Skrzypce w bloku

edytowano 9 sierpień w Ogólna
Mojej còrce marzy się nauka gry na skrzypcach. Jednak mieszkamy w bloku, czy to wogòle możliwe trenować w bloku? Nie znoszę dźwięku skrzypiec no i sąsiedzi by nas szybko  eksmitowali. Jak sobie radzicie z grającym potomstwem na skrzypcach? Macie domki jednorodzinne w takim przypadku? Jak i gdzie Wasze dzieci ćwiczą grę?

Komentarz

  • W szkołach muzycznych bywały kiedyś pokoje do cwiczen dla tych co np nie mieli instrumentu w domu lub nie mieli warunków.... nie wiem jak teraz jest.
    Podziękowali 1J2017
  • Co prawda nie mieszkam w bloku ale uwazam, ze przy odrobinie dobrej woli z obu stron wszystko jest do dogadania. Jesli do tej pory zyliscie dobrze z sasiadami to mysle, ze moznaby wspolnie ustalic, ze mniej wiecej o takiej a takiej porze dziecko trochę porzępoli ale i Vanessa Mae tak zaczynala ;) Dziecko chce sie uczyc i nie ma w tym nic zlego ale porozmawiac i ustalic reguly wczesniej trzeba, to bedzie dobrze odebrane.
  • Są tłumiki na struny, jest trochę ciszej.

  • Ja ćwiczyłam w bloku na na skrzypcach i na puzonie. 
    A takie skrzypeczki ósemeczki, to jaki one dźwięk wydają?
    Podziękowali 1Elunia
  • To chyba zależy od sąsiadów. Akurat mam na stanie ząbkujące niemowlę i buntującego się trzylatka. Jak sobie jeszcze wyobrażę dźwięki skrzypiec zza ściany, to już teraz mam szczękościsk i zaczątek bólu głowy. No, ale to ja. Czasami wyobrażam też sobie, że strzelam z bazooki w przejeżdżające z rykiem silnika samochody, kiedy mój niemowlak ma drzemkę... ;)
  • Hehe, @katarzynamarta ,wobec tego współczuję ;)
  • Ja mieszkam w bloku, ale na szczęście sąsiadów mam bardzo cichych i spokojnych. Za to dźwięki zza okna typu koszenie trawników (już trzeci dzień pod moim oknem, chyba koszą na raty ;) ), wrzaski dzieci (moich też, żeby nie było) i ujadanie psów powodują, że się zapowietrzam i sinieję na twarzy. Ale tylko, kiedy śpi niemowlak! Natomiast dźwięku skrzypiec uczniaka, bym po prostu nie zniosła. Mam za słabe nerwy.
  • Niestety byś musiała bo do godz.22 wolno grać i ćwiczyć, a skrzypce jeszcze stłumione małe, nie są specjalnie głośne. Ja z bloku pamiętam wieczne wiertarki. Dužo gorsze od skrzypiec.
    Podziękowali 2Agnicha Malgorzata
  • edytowano 9 sierpień
    Nasza najstarsza córka gra na skrzypcach 5 lat, kolejna na pianinie 3 lata i syn na akordeonie zaczyna. Mieszkamy w bloku. Nigdy nie usłyszeliśmy nawet jednej uwagi od sąsiadów. Może dlatego że dzieciaki graja w dzień max do godz. 19-20( i to bardzo rzadko, najczęściej ćwiczą do południa) a może dlatego że sa wyrozumiali ;-) Dwie klatki dalej chłopiec ćwiczył na dęciaku. To dopiero są dzwięki ;-)

