Pracownicze plany kapitałowe

BeaBea
edytowano 1 maj w Ogólna

Pracownik, pracodawca i państwo mają wspólnie zrzucać się na emerytalną przyszłość Polaków. PiS chce zapisać wszystkich pracujących Polaków do Pracowniczych Planów Kapitałowych. Mniejsza pensja co miesiąc, ale więcej pieniędzy na starość - takie są efekty programu. Pokazujemy, o ile zmniejszy się wypłata "na rękę". 

O co chodzi w Pracowniczych Planach Kapitałowych? System zakłada, że do PPK zostaną zapisani wszyscy pracujący Polacy w wieku od 19 do 55 lat. W sumie to aż 11 mln osób - 9 mln pracujących w sektorze prywatnym, 2 mln w sektorze publicznym. Do PPK będą podłączani wszyscy zatrudnieni, za których odprowadzane są składki na ubezpieczenie emerytalne - niezależnie od formy zatrudnienia.

Zapis będzie automatyczny, ale z możliwością rezygnacji z programu. Jest to więc program dobrowolny dla pracowników. By nie uczestniczyć w PPK, trzeba będzie złożyć odpowiednie dokumenty w miejscu zatrudnienia. Taką deklarację trzeba będzie składać do dwa lata, bo właśnie co dwa lata znów zostaniemy zapisani.

Pracodawcy będą z kolei musieli zapewnić PPK i się przygotować do zmian - znaleźć firmę, która zajmie się zarządzaniem pieniędzmi i podpisywać z nią umowy w imieniu chętnych pracowników. Od momentu zapisu od pensji pracownika będzie pobierany drobny procent. Ma to być przynajmniej 2 proc. z pensji brutto - ale pobierane już od pensji netto

Przykład - zarabiając minimalne 2100 zł brutto, na PPK przeznaczymy 42 zł miesięcznie. Ale to nie koniec. Na miesięczną składkę zrzuci się też pracodawca. On w podstawowej wersji dołoży od siebie 1,5 proc. liczone również od pensji brutto (czyli 31,5 zł). Tutaj jednak stawka będzie jego dodatkowym kosztem zatrudnienia. Do tego co roku do oszczędności dorzuci się państwo w kwocie 240 zł (czyli 20 zł miesięcznie).

Trzeba pamiętać, że składka pracownicza będzie pobierana od wypłaty na rękę. To znaczy, że na koncie co miesiąc zobaczymy mniej. Pieniądze trafią na oszczędności. I tak zarabiając 3 tys. brutto od pensji netto przeznaczymy na oszczędności 60 zł. Zarabiając 4 tys. zł brutto - już 80 zł. W tabeli poniżej można sprawdzić, jak będzie się rozkładać składka dla pracownika i pracodawcy.

Co sądzicie o pomyśle?

Komentarz

  • Cóż, mnie to nie grozi :lol: 
  • Cóż ja mogę powiedzieć?
  • W sensie nie pytania ale stwierdzenia bardziej...
    Wszędzie mowa o konieczności odkładania na emeryturę. Tu pomysł. Wejdzie w życie. I zdań nie ma? To w sumie duże potrącenia. Kwotowo znaczy się. Plus kolejne koszty pracy.
    A w perspektywie może się skończyć jak OFE....
  • Bea powiedział(a):

    Na miesięczną składkę zrzuci się też pracodawca. On w podstawowej wersji dołoży od siebie 1,5 proc. liczone również od pensji brutto (czyli 31,5 zł). Tutaj jednak stawka będzie jego dodatkowym kosztem zatrudnienia.
    Koszt pracownika musi się zawsze zbilansować z dochodem jaki ten pracownik generuje. Dlatego wszelkie teksty typu pracodawca zapłaci z własnej kieszeni są jedynie ukryciem właściwej skali obciążeń pracownika, bo to zawsze on za wszystko płaci. Efektem będzie obniżenie ewentualnej podwyżki o koszty nowej składki lub w przypadku pracowników generujących najmniejszy dochód, redukcja etatu.

