znawczynie szycia na maszynie!

Drugie panie czym przeszyć kordure (tak się zowie materiał chyba :)) . Jaką nicią i igłą?
«1

Komentarz

  • Nie wiem czy to ma znaczenie :wink: Ale maszyna łucznik.
    Podziękowali 1Bea
  • Igła na pewno 90 lub 100, nici bym dała szewskie albo wzmocnione poliestrowe i trzeba prawdopodobnie zmniejszyć nacisk stopki, bo się nie będzie chciało przesuwać. Ale to trzeba wypróbować na jakimś kawałku.
  • Łucznik stary czy nowy? Stary da radę, nowy niekoniecznie ;)
  • Dzięki! Stary łycznik.
  • A ja zapytam jak juz w temacie, gdzie nauczylyscie sie szyc?
  • W domu :)
    Moja babcia szyła, moja mama trochę też. Siadałam do maszyny i próbowałam. Najważniejsze, to się nie bać.
    Potem, jako nastolatka poszłam na kurs kroju w osiedlowym MDK-u i dzięki temu potrafię też coś skroić. Ale obliczeń tyle, że zazwyczaj mi się nie chce ;)

    Dodam, że to było w czasie, kiedy nie istniał internet i youtubowe poradniki na wszystko ;)
    Siadaj i próbuj, trochę wyobraźni, kawał szmaty i jedziesz :)
    Podziękowali 3Agmar Bea Agax4
  • Ja z tych bez wyobrazni z dwoma lewymi rekami. Raczej kurs bym musiala zrobic i to pod okiem bardzo cierpliwego nauczyciela. Nie umiem narysowac prostej lini, nozyczkami gorzej sie posluguje niz moja 7latka. U mnie w domu nikt nie szyl. Tata mi zalatwil takiego starego lucznika takiego nakbardziej prostego dla takich co nie umieja szyc. Ona w moich rekach nie chce isc, nici wciaga a chcialam tylko rzep wszyc do sandalow, wszylam jeden i maszyna zaczela wciagac, tata siadl i jemu szlo. Maszyna mnie nie lubi :)
  • Agmar - rzep do sandałów?! To wysoko poprzeczkę sobie postawiłaś jak na pierwsze próby :)
    Raczej zaczyna się od obszycia ściereczek, serwetek, ew. poszewek itp. Rzep i to do sandałów na zwykłej maszynie to dla wprawionej szyjącej większe wyzwanie.
    Jak już masz maszynę to warto poćwiczyć. Się czasem przydaje.

  • edytowano 14 marzec
    szyła moja babcia , szyły wszystkie ciotki i moja matka, 

    ale uczyłam się sama
    gdyż mama pracowała zawodowo i robiłam tfu karierę ( i zrobiła na tamte czasy ) więc każdą obiecaną rzecz miałam w nieskończonym czasie oczekiwania , 
    miałam obiecana spódnicę (czerwone boucle ) była juz skrojona ale wieki leżała w szafie 
    wzięłam raz maszynę matce ( była w pracy )  i zaczęłam szyć tę spódnicę , do dziś pamiętam te fale na szwach , miałam 15 lat chyba albo 14 
    schowałam te spódnicę tam gdzie leżała , i nigdy doszyta do końca nie była, ale bardzo mnie wciągnęło szycie i poszło 


    mając juz dzieci miałam dobrą dekadę przerwy w szyciu 
    wróciłam i szyję dla relaksu albo potrzeb domowych i głównie dla siebie  :)



  • Ja mam maszynę od kilku lat i parę razy szyłam strój na jasełka itp. Nic co wymaga precyzji :smiley: Ale mimo to zawsze po takim szyciu okazuje się że zniknęłam na wiele godzin a w domu bomba trzasła :wink:
    Podziękowali 1ewaklara
  • @AgataZi to bylo proste to byly takie sandaly  https://goo.gl/images/BqajLf
    Tylko przyszyc- maszyna ta skore mozna zszywac takze nie powinno byc problemu no i jeden sie udal a drugi sandal nic sie nie udalo bo wciagal nic - tata tylko siadl i bez ptoblemu. Sciereczki nie umiem obszyc - krzywo wychodzi (sandal to kilka cm szwu a sciereczka kilkadziesiat wiec zawsze mi ucieknie a poza tym zostaja mi powyciagane rogi). Moje dzieci bardzo szczuple wszystkie leginsy i spodnice musze zwezac to dziurki dwie robie i wpuszczam druga gumke a potem malutkie dziurki trzeba zaszyc - masakra mi to wychodzi -dobrze ze to wew str i nikt tego nie widzi :) 
  • @Agmar  ,jak miło dowiedzieć się że nie jest się jedyną osobą która nie potrafi szyć
  • nowa powiedział(a):
    @Agmar  ,jak miło dowiedzieć się że nie jest się jedyną osobą która nie potrafi szyć
     Bardzo milo :) 
    Podziękowali 1nowa
  • edytowano 15 marzec
    Moja mama potrafiła szyć. Takie czasy były, że prawie każdy potrafił.  Ja z tych daaawnych czasów, kiedy to lekcje haftu, szydełkowania i szycia były w szkole :D Na maszynach z kołem zamachowym .... Tam ćwiczylismy proste ściegi..."na sucho", czyli na kartce, samą igłą. Na ocenę były linie, fale i kółka (i perforacje na udawane bilety do zabaw;) ). Może warto od tego zacząć ;P
    Znalezione obrazy dla zapytania maszyna n do szycia nozna
    Podziękowali 1awia
  • Moj Lucznik tak wyglada tylko spodu nie mam a motorek doczepiony ze stopka (w oryginale byl z tym kolem). Moja mama nie szyla, babc tez nie kojarze (babcia z miasta ciuchy szyla u krawcowej na dole ulicy). Moje dziewczyny czesto marudza mamo uszyj sukienke dla lalki a ja ni w ząb. Kiedys czytalam jak zrobic ubranko z pajacyka dla noworodka ale tez spartolilam :) 
  • Taka maszynę bym chciała tylko postawić nie ma gdzie, 
  • Ja mam takiego pffafa. Stoi i mi miejsce zajmuje, ale nie oddam, bo mąż go lubi ;)

