Bez kar i nagród

1234579

Komentarz

  • Rzadko wybucham i dlatego moje dzieci wiedzą, że przegięły i się reflektują. Mąż zresztą też. 
  • ja nie mam jak chodzić i powtarzać dziewczynom jak się zajmuje chłopakami . No nie ma jak po prostu. 
  • Mnie krzyczenie też nie uszczęśliwia, serio. Ale czasem proste behawioralne metody są skuteczne, choć mało wzniosłe ;) Poza tym, mam wrażenie że jednak nastolatek cofa się w rozwoju i niekiedy przypomina człowieka (nie chcę mówić o innych naczelnych) , którego jakby nikt nigdy nie wychowywał.... Zanim się ta kora przedczołowa rozwinie, trzeba jakoś przeżyć...
    Z relacji tych, co przeżyli wynika że efekty wychowawcze (a nie tresury) widać koło 10, a potem od 20 roku życia :D
  • A mi się nigdy nie chciało powtarzać po 1000 razy do inteligentnego człowieka, że buty chowamy do szafki. No taka leniwa baba jestem. Skoro umie ogarnąć matmę i chemię, której ja nigdy nie umiałam, to da radę zapamiętać, że butów nie rzucamy w przejściu. Trochę szacunku dla inteligencji własnych dzieci  :D 
  • Poza tym , M.aciejka i Mąż jej mają anielską cierpliwość więc są poza konkurencją
  • Metody behawioralne w ogole sa skuteczne w kazdym przekroju wiekowym. Czytalam kiedys ciekawy wywiad z socjologiem, ktory fajnie tlumaczyl dlaczego biedronkowa akcja ze swiezakami (teraz slodziakiem) ma takie wziecie i wsrod dzieciakow i doroslych  :D

    Bardziej serio, to tlumaczyc nie da sie w nieskonczonosc, 
    Podziękowali 2jukaa Katia
  • Katarzyna powiedział(a):
    @Anawim - czyli, jak sam przyznajesz, to jest piękna teoria, ale w praktyce sprawdzi się jedynie w sprzyjających okolicznościach. Problem w tym, że to się rodzicom sprzedaje jako jedyną słuszną drogę. A alternatywa, jaką rodzice przyjmują, gdy jedyna słuszna droga nie działa, to odpuszczanie. Bo przecież żadna forma przymusu nie jest dopuszczalna.
    Ale co się sprzedaje jako jedyną słuszną drogę? Konieczność wpajania zasad, wymagania ich przestrzegania i troski o przyjemność z podejmowanych wyborów? Doprawdy, nie spotkałem się.
    Kary i nagrody, stosowanie przymusu, krzyku, dania w dupsko itd. są po to, by uzyskać zewnętrzny efekt niezbędny by jako tako funkcjonować z dziećmi. I ja naprawdę nie mam nic przeciwko (sam stosuję), no ale to nie jest po mojemu wychowanie.
  • edytowano wrzesień 2018
    Jak ma człowiek w domu dwóch ludzi w stylu szalonego naukowca, to troche inaczej jednak podchodzi do sprawy. Niektórych spraw po prostu nie przeskoczysz, musisz uzbroić sie w cierpliwość, bo zwariujesz. I tak, człowiek jest w stanie nauczyć sie chemii na kilka lat w przód, ale od początku roku szkolnego (jakieś 10 dni u nas) zgubił dwie kurtki, piórnik i dwie listy materiałów do zakupienia. No mogłabym krzyczeć, mogłabym karać, ale nie tedy droga w tym przypadku. Zostaje tylko przypominanie i zapobieganie katastrofom. Niestety widząc ojca tego dziecka wiem, ze ani sie tego wyćwiczyć nie da, ani sie nie wyrasta ;)
  • Regularne wydarcie sie u mnie skutkuje wprowadzeniem wszystkich naszych dzieci do pionu na kilka tygodni, chodzą jak w zegarku i wszystko wiedzą bez powtarzania.
    Nie wiem o co w tym chodzi ale działa jak ta lala.
    Podziękowali 2monika5 beatak
  • edytowano wrzesień 2018
    Maciej.a , ale wy macie dzieci ponadnormatywne i normalne że i metody działania muszą być dostosowane. I swietnie, ze nie patrzycie schematami. Zresztą, jak do każdego .  Natomiast co do zasady, takie rzeczy jak wcześniej opisane mogą działać sensownie. 