    -------------

    Jedyny uczciwy plan emerytalny, to wykupywanie oprocentowanych obligacji emitowanych przez Państwo. Zamiast sprzedawać te obligacje zagranicznym bankom, można byłoby zaoferować obywatelom. Przykładowo: http://www.obligacjeskarbowe.pl/oferta-obligacji/obligacje-2-letnie-dos/dos0420/ ; lub http://www.obligacjeskarbowe.pl/oferta-obligacji/obligacje-4-letnie-coi/coi0422/
    Można też przygotować specjalną ofertę właśnie pod emerytury.

    Zakładając tylko tak niskie oprocentowanie jak obecnie, to za każde 100 zł miesięcznie po 40 latach otrzymujemy wypracowany kapitał ponad 74000 zł. A obecnie najniższa krajowa to w sumie 400 zł składek emerytalnych czyli wychodziłoby 20 lat wypłat po 1500 zł. Przypominam, że średnia długość życia w Polsce to 73 lata.

    Podsumowując

    1. byłby to najtańszy sposób, bo te obligacje i tak są emitowane
    2. więcej pieniędzy zostawałoby w naszej gospodarce, bo zysk z obligacji nie wyprowadzany byłby do innych krajów
    3. jasna i łatwo wyliczalna emerytura
    4. odporność na inflację
    5. wypracowany kapitał mógłby być dziedziczony, a jak nie to przedłużałby długość wypłat innym.
    Podziękowali 2Bea Katia
  • To dlaczego obligacje nie cieszą się popytem?
    Czyżby Państwo nie było wiarygodne?
  • Bo oprocentowanie kiepawe, długie okresy wykupu i chociaż możliwe to utrudnione pozbycie się ich bez strat jak z jąkegoś powodu musisz się ich pozbyć przed czasem.
  • Bea powiedział(a):
    To dlaczego obligacje nie cieszą się popytem?
    Czyżby Państwo nie było wiarygodne?
    Bo jak Ci zabierają co najmniej 400 zł składki emerytalnej to już nie masz pieniędzy na obligacje. Obligacje mają sens jako jeden z wielu instrumentów w portfelu kiedy stać Cię na dodatkowe inwestycje. Inwestowanie samemu tylko w obligacje jest po prostu bez sensu.

    Co innego jednak zastąpienie dotychczasowego podatku jakim jest składka emerytalna, bezpiecznym instrumentem jakim są obligacje skarbowe. Niestety przy takim rozwiązaniu nie da się za wiele ukraść dlatego nikt tego nie proponuje. Wszelkie rozwiązania jakie poszczególne rządy preferują to jedynie formy podatkowe opakowane w iluzję ubezpieczenia czy funduszu. Można wtedy ściągnąć więcej pieniędzy i zarobi kto powinien na obsłudze takich działań.
    Podziękowali 1Tola
  • Programy działające na podobnym pomyśle mają różne korporacje. To się nazywa pension scheme. Są dobrowolne. U mojego męża mogą pobierać maks do 6 % z pensji a drugi taki sam procent daje pracodawca. Państwo nic tutaj nie daje, a pieniądze idą na indywidualne konto, które obsługuje inna firma. Pieniądze podlegają dziedziczeniu.
    Podziękowali 2makodorzyk Katia
  • ...
    Bea powiedział(a):
    W sensie nie pytania ale stwierdzenia bardziej...
    Wszędzie mowa o konieczności odkładania na emeryturę. Tu pomysł. Wejdzie w życie. I zdań nie ma? To w sumie duże potrącenia. Kwotowo znaczy się. Plus kolejne koszty pracy.
    A w perspektywie może się skończyć jak OFE....
    No to już powiedziałaś. Jak partia mówi, że trzeba płacić składkę, to na pewno trzeba płacić; jak partia mówi, że cokolwiek z tego zostanie wypłacone jako emerytura, to mówi...
  • Czyli tak:

    1. Państwo emituje obligacje, które kupują "obywatele" za swoje pieniądze.
    2. Państwo wykupuje obligacje i wypłaca procent od obligacji "obywatelom". A skąd ma pieniądze na wykup i procent? Oczywiście, od "obywateli", którym zabiera pieniądze w daninach.

