Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Strajk nauczycieli

1141142144146147166

Komentarz

  • @Bea wciąż możesz pozwać... 
    Podziękowali 1Bea
  • A wiecie co. Ja to się normalnie boje. Nie o dziecko w szkole, tylko o męża w pracy. Jak sobie pomyślę, że to mogło się stać na jego dyżurze, w jego szkole. To się trzęsę ze strachu. Powołanie nie ma tu nic do rzeczy. Pensja nie ma tu nic do rzeczy. Społeczeństwo już wydało wyrok skazujący, za nauczycielem (pewnie jeszcze tylko przez chwilę nauczycielem...) do końca życia będzie się ten smród ciągnął, choć po prostu jest ofiarą przypadku.

    Do tej pory storny kuratoriów z ogłoszeniami bily rekordy. Wróżę,.że po tych wydarzeniach serwery im padną.
    Podziękowali 3kociara Polly beatak
  • Eleonora powiedział(a):
    Jak najbardziej jestem za nauką, ja mam wiele braków w zawodzie i po prostu to ogranicza moje pomysły, bo obawiam się jak będzie z realizacją. No i na razie mam super wsparcie merytoryczne ojca. Po średniej szkole i dziś potrzeba 3 lat KRUSU, a po podstawowej 5 lat. 
    http://www.kowr.gov.pl/ukur/rolnik-indywidualny-kwalifikacje-rolnicze
    Chyba największy problem obecnie jest w zakupie gospodarstwa, bo władza chce odsiać takich rolników jak ja (czyli wychowanym przy gospodarstwie i dziedziczących je). 
    W ogóle kształciłam się w zawodzie budowlanym i tu mamy ostrzejsze przepisy w sprawie uprawnień niż zagranica, więc obcokrajowiec ma łatwiej niż Polak. Chory system.

