spiskowa teoria dziejów

edytowano październik 2007 w Ogólna
W pułapce "układu"




Historia Europy, a od pewnego momentu również Polski, to w znacznej mierze dzieje mniej lub bardziej tajnych układów i spisków. Ci, którzy kwestionują tzw. teorię spiskową, to albo naiwni ignoranci, albo zwolennicy jakiegoś wielkiego układu czy uczestnicy jednego z wielkich spisków. Kryją w ten sposób siebie i swoje ciemne interesy.

Jednym z największych spisków owocujących w Polsce wszechogarniającym układem był, jak twierdzi wybitny polski historyk okresu międzywojennego Kazimierz Morawski, spisek zawiązany już pod koniec XVII w. przez niemiecką lożę o znaczącej dziś nazwie Okrągły Stół, którego celem było doprowadzenie do rozbioru Polski.
Układ stworzony w Jałcie, podpisany przez sygnatariuszy, z których tylko jeden - Stalin - nie był masonem, trwał, tak jak był zaplanowany, przez 50 lat.
W 1952 r. Prymas Stefan Wyszyński - jak dowiadujemy się o tym z jego zapisków "Pro memoria" - próbował przekonać w Wilanowie sekretarza KC PZPR Franciszka Mazura, że służy on pewnemu międzynarodowemu - i to wcale nie komunistycznemu - układowi. Stwierdził mianowicie, że komunizm jest "wynajęty" przez masonerię wszechświatową do likwidowania Kościoła. Powiedział też: "Nie bądźcie ich najmitami i nie załatwiajcie sprawy masonerii...".
W 1955 r. powstaje w mieszkaniu Ewy i Juliusza Garzteckich, przy ulicy Krzywe Koło na Starym Mieście w Warszawie, Klub Krzywego Koła. "Istnieją poważne powody - pisze Witold Jedlicki - żeby przypuszczać, że Klub Krzywego Koła był powołany do życia w roku 1955 nie tylko nie wbrew władzom - i to władzom policyjnym - ale raczej za ich wyraźną zachętą".
Garzteccy byli członkami partii. Ponadto Garztecki pracował w zbrodniczej Informacji Wojskowej. Wśród założycieli Klubu znalazły się osoby związane z samym Komitetem Centralnym PZPR. Gdy pod koniec działalności Klubu jego członkowie poprosili prof. Stefana Żółkiewskiego o wzięcie udziału w jakiejś inicjowanej przez Klub akcji, odmówił, mówiąc: "Nie będę nawet o słuszne cele jednoczył się z policją".
Aleksander Małachowski przyznaje w swoich wspomnieniach, że wiele osób twierdziło w tamtych latach, iż "sponsorem politycznym Klubu był Komitet Centralny PZPR".
O historii Klubu Krzywego Koła, udziale w nim masonów i przyszłej tzw. demokratycznej opozycji, roli, jaką odegrał tam przyszły wielki mistrz Jan Józef Lipski (który właśnie w Klubie został skaptowany do masonerii), który był zarazem liderem opozycji, pisałem obszernie w swoich książkach o masonerii. W tym miejscu trzeba by zatem tylko przypomnieć i podkreślić, że Klub Krzywego Koła stał się, jak wszystko na to wskazuje, tym miejscem, w którym kosmopolityczna i pragmatyczna część elit PZPR dogadywała się wstępnie z masonerią na temat układu sił i podziału władzy w Polsce po, spodziewanym już wtedy, upadku komunizmu. Ten "układ" reprezentowały z opozycyjnej strony środowiska tworzące loże obrządku szkockiego, KSS KOR, a potem Unię Wolności. Tkwił w nim, i to praktycznie od dziecka, Adam Michnik (Lipski przyprowadził go do Klubu Krzywego Koła jako aktywnego społecznie ucznia szkoły podstawowej). "Układ" ten funkcjonuje do dziś.

