Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Bez kar i nagród

1356789

Komentarz

  • edytowano wrzesień 2018
    Mnie się wydaje, że nagrody pomagają wyrobić nawyk, jak nawyk wyrobiony to można nagrodę odstawić bo sama czynność przestaje być trudna i opór słabnie. Zresztą w mózgu chyba jest nawet jakiś ośrodek nagród i kar, więc biologia sprzyja.  https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Układ_nagrody
    Podziękowali 2Aga85 Katia
  • @Anawim przewijanie zafajdanego tyłka nigdy nie będzie dla mnie przyjemne, ale jakbym tak to odkładała w myśl tej idei to słabo widzę stan dupska, spodni, podłogi i kanapy.

     :p 
  • Mam poczucie, ze doskonale rozumiem, o czym myśli piszac @Malgorzata ;

    Od dłuższego czasu z dzieci robi się książątka, pępuszki swiata i okolic.
    Odgaduje się, co pępuszek moze chcieć, potrzebować - i na wyscigi spełnia się te zachcianki (prawdziwe lub nieistniejące), konkurując c babciami, ciociami, matką/ojcem.
    Mamy wpadają w jakiś dziwny szał, konkurują z ojcami/kontrolują ojców---> w efekcie odbierają dziecko ojcu (w sensie symbolicznym) bo "ty nie umiesz, nie potrafisz, nie rozumiesz..." potrzeb własnego dziecka. 
    Dla wielu macierzyństwo staje się sybstytutem związku a dziecko konkurentem ojca.
    Nie ma już żony i matki. Nie ma męża i żony(małżeństwa) i dziecka. Naj[ierw, na pierwszym planie jest dziecko. Potem jest tylko matka. I ewentualnie ojciec dziecka. 
    Jak słyszę z ust matki/widzę napisane "najważniejszy mężczyzna w moim życiu", "moja najwieksza miłosć" z ust niesamotnej kobiety to mi smutno i już jestem zła-bo naprawdę potrafię przewidzeć, w jakim kierunku to pójdzie.
  • No tak, @Anawim, zasadniczo masz rację, ale to się tyczy ludzi dorosłych, którzy są w stanie przewidzieć konsekwencje swoich wyborów i sami je ponoszą.


  • byliśmy na kursie umiejętności wychowawczych w sąsiedniej diecezji. Świetna babka prowadziła, starsza, 4 dzieci, wnuki.

    Bardzo się bałam tych nowomodnych teorii.
    Ale ona to fajnie tłumaczyła - nagrody - nie takie pustosłowie typu brawo, super, świetnie ale opisywać to co się widzi, czyli tu narysowałeś konika, jaki ma rożowy nos, a co on robi? To dziecko uzna za docenienie a nie takie ogólniki.

    Druga sprawa kary - owszem idealnie jakby były konsekwencją ale nie zawsze się da. I ona to wyłożyła tak, że jak no dziecko coś złego zrobi a Ty mówisz, - za karę nie oglądasz bajki to dziecko czuje się pokrzywdzone i nie rozumie. ALE jeśli wcześniej ostrzegasz i mówisz, że jeśli coś tam zrobi to nie obejrzy bajki , to ono jest uprzedzone i to jest ok. Nawet jeśli nie ma związku z czynnością.

    Fajnie mi to zobrazowała sytuacje.

    A co do motywowania to też ciekawe ćwiczenie było, że np gadanie, zrób to posprzątaj ,odłóż wcale nie musi dizałac ale fajnie może działac opisywanie sytuacji np o czerowne klocki leżą na podłodze.

    Kiedyś to zastosowałam (chciałam uzyskac efekt posprzątanych biurek) mówiąc - fajne macie biurka , ciekawe jakie mają blaty, oj chciałabym je zobaczyć i zbierałam szczękę z podłogi bo po chcili mieli posprzątane biurka.


    Tyle, że to wszystko jest trudne i wymaga zmiany myślenia, czasu ic perliwości. Al epowiem Wam, że ta babka to takk fajnie i naturalnie robiła i nie miało to nic wspolnego z jakimś przekrzywionym NVC, RB itp, że aż miło było patrzeć.
    Podziękowali 4Aga85 saga PonuraKura Katia
  • Upraszczasz @Anawim,
    To, że  ogólnie Lubie moja pracę i nie chce z niej rezygnować, nie oznacza wcale, że zawsze wstaje z chęcią i zapałem, bo wolałabym czesto powylegiwac sie dłużej  w łóżku . 
    To, że lubię mieć porządek nie oznacza, że z pieśnią na ustach łapie za odkurzacz! 