    Anawim - myślę że to kwestia proporcji. W sensie, ile elementów tresury zawrzeć w wychowaniu. Myślę. że dla każdego dziecka inaczej.
  • jestem na początku tej drogi i widzę że dużo zależy od wieku i do rozgarnięcia moralnego dziecka.
    my się borykamy z pewnymi problemami (4-6lat). Wczoraj zgodnie z zapowiedzią że jeśli w 3min nie zdążą się ubrać w piżamy nie czytam im wyczekanej książki bo za mało czasu (A też chcemy go z mężem dla siebie) - poczytałam im przewidziane na katecheze ED fragmenty drogi krzyżowej dla dzieci.
    Kolejny dzień to była sielanka. Zero pyskowania, marudzenia, mile słowa, prezenty dla rodzeństwa! Dowiedziałam się że to była wewnętrzną "walka Rosja:Polska jak mecz i Polska wygrywała ale to... takie trudne mama".
    Dziś już gorzej... nie mogę się doczekać Wielkiego Postu normalnie...
    Pewne nawyki rozkrecilismy nagrodami myślę ze to nie było błędne w wieku 3-5lat. Prośba nie skutkowała.
    Na niemiły ton 6l i pyskowanie nie mam pomysłu. Po prostu daje do zrozumienia że tak nie będziemy rozmawiać.
  • Anawim powiedział(a):
    Katarzyna powiedział(a):
    @Anawim - czyli, jak sam przyznajesz, to jest piękna teoria, ale w praktyce sprawdzi się jedynie w sprzyjających okolicznościach. Problem w tym, że to się rodzicom sprzedaje jako jedyną słuszną drogę. A alternatywa, jaką rodzice przyjmują, gdy jedyna słuszna droga nie działa, to odpuszczanie. Bo przecież żadna forma przymusu nie jest dopuszczalna.
    Ale co się sprzedaje jako jedyną słuszną drogę? Konieczność wpajania zasad, wymagania ich przestrzegania i troski o przyjemność z podejmowanych wyborów? Doprawdy, nie spotkałem się.
    Kary i nagrody, stosowanie przymusu, krzyku, dania w dupsko itd. są po to, by uzyskać zewnętrzny efekt niezbędny by jako tako funkcjonować z dziećmi. I ja naprawdę nie mam nic przeciwko (sam stosuję), no ale to nie jest po mojemu wychowanie.
    Nie, jako jedyną słuszną drogę postępowania z dzieckiem przedstawia się cierpliwe podawanie swoich racji i oczekiwanie, aż dziecko zechce się zastosować do zaleceń. Dopóki zastosować się nie zechce, rodzic może tylko cierpliwie znosić dziecięce fanaberie. Poczytaj nowoczesnych teoretyków (anty)wychowania, to zobaczysz, że żadne przymusy, kary, czy nawet nagrody nie są pożądane w postępowaniu z dzieckiem. Że o jakimkolwiek karceniu fizycznym nie wspomnę - toż to kryminał! Jeśli wolno rodzicowi jedynie uprzejmie prosić dziecko oraz dawać mu dobry przykład, to możliwości oddziaływania na dziecięce zachowanie pozostają często znikome. Pomijając zupełnie, czy oddziaływania prowadzące do akceptowalnego zachowania uznamy za działania wychowawcze, czy jedynie za tresurę.
    Na marginesie - jestem zdania, że do pewnego etapu rozwoju nie jest możliwe skuteczne oddziaływanie inne niż na poziomie behawioralnym. Wraz z rozwojem intelektualnym i moralnym można rezygnować z kar i nagród i jest to bardzo wskazane, ale w przypadku całkiem małych dzieci kary i nagrody są bardzo istotnymi narzędziami wpływania na ich zachowanie. Tymczasem próbuje się rodzicom wmawiać, że wpływanie na zachowanie dziecka tak, by było ono społecznie akceptowalne jest ograniczaniem jego młodzieńczej wolności i robieniem mu krzywdy.