Współpraca ponad podziałami
Już od 1957 r. dialog z polskimi komunistami podejmuje masoneria z Wielkiego Wschodu Francji. Polskiego ambasadora w Paryżu odwiedza między innymi Paul Blanc, będący jej wielkim sekretarzem ds. stosunków z zagranicą. Tak relacjonuje to spotkanie ambasador PRL w swojej nocie do polskiego MSZ: "Pan ten, po długim wstępie, w którym wyjaśnił mi znaczenie i rolę, jaką masoneria odegrała we Francji w walce przeciwko wpływom Watykanu, wyłuszczył swoją propozycję: Masoneria francuska z wielkim zainteresowaniem i sympatią śledzi rozwój wydarzeń w Polsce. Strona socjalna i polityczna tego co się u nas dzieje nie ma dla nich znaczenia (we Francji również komuniści są członkami lóż). Niepokoi ich natomiast perfidna gra kościoła, wobec czego chcieli się dowiedzieć, czy rząd polski nie myśli, że byłoby słuszne, aby masoneria również wznowiła swoją działalność w Polsce nawiązując do wielkich, postępowych tradycji tego ruchu. Oczywiście inicjatywa musiałaby wyjść od braci polskich, z którymi nie jest on w żadnym kontakcie. Wręczył mi załączoną broszurkę i biuletyn. Oświadczył, że chciałby sam wygłosić dla braci odczyt o Polsce, prosił o materiały itp. Pragnąłby z nami podtrzymać kontakt".
W efekcie dalszych rozmów pomiędzy komunistami a masonerią rytu francuskiego ta ostatnia zagnieżdża się w Polsce, szczególnie w strukturach partii komunistycznej i wojskowych służb specjalnych.
Okrągły Stół jest w sposób bardzo wyraźny "super układem", w którym biorą udział komuniści, niektóre ("skazane" potem na władzę) środowiska opozycyjne, masoneria rytu szkockiego (po stronie opozycyjnej) i masoneria rytu francuskiego (po stronie komunistycznej), a także obce siły polityczne, gospodarcze i medialne.
Niektórzy więc np. pytają bez skutku, co robił obok Jaruzelskiego niewiele wtedy znaczący Andrzej Olechowski, który potem okazał się zarazem agentem komunistycznych tajnych służb i członkiem międzynarodówki masońskiej (Klubu Bilderberg i Komisji Trójstronnej).
Nie bez powodu wielkim mistrzem Wielkiego Wschodu Polski zostaje jeden z ideologów pierwszego szeregu PZPR Andrzej Nowicki, którego specjalnością była walka z Kościołem.
Zadziwiające jest to, co dzieje się wokół Lecha Wałęsy, którego lansują obce media i który poprzez nie (np. Radio Wolna Europa) wzywa w 1980 r. wszystkich w kraju, by nie strajkowali, bo "on załatwi sprawę". Potem Wałęsa konserwuje Okrągły Stół, umacnia lewą nogę, a Unia Wolności i "Gazeta Wyborcza" lansują grubą kreskę i chronią komunistycznych prominentów i nowych baronów gospodarczych o komunistycznej proweniencji.
Patrząc wstecz, widać wyraźnie, że nowe władze służą nie tylko oligarchom, ale przede wszystkim różnorodnym, w tym gospodarczym, siłom zachodnim - stwarzają warunki do budowy i umocnienia wszechogarniającego międzynarodowego "układu" i w znacznej mierze wtapiają się weń.
Świetnie to widać w dziedzinie mediów, zwłaszcza na przykładzie "Gazety Wyborczej" i jej "guru" Adama Michnika. Przez długie lata był głównym "rozgrywającym", aż do momentu, gdy został skazany na śmierć cywilną i wyrok został wykonany. Popełnił dwa grzechy. Po pierwsze, chciał zająć w "układzie" specjalne, dominujące miejsce, a po drugie, złamał zasady - doniósł na "układ", zaczął rozgrywać wewnętrzną grę, odwołując się do tego, co było poza "układem". Przestał więc być chroniony. Dotąd nie miał konkurencji, ale gdy popełnił grzech, zaraz pojawiła się prasa o kapitale niemieckim - "Fakt" i "Dziennik" - i zaczęto go spychać na margines.
Przy okazji, przy sprawie Rywina, okazało się, że Michnik był w stałym kontakcie z prezydentem Kwaśniewskim.
"Układ" był też bardzo wyraźny w gospodarce. Był poza nim Roman Kluska. Wyeliminowano go. Prawdopodobnie był poza nim (lub mu się naraził) samotny (no, może nie do końca) wilk - Henryk Stokłosa, bo okazało się, że nie jest nietykalny. Pozostał kapitał zachodni i kilkunastu polskojęzycznych biznesmenów, którzy zrobili majątki w przedziwny sposób (głównie na zamówieniach państwowych, na zbożu i ropie lub grając na giełdzie) i których powiązania ze światem polityki i konkretnymi politykami widać jak na dłoni.