    Podziękowali 3Bagata Milagro Katia
  • To o czym piszesz Aneczka, trochę przypomina przestrzeganie zasad i stawianie jasnych granic. Mnie taka teoria przekonuje. Myślę, że dziecku łatwiej się funkcjonuje. 

  • to było oparte o książke Jak mówić by dzieci słuchały ...Faber Mazlich
  • Czytałam :)
  • edytowano wrzesień 2018
    @Aga85 ;
    Właśnie o to chodzi - dlatego, że lubisz pracę i lubisz mieć porządek, nawet, jeśli pojawia się trudność, to potem, po pokonaniu tejże masz satysfakcję z osiągniętego rezultatu. A nie przyjemność z tego, że się nażarłaś czekolady w nagrodę za wstanie z łóżka lub uniknęłaś zakazu wchodzenia na wielodzietnych przez tydzień; bo pracy nie lubisz, a nieumyte okna Cię rażą, gdyż się stresujesz, co inni pomyślą. 

    Próbuję powiedzieć, że system kar i nagród jest czymś naturalnym, co ma każdy człowiek. Naturalnie nagrodzony jest za zrobienie, osiągnięcie tego, co chce (ewentualnie uniknięcie tego, czego nie chce) i naturalnie jest karany za doświadczenie niechcianego lub pozbawienie chcianego. 
  • Ważne, żeby znać cel - tzn.kogo chcemy wychować, jakiego doroslego?
    I potem dobierać środki- bardziej intuicyjnie, czy z rozmyslem- to już od nas zależy. Jeśli intuicyjnie (np.takie, jak nas samych wychowywano) działają, to ich używamy. Jeśli nie - szukamy nowych. A jakie one są- panel jest szeroki. 

    Tylko pewne koncepcje wychowawcze (jak dla mnie - anty-koncepcje, bo nie prowadzą do wychowania) czy bardziej ideologie (anty) wychowawcze są nie do pogodzenia z antropologia chrześcijańska, bo nie mówią prawdy o czlowieku. 

    Jeśli gryzie nas hasło 'najpierw obowiazki...', to wystarczy zmienic na 'zadania', 'rzeczy do wykonania teraz' jak tam chcemy. 
    Ale cos, co się wiąże z wysiłkiem rzadko jest wybierane jako przyjemność - szczegolnie, kiedy dziecko jeszcze nie wie, ze wysilek ów przynosi fajne efekty.
    Poza tym - i starzy, i mlodzi maja swoje ulubione czynnosci. A nawet - lubiac no.prace domowe moge miec Giga-lenia, zeby je rozpoczac. Dlatego potrzebny jest od malego trening woli.


    Podziękowali 4Barbasia Wanda kika0 Katia
  • edytowano wrzesień 2018
    To nie jest trening woli - bo wola jest pragnieniem dobrego i nie wymaga żadnego treningu. To jest trening uczuć "walecznych", dzięki którym jesteśmy w stanie zrobić coś, czego nie chcemy (np. uczyć się), bo chcemy czegoś innego (np. mieć 5), do czego "niechciane" jest środkiem.

  • @Aneczka08 no ale w wiekszosci przypadków system kar i nagród jest znany wczesniej np. dziecko po prostu wie, ze jak nie nauczy sie na sprawdzian to w konsekwencji bedzie slaba ocena (to a propo ze wczesniej musi znac zasady) - to oznacza po prostu ze sa zasady i ich przestrzeganie lub nie przestrzeganie oznacza nagrode lub kare :smile:  a wedlug mnie zasady sa potrzebne

  • zasady są bardzo potrzebne!
  • Ja się nie zastanawiam czy to kara czy konsekwencja. Ani czy moim dzieciom traumy funduję. Dzieci mam bardzo fajne, lubiane, o dużym poczuciu swojej wartości. Kto zna ten może potwierdzić. 
    Kary i nagrody moim zdaniem nie wpływają na poczucie wartości i uzależnianie się od opinii otoczenia.  No chyba że są stosowane bez miłości i rozumu.
    Opinia otoczenia jest ważna, ale nie wiem kto na niej buduje swoją wartość?
    Kary, nagrody i konsekwencje uczą że pewne rzeczy trzeba wykonywać z poczucia obowiązku a nie tylko te które sprawiają przyjemność.
    I to też jest bardzo ważne. Nie wszystko co się robi trzeba lubić a zrobić trzeba.
    Podziękowali 4monia3 Pioszo54 Milagro Katia
  • Ta zewnatrzsterowność mogłaby wystąpić, jeśli kary i nagrody byłyby JEDYNYM narzędziem wychowawczym. Ale przecież normalny rodzic wychowując odwołuje się również do sumienia, kształtuje empatię itp. 
    Jeśli nie ma przesady, nie wytresujemy zwierzaka uwarunkowanego zewnętrznie, spokojna głowa
  • A tu ciekawy wykład w temacie :)
     
