Z kategorii laik pyta doświadczonych katolików: czy można pisać po Piśmie Świętym?

edytowano 8 luty w Ogólna
Chodzi o podkreślanie/zaznaczanie ulubionych/ważnych fragmentów.

Właśnie szukam materiałów dla córki do nauki angielskiego. Chciałam to połączyć z religią i punktem widzenia młodzieży, dzięki kanałom na yt. Kanałom prowadzonym przez młodych anglojęzycznych chrześcijan. Natknęłam się tam na tzw "czas z Biblią", który polega nie tylko na czytaniu jej, ale też zaznaczaniu fragmentów, naklejaniu znaczników itp
Czy takie praktyki są jakkolwiek zakazane czy niekoniecznie?
Szukając odpowiedzi znalazłam w necie taką dyskusję
http://www.katolik.pl/forum/read.php?f=1&i=132147&t=132103

Co Wy na takie traktowanie "Świętej Księgi"?

«13

Komentarz

  • A niby nie można???

    Moja Biblia jest cała popodkreślana.
    To książka, która "żyje".
  • Ja bym miała opory przed mazaniem po Piśmie św. 
    Z drugiej strony mam opory przed pisaniem w książkach w ogóle.
    Podziękowali 1Bea
  • Jeśli ma to służyć autentycznemu spotkaniu ze Slowem Bożym,  to ja nie widzę przeszkód. 
  • Natomiast kursy youtubowe bym zweryfikował pod względem treści. Tzn. jeśli są protestanckie, a pewnie są. 
  • Polecam dla młodych, na pewno katolik, byłam na rekolekcjach kiedyś i był Mikołaj.
    Studiuje teologię i mieszka na Kaszubach.


    I w ogóle może trafić do młodych, mnie wkurza jego maniera podśpiewywania itp. no ale.. treści są ok wg mnie.
  • Napisz do Mikołaja może wstawi napisy;) bez sensu promować protestantów.
  • Zakonnice,widziałam,podkreślają,zaznaczają.
    Ja się na oazach nauczyłam ołówkiem podkreślać jakieś ważne cytaty.
    Nigdy mi do glowy nie przyszło,że to też zuo...
    Chyba intencja ważna-skoro to nie niszczenie,lekceważenie tylko oznaka jak te słowa są ważne,że coś w głębi mnie poruszają,to nie ma co przesadzać.
    Raczej to jakieś chore skrupulanctwo jeśli ktoś się w tym zła dopatruje.
  • Nie widzę w tym niczego złego, ale nie cierpię podkreślać niczego w żadnej książce, więc w Biblii też tego nie robię.
    Ale w moim starym wydaniu była z przodu taka jakby dodatkowa pusta kartka, chyba do tego właśnie przeznaczona, żeby robić na niej notatki. Miałam tam mnóstwo zapisanych sigli z dopiskiem - datą albo wydarzeniem, do którego się ten fragment odnosił. To lepsze zdecydowanie, niż kreślenie w Biblii.
    Podziękowali 2Aga85 Berenika
  • Ostatnio na kregu biblijnym zapomnialam Pisma Sw i pozyczalam od ksiedza i bylo pelne podkreslen i zakreslen wiec mysle ze mozna :)
  • Moje Pismo Sw z czasów młodzieńczych też z podkreśleniami i nie widzę w tym nic zdrożnego. Natomiast obecnie przeszkadza mi to nieco w czytaniu, bo siłą rzeczy zwraca uwagę na konkretne fragmenty a czasem człowiek chciałby się skupić na czym innym.
  • Podkreślam, a właściwie zaznaczam, choć rzadko, ale tylko ołówkiem. 
    Podziękowali 1Ojejuju
  • Ja nie jestem doświadczonym katolikiem, więc się nie odzywam :)
  • Ja uwielbiam mazac po książkach, wtedy czuję że są one na prawdę używane. Ale w Biblii nic nie zaznaczam.  Zauwazylam juz nie raz że zawsze czytam ją inaczej na inne rzeczy zwracam uwagę, a podkreslenia by mi w tym przeszkadzaly i przypominaly o wczesniejszej interpretacji, a tak to Pismo Święte żyje swoim życiem. Zostawiam Je takie jakie jest.  Z resztą wg mnie kazde słowo jest tam ważne, więc de facto musialabym podkreślić całą Biblię.
    Podziękowali 2PaniWiosna Gosia5
  • Podziękowali 1Agax4
  • @Joanna fajne :)  ja robie sobie takie rysunki w moim bullet journal'u i przepisuje ulubione cytaty. 
  • nie widzę nic zdrożnego ...
    choć sama raczej po wszelkich książkach nie "bazgrzę" ;) - spaczenie zawodowe...