    "kwalifikacje rolnicze oraz co najmniej od 5 lat zamieszkała w gminie, na obszarze której jest położona jedna z nieruchomości rolnych wchodzących w skład gospodarstwa rolnego i prowadząca przez ten okres osobiście to gospodarstwo."  Zwróć uwagę na 5 lat zamieszkiwania i prowadzącą przez ten okres czyli 5 lat gospodarstwo samodzielnie. To co teraz może zrobić ktoś bez wykształcenia, działki nie kupi bo dalej nie jest rolnikiem a rolnikiem nie może być bo nie ma działki rolnej żeby prowadzić osobiście gospodarstwo i koło się zamyka 
    Podziękowali 2nowa Eleonora
  • Pieprzona nagonka na nauczycieli, teraz oparta na odbijaniu piłeczki w temacie pedofilii, dotknęła naszą rodzinę. Rzygać mi się chce. kopie nas ta 'dobra prawa' strona. 
  • O pedofilię łatwo fałszywie oskarżyć, na tym niestety bazują prawdziwi sprawcy, ale i cierpi dużo niewinnie posądzonych. 
    Podziękowali 2Bea argento
  • Dorotak, co masz na myśli mówiąc sprawie nt. o nauczycieli i pedofilii?
  • W ramach udowadniania, że nie tylko księża, a na pewno nie w znacznym stopniu, prawicowe media zaczęły krucjatę pokazująca, ile tych pedofilow jest wśród nauczycieli. Nie wspominają, że owszem, więcej statystycznie niż wśród duchownych, ale top tej listy to nie jest. Można łatwo znaleźć w necie dane na ten temat. Jednak jazda po nauczycielach jest teraz bardzo modna w niektórych kręgach, c'nie?
    W każdym razie, ta durna przepychanka sprawiła, że najpierw dostaliśmy cegła w twarz z lewej strony, teraz z prawej. 
    Mój Mąż, nauczyciel, facet, pracujący w SP, współpracował z księdzem w ramach jednego z przedsięwzięć. Najgorsze kombo, nie polecam. 
    Podziękowali 1joanna_1991
  • Przykro mi Dorota :(
    Teraz bedzie kolejna odslona rodzicielskich pretensji,jak nauczyciele będą robic tylko to,do czego ich zobowiązują przepisy. 
    Jesli w ogóle się na to zdecydują 
    Podziękowali 1joanna_1991
  • edytowano 25 maj
    Trzeba też powiedzieć otwarcie że są sytuacje , w których dziewczynki prowokują.
    Znam dwa przypadki z przed kilku lat.
    Młody ksiądz jak tylko wchodził na religię , dziewczynki nastolatki robiły show , ostentacyjnie się rozbierały tak że zostawały w topach na ramiączkach krótkich że cały brzuch widać, dekolty że stanik widać,  albo spadające z ramienia, krótkie spódniczki , 
    Ksiądz sobie z tym poradził , spytał najbardziej prowokującą kiedy na dietę przechodzi.
    Młody wfista wychowawca klasy w podobnej sytuacji prosił o interwencję psychologa szkolnego. 
    Ale wiadomo że wystarczyłoby że któryś z nich by popatrzył gdzie nie trzeba, albo przpadkowo przechodząc otarł się o goły brzuch i afera gotowa. Bo biedne dzieci.
    Nie jest łatwo bo dzieci nie zdają sobie sprawy jakie są konsekwencje takiego zachowania a potem jak się trafi prawdziwy zboczeniec to jest dramat. 
  • Prawda. Bywa i tak. 
    Jeszcze kilka lat temu byla plaga molestowań rodzicielskich-oskarżeń najczęściej ojców przy sprawach rozwodowych/ustalaniu kontaktow z dzieckiem 
  • Potwierdzam... 
  • W wielu tych sprawach okazało się, że zarzuty były bezpodstawne, ale udowodnienie tego sporo kosztowało, głównie Skarb Państwa. 
  • Byłam przed chwilą nad Wisłą. Kulminacyjna fala, od deptaka do wody jakieś 2,5 metra . Trawa mokra i śliska, bo dopiero padało. No i co ? Wycieczka szkolna sobie idzie, dalej przed nią jeszcze jedna.
    Dzieci około 10 lat, spora grupa, trzy osoby dorosłe. Miałam ochotę dogonić ich i spytać, czy całkiem im rozum odebrało ..? Ja swoich nie wypuściła bym na spacer wałem , chociaż mam mniej do upilnowania, to zbyt niebezpieczne. 
    Weź tu zaufaj i puść dziecko na szkolną wycieczkę. 

  • Szkoda ze ich nie doinformowałaś.
    Ja np. nie wiedziałam że to niebezpieczne   
  • Podziękowali 1Nika76
  • Nika76 powiedział(a):
    Szkoda ze ich nie doinformowałaś.
    Ja np. nie wiedziałam że to niebezpieczne   
    Ze co przepraszam Nika ...? 
    A to gołym okiem nie widać, że jest niebezpiecznie ...?
    Wszędzie trąbią, w telewizji radiu internecie, że fala w Krakowie, że idzie na lubelszczyznę, więc jakby nawet nauczyciele nie mieli dokładnych wiadomości na temat niebezpieczeństwa, to chyba powinni się doinformować, upewnić...? A skoro niechby nawet nie - to przecież gołym okiem widać !
    Podziękowali 2Bea E.milia
  • No wiesz...rodzice zapłacili więc zawsze jest ryzyko,ze beda pretensje,bo ojtamojtam, bez przesady,alarm odwołany.  No i co by sie stalo
  • Bez przesady, za co zapłacili ? Konkretnie za spacerek wałem ?
    W całym Kazimierzu jest bezpiecznie, zwiedzać jest co, atrakcji dość. Nawet  na Wisłę można sobie popatrzeć z bezpiecznego miejsca.
    Jest ulica biegnąca wzdłuż wału, tak że można iść bezpiecznie nie zmieniając trasy - dołem, a nie górą. Naprawdę nie znajduję wytłumaczenia...
  • Tylko ja w tym zdjęciu nic niebezpiecznego nie widzę, o ile oczywiście deszcz nie pada a idzie się po chodniku.
    Podziękowali 3Malgorzata Nika76 Felicyta
  • Ja też bym poszła...
    Podziękowali 2Malgorzata Nika76
  • edytowano 28 maj
    Jan widzę nic strasznego w tym zdjęciu.
    Szli po tej trawie przy wodzie??