  • A ten Juul to ten od tej książki o nastolatkach? Znajomi kiedyś nam pożyczyli z tekstem "Musicie przeczytać, uśmiejecie sie, sama prawda". Autor opisywał jak to córka czternastoletnia nocuje u chłopaka albo jak negocjowali z nią ile piwa może kupić na swoje czternaste urodziny dla znajomych....
    Powiedziałam OJP i oddałam książkę....
    Podziękowali 1monia3
  • Co do opinii otoczenia.

    Nie jest to taka jednoznacznie zła rzecz oglądać się na opinię otoczenia. Bo otoczenie może widzieć rzeczy, których my nie widzimy. I dobrze, gdy nam to ktoś uświadomi.

    I nie żyjemy tylko dla siebie. Żyjemy też dla innych i jest rzeczą ważną, jak nas odbierają. Bo ja mogę tworzyć teorię "Kocham moich bliźnich", a zachowywać się tak, że bliźni boją się odezwać w mojej obecności.

    Człowiek jest istotą relacyjną.
  • edytowano wrzesień 2018
    Ja w ogóle jestem przerażona obecnym trendem do ksztaltowania indywidualności i egoizmu. Przecież takich kwestii nie trzeba w ogóle kształtować bo trudno zaprzeczyć że każdy jest indywidualny i egoistyczny; w różnym stopniu ale jest.
    Stoję na straży tego że dzieci powinny sprzątać w swoich pokojach i być samodzielne w pewnych kwestiach, po to żeby umieć na przyszłość. 
    My jako rodzice w pewnych sprawach ksztaltujemy umiejętności po to żeby ten maly czlowiek kiedy dorosnie nie musiał się wszystkiego od podstaw uczyć. I właśnie mógł na zasadach tego o czym pisze @Anawim robić pewne czynności z przyjemnością.
    Bo to w sumie jest tak, że nie lubię sprzątać ale lubię mieć posprzątane i świadomość, że rodzice wyposazyli mnie w umiejętności, które ułatwiają mi osiągnięcie tego celu pomaga w cieszeniu się z tego co się robię .
    No najpierw trzeba zmusić się do wykonania pracy żeby cieszyć się pewną wolnością, bo nie ma wolności bez pracy, a nie ma pracy wydajnej bez umiejętności. 
    Jakoś zawsze mam przed oczami to że wychowuję dorosłych a nie dzieci. Dziećmi dość szybko przestaje się być. Nigdy nie rozumiałam trendów  w wychowywaniu że trzeba wychowywać dzieci tak, żeby miały fajne dzieciństwo, bo dzieciństwo zazwyczaj jest fajne.
  • @Aneczka08,no bo tak to właśnie jest.
    Jak się usłyszy samą nazwę tej metody,to trudno sobie coś takiego wyobrazić.
    Miałam tak samo,podchodziłam do tego jak pies do jeża.
    Ale jak trochę zgłębiłam temat,uznałam,że to ma ręce i nogi.
    I tak, wymaga wysiłku i zmiany patrzenia na wiele spraw.
    Bo łatwiej i szybciej jest zmusić dziecko do zrobienia czegoś karą,niż dogadać się z nim w taki sposób,żeby zrobiło coś z własnej woli.
    Łatwiej i szybciej powiedzieć dziecku ,które ci przyniesie jakąś pracę do pokazania : super!ekstra! niż poświęcić chwilę na rozmowę o tym co dziecko zrobiło.