Co zablokował "układ"
Spróbujmy określić ten "układ". Jest jak góra lodowa, można najwyżej zobaczyć jego czubek, jakieś 5-10 procent. To, co widać, nie jest jednak najważniejsze. Grube ryby, które się tu pojawiają, to w istocie płotki, poputczicy, posłańcy, pracownicy, wykonawcy. Ci, którzy rządzą "układem", pozostają całkowicie w cieniu. To ludzie bez nazwisk i twarzy. Gdzie jest obecny "układ"? Wydaje się, że wszędzie - przenika struktury gospodarki, państwowych instytucji, prywatnych firm, partii politycznych itd.
Czy "układ" jest jeden, czy jest ich wiele? Sądzę, że to jeden system naczyń połączonych, złożony z wielu różnych "układów". W tym systemie prym, moim zdaniem, wiedzie masoneria - raz jeden ryt, raz drugi, niekiedy ich koalicja. Poza tym są wywiady: rosyjski, niemiecki, amerykański, francuski i jeszcze kilku państw... A obok tego powiązane z masonerią i wywiadami międzynarodowe koterie finansowe, "rodziny", różne gospodarcze lobby.
No i wreszcie lokalne, polskojęzyczne "kółka" i samodzielne grupy, które najlepiej nazwać "trybikami". "Kółka" i "trybiki" mogą się zużyć, zepsuć, skompromitować. Wtedy "układ" wymienia je na nowe.
Co się stało, gdy PiS doszło do władzy i nie znalazło się w koalicji z PO? Czy "układ" musiał uznać, że zapanuje nad PiS i nad nową sytuacją, by potem całkowicie przejąć wszystkie stery?
Trzeba powiedzieć, że w znacznej mierze to mu się udało. Cały czas trzymał rękę na pulsie, miał wszystko pod kontrolą. To był dowód jego wielkiej siły i wszechobecności.
Nie dopuścił do lustracji tam, gdzie miało jej nie być. Użył jej jako swojego narzędzia przeciwko Kościołowi i ludziom niewygodnym, pokazał, że w jego ręku "teczki" to niebezpieczna broń, której należy się bać, że należy bać się "układu".
Nie dopuścił do bardzo niewygodnych dla niego, a nawet niebezpiecznych zmian w Konstytucji związanych z obroną życia dzieci poczętych.
Nie dopuścił do wymierzenia sprawiedliwości komunistycznym oprawcom i wielkim złodziejom.
Nie dopuścił do tego, by w gospodarce zaczęły obowiązywać normalne i moralne mechanizmy.
Nie wypuścił z rąk rządu dusz - mediów i kultury.
Nie pozwolił na to, by jego ludzie zostali w jakikolwiek sposób skrzywdzeni - przechodzili po prostu na inne stanowiska lub szli na swoisty płatny urlop.
Jak to się stało, że "układ" miał takie możliwości, tyle siły i był tak skuteczny?
Po pierwsze, jest obecny wszędzie.
Po drugie, opanował wiele struktur tak dalece, że jego usunięcie było możliwe tylko przez całkowite zniszczenie tych struktur - likwidację całych instytucji, rewolucyjną zmianę prawa.
Po trzecie, panował całkowicie nad mediami i nie bał się tego wykorzystywać do końca - do wyraźnego obnażania swojej medialnej władzy, determinacji, konsekwencji aż do wyraźnego zaprzeczenia wszystkim wartościom typu "obiektywizm" i "wolność słowa", które dotąd sam głośno lansował.
Po czwarte, PiS nie miało tyle władzy, by móc naprawdę zaszkodzić "układowi".
Po piąte, PiS okazało się słabe.
Skupmy się na tym ostatnim.
Na czym polegała słabość PiS? Nie ośmieliło się pójść na otwartą wojnę z "układem" zmierzającą do jego zniszczenia w jednej walnej bitwie. Chciało go tylko powoli, ale konsekwentnie osłabiać, odsuwać i pozostawić w jakiejś ograniczonej formie, uznając, że otwarta walka aż do zwycięstwa może doprowadzić do "krwawej jatki", bo szczur zapędzony do kąta staje się bardzo niebezpieczny.
W ten sposób PiS zaczęło walczyć z hydrą. Urwało jej jedną głowę, wyrastała druga i "układ" dalej miał tyle głów, ile potrzebował. W ten sposób PiS jakby z góry zrezygnowało z usunięcia wpływów "układu" z mediów i sfery kultury. Miało jednak cały czas przeciwko sobie "opinię publiczną" i "elity", a wsłuchując się w ich głos, spełniło faktycznie wiele żądań "układu".
Ponadto PiS dało się podpuszczać i manewrować sobą, pozwoliło na to, by zaczęła je przenikać piąta kolumna, by "układ" odizolował je od sił, które je wspierały. To "układ" chciał od samego początku, by PiS nie szło ramię w ramię z LPR i Samoobroną.