    Świetny stolik dla nadpobudliwych. Na blaciku robisz lekcje a na dole nóżkami machasz :smiley: 
  • Agmar powiedział(a):
    nowa powiedział(a):
    @Agmar  ,jak miło dowiedzieć się że nie jest się jedyną osobą która nie potrafi szyć
     Bardzo milo :) 
    Panienki, jest nas więcej :lol: 
  • A ja nie umiem szyć a szyje :smiley:
    Podziękowali 3Agax4 balum Cart&Pud
  • a mnie nauczył tato szyć na maszynie,
    mama też umie i szyła nam różne ciuchy z wykrojów z Burdy ;)
    takie były czasy, że trudno było coś ładnego kupić i człowiek był szczęśliwy jak jakiś fajny materiał upolował...
    Podziękowali 1madzikg
  • @awia jak? Tak lopaloligicznie wytłumacz , nie boisz się że maszynę zepsujesz albo materiał ..
  • Ale najgorzej właśnie to się bać. Mnie tak moja mama skutecznie zniechecala do wszelkiej nauki rozmaitych rzeczy. Nie ruszaj bo zepsujesz. Na szczęście byłam dość uparta. Z takim podejściem to nie boisz się gotować ? Możesz zniszczyć garnek, kuchenkę i produkty spożywcze ...
  • Nie gotuje nic z drogich produktów , nie eksperymentuje jak raz coś się nie uda nie robię tego więcej , ale co dziwne jak któremuś z domowników coś się nie uda zepsuje itp , namawiam ba nie r az  nawet zmuszam do kolejnych prób ,do skutku aż się uda ....
    Holender jasny czemu ja tak nie robię....
  • Agax4 powiedział(a):
    takie były czasy, że trudno było coś ładnego kupić i człowiek był szczęśliwy jak jakiś fajny materiał upolował...
    Pamiętam te czasy - po prostu heroicznie nosiło się brzydkie i tyle :tongue: 
    Podziękowali 1Agax4
  • No, nie zawsze :)
    Pamiętam farbowanie rajstop w kolorze kanarkowym na czarno. 10 lat później plułam sobie w brodę, że je zafarbowałam, bo ten kanarkowy był taki piękny, tylko, że wtedy jakoś kompletnie do szarzyzny PRL-u niepasujący ;)
    Ponieważ odmówiłam kategorycznie noszenia relaksów (kozaki, pamiętacie? ) latałam do szkoły całą zimę w trampkach, do których doszyłam futerko i ponaszywałam różne ozdoby ;)
    A spódnice z tetry i resztek koronek?

    Kto nie lubił brzydoty ten jej nie nosił. Ale musiał trochę pogłówkować.
    Podziękowali 1Agax4
  • No i wtedy umiejętność szycia ratowała wszystkie outfity B)
    Podziękowali 1Agax4
  • A teraz znowu produkują relaksy i sprzedaja je za 3 stówki. One akurat nie były szare tylko złote, srebrne, czerwone i niebieściutkie.
    Podziękowali 1nowa
  • No nie, szare nie były. Moje były bordowo-srebrne. Obciach straszny ;)
  • @nowa szyję to co nie musi "wyglądać" :smile: np stroje na jasełka albo na balik. Dwa razy uszyłam poszewki - ale to też żadna filizofia :wink: A strony wew. nikt nie widzi!
    Podziękowali 2Agmar nowa
  • Relaksy mialam granatowe, nie lubilam ich bardzo, ale 6 lat mialam i niezbyt duzo do gadania.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.