    Ładny interes...
  • edytowano 3 maj
    Bea powiedział(a):
    To dlaczego obligacje nie cieszą się popytem?
    Czyżby Państwo nie było wiarygodne?
    Oczywiście, że nie jest wiarygodne. Ludzie to wiedzą i czują, nawet choćby mówili co innego. Ciekawe, ile osób spośród tutaj obecnych przeznaczyło swoje 500+ na państwowe obligacje, jak radziła władza. Mamy tutaj "państwowców" pełną gębą. Ciekawe, czy skorzystali. Przecież tak się można wzbogacić :smile:.
    Podziękowali 1Tola
  • edytowano 3 maj
    A dlaczegóż to niby obligacje miałyby być odporne na inflację? (rym niezamierzony)
  • Właśnie...
    A przeciętny obywatel znów płaci. I na codzień ma jeszcze mniej. Bo wszak nikt go nie pyta czy właśnie tam chce te pieniądze odłożyć.
    Min wynagrodzenie jakie ma większość społeczeństwa to półtora tys. Z tego zabrać 4 dychy jeszcze. I utrzymać rodzinę za to trzeba
  • A jeśli chodzi o to, czy ja to własność, o dziedziczenie etc., to warto pamiętać o historii OFE, które miały być naszą własnością, a nagle okazały się własnością skarbu państwa:

    Jak wspomina Stanisław Michalkiewicz:

    "Mogłem się o tym przekonać uczestnicząc w 1997 roku w programie publicystycznym, poświęconym wspomnianej „reformie”. Zapytałem panią posłankę AWS Ewę Tomaszewską, czyją własnością będą pieniądze na tzw. II filarze, czyli właśnie w OFE. Kiedy pani Tomaszewska powiedziała, że własnością ubezpieczonego, wówczas wyraziłem przekonanie, że jeśli chciałby on, dajmy na to, odbyć podróż dookoła świata, to kiedy zgłosi się do OFE i poprosi o wypłacenie mu tych pieniędzy, oni wypłacą mu je bez mrugnięcia okiem. Ta to pani Ewa, że nie. Ja na to: jak to, właścicielowi, na jego żądanie, nie wypłacą? Na co pani Ewa: „bo każdy by tak chciał!”"

    http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2909

  • Joanna i Bronisław powiedział(a):
    Czyli tak:

    1. Państwo emituje obligacje, które kupują "obywatele" za swoje pieniądze.
    2. Państwo wykupuje obligacje i wypłaca procent od obligacji "obywatelom". A skąd ma pieniądze na wykup i procent? Oczywiście, od "obywateli", którym zabiera pieniądze w daninach.

    Ładny interes...

    Dużo lepszy niż sprzedaż tych samych obligacji poza granice kraju. Jeżeli już jakaś emerytura "Państwowa" ma być, to jest to chyba najlepsze rozwiązanie. Nie dość że nie generowałoby kolejnych urzędów do obsługi, to pozwalałoby zmniejszyć obecne. Niestety podstawową wadą jest to, że Rząd raczej się nie zgodzi na zniknięcie takiego dodatkowego podatku jakim są obecne składki emerytalne. Stąd obecne pomysły dokładające obciążenia podatkowe.

    Odporność obligacji na inflację polega na zmianie oprocentowania takich obligacji wraz ze zmianą wielkości inflacji. Do tego są one zawsze przynajmniej 1-1,5% powyżej inflacji.


Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.