Bez kar i nagród

2456789

Komentarz

  • Eh, ludzie, mam poczucie, że nie całkiem rozumiecie, że dla dziecka każde zachowanie rodzica jest karą lub nagrodą. I czasem bywa to zupełnie nieoczywiste - np. skarcenie bywa nagrodą, bo nagradzający jest sam fakt, że rodzic zwrócił na dziecko uwagę. Nie ma wychowania bez nagród i kar. Jeśli mamy wychowywać, to musimy oddziaływać. A nasze oddziaływanie ma wartość wzmacniającą. Teorie o wychowaniu bez kar i nagród przypominają propozycję, by gacie zakładać przez głowe.
    To moje zdanie i można się z nim nie zgadzać.
  • Mnie ogarnia glownie chęć relaksu.
    Naiwny kto sądzi, że dziecko samo z siebie będzie ochotne do obowiązków.
    Nie , nie naiwny, glupi , i jeszcze prowadzi tą drogą innych rodziców.
  • Nie mogę  zrozumieć od wielu lat , jak mozna  chcieć podążać za wskazówkami relacji jeden rodzic jedno dziecko ( dominujący w tych lekturach o wychowaniu ) i chcieć rozwalić sobie życie rodzinne mając prawidłowo funkcjonującą rodzinę , z  rodzicami i dziećmi.
    To jakas forma masochizmu dla mnie .


    Już tyle lat tu piszę, dbajcie o siebie O małżeństwo. Z tego czerpią dzieci.
    Najpierw jest małżeństwo potem dopiero przychodzą do niego dzieci .

    A tyle czasu poświęconego dzieciom , a one są z nami na chwilę.
    Inwestować należy najpierw w małżeństwo i tu dbać, bo ono jest na całe życie , i nadal dzieci będą z niego korzystać nawet jak już same będą dorosle.
  • @Malgorzata, święta prawda. Postawiłaś mnie do pionu! Pierw mąż!  <3
    Podziękowali 2Malgorzata OlaOdPawla
  •  przyjdzie u dzieci wiek nastoletni, krótki czas bardzo .
    Ale wtedy czesto obecność rodzica w domu to już kara ,   dla obu stron , hehe.
    Podziękowali 4Wiol Gloria Ona64 Bea
  • Że zacytuję  klasyka.

    Demokracja to herezja B)
    Podziękowali 2Ona64 Bea
  • Echhhhh @Malgorzata ... 
    weź Ty może napisz jakąś książkę ???
    To trzeba upubliczniać jak się da i gdzie się da

  • @kasha, wiem, że kara to nie konsekwencja. Pisałam w odniesieniu do postu Hope, że nurt 'bez kar i nagrod' nie uznaje też konsekwencji. 
    Czyli i kara i konsekwencja, jako coś przykrego dla dziecka, są unikane. 
    (No i nie da sie 'jechac' na naturalnych konsekwencjach, bo nie wszystko ma takie przełożenie. Czasami konsekwencja dla dziecka jest karą dla matki. To się nie dziwię, że jej nie wybieramy.)

    A jeśli chodzi o wartość człowieka, to w chrzescijanstwie mamy synostwo Boże - i tym warto żyć i uczyć tego dzieci. 

    Nasza godność, jako ludzi, jest bezposrednio związana z tym, ze stworzył nas Bóg, na swój obraz i podobieństwo, a potem- że chciał nas odkupić przez śmierć swojego Syna. Jak mowi Pismo - 'Za wielką cenę zostaliście nabyci'.

    Podziękowali 2Hope Katia
  • @szczurzysko, DObre wykłady dla wtajemniczonych w języku. :(
  • Zawsze są kary i nagrody. Nawet jeśli ich nie nazwiemy.
    Mozna sobie nie nazywac i nie uzywac tych slow w wychowywaniu dzieci ale pojedzie dorosle juz dziecko do pracy i szef/dyrektor go poinformuje, że za pracę jest pensja a za brak pracy nie ma pensji 
  • @kowalka wiesz ,jakoś inaczej postrzegamy chrześcijaństwo.
    Mam nadzieję, że Cię nie urażę ale jak dla mnie to Jezus wywrotowiec wprowadził dokładnie system -bez kar i nagród ALE jak najbardziej  z konsekwencjami.
    I to dla dorosłych :)
    Zobacz jakie było oburzenie-z kim on się zadaje?
    Co on opowiada-my żyjący wg. prawa mojżeszowego jesteśmy traktowani na równi z prostytutkami i lichwiarzami?
    Jak to?Dla nas ma być nagroda-dla nich kara!
    A Jezus swoje- bez miłości ...