    Ps
    Byłam w Kazimierzu , pamiętam trasę wzdłuż rzeki .

  • Dopisek :
    Samych dzieci bym tam nie puściła to jasne 
    Ale deptakiem bym poszła .
    Nieodpowiedzialna ja. 
  • edytowano 28 maj
    Mieszkam na terenie zalewowym. Z jednej strony rzeka, z drugiej kanał. 
    Przy takiej wysokości wody nie ma -dla nas- zagrożenia. 
    Odbywa się normalny ruch na ścieżkach rowerowych itp. 
  • edytowano 28 maj
    Chyba chodzi o to, ze dzieci byly duza grupa i jak to z mlodymi - zawsze jest ryzyko, ze ktores sie potknie czy sie poszturchaja, jedno drugie popchnie i wpadna. A wyjsc z tego latwo by nie bylo.
    Podziękowali 2Ojejuju joanna_1991
  • Milagro powiedział(a):
    Chyba chodzi o to, ze dzieci byly duza grupa i jak to z mlodymi - zawsze jest ryzyko, ze ktores sie potknie czy sie poszturchaja, jedno drugie popchnie i wpadna. A wyjsc z tego latwo by nie bylo.
    Rozumiem. 
    Nauczyciel chyba głupcem aż takim nie jest żeby narażać. Tu zagrożenia woda nie ma. 
    A takie wyskoki jak szturchanie, popychanie może mieć miejsce podczas spaceru grupy po chodniku, przy jezdni pełnej samochodów. 
  • Mnie się wydaje, że Ojejuju chodziło głównie o tę falę powodziową, co nadciąga.
    Ja tam w 1997 uciekałam pędem w krzaki na górce, jak fala przyszła od Tyńca, a myśmy z grupą na praktykach botanicznych byli w okolicach Dębnik. Tam asfalt od rzeki był dużo wyżej, niż na tym zdjęciu z Kazimierza. 
    Nie polecam doświadczenia, jak "na oczach" rzeka wzbiera i cię goni.
    Podziękowali 1joanna_1991
  • edytowano 28 maj
    joachm1 powiedział(a):
    Tylko ja w tym zdjęciu nic niebezpiecznego nie widzę, o ile oczywiście deszcz nie pada a idzie się po chodniku.
    Jest świeżo po deszczu, pisałam już. Chodnik wysechł błyskawicznie bo był nagrzany, a trawa nadal mokra. 
    I nie, nie szli po trawie. Tylko jeden krok z chodnika  na trawę, trawa mokra, Wisłą wezbrana, nurt rwący bo poziom wysoki. 
    O to chodzi że nikt nie widzi zagrożenia, ale jednak ono jest, są komunikaty żeby nie zbliżać się do wody, nie wchodzić na wały. Nikt, nawet dziecko nie potrzebuje komunikatów ,,uwaga bo tu ulica, samochody jeżdżą " . Dzieci to wiedzą. 
    Ja opiekowałam się cudzymi dziećmi i każdy wie, że opieka nad gromadką cudzych to nie to samo, co ze swoimi wyjść na spacer. Odpowiedzialność ogromna, wolę dmuchać na zimne. Nie wiem jak się zachowa cudze dziecko. 
    Tu na zdjęciu to może i wygląda na relaksik, wodą trawa słoneczko. Ale nie ma opcji ,,z tej wody łatwo wyjść by nie było" , tu jest wezbrana masa rwącej wody i szansa zerowa na wyjście cało.
    Ryzyko wpadnięcia może niewielkie, ale chodzi o powierzone cudze dzieci. Są komunikaty żeby się nie zbliżać.
    Tyle ode mnie,pewnie usłyszę że jestem nadopiekuńcza i robię z igły widły. A ja chcę wiedzieć że mogę swoje dzieci powierzyć bez niepotrzebnego ryzyka.

    Edit literówki
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.