Trzeba się przeciwstawić
Co spowodowało tę słabość PiS, abstrahując od postawy mediów i zbyt małej liczby posłów pisowskich w Sejmie?
Jednym, jak się wydaje, z podstawowych czynników było różnorodne, choć może niekoniecznie bezpośrednie, uwikłanie PiS w "układ".
Jego liderzy byli przecież przy Okrągłym Stole i przy Wałęsie, także w początkach jego prezydentury. To oni, trzeba o tym pamiętać, w największym chyba stopniu przyczynili się do tego, że zaszedł tak wysoko. Potem ich związki z "układem" coraz bardziej malały, ale nigdy chyba do końca. Jak wytłumaczyć bowiem fakt, że Lech Kaczyński został ministrem w rządzie AWS, co było początkiem jego drogi do prezydentury?
Przez cały czas aż do dziś, jak można sądzić, łączą ich z "układem" różne nitki - zobowiązania, w tym osobiste, przyjaźnie, związki towarzyskie, sentymenty i Bóg wie, co jeszcze. Najgorsze jest jednak chyba to, że PiS jest uwikłane w "układ" mentalnie - "nadaje" w znacznej mierze na tych samych "falach" w perspektywach światopoglądowej i aksjologicznej. Liderzy PiS w wielu porządkach myślą w taki sposób jak liderzy PO, bliscy są też Platformie w swoim odniesieniu do Kościoła i świata wartości chrześcijańskich. Świadczy o tym choćby stosunek do kwestii życia dzieci poczętych czy lustracji w Kościele, który był tu traktowany często tak, jakby był zwykłą ziemską instytucją publiczną. Dało temu wyraz zachowanie liderów PiS w sprawie ks. abp. Stanisława Wielgusa. Świadczy o tym, i już nie tylko symbolicznie, dobranie sobie przez prezydenta na kapelana kapłana, o którym można powiedzieć, że reprezentuje tzw. Kościół otwarty.
Na szczęście w sprawach polskich Kaczyńscy wydają się bliżsi LPR niż PO. Co prawda, byli za wejściem Polski do Unii Europejskiej, walczą jednak o pewną, może ograniczoną, suwerenność Polski, czego PO programowo nie próbowałaby robić. Dbają o patriotyczną tradycję i narodową pamięć.
Jednak w tej trudnej sytuacji PiS było, jak się wydaje, bliskie wielu sukcesów na drodze osłabiania "układu". Ale to wie tylko "układ". Jego histeryczne reakcje, przerażenie, determinacja, gotowość w pewnych momentach na wszystko wskazywały, że był faktycznie zagrożony, być może nawet w swej egzystencji.