    z czasem te zapiski i notatki mogą się okazać interesujące dla przyszłych pokoleń ;)
    http://wroclaw.biblista.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=437:historia-polski-histori-biblii-pisana&catid=33:biblia-w-jzyku-polskim
  • A ten w nienaruszonym stanie to do czego służy?
    Podziękowali 1Rejczel
  • Może to kara za mazanie po Biblii?
    Podziękowali 2mamababcia Isako
  • oriori
    edytowano 9 luty
    -- :-1: 
  • edytowano 9 luty
    @katarzynamarta ; spróbuj wywalić ciastka,wyczyścić historię  na koniec i przeskanować komputer.Czasem pomaga.
  • I ustaw język
  • Mam dwie Biblije.
    Jedna poświęcona więc nie ma mowy by tam nabazgrać, a druga kupiłam sobie w tym celu. Ale 
    1) za mało czytam Bibliję
    2) nie mam odwagi 'niszczć'y 

    Ewentualnie, wolałabym prowadzić zeszyt/karnet i przepisywać to co mnie w danym czasie uderzyło.
  • A może mazać po Biblii w przekładzie Nowego Świata?
     :D 
  • Julek, pisz tak jak leci. My sie domyslimy co poeta mial na mysli.
  • Nie sadze, zeby bylo to jakos duzo dziwniejsze niz dotychczas. Ja jestem spokojna.
  •   :) To pozwol katarzynomarto, ze sie podczepie pod Twoj watek z moim rowniez laickim i niedoswiadczonym skrupulanckim pytaniem, ktore od jakiegos czasu mnie nurtuje:

    a mianowicie co robic z przeczytanym "niepotrzebym juz kalendarzem" ze Slowem Bozym. Chodzi mi o takie wydanie typu Ewangelia na kazdy dzien, z caylmi fragmentami tekstu i komentarzami. Przez te pare lat sie troche uzbieralo. Wyrzucic? NA makulatore? Spalic? Zbierac? To samo co robic z wydrukowynmi fragmentami Slowa Bozego w wersji roboczej np w czasie jakis rekolekcji i spotkan....

    Podziękowali 1Bambidu
  • Chyba najlepiej spalić- ja kiedyś dostałam takie zalecenie odnośnie starej prasy katolickiej, gdzie też jest Słowo Boże i wizerunki Świętych. Na makulaturę bym nie oddała, wiedząc, co z makulatury można zrobić ;) Śmietnik też mi nie pasuje za bardzo...
    Podziękowali 2makodorzyk mamababcia
  • Co się da, spalić. 
  • edytowano 10 luty
    ...to az tak. Troche dziwnie to wyobrazam jak w ogrodku na wiosne rozpalam ognisko i niczym prawie jak Nergal wyrywam karteczke po karteczce i wrzucam do ognia.... w domu nie mam kominka ;)
    Podziękowali 1J2017
  • edytowano 10 luty
    No ale w bloku to gdzie niby spalić?? Mnie raz ksiądz powiedział, że można i podrzeć na małe kawałeczki. Tak też traktowałam stare i niepotrzebne książeczki do nabożeństwa czy też dziesiątki niepotrzebnych tych małych obrazków, np. kolędowych czy jak dostałam gdzieś. No ja tego nie zbieram. Spalić, to może ten ,co ma kominek w domu, ja to w lesie bym pożar wywołała, bo się nie znam. Z medalikami to chyba zakopać czy coś tam? Ja dewocjonaliów nie kolekcjonuję, jak niepotrzebne czy stare i nieużywane to się pozbywam.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.