunkiem że młodzież chce
    W naszej połowa to młodzież. Zaczynali od 12 - 15 roku życia 


    Podziękowali 2MAFJa Milamama
  • Wokół Wspólnoty Emmanuel są takue grupy "Wypłyń na głębię" dla nastolatków. 
  • Opus Dei ma kluby dla chłopców i dziewcząt. 
    Podziękowali 2Katia Joannna
  • U nas w parafii jest oaza dla młodzieży. Moja młodzież chodzi. ( 13, 15). Syn z mniejszym entuzjazmem, choć chłopców tam nie brakuje. 
  • Agnicha powiedział(a):
     W neo to chłopaków zdecydowana wiekszosc
    Bardzo dobra formacja pod warunkiem że młodzież chce
    W naszej połowa to młodzież. Zaczynali od 12 - 15 roku życia 


    Ja co prawda dziewczyna, ale nic mnie tak do kościoła i wiary nie zraziło w wieku nastoletnim jak właśnie neo. 
  • A co konkretnie?
  • edytowano 4 luty
    @matka6, może to była generalnie specyfika tych ludzi we wspólnocie. Było smutno, ponuro, nudno, cicho na dzieleniach, krępująco na pokutnych, długawo na konwiwencjach. Pieśni były smutne. Wprowadzenia słabe, a obowiązek przygotowań i wystąpień 'publicznych' stresujące i odpychające. 
    A jak już ktoś się dzielił, to wydawało mi się że gadał farmazony. Z perspektywy czasu nadal tak mi się wydaje, tylko teraz widzę jak bardzo brakowało księdza który by to zweryfikował. 
    Aaa. No i taniec neoński. Błagam nieee. .

    Odnowa za to odrzucała mnie w druga stronę, totalnym odlotem i bełkotem a nie modlitwa językami. Widać, źle trafiałam. Prawda jest taka, że ani nie szukałam, ani rodzice nic mi nie podsuwali innego. I nie potrafiłam cieszyć się z życia w parafii tak po prostu, jak umiem teraz.
  • edytowano 4 luty
    @Maciek_bs dawaj do naszej szalonej parafii, duża oferta dla młodzieży. Chemin neuf ostro działa. W zasadzie nasza parafia to nawet księży ma stamtąd. Nie mój klimat, ale bardzo aktywnie działają. I mógłbyś nas odwiedzać po drodze przy okazji dojazdów ;)
    Nasza parafia to Opatrzności w Wesołej.
    Podziękowali 1Maciek_bs
  • Dorotak serio? Naprawdę, jak odbiór tej samej rzeczy może się różnić. Dla mnie neo właśnie było żywe, radosne, przemawiające, dotykajace wnetrza. Takie prawdziwe i pokazujące związek między Słowem Bożym a życiem codziennym. Zwłaszcza pieśni mnie poruszały, a wiele zwłaszcza tych na początku było radosnych.
  • edytowano 4 luty
    Idealnie to jakiekolwiek duszpasterstwo mlodziezowe ale z zaangazowanym duszpasterzem i sensowna mlodzieza w srodowisku....ale wiem, ze nie zawsze ma sie do tego szczescie. 
    A ze wspolnotami to roznie bywa. Kiedys gdy bylam w wieku ok 14-15stu lat moja wlasna mama zaprowadzala mnie na Liturgie i Eucharystie do wowczas nowo powstajacej wspolnoty neo...  Jesli chodzi o odczucia, to poprostu nie podobalo mi sie... pomijajac liturgiczny szok jaki tam przezylam, bylam  jedynym potencjalnie niepelnoletnim czlonkiem (generalnie wiek 40/50+ z nielicznymi mlodszymi wyjatkami) i zadnej pokrewnej duszy, a ludzie skupieni na sobie i swoich problemach- tak mi sie to wtedy wydawalo.  Moja mama wytrwala we wspolnocie nastepne kilkanascie lat do ktoregos skrutinum ;). Tak ze, @Dorotak, podzielam "zrazenie" do neo choc nie wiem czy to byl podobny powod. 
    edit. doczytalam wlasnie ;)