    Być może Ty słyszałaś jakąś inną interpretację tej metody,że bez konsekwencji (rozumianych jako bezpośredni skutek działania /braku działania).
    Z tego co ja się orientuję to konsekwencje są jak najbardziej wskazane.
    Na zasadzie-człowiek uczy się też na błędach.
  • @Małgorzata piszesz tak jakby obecność dziecka/dzieci w rodzinie zagrażała małżeństwu.
    Jak się ma dzieci to się ma z nimi relacje tak na co dzień,zwyczajnie.
    Nie poświęca mu się 100% całego swojego czasu ale jednak ono/one w rodzinie istnieją.
    Poza tym dzieci funkcjonują nie tylko w rodzinie.
    Sa też szkoły,zajęcia poza lekcyjne przedszkola.
    System bez kar i nagród można wprowadzać nie tylko w rodzinie.
    Podziękowali 1beatak
  • Gdyby Małgorzata tak uważała to chyba byłaby ciągle w permanentnym kryzysie ;) a chyba nie jest ;)

    Musiałaś ją źle zrozumieć.
    Podziękowali 2Malgorzata sylwia1974
  • kasha powiedział(a):
    @Małgorzata piszesz tak jakby obecność dziecka/dzieci w rodzinie zagrażała małżeństwu.
    Jak się ma dzieci to się ma z nimi relacje tak na co dzień,zwyczajnie.
    Nie poświęca mu się 100% całego swojego czasu ale jednak ono/one w rodzinie istnieją.
    Poza tym dzieci funkcjonują nie tylko w rodzinie.
    Sa też szkoły,zajęcia poza lekcyjne przedszkola.
    System bez kar i nagród można wprowadzać nie tylko w rodzinie.


    To Twoja interpretacja, masz prawo .
    Naturalnym jest , że po pojawieniu sie dziecka akurat poświęca sie mu prawie caly czas .




    To jak malo czasu poswieca sie malzenstwu i tej relacji widac po pladze rozwodow, 
    Dzieci doprawdy nie są pępkiem i centrami rodziny .
    małżeństwo jest centrum rodziny a dzieci sa tego centrum owocami.
    I jeśli tak dbamy o małżeństwo to dzieci w tym wzrastają i karmią sie tym w swoim rozwoju i byciu w tej rodzinie a nie wrastają jako czesto trzeci glowny małżonek albo w ogóle centrum uwagi.
    To oczywiście wcale nie oznacza , że przeszkadzaja.
    Tylko ustala sie gradacje i priorytety .
    I małżeństwo zawsze jest pierwsze,.
    Mając dzieci i poświęcając im czas najczęściej w calym zawirowaniu zycia codziennego zapominamy o małżeństwie i dbaniu o ten czas bez wymiany infiormacji co gdzie kiedy i komu. Co jest do zrobienia, załatwienia itp . Zaplanowania.

    Czas małżonków bez tego wszystkiego .
    Pielegowanie milosci , podlewanie jej stałe.
    Dzieci to doskonałe t rozumieją i jest im to potrzebne rzekne bardziej niz te zajęcia.


  • asiao powiedział(a):
    Zawsze są kary i nagrody. Nawet jeśli ich nie nazwiemy.
    Mozna sobie nie nazywac i nie uzywac tych slow w wychowywaniu dzieci ale pojedzie dorosle juz dziecko do pracy i szef/dyrektor go poinformuje, że za pracę jest pensja a za brak pracy nie ma pensji 

    To samo miałam pisać, najpierw to rodzice wyznaczają zasady i granice, potem świat. 
    Dla mnie te zasady są niespojne logicznie i niemożliwe do wykonania.
    Podziękowali 2asiao Katia
  • edytowano wrzesień 2018
    Ja rozumiem jakis rodzaj oburzenia i odczucia takiego @kasha .