    Poza tym u takiego małego dziecka to na początku 0.5 godz do 1 godz. ćwiczeń, które można rozłożyć w czasie dogodnym + wspomniany juz tłumik. kosztuje grosze
    Podziękowali 2Agnicha Agax4
  • edytowano 9 sierpień
    Mam 5 rodzeństwa. Wszyscy chodziliśmy do szkoły muzycznej, 3 grało na skrzypcach, jedna na oboju i jeden na fortepianie do tego wszystkiego mama jest śpiewaczka operowa i mieszkaliśmy w bloku. Bywało, że wszyscy na raz musieliśmy ćwiczyć a mama uczyć się nowej ari. Nikt się nie skarżył aczkolwiek bywało, że walili sąsiedzi w kaloryfer. Do 22 ma prawo dziecko ćwiczyć i tyle. Teraz mój syn gra na skrzypcach i ćwiczy bo musi. Ja też czasem muszę coś przegrać. Mieszkamy w bloku. :) 
    Podziękowali 1Agax4
  • edytowano 9 sierpień
    Prawda jest taka, że jakbym miała skrzypce za ścianą u sąsiadów to bym oszalała jednak. Dlatego nie bardzo sobie wyobrażam. No i ćwiczenie do 22 godziny to już przegięcie jednak wobec sąsiadòw. W każdym razie dzięki wszystkim za odpowiedzi.
    Podziękowali 2beatak OlaOdPawla
  • To sobie sama odpowiedZialas.  Wychodziłoby na to ze skrzypce tylko dla zamożnych z własna hacjenda. Nieprawda. Ja zrobiłam się wrażliwa na hałas jak z dwójki odchowanych dzieci zrobiło mi się 5w tym 3 niemowlęta. I mówię często ze wszyscy na gitarę pójdą bo to najlepszy instrument i cichy (i się znam dość dobrze na nim)jednak jak któreś mi się zaprze na co innego nie będę bronić. Sama grałam w pierwszym stopniu na pianinie w bloku
  • Jak was czytam to kolejny raz utwierdzam się w przekonaniu iż niedosłuch jest błogosławieństwem :smiley: 
    A przynajmniej, obok minusów i trudności, ma też i swoje dobre strony...
    Mój mąż dostaje szału zawsze gdy sąsiedzi robią przeciągającą się w noc imprezę. Nie wiem o co mu chodzi ...
    ;)
  • Moje dzieciaki chodziły do OSM i każde ćwiczyło - skrzypce, pianino, saksofon, flet, gitara...
    Mieszkaliśmy w bloku i z wyjątkiem jednej sąsiadki (tej przeszkadzało wszystko) nikt się nie skarżył. Ale fakt że mieszkaliśmy na ostatnim piętrze i jeszcze z drugim poziomem. No i nigdy nie ćwiczył nikt po nocy lub blady świtem. Z doświadczenia skrzypce są ciche w porównaniu do saksofon lub filety. Pianino też bardziej słychać. 
  • Mnie hałas przez dłuższy czas strasznie męczy. Kocham cisze <3
    Nasi sąsiedzi uczyli się grać na pianinie elektrycznym i słychać było czasem, ale naprawdę nie bardzo uciążliwie.
  • Jednak pianino czy gitara to inny poziom hałasu i dźwięku niż nauka na skrzypcach czy perkusji.
  • Nasilenie dźwięku małych skrzypeczek jest nieporównywalne z perkusją czy pianinem. 
    Gitara chyba najcichsza, a dęciaki najgłośniejsze. Na elektrycznej gra się też w słuchawkach.