    Rogalikowa powiedział(a):
    @kasha a jak dokladnie w praktyce wygladalo to wychowanie bez kar i nagród  w rodzinie twoich znajomych? 
    @Rogalikowa przede wszystkim rozmowa,chyba na każdy możliwy temat,wzajemny szacunek,podchodzenie do spraw dziecięcych z powagą,bez zbywania-a jakie ty dzieciaku możesz mieć problemy.
    Traktowanie dzieci na równi-co mnie chwilami irytowało,bo jak to tak, dziecko jest dzieckiem i ma słuchać dorosłego.No i mieli rację jak teraz widzę.
    Poza tym nie zachwycali się wszystkim co robiły ich dzieci,co znów mnie irytowało i znów-mieli rację jak widzę.
    Oni nie stosowali metody "bez kar i nagród", bo chyba nawet jej nie znali,ale na pewno opierali się na wychowaniu Korczakowskim.

    kociara powiedział(a):
    Mam poczucie, ze doskonale rozumiem, o czym myśli piszac @Malgorzata ;

    Od dłuższego czasu z dzieci robi się książątka, pępuszki swiata i okolic.
    Odgaduje się, co pępuszek moze chcieć, potrzebować - i na wyscigi spełnia się te zachcianki (prawdziwe lub nieistniejące), konkurując c babciami, ciociami, matką/ojcem.
    Mamy wpadają w jakiś dziwny szał, konkurują z ojcami/kontrolują ojców---> w efekcie odbierają dziecko ojcu (w sensie symbolicznym) bo "ty nie umiesz, nie potrafisz, nie rozumiesz..." potrzeb własnego dziecka. 
    Dla wielu macierzyństwo staje się sybstytutem związku a dziecko konkurentem ojca.
    Nie ma już żony i matki. Nie ma męża i żony(małżeństwa) i dziecka. Naj[ierw, na pierwszym planie jest dziecko. Potem jest tylko matka. I ewentualnie ojciec dziecka. 
    Jak słyszę z ust matki/widzę napisane "najważniejszy mężczyzna w moim życiu", "moja najwieksza miłosć" z ust niesamotnej kobiety to mi smutno i już jestem zła-bo naprawdę potrafię przewidzeć, w jakim kierunku to pójdzie.
    @kociara ale we wszystkim można popaść w przesadę.
    Znam wiele małżeństw które spijają sobie z dziobków,a dzieci są, bo są.
    Ubrane,nakarmione,oddelegowane do placówki,z pretensjami rodzica ,że żłobek/przedszkole/szkoła nie pracuje od 6.00 do 20.00, z ogromną radością wysyłane na wszystkie możliwe wyjazdy.
    Generalnie fajnie jak by było ich nie było, bo rodzice wolą być sami.
    No i co z tego wynika?
    Nic.
    To że ktoś przegina nie znaczy przecież,
    że trzeba wszystkim zabronić szukać takiego sposobu wychowania swojego dziecka,
    żeby było to zgodne z jego przekonaniami,a jednocześnie,żeby przynosiło efekty.
    Jest wiele metod wychowawczych i bardzo dobrze.
    Niech ludzie mają alternatywę do bicia i zastraszania.
    Niech poznają różne metody,niech się zastanawiają,
    niech dopasowują do swojej rodziny to co dla niej najlepsze.

    I dlatego tylko się tu odezwałam,bo myślałam,że ktoś serio szuka,interesuje się tym.
    A tu niestety zwykle-nic o tym nie wiem ale dla pewności skrytykuję.



    Podziękowali 1Rogalikowa
  • @kasha czytam grupę RB na FB . To jest komedia, matka nie może nic, dziecko jest święte i należy mu wszystko podporządkować! No chyba że wbiega pod auto to wtedy się go bierze pod pachę i nazywa to przemoc ochronna...

    Ale jak chce wyjść na boso na śnieg, skakać do 2 w nocy na skakance to należy się zastanowić czemu to rodzicowi przeszkadza.... Naprawdę można by kabaret czasem z tej grupy zrobić.
    Podziękowali 3Hope MAFJa Katia
  • @Aneczka08 ale to nie są założenia RB ale interpretacja niektórych mam.
    Bo same założenia są naprawdę fajne.
    Tylko jak zawsze-od ciebie zależy co z tym zrobisz.
    Bo każdą metodę można potraktować jak wymówkę do tego,
    żeby się nie wysilać i puścić dziecko samopas.
  • edytowano wrzesień 2018
    mader powiedział(a):
    A ten Juul to ten od tej książki o nastolatkach? Znajomi kiedyś nam pożyczyli z tekstem "Musicie przeczytać, uśmiejecie sie, sama prawda". Autor opisywał jak to córka czternastoletnia nocuje u chłopaka albo jak negocjowali z nią ile piwa może kupić na swoje czternaste urodziny dla znajomych....
    Powiedziałam OJP i oddałam książkę....