Pokaż mi twoich wrogów, a będę wiedział, kim jesteś. Ta zasada pozwala żywić pewne nadzieje w związku z PiS.
Układ jest przerażony. Spieszy się bardzo. I jest coraz bardziej skuteczny. Wiele wskazuje na to, że niedługo może być już bardzo spokojny, a jego ludzie zaczną poklepywać się po plecach i mówić: "Niebezpieczeństwo minęło i nic i nikt już nam przez wiele lat nie będzie zagrażać".
Czy tak musi się stać? Układ, choć niewyobrażalnie silny, nie jest tak mocny, by nie można było go zniszczyć. Ma masę słabych punktów. Trzeba tylko je odnaleźć i uderzyć.
Nie wolno przede wszystkim zrobić tego, co chce "układ". Nie wolno dopuścić, by w następnej kadencji Sejm został zdominowany przez PO oraz Lewicę i Demokratów.
Sytuacja polityczna jest w tej chwili taka (i będzie taka, jak wszystko wskazuje, w najbliższych latach), że nikt poza PiS nie jest w stanie przeciwstawić się "układowi".
PiS nie może jednak tego robić samo. Nie tylko, że jest (i raczej będzie) do tego liczebnie za słabe (o ile nie zyska konstytucyjnej większości w przyszłym parlamencie), ale również jest za słabe psychicznie i intelektualnie - ma ciągoty prowadzące go w stronę "układu", poddające go w niektórych perspektywach "układowi". Ktoś musi je zatem uzupełniać, kontrolować, korygować. Robiły to dotąd LPR i Samoobrona. Czy mogłyby to robić nadal? W polityce nie ma nic niemożliwego. Bez nich PiS może, lub nawet będzie musiało, wejść w jakiś układ z "układem", a to oznacza prędzej czy później zwycięstwo, a na pewno umocnienie "układu".
Trzeba więc - taka wydaje się polityczna logika, tak podpowiada polska racja stanu - odrzucić lub odsunąć wszelkie emocje, niechęci, żale i bóle, zacisnąć zęby i współpracować dla dobra Polski. Gdy uda się rozbić "układ", przyjdzie czas na przetasowania i przebudowę sceny politycznej. "Układ", i o tym trzeba wciąż pamiętać, zagraża Polsce i Kościołowi w taki sposób, że nie wolno zaniedbać niczego, co mogłoby w jakikolwiek sposób przyczynić się do jego zniszczenia, osłabienia czy choćby paraliżu.