    Przypomnę M. dlaczego mieszkamy w domu :D Jak jest nawał remontów albo prac ogrodowych, to M.marzy o mieszkaniu w bloku.  :D
    Podziękowali 2Agax4 Felicyta
  • To my mieliśmy sąsiadów idealnych. Skrzypce x3, flet poprzeczny, pianino - fakt, że nie po nocy ale do 21 się zdarzało - nigdy żadnych uwag. Myśleliśmy, że może nie słychać, dopóki kiedyś nie zapytałam. Powiedzieli: słychać, słychać, ale oni tak ładnie grają, aż miło słuchać. No miód na serce taki sąsiad. Nadmieniam, że wtedy jeszcze ładnie NIE grali ;) Ale fakt - skrzypeczki 1/16 czy 1/8 są raczej ciche.
    Teraz sąsiadów nie mamy, a mi nie przeszkadza nawet jeśli zasypiam i budzę się przy muzyce. Pod warunkiem, ze syn nie rzępoli demonstracyjnie bo mu KAZAŁAM ćwiczyć.
    Dla mnie głównym problemem jest, że:
    J2017 powiedział(a):
    Nie znoszę dźwięku skrzypiec
    W tej sytuacji nie bardzo sobie ćwiczenie wyobrażam, bo dziecko trzeba intensywnie zachęcać i motywować a nie zatykać uszy, uciekać i się irytować, że gra. Sąsiedzi przy tym problemie to pikuś.
  • My mamy perkusję w bloku B)
    w garażu, wyciszoną (ale nadal głośną)
    Syn gra w przyzwoitych porach. Zaletą perkusji jest też to, że nie da się fałszować.
    Nikt się jeszcze nie skarżył, a nawet widownia się często zbiera ;)
    Rozumiem jednak, że to może być uciążliwe dla otoczenia. Upierdliwość instrumentów jest jednak różna. Skrzypce w domu doprowadziłyby mnie do szału. Albo trąbka. Mnie nawet gitara czasami denerwuje, jak syn brzdęka bez sensu :lol: 
    Podziękowali 1PonuraKura
  • O... przypomniało mi się jak z szóstką dzieci mieszkaliśmy w bloku i dwoje było w szkole muzycznej. Jeden na wiolonczeli a drugi na pianinie... bałam się poznać sąsiadów...

    Kiedyś przyszli Ci z dołu ... że ich zalaliśmy....

    Pierwsze moje słowa do nich:
    "Państwo się do nas uśmiechają?? O jak mi miło... myślę że nie jest łatwo mieszkać pod nami....?..." 
    Podziękowali 1Agax4
  • Nasi sąsiedzi dzielnie wytrzymali sześć lat szkoły muzycznej (skrzypce, akordeon plus ćwiczenia na pianinie). Pytaliśmy co jakiś czas, czy jest znośnie, twierdzili, że nic nie słychać :). Blok z wielkiej płyty, bardzo akustyczny. Założyliśmy dżwiękoszczelne drzwi, Pilnowaliśmy godzin ćwiczeń - nie wcześnie rano, nie wieczorem. Dało się. 
  • edytowano 10 sierpień
    Nasi sąsiedzi wytrzymali dzielnie 
    Skrzypce i fortepian :) ;) 
    Spotykając dawną sąsiadkę z bloku wspominała że zawsze słyszała jak dzieci grają ale nam nigdy nic nie mówiła podobało Jej się że rozwijamy dzieci
    Byliśmy jedyną rodziną w bloku , reszta to starsi ludzie samotni już bo małżonek po drugiej stronie życia  ;) 
    Do jednej sąsiadki nawet przez chwilę chodziłam ćwiczyć na jej pianinie zanim kupiliśmy nowe.
    Skrzypce  były 6 lat  grały.
    Łącznie 12 lat .

    Sąsiedzi podziwiali nas za rozwijanie talentów dzieci nigdy nic nie mówili o zaklocaniu spokoju .
    Właściwie to nawet wchodząc do bloku dźwięk grania świadczył dla nich o życiu rodziny  ;) ;)  mieszkaliśmy na parterze. 
    Tak nam mówili czasem przy spotkaniu na klatce
    U nas jednak sąsiedzi podziw był .

  • U nas pianino słychać na szóstym piętrze a mieszkamy na 9
    Ale sąsiedzi nic złego nam nie mowia
    Raczej że ładnie graja
    Gitarę też słychać ale Jaś lubi grać wieczorami kiedy cisza
    Cieszę się że trąbki nie wybrał ;)
    Choc może wszystko przed nami
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.