Droga Krzyżowa ulicami polskich miast, dzisiaj!

Tych Dróg Krzyżowych będzie wiele, część będzie świadomie rozważać Golgotę, część nawet nie wie, że odtworzy tamte wydarzenia. Módlmy się i włączmy. Moja parafia organizuje. A jak jest u Was?
Podziękowali 1zoja

Komentarz

  • Nasza parafia też. Bardzo je cenie. Dzieci też.lubia. 
    W tym roku inną trasą, lubię zmiany:)
    Podziękowali 1jan_u
  • w mojej nowej parafii też jest o 19... :smile: 
    Podziękowali 1jan_u
  • edytowano 23 marzec

    W Gdyni praktycznie równocześnie Gdyńska Droga Krzyżowa i czarny marsz. Tą samą ulicą. Droga Krzyżowa jezdnią, czarny marsz chodnikiem. Chyba pod hasłem: na krzyż z Nim...

    +

    Podziękowali 3jan_u jukaa makodorzyk
  • Nic się nie zmieniliśmy od czasów Chrystusa :(
  • U nas na wsi też jest Droga Krzyżowa na dworze. 
  • W mojej parafii tez jest.
  • U mnie w parafi tez dzis byla, ale w rodzinnej zawsze w Wielki Piatek po nabozenstwie szla przez miasto. Ale moze teraz inaczej
  • U nas w małym miasteczku kilkaset osób na Drodze Krzyżowej.
  • edytowano 23 marzec
    Moi na EDK poszli ....tzn mąż z dwójką nastolatków
    ruszali o 21.00 po Mszy Św, idą całą noc ....
    Podziękowali 1Monira
  • edytowano 23 marzec
    Ja byłam dziś z 6 na parafialnej ulicami, mąż z naszym najstarszym (14 lat) na Edk teraz. 
  •  U nas EDK ponad 50km. Pierworodny idzie.
    Podziękowali 1Monira
  • U nas właśnie trwa.
  • Ale widziałam, że są i trasy ok 70 czy nawet 90 km. To jest hardcore max.
  • Górskie są najtrudniejsze. 
  • My mieliśmy tylko wokół kościoła. Mąż poszedł na EDK.
  • jak mieszkaliśmy w Mosinie była jedna taka trasa z Mosiny do Lubinia ponad 40km, a jeden facet z okazji swoich siedemdziesiątych urodzin ruszył spod poznańskiej Katedry i połączył się z grupą mosińską. Zrobił 70 km ! Tak że zszokował młodzież, która po 40 km umierała...
    Podziękowali 1edytam
  • My byliśmy wczoraj na drodze krzyżowej ulicami miasta. Rozważania były o małżeństwie oraz piękne świadectwa matki wielodzietnej, która zmarła na raka. 
    A mąż był tydzień temu na Męskiej Drodze Krzyżowej- taka sama jak EDK tylko idą sami mężczyźni- wrócił wykończony... starzeje się.
    Podziękowali 2Monira edytam
  • Wracają. Podejść W górę mieli 1315m. Nie wiedziałam nawet, że na wzgórzach morenowych można tyle uzyskać, choć faktycznie płasko nie jest.
    Podziękowali 2edytam balum
  • edytowano 24 marzec
    Moi wrócili o 6. Bardzo dzielny ten mój najstarszy. Teraz odsypia. 40 km, zaczęli iść o 22:15, po mszy.
    Podziękowali 2edytam mamasara
  • No to tempo mieli niezłe @Monira
    Mój m wyszedł okolo 22:15 a na miejsce dotarł parę minut po 7. Do przejścia miał 33 km.
    Podziękowali 1Monira
  • Szli 40 km. Mąż sam kończy zawsze jako jeden z pierwszych i pędzi do domu, by pobyć z dziećmi. Zwykle ok 5. Też się zdziwiłam, że z Ignacym tak szybko doszli. Ale on jest bardzo wytrzymały. Dlugodystansowiec.

    Ale to nie jest droga na czas, oczywiście.  Każdy na swoje tempo.
  • Mój zwykle narzuca sobie niezłe tempo. Tym razem się trochę niepokoiłam, bo dłuuugo znaku nie dawał i był poza zasięgiem. Okazało się, że szedł z osobami z problemami zdrowotnymi. Myślę, że więcej go to kosztowało niż gdyby w swoim tempie w 2/3 tego czasu przeszedł. Szczególnie, że zmusiło go to do zmiany planów. W każdym razie rzeczywiście głęboko przeżyli. Bardzo mi się podoba, że tak potrafił.
    Podziękowali 2Dorota Skatarzyna
  • moi jednak wybrali dłuższą trasę...42 km
    ruszali po Mszy...czyli tak coś o 21.00, na miejscu byli na 7.00

    Czternastolatek w połowie wymiękł. Podobno ból głowy mu nie dał żyć...Ale co fakt to fakt wstał rano o 6, był w szkole, wrócił to nawet przespać się nie zdążył.
    Córka miała jaltowy dzień w szkole, tylko trzy lekcje - to sobie odpuściła i przynajmniej się wyspała. Doszła do celu, ale dziś była wykończona. Mąż też bardzo połamany wrócił...ale przespał się 2-3 godzinki i pojechał ze mną na działeczkę ciąć winogrono i bukszpan ;) - dzielny!
  • W połowie miałem dość. Ale jak w nocy wrócić do domu, jak nic o tej porze nie jeździ. Więc nie było wyjścia, nie wiem jak przeszedłem ostatnie 3 km...

    Nie pamiętam kiedy ostatni raz byłem w takiej ciszy, droga wiodła długo przez las, po zajściu księżyca bardzo ciemny. Chwilami w zasięgu żadnego człowieka, czasem w dali majaczyły światełka czołówek innych uczestników.
    Podziękowali 2Pompejanka jukaa
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.