Bezdzietne...

Tak sobie pomyślałam - choć może już był taki wątek - że tyle radości z każdego nowego życia u Wielodzietnych, a niektóre małżeństwa nie mogą doczekać się żadnego dzieciątka. Może Was, Wielodzietnych Pan Bóg wysłucha? Czasem westchnięcie albo Zdrowaśka, co?

Mam dobrą przyjaciółkę - Basię. Od dziesięciu lat mimo starań, modlitw i leczenia nie ma... nikogo. Proszę o modlitwę. Gdyby ktoś może chciał dołączyć do intencji inne dziewczyny/małżeństwa, to będzie tu takie miejsce, hm?   

Za bezdzietnych a pragnących potomstwa - +
«1

Komentarz

  • edytowano 11 maj
    Dziękuję @Rein za ten wątek!
    Mi po głowie chodzi znajoma para K. i L. Czekają też już latami.
    A pierwsze dziecko mam wymodlone przez @Bridget :)

    edit: tak, literówka słownikowa
    Podziękowali 3Agnicha wilejka AgaMaria
  • edytowano 11 maj
    wiesia powiedział(a):

    A pierwsze dziecko mam wymyślone przez @Bridget :)
    ??? 

  • A! Wymodlone pewnie! @Bridget, znów jest robota! :wink: 
    Podziękowali 2wiesia Bridget
  • Moj brat P. Starają się już 10 lat i nie ma dzieciątka.
    Właśnie w P. I jego żonie mamy duże oparcie i zrozumienie. On jest mentalnie wielodzietny jeśli wiecie o co mi chodzi ;)
    Podziękowali 1wilejka
  • A może Pan Bóg wskazuje im adopcję jako drogę do rodzicielstwa?+++
  • Tylko nie każdy chce i umie być rodzicem adopcyjnym. To nie jest droga dla każdego.
    Podziękowali 2Elunia Coralgol
  • Też mamy poznane na MiP małżeństwo, które kieruje myśli w stronę adopcji nazywają się A. i M.
  • Czy ktoś z Wasz tego forum adoptowal dziecko spoza  swojej rodziny? Czy faktycznie długo to trwa? Podobno ONZ oczekuje, że Polska zrezygnuje z okien życia, bo rzekomo zabiera to dzieciom prawo do tożsamości. 
  • @Tola faktycznie ONZ takie stanowisko prezentuje.
    Adopcyjni jak chcą to napiszą, jest też trochę rodzin zastępczych (w tym my).
    Podziękowali 2Tola Bea
  • Pytanie czy akurat te pary tę drogę rozpoznały. Są też rekolekcje w temacie, duszpasterstwa. Owszem nie każdy spelni warunki ale skoro 10 lat leczenia nie daje efektów to warto rozważyć inne drogi lub realizować rodzicielstwo na innych płaszczyznach (duchowe, w stosunku do chrześniaków itp) znam takie rodziny.
  • @formatka to na forum adopcyjnych trzeba by o adopcji ochy i achy poczytać.
    Dziecko jest dziecko. Mamy, kochamy, troszczymy się, mamy gorsze i lepsze dni. Jest nasze jeśli tak chcemy.
    A jaką drogą do nas przychodzi to bez znaczenia.
    Nadto nie każdy musi mieć dziecko....

    Jestem mamą adopcyjną, biologiczną, zastępczą, mamą dzieci nienarodzonych i narodzonych w sercu.
    Myślimy o kolejnym człowieku B)
  • Mają jeszcze nadzieję, ze im się uda.
    Moja siostra starała się o dziecko 7 lat, dzisiaj ma dwie zdrowe córeczki.
    Brat i bratowa boją się adopcji ale bardzo tęsknią za maleństwem. Czasami serce się kraje, nie muszą nic mówić - widac bol w ich oczach.
  • @Bea dla ciebie bez znaczenia jaką drogą przychodzi ale nie wszyscy tacy są. Nie piszę tu o sobie. Znam jednak taką sytuację (wstrząsającą dla mnie), że małżeństwo katolickie, długo bezdzietne, adoptowało dziecko. Było dobrze, dopóki dwa lata później nie urodziło im się ich biologiczne. Wtedy ta kobieta chciała oddać to adoptowane... mąż jej nie pozwolił (on szczerze kochał to dziecko). Małżeństwo się rozpadło, matka zabrała dziecko biologiczne, ojciec został z adoptowanym. O to mi chodziło, kiedy pisałam, że to nie jest droga dla każdego. Jeśli ma się wątpliwości, to lepiej pozostać bezdzietnym niż skrzywdzić małego człowieka.               
  • Sorry ale to nie żadna matka była tylko samica co najwyżej...

  • Sama nie zostałam od razu mamą, czekaliśmy ponad 3 lata.
    Przebadaliśmy się, ale nic nie wykazało i miałam poczucie, że wchodzę na niebezpieczną drogę, bo stale nie miałam pewności czy jeszcze to badanie/leczenie czy już zbyt ingerujemy w nasze ciała.
    Bóg jest Dawcą Życia, On zna najlepszy dla nas plan i czas. Wiem, że to trudne i bolesne, ale chyba jedyna droga.