  • Mnie się wydaje, że dziecko (dorosły np. ja, też)  uważa niektóre rzeczy za trudne i męczące dopóki nie wejdą w nawyk, i  wolę trzeba jakoś nagiąć by nawyk wyrobić . Po wytrenowaniu umiejętności, praca staje się wydajna, prostsza i mniej czasochłonna przez co mniej "przeraża". A im np. więcej dziecko gra na komputerze gdzie sukces przychodzi za pomocą lekkich drgnień palca i ruchów oczu, tym bardziej "przerażone" jest gdy ma coś zrobić naprawdę. Ile ja się nasłuchałam "nigdy się tego nie nauczę" (wiązanie sznurówek, podcieranie samodzielne, czytanie) , "to zajmie mi wieczność" (posprzątanie pokoju, pozmywanie kilku naczyń, napisanie pracy z polskiego) itd. Ja osobiście sobie daję nagrodę jak coś zrobię czego nie lubię a jest potrzebne. Powinnam mieć motywację wewnętrzną ale nigdy nie miałam nawet zewnętrznej , rodzice pozwalali mi nic nie robić i w razie czego wymyślali awaryjne rozwiązania gdy jednak nic nie zrobiłam mimo zachęty słownej. Przeważnie mam zbyt duży bałagan by spontanicznie ugościć człowieka, nie mam stałego poziomu posprzątania tylko zarastam stosem odpadów i dopiero się biorę za tę stajnię Augiasza.  Zastanawiam się czy mam większą wolność bo mniej czasu poświęcam na nielubiane czynności czy jestem bardziej zniewolona tym, że wstyd kogoś wpuścić znienacka. 
    Podziękowali 3In Spe camille Katia
  • @Katarzyna , i to co piszesz jest przerazajace takze w tej perspektywie ze obecnie szkoli sie spoleczenstwo i pracownikow socjalnych w ten sposob ze podniesienie glosu na dziecko do lat 18 czyli tez nastotatka jest niedopuszczalne i moge za takie postepowanie nawet sporadyczne poniesc konsekwencje. Mialam niestety nieprzyjemnosc na wlasnej skorze doswiadczyc donosu do odpowiedniego urzedu od mlodej pani z jednym grzecznym trzylatkiem ktora lyka jak pelikan wspolczesnie obowiazujace teorie.
    Podziękowali 2Bagata Aga85
  • Katarzyna powiedział(a):

    Na marginesie - jestem zdania, że do pewnego etapu rozwoju nie jest możliwe skuteczne oddziaływanie inne niż na poziomie behawioralnym. Wraz z rozwojem intelektualnym i moralnym można rezygnować z kar i nagród i jest to bardzo wskazane, ale w przypadku całkiem małych dzieci kary i nagrody są bardzo istotnymi narzędziami wpływania na ich zachowanie. Tymczasem próbuje się rodzicom wmawiać, że wpływanie na zachowanie dziecka tak, by było ono społecznie akceptowalne jest ograniczaniem jego młodzieńczej wolności i robieniem mu krzywdy.
    No tylko pytanie do którego etapu?
    https://www.eva.mpg.de/documents/Elsevier/Göckeritz_Young_CogDev_2014_2029011.pdf
    Powyżej są badania nad tworzeniem norm przez 5-latków (i potem ich przestrzeganiem), a we wstępie są przytoczone inne badania, gdzie Tomasello analizował zdolność postępowania zgodnie z zasadami przez 3-latków. Wykazał, że transmisja norm następuje również bez werbalizowania a postępowanie zgodnie z przyjętymi normami jest dla dzieciaka oczywistością. 
    Jeśli normy nie są przestrzegane, to jest tego powód. Zasad (np. obowiązków) może być za dużo, są ponad możliwości dziecka, ktoś dopuścił dowolność ich stosowania (odpuścił), od razu wprowadził wymuszanie bo sam jest impulsywny (przesuwając akcent z reguły na karę lub nagrodę), dziecko ma jakiś defekt i pewnie wiele innych powodów.
    I jeszcze raz powtarzam, jeśli wybór jest między wymuszeniem a odpuszczeniem (oczywiście w granicach rodzicielskiego rozsądku!), to lepiej chronić normy (oraz siebie i otocznie ;) ) i wymusić.
