Znalezione

2

Komentarz

  • Moja teściowa by wzięła 5 ale ja jej mówię że nie ma sensu, bo chłopcy za duzi są i potrzebują innych atrakcji niż dziewczynki 5-7 lat. 
  • Trzeba spojrzeć realnie. Tym bardziej, że jeśli ktoś ma dwoje dzieci, to wnuków może mieć nawet dwa razy tyle, a co mówić o sytuacji, gdy samemu ma się więcej. 
  • Tola powiedział(a):
    Tym bardziej, że jeśli ktoś ma dwoje dzieci, to wnuków może mieć nawet dwa razy tyle. 
    ???
  • maliwiju powiedział(a):
    Akceptacja dziecka przez babcię czy inna bliską osobę nie jest równoznaczna z wzięciem na siebie obowiązku opieki. 
    Dla niektórych chyba jest...
  • maliwiju powiedział(a):
    Akceptacja dziecka przez babcię czy inna bliską osobę nie jest równoznaczna z wzięciem na siebie obowiązku opieki. 
    dobrze by było, żeby i rodzice tych dzieci to rozróżniali...
    Podziękowali 4Malgorzata Elunia Bea E.milia
  • Elunia powiedział(a):
    Ale chyba zawsze byłe matki, babcie egoistki. Mam wrażenie, że więcej ich było w latach 70-tych niż teraz. Nigdy dziecko nie było ta hołubione, nie miało tyle uwagi i zainteresowania rodziny jak teraz.
    Ja jeździłam do babci na wakacje bo mama pracowała i za bardzo nie miała co ze mną zrobić. Dostałam łóżko i posiłek, pomagałam w domu i gospodarstwie, nikt mi nie zapewniał rozrywek. Czasami w niedziele był spacer albo relaks nad rzeką. Tak myślę, że teraz moja babcia byłaby nieźle skrytykowana za olewanie i wykorzystywanie wnuczki. Nigdy nie składała mi życzeń na urodziny, nie kupowała prezentów. Nie mamy ani jednego wspólnego zdjęcia.Nigdy się ze mną nie bawiła, zabawą było dla mnie towarzyszenie jej w pracy Nie była na mojej komunii bo miała swoje obowiązki i było jej za daleko. Bardzo kochałam moją babcię, nauczyła mnie szyć i pracy w ogródku, tak przy okazji jak wspólnie pracowałyśmy "na serio". Moja mama zawsze dziękowała jej za pomoc i przypuszczam, że nie zrozumiałaby tego watka.
    O to to właśnie
    Moja babcia nie bawiła się z nami-chyba, ze gra w karty w "Dupa biskupa" jak już mieliśmy z kuzynem powyżej 10 lat, może kiedyś tam czytała książeczki (ale od tego miałam ukochaną ciocię, jej najmłodszą córkę).
    Nie rozpieszczała, nie  ciućkała, nie krzyczała (no, może czasami), ale po prostu była i pomagała w wychowywaniu nas (tylko w wakacje, ferie i święta). Nigdy nie podważała zdania rodziców, wymagała szacunku wobec nich także poza ich obecnoscią-babci się można było poskarżyc na rodziców, przytuliła, pocałowała, ale burę też potrafiła dać i przyznawała rację rodzicom, nawet, jeśli wcale tak nie myślała (oj, słyszało się, jak im nagadywała, ze przesadzają z czymś tam-ale to tylko wtedy, kiedy dzieci nie słyszały. Albo  się wydawało, ze nie słyszą)
    Babcia wymagała, dyscyplinowała, chwaliła. Bycie u babci(i dziadka) to właśnie taka codziennosć przy normalnych pracach domowych, w ogródku, w polu. Zakupy, karmienie kurek, siekanie zieleniny pisklętom, normalna krzątanina kuchenna, domowa itp itd. Bez tych wszystkich odpał w stylu moje cudowne, najpiękniejsze, najmądrzejsze dziubaski babuni.