    I nie do końca rozumiem tego oczekiwania 10 lat na dziecko.
  • Tez nie rozumiem tego czekania 10 lat. Mam przyjaciolke jest prawie  14 lat po slubie i ciagle czeka...Bardzo wierzaca osoba, obronczyni nienarodzonych. Tylko matka jej nagadala ze takie dzieci z domu dziecka to zle geny maja...Mogliby z mezem stworzyc  dzieciom dobry, kochajacy i dostatni dom, byc szczesliwi i uszczesliwic innych. No nie rozumiem. Dla mnie malzenstwo bez dzieci nie ma wiekszego sensu.
    Podziękowali 1M_Monia
  • A koleżanka czeka na adopcję dziecka 10 lat. Prosi i prosi i nie lubią jej w osrodku bo kiedyś wygarnęła im że niektórym się przyspiesza sprawę po znajomości (np biskupa) i w końcu zdecydowała się na rodzinę zastępczą. Udało się i jest szczęśliwa:)
    Podziękowali 2Bea M_Monia
  • Apolonia... 
    bardzo łatwo przychodzi Ci ocenianie innych.
    Co to znaczy ze małżeństwo bez dzieci nie większego sensu? 
    Nie każde małżeństwo może mieć dzieci ale i nie każde chce mieć dzieci. 
    Twój osad jest bardzo krzywdzący dla tych pierwszych i brak w nim szacunku dla tych drugich 
  • Znam bardzo dobre małżeństwo bez dzieci.To rodzice chrzestni mojej córki, ponad 20 lat po ślubie.
  • Mam pięcioro dzieci, nigdy nie miałam problemu z zajściem w ciążę i z jej utrzymaniem.
    I nie czuję się kompetentna w osądzaniu i udzielaniu bratu porad bo mogę sobie tylko wyobrazić co czują ale nigdy do końca nie zrozumiem.
    Podziękowali 2Joannna mader
  • hipolit powiedział(a):
    Apolonia... 
    bardzo łatwo przychodzi Ci ocenianie innych.
    Co to znaczy ze małżeństwo bez dzieci nie większego sensu? 
    Nie każde małżeństwo może mieć dzieci ale i nie każde chce mieć dzieci. 
    Twój osad jest bardzo krzywdzący dla tych pierwszych i brak w nim szacunku dla tych drugich 
    Nikogo nie oceniam.
    Pragnę tylko nadmienic, ze małżeństwo wykluczające/ nie chące miec dzieci jest nie ważne.
  • Ja też nie rozumiem tego czekania na swoje dziecko nie wiadomo jak długo, 2-4 lata ok, ale 10 lat. Jeśli ktoś woli czekać 10- 20 lat zamiast choć dla jednego pokrzywdzonego dziecka stworzyć prawdziwy dom nie współczuję mu. A koleżanka mojej mamy adoptowala i się coś w niej po tym odblokowalo. Jest już w ciąży oczywiście z adopcji nie rezygnuje. Będzie ciężej ale tak należało postąpić 
  • Małgorzata32 powiedział(a):
    hipolit powiedział(a):
    Apolonia... 
    bardzo łatwo przychodzi Ci ocenianie innych.
    Co to znaczy ze małżeństwo bez dzieci nie większego sensu? 
    Nie każde małżeństwo może mieć dzieci ale i nie każde chce mieć dzieci. 
    Twój osad jest bardzo krzywdzący dla tych pierwszych i brak w nim szacunku dla tych drugich 
    Nikogo nie oceniam.
    Pragnę tylko nadmienic, ze małżeństwo wykluczające/ nie chące miec dzieci jest nie ważne.
    A te cywilne tez nie ważne? 
    Nie wszyscy na tym świecie są osobami wierzącymi, ciezko w to uwierzyć? 
    Podziękowali 1Bea
  • Czy musimy się że wszystkimi zgadzać, to jakaś poprawność polityczna?  Niech robią co chcą, mam nie jednych znajomych co chcą żyć bez żadnego ślubu, bez dzieci albo grubo po 30 stce dopiero jedno, dużo znajomych którzy są też za wyborem, którzy chcą mieć np tylko jedno dziecko itd. Co im zrobisz, ale nie będę udawać że mi się to podoba. Czy muszę im przyklaskiwac w ich decyzji i życiu? 
    Podziękowali 1apolonia
  • Byłam kiedyś na spotkaniu z prof. Półtawską, która mówiła, że Bóg wie co robi skoro nie daje dzieci niektórym parom. Tak samo jak nie wszystkie bezdzietne pary „muszą” adoptować dziecko. Każde małżeństwo jest inne, ma różne problemy i nie istnieje jedna słuszna droga do realizacji małżeństwa. 
  • edytowano 12 maj
    Monia tu nie chodzi o to aby się z każdym zgadzać/niezgadzać. 
    Tu chodzi o ocenianie kogoś. Jego wyborów. W ten sposób, ze jeśli postępuje inaczej „niż ja” tzn ze złe postępuje 
  • @apolonia to smutne, co piszesz. Najpierw jest małżeństwo, dzieci potem. Czasem dzieci są, a w wyniku nieszczęścia znikają wcześniej - czy małżeństwo przestaje być wtedy małżeństwem? Tak samo gdy dorastają i się usamodzielniaja. 
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.