  • Jeny to niech doniosą i mnie zamkną. Dzis chłopaki osiągnęły szczyty
  • O toto @Joanna36. ;
    U mnie z kolei inny przykład, byłam zdolnym ale leniwym dzieckiem, zawsze mi brakowało czasu na jakieś nudne odrabianie lekcji czy powtórzenie materiału, i tak z palcem w nosie miałam piątki i czwórki. Tyle że to działało w podstawówce, w liceum już się trochę zdziwiłam a już studia to była czarna rozpacz. Mam żal że ode mnie nie wymagano jakiejś systematycznosci w nauce i tak puszczono samopas, bo w efekcie nigdy nie wyrobiłam sobie nawyku sumiennej nauki, na studiach cierpiałam katusze bo trzeba było usiasc na tyłku i koniec, nie dało rady zdać z palcem w nosie...
    Podziękowali 3joanna_1991 Milagro camille
  • @Anawim - problem w tym, że współcześni teoretycy opierając się na tym, co Ty cytujesz dochodzą do innych wniosków.
    Podziękowali 1Anawim
  • mader powiedział(a):
    O toto @Joanna36. ;
    U mnie z kolei inny przykład, byłam zdolnym ale leniwym dzieckiem, zawsze mi brakowało czasu na jakieś nudne odrabianie lekcji czy powtórzenie materiału, i tak z palcem w nosie miałam piątki i czwórki. Tyle że to działało w podstawówce, w liceum już się trochę zdziwiłam a już studia to była czarna rozpacz. Mam żal że ode mnie nie wymagano jakiejś systematycznosci w nauce i tak puszczono samopas, bo w efekcie nigdy nie wyrobiłam sobie nawyku sumiennej nauki, na studiach cierpiałam katusze bo trzeba było usiasc na tyłku i koniec, nie dało rady zdać z palcem w nosie...
    To jest pułapka dzieci zdolnych.
    Moje są wdzięczne za nasz zamordyzm i mówią to oficjalnie. Więcej osiągają ludzie pilni i systematyczni niz zdolni, nawet są jakieś badania.
  • Nauczenie systematycznej pracy to większy prezent od rodziców niż wszelkie auta i mieszkania. Ja tego prezentu nie dostałam i latami nad tym pracuję.
  • Całe to gadanie o wychowaniu bez "przemocy"  jest męczące. Pan Bóg człowieka też wychowuje przez wydarzenia życia i nie jest to głaskanie po główce zazwyczaj i pitu pitu "czytaj czytaj Pismo, tkwi w tobie taki potencjał dobra ze prędzej czy później sam zrozumiesz". 
    Podziękowali 3MAFJa Rogalikowa Katia
  • @Anawim mam proste pytanie, bez podtekstów, naprawdę.
    W jakim wieku jest Twoje najstarsze dziecko?
    Bo kojarzę że małoletnie bardzo. 
    I wybacz że tak wprost, ale myślę że ten idealizm wynika po prostu z braku doświadczenia.
    Jako się rzeklo, nawet Pan Bóg nie jest idealista wobec człowieka, zwłaszcza jak idzie o oporne egzemplarze.
  • edytowano wrzesień 2018
    Dziś słuchałam ładnego tłumaczenia przypowieści o siewcy, ta żyzna gleba warto zauważyć oznacza glebę nawożoną gnojem. W przypowieści o figowcu w środku winnicy tez ogrodnik mówi że drzewo okopie i oblozy gnojem. Ten gnoj i okopywanie to nic innego jak różne trudności które nas w dość nieprzyjemny sposób powoli zmieniają i uczą.
    Ale nie da się zaprzeczyć że warto.
  • Mafia nie zabij ale takie zapasy dla zabawy 3 słodziaków pulpecikow dwuletnich muszą wygladać wymega słodko:) chociaż wiem że to niebezpieczne. Ale mój prawie dwulatek jest taki kochany i słodki to te twoje trojaczki to już normalnie ......rozkocha!
    Ale sił życzę!