    W tamtych czasach marzylam o jakiejsc wspolnocie mlodziezowej, grupie przyjaciol czego niestety w mojej parafii i okolicznych nie bylo.  Czesciowo odnalazlam to na pielgrzymkach ... caly rok nieformalne towarzyskie spotkania zeby w wakacje znow ruszyc i sie formowac.
    Podziękowali 1J2017
  • @karolinamika pierwszy kontakt z neo miałam ok 15rz. Tak właśnie je odebrałam. Potem zetknęłam się z nią jeszcze kilka razy i pierwszego wrażenia nie dało się zapomnieć + większa świadomość spowodowała, że tym bardziej nie miałam ochoty wracać. I z tego co wiem i gadam czasem z ludźmi w moim wieku z tamtych wspólnot - wielu po doświadczeniu neo w wieku nastoletnim odeszło, nie tylko z neo ale też z kościoła.
    Podziękowali 1J2017
  • Popieram @AleksandraB :) Bardzo dużo zawdzięczam Szensztatowi :heart: 
    Poza tym okołowarszawiacy mają do niego łatwy dostęp ;)
    Podziękowali 1Joannna
  • @Dorotak - mój syn, choć docenia neońskie przygotowanie do bierzmowania, to względem neo ma wrażenia dość zbieżne z Twoimi. Względem odnowy bym jeszcze dodała: psychomanipulacja.
  • Psychomanipulacja przyda się później w pracy w korpo ;)
    Podziękowali 2maliwiju J2017
  • generalnie wiek 40/50+

    Czyli to nie była wspólnota młodzieżowa raczej :)
  • edytowano 4 luty
    bo neo chyba nie jest z zalozenia duszpasterstwem mlodziezowym. Chyba jakiegos pecha mam do wspolnot neo, poniewaz w wieku doroslym zdarzylo mi sie znow byc z mezem na katechezach do nowej wspolnoty tym razem sredni wiek potencjalnych czlonkow 60/70+   ;)
    Podziękowali 2Agnieszka82 J2017
  • Właśnie @makodorzyk - neo to nie duszpasterstwo młodzieżowe :) dzieci od 12 roku zycia w neo będące razem we wspólnocie z różnego rodzaju innymi starszymi ludźmi po różnych doświadczeniach życiowych to dla mnie jedna wielka pomylka. 15-16 to co innego choc tez bym sie zastanawiała czy by posłać dziecię w tym czasie. Tylko duszpasterstwo dla młodzieży z młodzieżą a nie ze starymi ;)
    Podziękowali 2makodorzyk Agnicha
  • Nigdy nie namówilabym nastolatka w wieku 12-15 lat do neo.Nigdy.
    Co innego gdy dzieci rodzą się rodzicom w neo a całkiem co innego gdy nastolatki wchodzą "z ulicy " .
    Nigdy. 

    Podziękowali 2J2017 sylwia1974
  • @Malgorzata - ale nawet dzieci rodzace sie w rodzinach z neo nie powinny tam do wspólnot wchodzić w tak młodym wieku. To nie wspolnota dla dzieci i młodzieży tylko formacja dla dorosłych.
  • Agnieszka82 powiedział(a):
    @Malgorzata - ale nawet dzieci rodzace sie w rodzinach z neo nie powinny tam do wspólnot wchodzić w tak młodym wieku. To nie wspolnota dla dzieci i młodzieży tylko formacja dla dorosłych.
    U nas była duża presja żeby nastoletnie dzieci katechistów były już we wspólnotach. 
    Podziękowali 1E.milia
  • Hehe @Agnieszka82  teoretycznie tak . Nie wiem jak teraz wygląda praktyka wiekowa przechodzenia do własnej wspólnoty.
    Mam sentyment do pieśni neo i kilku ważnych drobiazgów i to by było na tyle
    Aha zostało mi jeszcze neonskie "mam pokój na tę sytuację " , ale zanim poznałam klimat neo moja osobowość niejako była taka :) 
  • Zostawmy już neo . Dla potrzebujących jest całkiem ok .

    Podziękowali 2Dorotak Agnieszka82
  • @Malgorzata nadal jest 12 lat. Często sie nikt tych dzieci nie pyta czy chca byc w swojej wspólnocie, po prostu sie je przywozi na katechezy jakby z automatu - "masz chodzić i koniec". Ja się przynajmniej z takimi przypadkami spotkałam. My w każdym razie nie chcemy do neo posylac dzieci - juz wole bielanki w parafii. Ostatnio Szensztat nas bardzo pozytywnie zaskoczył i niewiem czy tam czegos dla dzieci nie będziemy szukać.
    Podziękowali 1Katarzyna
  • 13 lat gwoli ścisłości. Nie no neo jest straszne. :P dobrze ze same osoby z bogatym doświadczeniem się wypowiedziały to wszystko już jasne :-) 
    Podziękowali 1Milamama
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.