    oooo a ja chcialam poczytac jego ksiazki bo tyle sie o nich mowi .... oooo chyba sobie podaruje - dziekuje za informacje
    Podziękowali 2Hope mamaw


  • Rogalikowa powiedział(a):
    @kasha a jak dokladnie w praktyce wygladalo to wychowanie bez kar i nagród  w rodzinie twoich znajomych? 
    Rogalikowa przede wszystkim rozmowa,chyba na każdy możliwy temat,wzajemny szacunek,podchodzenie do spraw dziecięcych z powagą,bez zbywania-a jakie ty dzieciaku możesz mieć problemy.
    Traktowanie dzieci na równi-co mnie chwilami irytowało,bo jak to tak, dziecko jest dzieckiem i ma słuchać dorosłego.No i mieli rację jak teraz widzę.
    Poza tym nie zachwycali się wszystkim co robiły ich dzieci,co znów mnie irytowało i znów-mieli rację jak widzę.
    Oni nie stosowali metody "bez kar i nagród", bo chyba nawet jej nie znali,ale na pewno opierali się na wychowaniu Korczakowskim

    *****

    No szkoda że piszesz nie na temat, tak jakby rodzice stosujący kary nie byli w stanie szanować dzieci, rozmawiać z nimi etc. Dziewczyny podają o alternatywę dla nagród i kar czyli inaczej mówiąc: co ci rodzice robili w sytuacji, w której normalnie ktoś by dał karę czyli np. dziecko mimo napomnień rzuca zabawką i strąca wazon, dziecko mimo napomnień źle się odnosi do brata, dziecko mimo próśb nie chce pomóc w sprzątaniu łazienki. Może to nie wybitne przykłady, ale daj konkretną propozycję a nie ogólniki o szacunku
  • Może należałoby przede wszystkim sprecyzowac, co rozumiemy pod pojeciem "konsekwencja-konsekwentnie", "kara", "nagroda", "bez kary", "bez nagrody".
    Konsekwencja jako wynik działania
    Konsekwencja jako cecha człowieka w dążeniu do celu
    Konsekwencja jako wypadkowa kilku wydarzeń
    Konsekwencja=kara

    Nagrodą moze być brak kary
    Kara to też brak nagrody
    Kara to np koniecznosć wysłuchania reprymendy, poprawienia błędu, przeproszenie.
    Nagrodą może być uśmiech, uścisk itp.

  • Mnie też brakuje takich gotowych 'konsekwencji' to działań niecnych... Dzieciaki mnie zaskakują, czasem wymyślam coś co jest karą dla mnie... - nie odłożyła czytanej książki na miejsce to jej zabiorę książkę - będę musiała liczyć się z tym że się nudzi.

    Dużo tego czytałam.
    Faber i Mazlish, napisały kilka tych książek - brzmią sensownie i traktują temat komunikacji szeroko.
    A ostatnio do ręki wpadła mi:

    Michael Mascolo
    KLASYCZNE WYCHOWANIE. 8 nowoczesnych zasad tradycyjnego wychowania


    serio dużo tego czytam... ale ta to jest dla mnie perełka.
    Rodzice jako nadrzędni wobec dzieci = mądrzejsi, bardziej doświadczeni itp.
    Do dzieci z szacunkiem, zaopiekować się ich emocjami
    Rodzice mają prawo wyznaczać zasady.
    Promocja autorytywnego modelu w zasadzie opozycji do terroru, tumisiwizmu i pajdokracji.
    Poczucie właśnej wartości osiągane na zasadzie pracy i promocji level wyżej a nie dlatego że się ma dany talent. Oraz baczne zastanawianie się kim chcę być i jak do tego dojść.
    Próba odstawienia tych kar i nagród poprzez takie triki: niespokojne dziecko domagające się czegoś - 'porozmawiamy jak się uspokoisz' (no bo kto chce gadać z rozhisteryzowanym lub ulegać...)
    Pół książki o sensownym zarządzaniu konfliktem (rodzic-dziecko, dziecko-dziecko) na zasadach win-win.