    +++
    Podziękowali 1Elunia
  • To polega na tym ze oni się przytulają a potem przewalają nawet niechcący . Jontek akurat jest najmniej agresywny ale nie rozumie ze przy stefku szczypiorku to on niedźwiadek. I ten pad który uczynił wczoraj z bratem pod pachą wyglądał jak z profesjonalnych walk jakichś. Niestety nos dzis znów się trochę rozkrwawil. Mógł se coś tam uszkodzić? Wczoraj długo i dość dużo leciało i z nosa i buzi ale płakał krotko
    Podziękowali 1aga---p
  • @Elunia, wczoraj wyciągnęłam album Cézanne'a i pokazywałam dzieciom jak nieudolnie malował na początku, jak jego prawie że chorobliwy zapał do malowania uczynił go jednym z najdroższych (bo to jest wymierne, ja osobiście bardzo lubię jego PÓŹNIEJSZE dzieła) malarzy świata, właśnie nie talent, tylko ośli upór.  
    Podziękowali 3Elunia babka4 Katia
  • edytowano wrzesień 2018
    Będzie żył. @MAFja
    Ja mam rozpiętość 12, 4,5 i 2 i niestety wygląda to bardzo podobnie.
    To znaczy przyznaje że to dość słodki widok (mi to przypomina bawiące się szczeniaki) ale fakt że co chwila któryś ma kuku.
    A ja kuku na muniu :weary: 
    Podziękowali 2MAFJa aga---p
  • Dorota powiedział(a):
    @Katarzyna , i to co piszesz jest przerazajace takze w tej perspektywie ze obecnie szkoli sie spoleczenstwo i pracownikow socjalnych w ten sposob ze podniesienie glosu na dziecko do lat 18 czyli tez nastotatka jest niedopuszczalne i moge za takie postepowanie nawet sporadyczne poniesc konsekwencje. Mialam niestety nieprzyjemnosc na wlasnej skorze doswiadczyc donosu do odpowiedniego urzedu od mlodej pani z jednym grzecznym trzylatkiem ktora lyka jak pelikan wspolczesnie obowiazujace teorie.
    O, widzisz, to samo spotkało moja kuzynke! Byłam w szoku, bo dzieci ma super zadbane, lepiej niż przeciętnie. Świetnie się uczące. A jakiś uprzejmy sąsiad, doniósł, że słyszał jak krzyczy i miała kontrolę z mopsu :#  
  • edytowano wrzesień 2018
    @Anawim w rodzinie wielodzietnej nie ma zbyt dużo obowiązków do podzialu , bywa , że jest zbyt malo w stosunku do liczby osób.
    Mechanizacja wszystkich czynnosci domowych nie wymaga super hiper dodatkowego pol dnia.
    To są czesto chwile , wyrzucić smieci , zapakowac/ wypakowac zmywarkę, włożyć/ wyjąć pranie, odkurzyc, itp itd 
    Ale  jak widać  współczesny czlowiek ma z tym większy problem niz kiedyś.
    Wygoda życia zrobila swoje.
    Doprawdy nie demonizowałabym nadmiaru obowiązków, zwłaszcza w wielodzietnej rodzinie gdzie wypada jeden obowiązek staly na dziecko no chyba , że matka bierze wszystko na siebie ( czestsza opcja) i problem obowiązków urasta .
  • edytowano wrzesień 2018
    Nie piszcie takich rzeczy bo mnie zgroza ogarnia.

    Aga85 powiedział(a):
    Dorota powiedział(a):
    @Katarzyna , i to co piszesz jest przerazajace takze w tej perspektywie ze obecnie szkoli sie spoleczenstwo i pracownikow socjalnych w ten sposob ze podniesienie glosu na dziecko do lat 18 czyli tez nastotatka jest niedopuszczalne i moge za takie postepowanie nawet sporadyczne poniesc konsekwencje. Mialam niestety nieprzyjemnosc na wlasnej skorze doswiadczyc donosu do odpowiedniego urzedu od mlodej pani z jednym grzecznym trzylatkiem ktora lyka jak pelikan wspolczesnie obowiazujace teorie.
    O, widzisz, to samo spotkało moja kuzynke! Byłam w szoku, bo dzieci ma super zadbane, lepiej niż przeciętnie. Świetnie się uczące. A jakiś uprzejmy sąsiad, doniósł, że słyszał jak krzyczy i miała kontrolę z mopsu :#  

    Podziękowali 2MAFJa Bagata
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.