    Babcia nie używała wielkich słow, nie tuliła maniakalnie i nie zapewniała, jak to kocha swoje wnuczątka. Babcia kochała przez spojrzenie, marchewkę wyciągniętą z kieszeni fartucha, rożkiem z landrynkami, smalcem ulubionym, "załatwieniem" przejażdzki na koniu sąsiada czy zabawą z wnukami koleżanki z drugiego końca wsi. Uszytą pościelą specjalnie dla danego wnuka, ukrytymi pośród liści najpiękniejszymi truskawkami, grządką groszku specjalnie dla dziecka, puszczeniem dziecka po zmierzchu do pobliskiej piekarni, po gorący, wiejski chleb. Kochała niezmuszaniem do picia mleka prosto od kury i pozwoleniem wysypiania się do południa, wędrówkami nad jezioro pomimo bólu głowy i jagodobraniem pomimo obowiązków w obejściu. Kochała wymaganiami, zasadami, wartosciami. 
    Nigdy nie odmówiła pomocy, ale też się z nią nie narzucała-to było jakoś tak naturalne,że wnuki przyjeżdżały na wakacje, ferie, święta i babcia zawsze czekała na to, ale jak przyjeżdżaliśmy nie było żadnych fajerwerków, tortów powitalnych i góry słodyczy czy zabawek. 
  • edytowano 13 luty
    Oczywiście że obowiązek opieki nad dziećmi spoczywa na rodzicach. Jednak nie jest normalną ani zdrową rodzina w ktorej nie można liczyc na pomoc przy wnukach ze strony dziadków jeśli tylko zdrowie im.na to pozwala.
  • Kociara, poza tym mlekiem od kury,  to jak i moja babcia,  ta co na wsi była.  Bo drua babcia z nami mieszkala w mieście.  
    Podziękowali 1Bea
  • Heh, gorzej jak są wnuki od trójki dzieci i każdy liczy na pomoc, a w dodatku synowa ma inne wymagania, córka inne, a syn jeszcze inne. Ciężko dogodzić! 
  • edytowano 13 luty
    O tym braku obowiązku pomagania przez dziadków to ja słyszę od osób które mają wielką pomoc ze strony rodziców i teściów przy dzieciach. Taki paradoks. Tak samo jak o tym.ze nigdy nie wIzieliby kredytu od tych co mają mieszkania  od rodziców czy ze spadku.

    Podziękowali 3beatak Monika73 Bea
  • ożesz, to Ci statystykę zepsuję  :D
    Podziękowali 2Elunia E.milia
  • Poki co jestes wyjątkiem potwierdzającym regułę
  • edytowano 13 luty
    doprawdy?
    teściowej raz zostawiliśmy dzieci m jak się Mikołaj uodził, na noc. Dwa na kilka godzin, gdy Kajtek wcześniak leżał na oiomie. 
    Moja mama kilka dni zajmowała się Zosią u nas, po kilka godzin i raz przyjechała na tydzień jak Kajtek był na wyciągu po złamaniu. Za każdą pomoc jestem wdzięczna,  bo nie musiały. Kochają wnuki tak jak umieją. A że obie są stare mocno, to głównie się to objawia tym że się modlą. i ok.
    Podziękowali 4Elunia Bea Agax4 asia
  • Znowu jeden o gruszce, a drugi o pietruszce.
    Zaakceptować wnuki, odwiedzić czasem , porozmawiac, zainteresować się co u każdego slychac.  
    To nie zabiera wiele czasu, ani nie rujnuje budżetu ani kręgosłupa.
    A niektórzy od razu sprowadzają do absurdu, pisząc o  żądaniu zajmowania się codziennego cała gromada wnuków. I
  • Na szczęście @Ojejuju ; mamy szansę być dobrymi babciami, ty już  zresztą jesteś. Na to mamy wpływ.
  • edytowano 13 luty
    To jest oczywiste że ważne są też uwarunkowania. Babcia 80 letnia raczej się nie nadaje do zajmowania wnukami, zwłaszcza niemowlakami ale zdrowa 60 latka emerytka mogłaby chyba raz na parę miesięcy zostać z wnukami na kilka godzin. Oczekiwanie codziennej pomocy przy wnukach jest dla mnie tak samo patologiczne jak jej całkowity brak nawet w takich okolicznościach jak pobyt matki w szpitalu czy innych wyjątkowych.
  • Ja tam nadzieję , że kiedyś zostanę babcią ;)
    Podziękowali 4Skatarzyna Rejczel asia kiwi
  • Mam zerową pomoc dziadków. Ale i tak nie uważam, że mają obowiązek mi pomagać. Byłoby miło, ale muszę brać na klatę to co jest. 