    Tylko zauważam jak wiele sie mówi 
    Najwazniejsza relacja gdy poswiecamy dziecku czas 1  na 1 
    I w tym duchu jest bardzo duzo książek o wychowaniu .
    Gdzies to w rodzicach odbiło piętno jak widać , nawet  gdy czują, że to nie to o co mi chodzi.

    O milosci małżeńskiej prawie wcale sie nie mowi o tym właśnie spędzaniu czasu 1 na 1.
    Bo w przestrzeni publicznej od dawna mowi się partner.
    I ja przyjmuję to na klatę.
    Problem w tym , że i osobiście mam męża.
    I miłość małżeńska mnie interesuje.


    Samo slowo  partner dla mnie jest wprowadzaniem konkurencji , współzawodnictwa pomiedzy dwoje ludzi .

    A chodzi o miłość.
    I pielęgnowanie tego 1 na 1.

    Podziękowali 2Isako Monika73
  • System kar i nagród uczy dziecko ,zależności od opinii otoczenia.
    Dziecko, a później dorosły, szuka uznania w otoczeniu,nie czuje, że jest wartościowe takie jakie jest.
    Jest wartościowe tylko i wyłącznie wtedy,gdy otoczenie mu to zakomunikuje.
    A jeśli otoczenie komunikuje-jesteś do niczego,to uznaje, że tak jest.



    Bzdura, bzdura, bzdura.


    System kar i nagród motywuje dziecko (i dorosłego) do działania w dobrym kierunku, także wtedy, gdy dziecko jest zbyt małe, by dostrzec konsekwencje swoich działań. A dorosłego, gdy  - nawet widząc konsekwencje - nie chce podejmować określonych działań np. z powodu lenistwa (to ja).


    A zależni od otoczenia są ludzie emocjonalnie niedojrzali lub intelektualnie ociężali, ot co.
  • Miłość to ja ślubowałam mężowi aż do śmierci.
    A dzieci slubowałam , że odpowiednio wychowam.
    Dostałam wskazówki jaka jest kolejność na samym początku małżeństwa.


    To oczywiście nie oznacza braku milosci do dzieci i pozostawienia ich na pastwę losu.
    Problem w tym., że to.małżeństwo często jest zostawiane na pastwę losu.
    A obu tych rzeczy przysięga małżeńska nie zawiera ale właściwie ustawiła kolejność.
    Pan Bóg wie co robi ;) 
    Podziękowali 5Zuzapola Hope Isako kika0 Katia
  • @kasha a jak dokladnie w praktyce wygladalo to wychowanie bez kar i nagród  w rodzinie twoich znajomych? 
    Podziękowali 1Hope
  • @kasha, nie wiem, dlaczego piszesz mi o innym postrzeganiu chrześcijaństwa? 

    Ja piszę jedynie o zrodlach naszej godności, jako ludzi, źródło jest jedno.
    (W mojej wypowiedzi są akapity, ktore traktują o różnych rzeczach)


    Nie wiem, do jakiej metody się odnosisz, bo nie czujesz - ja komentowałem post Hope z początku wątku. 
  • (Jestem teraz w necie z doskoku, wiec na bieżąco nie będę)
  • Ja tam najbardziej lubię rozmawiać o wychowaniu dzieci z moją babcią i z babcią mojego męża. Wspaniałe matki, które wychowały wspaniałe dzieci, nigdy nie zastanawiając się nad różnicą między karą a konsekwencją, i nie dumając nad tym, czy wymaganie od dziecka posłuszeństwa upośledza jego psychikę. Bardzo ożywcze są te rozmowy.
  • Moja babcia mówiła "kochać i wymagać" a mama "najpierw obowiązek, a potem przyjemność". Wydaje mi się, że to z grubsza wystarczy.
  • Jako społeczeństwo żyjemy w systemie nagród i kar np kodeks karny pokazuje jakie czyny są niedozwolone i jakie kary za nie grożą 
    dziecko posłane do szkoły żyje tez w systemie nagród i kar (oceny ) 
    nawet relacje dzieci miedzy sobą mogą miec nutkę nagrody i kary np nie podzieliłes sie zabawka to sie z Tobą nie bawię
    w pracy są np premie albo inne formy nagród i kar (np nie przedłużenie umowy o prace ) 
    wierzymy ze czeka nas sąd ostateczny a wiec albo nagroda albo kara 
    mozna to nazywać konsekwencja albo kara albo jeszcze inaczej no ale tak jest ;) 
    mozna sobie kombinować ale i tak w pewnym momencie człowiek wpada w system nagród i kar 
     