    W zasadzie jak @kasha piszesz z tymże z założeniem, że rodzice nie są równi dziecku. Przewodzą.
  • edytowano wrzesień 2018
    Mam takich młodych sąsiadów-rodzice dwóch chłopcow, jeden ok 3.5 roku, drugi ok 1.5
    Od samego początku bardzo samodzielni.
    Obserwuję, jakie rodzice mają fajne podejscie, na jak wiele pozwalają w sensie doswiadczania, uczenia się, uczenia samodzielności.
    Taplanie w kałużach, jak się pobrudzi, upadnie-samo się otrzepuje i dalej gania.
    Jak jedzie samochód - ostrzeżenie "uważaj", ale rodzic nie leci i nie zabiera pod pache.
    Ryczy i zawodzi - ojejkujejku, nic nie rozumiem, jak tak krzyczysz.
    Podnieś zabawki, nie będę po Tobie sprzątać. 
    Takie normalne, choc obecnie tak niespotykane wychowanie-bez nadopiekuńczosci, bez wyręczania ale z troską i uwagą. 
    To wolno, tego nie. To mozesz sam. Spokojnie, konsekwenstnie,bez tej rodzicielskiej impulsywności. 
    Ryczy bo coś chce wymusić, coś się nie spodobało-spokojnie stoję, wymieniam uśmiechy z sąsiadami-ale nie ulegam. czekam. 
    Wywalone zabawki z balkonu-idą z rodzicami i sami zbierają pod moim balkonem. Nie chce zbierać-mama/tata nie robi tego za nich. Zostawiam zabawki i idę do domu. Dziecko wraca i samo zbiera.
    Sam możesz to zrobić, nawet, jak będzie to trwało długo-ja poczekam aż zrobisz.
    Wróc po rowerek, sam możesz go prowadzić. Owtórz drzwi, przytrzymaj mamie. Zanieś makulaturę do kosza. Podnieś, nie można śmiecić.

    Uwierzcie mi-no dla mnie to niemal egzotyka ;)

    a kolejny mały sąsiad - szesciolatek mieszkajacy z mamą i dzidkami. Cała rodzina zaangażowana - młody rozkazuje, angażuje. To jemu się drzwi otwiera, za niego nosi, jemu podaje co upadło, jemu się ustępuje. Jak się nie podoba-wrzaski, krzyki, tupanie. No już dobrze,m dobrze-tylko nie krzycz. Masz/zrobię za ciebie/nie musisz
    Kontrast niesamowity
  • @kociara ale wychowanie "bez kar i nagród" ma dokładnie na celu ukształtowanie  tego człowieczka z pierwszej części :).
    I tak się dzieje,jeśli się tę metodę zrozumie.
    Bo wbrew pozorom to nie jest łatwa metoda.
    Bo jeśli się ktoś skupi jedynie na  na haśle-bez kar i nagród,
    i po prostu odpuści się dziecku  szeroko rozumiane kary i nagrody i niech sobie hula,
    to najprawdopodobniej wyrośnie taki mały, z drugiej części.


    piszę ogólnie jak to wyglądało w tamtej rodzinie,bo tak tam było (i wciąż jest).
    Rodzice nie stawali przed dzieckiem,nie sięgali po poradnik i i nie sprawdzali-jak się zachować, gdy dziecko...

    Recepty na konkretne zachowanie pasującej wszystkim, nie dam,bo jej nie znam.
    Każda sytuacja jest inna ,
    każda rodzina jest inna i taka sama reakcja 2 dzieci w jakiejś sytuacji,
    może wynikać z różnych powodów.
    Poza tym każdy musi znaleźć sposób,który odpowiada jego rodzinie.
    Myślę że najpierw trzeba sobie odpowiedzieć na wiele pytań np.: czy i w jakim stopniu jestem w stanie pozwolić mojemu dziecku na samodzielność,
    czy jestem gotowa na to, żeby dziecko okazywało swoje emocje w różnych miejscach,
    a może wolę by  robiło to tylko w domu,
    czy chcę by dziecko samo doświadczało wielu rzeczy,czy wolę by korzystało z moich propozycji itp.itd.
    Metod wychowawczych jest wiele,ta o której chyba (?) miał być ten  wątek, jest po prostu jedną z nich.









  • Nawet jak zrobisz sobie takie założenie, to nie unikniesz sytuacji, gdy dziecko zobaczy na twojej twarzy radość z laurki (nagroda ) - już nie mówię o tym żeby pochwalić, bo to nagroda zbyt oczywista ;)   
    albo dezaprobaty, kiedy walnie brata łopatką (kara) 

    i teoria pada

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.