  • U nas rodzice chętnie pomagają, chociaż zdecydowanie nie jest to sensem ich życia ;)  W sytuacjach podbramkowych za to - zawsze. 
    Nasi dziadkowie tez brali spory udział w opiece nad nami w dzieciństwie , bo chcieli nie musieli. Ponieważ mieszkali w mieście, zabierali nas w góry,  nad jeziora :) Jedna babcia dbala o nasze zycie kulturalne-zabierala nas do teatru, na balet, druga babcia gotowała ulubione dania i ciasta i opowiadała historie ze swojego życia . Dużo miłych wspomnień  <3
  • apolonia powiedział(a):
    Oczywiście że obowiązek opieki nad dziećmi spoczywa na rodzicach. Jednak nie jest normalną ani zdrową rodzina w ktorej nie można liczyc na pomoc przy wnukach ze strony dziadków jeśli tylko zdrowie im.na to pozwala.
    Dlaczego nie jest?
    Podziękowali 1Karolinka
  • Dlatego że w zdrowej rodzinie jest miłość a z niej wynika chęć kontaktu, pomocy, wspierania. To takie zachowania jaki opisała aga85. Naprawdę już takie truizmy trzeba tlumaczyc?!
  • Ale dlaczego dziadkowie mają pomagać przy wnukach? To nie ich powinność. Oni są od kochania, rozmów, bycia, a nie od pomocy. Pomoc, to w wyjątkowych sprawach.
  • Wg mnie najważniejsze jest budowanie więzi w rodzinie. Bo rodzina posiada pewien status prawny 
    Dziadkowie oczywiście nic nie muszą wg niektórych ale my mamy obowiązek (prawny) zająć się starymi rodzicami 
    Podziękowali 1Malgorzata
  • apolonia powiedział(a):
    Dlatego że w zdrowej rodzinie jest miłość a z niej wynika chęć kontaktu, pomocy, wspierania. To takie zachowania jaki opisała aga85. Naprawdę już takie truizmy trzeba tlumaczyc?!
    Wg mnie chęć kontaktu wynika z więzi zbudowanej w dziecinstwie 
    Oczywiscie ideałem jest więź zbudowana na miłości ale ludzie są różni .
    Nie każdy jest miły i przytulasny.
    Podziękowali 1In Spe
  • Ale jaki związek ma to, że zajmujemy się rodzicami a tym, że oni nie muszą się zajmować wnukami?  Przecież to nie ma związku. Co więcej, wnuki powinny widzieć i uczestniczyć w tej pomocy, by tworzyły się więzi, by dla nich było to naturalne. A obserwuję w swojej bardzo szeroko pojętej  rodzinie, że dzieci (nawet nastolatki), nie są wciągane za bardzo do prac trudniejszych. Dla mnie to przedziwne.
    Podziękowali 2asiao Felicyta
  • Otóż jeśli nie będą przebywać z wnukami to staną się emocjonalnie obojętni dla nich.
    Bliższa stanie samotna sąsiadka która będzie siedziała na ławce pod blokiem 
  • I uważam, że naszym obowiązkiem jest angażowanie dziadków w kontakt z wnukami a nie, że babcia dziadek mają w dupie to my mamy też 
  • @Asiao, ale dlaczego mają nie przebywać z wnukami? Myślę, że mówimy o różnych sprawach. Nigdy nie wymagałam, by rodzice zajmowali się moimi dziećmi. Ale zawsze dom jest otwarty i zawsze mogli być tyle, ile chcieli. Tylko te spotkania miały być nie na warunkach zajmowania się dziećmi, ale bycia z dziećmi - tak, jak obie strony będą chciały.
    Podziękowali 1Ojejuju
  • Ja się z tobą zgadzam AniaD
    Nie zgadzam się z koncepcją, że dziadkowie nie utrzymają kontaktu, więc olewamy temat i dopóki są to sprawne osoby to powinni być w pierwszej kolejności do zajęcia się dziećmi jak zaistnieje taka potrzeba 
  • Z praktycznych względow lepiej bazować na sobie i placówkach oraz nianiach. Osoby po 60.nigdy nie będą mieć tyle energii, co mlodsze. 
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.