    Podziękowali 4Bagata Elunia Aga85 Katia
  • Tak szczerze to kompletnie nie jrstem w stanie zwizualizować sobie zycia bez kar i nagród.
    I kompletnie nie wiem j a k takowy system wprowadzac w wychowanie.
    Wszysko przecież wokol nas objęte jest tym systemem.
    Więc nie umiem dokonać wizualizacji tegoż w rodzinie.
    Zupełnie nie 
  • Ale też nie jest jakimś ideałem działanie w oparciu o nagrody i kary, które są oddzielone od samego działania. Takie działania mają charakter interesowny - robię coś, by otrzymać nagrodę lub ze strachu przed karą, np. uczę się dla ocen; sprzątam pokój, bo chcę uniknąć zakazu gry na komputerze; uczę się, bo chcę mieć dobrą pracę; pracuję, bo chcę mieć pieniądze itd. 

    Nie negując, że pewnie wiele działań w życiu w ten sposób podejmujemy, warto pomyśleć, że są też takie, które podejmujemy bezinteresownie, dla samego działania czyli dla przyjemności po prostu. Takie działanie nazywa się cnotliwym.

    Co jest do tego potrzebne? Ano miłość. Czyli lubienie, zamiłowanie do tego czegoś, co robimy. I teraz dzieciaki (i my sami) kochamy robić wiele rzeczy. A system kar i nagród i w ogóle jakiś absurdalny pęd, by kierować się tym co użyteczne, a nie tym co dla nas lepsze, powoduje, że mało ludzi jest w stanie wybrać mniej płatną, ale "lepszą" pracę; mniej perspektywiczny, ale "lepszy" (umiłowany) zawód; w ogóle mieć jakiś ulubiony przedmiot w szkole, kosztem innych (bo przecież trzeba się uczyć wszystkiego, bo jak nie to słabe oceny). 


    Podziękowali 1Pioszo54
  • edytowano wrzesień 2018
    Dlatego nie przepadam za tym "najpierw obowiązek, potem przyjemność". Dlaczego sprzątanie nie może być przyjemne? Dlaczego uczenie się nie może być przyjemne?
    Jeśli się całe życie wychowuje, że sprzątanie / uczenie się jest złem (czymś, czego bym najchętniej uniknął), ale muszę zrobić, to trudno, by było inaczej. 
    Inna sprawa, że jakoś u normalnych ludzi to się samo z czasem zmienia - ludzie czerpią satysfakcję z tych obowiązków kiedyś wykonywanych wbrew sobie. Ale też znam przypadki zgoła inne, które tego nie łapią, i całe życie w znoju i umęczeniu, bo "muszą", choć "nie chcą". 
    Podziękowali 3Pioszo54 Monika73 Monika73
  • Nie czerpię ani odrobiny satysfakcji ze sprzątania. Nienawidzę sprzątać, ale czasami muszę i to robię. To jest właśnie taka moja służba rodzinie, a po sprzątaniu nagradzam się np/spacerem, netem, pracą w ogródku.
    W szkole są przedmioty, które niestety trzeba zaliczyć, przemóc się i nauczyć. No taki mamy system i wydaje mi się, że im wcześniej to dziecko załapie, tym będzie szczęśliwsze. Nawet na wymarzonych studiach są przedmioty, które niewiele dają w przyszłej pracy, są nudne, ale zaliczyć trzeba.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.