Wobec wyborów
Jak powinniśmy się zachować podczas najbliższych wyborów do Sejmu i Senatu?
Nie wolno nam ich zignorować czy bojkotować. Kto nie pójdzie na wybory, odda swój głos na PO lub LiD. Takie są twarde realia i żadne piękne słowa niczego tu nie zmienią.
Nie namawiam nikogo do oddania głosu na PiS. Niech każdy kieruje się tu własnym sumieniem. Jeżeli podpowie mu PiS, niech głosuje na PiS. Jeżeli sumienie podpowie mu głosowanie na LPR, choćby jako na gwaranta wartości katolickich, to niech głosuje na LPR. Musimy pójść na wybory, oddać ważny głos i ten głos nie może w żaden sposób wzmocnić ani PO, ani LiD.
Potrzebujemy oddechu - czasu, by się pozbierać, by wyrwać Polskę z pułapki, w której się znalazła, czasu na to, by wyleczyć moralne i duchowe choroby, które toczą polskie społeczeństwo. Rządy PO nie dadzą nam tego oddechu - spowodują, że znajdziemy się w nowych wielkich zagrożeniach, że stanie się to, co będzie, być może, trudno odrobić przez dziesięciolecia, a może dłużej.

Stanisław Krajski

Komentarz

  • I nikt nam nie wmówi:
    że białe to białe
    a czarne to czarne.
    :jumping::jumping::jumping::jumping:
  • Stanisław Krajski - doktor, adiunkt na UKSW w Warszawie i WSKSiM w Toruniu (wykłada historię filozofii), publicysta, prozaik.
    Regularnie publikuje w gazecie Nasz Dziennik, autor kontrowersyjnych artykułów, m.in. o wolnomularstwie i New Age. Blisko związany ze środowiskiem Radia Maryja. Zarzucał propagowanie antykatolickiej ideologii m.in. cyklowi o Harrym Potterze oraz Gwiezdnym wojnom.

    Lubie to forum, czuje sie związana z osobami, które tu piszą, ale niestety sama myśl, ze ktos mnie mógłby powiązac z taką opcją przyprawia mnie o mdłości. Wiem to mało merytoryczne. Układ, spisek itp, dawno nie czułam się tak źle we własnym kraju.... I tylko nie piszcie o wskaznikach gospodarczych, bo tylko Jarek może wierzyc, że to jego zasługa, ale głupi nie jest więc pewnie tylko tak gada.
    A najbardziej mi wstyd, że te wszystkie głupoty i dziwolągi prawne w naszym kraju wymyślane są przez osoby z wykształceniem prawniczym, ble.
  • Oczywiście napisałam bez podania jakichkolwiek konkretów, niestety mogłabym ich podac duzo, ale to bardziej na rozmowe prywatna niż forumową... A teraz niech pozostanie to co napisałam, tak jakoś mnie naszło...
  • A co do odsunięcia Olszewskiego to kiedyś widziałam reportaż zrealizowany chyba przez Kurskiego z tamtych dni, gdy go obalali i tam naprawdę był układ prawicy. Zdjęcia realizowane w gabinecie ałęsy z udziałem wszystkich nie komunistycznych polityków którzy najnormalniej się Olszewskiego, a szczególnie Maciarewicza bali.
    I wiecie co nie przeczytałam tego artykułu wyżej, ale ja chyba wierzę w spiskową teorię dziejów. I nie tak jak ten pan Karski, ale jest w tym coś.:confused:
  • A mnie mdli RudaAnko z zupełnie innych powodów. Mdli mnie gdy ktoś wbrew oczywistym faktom zaprzecza, że jednym celów działania masonerii jest walka z KK. Mdli mnie gdy "wykształciuchy" uzurpują sobie prawo do bycia lepszą klasą społeczną niż "moherowe berety". Mdli mnie gdy z ust i klawiatury padają komunały wyczytane w GW.
    Jest jeszcze jedna strona medalu przystępując do masonerii wykluczamy się z KK ciekawe dlaczego? Można zadać sobie pytanie o cele tej organizacji bezapelacyjnie bardzo wpływowej. Dlaczego Papież (JPII podtrzymał zakaz wstępowania w szeregi masoneri)
    Jeśli chodzi o Krajskiego to z racji znajomości tematu masonerii wydania bodajże kilku książek na ten temat nie jest "lubiany" i przyprawiona jest mu "gęba" ciemnogrodzkiego filozofa.
  • Aby lepiej zrozumieć sposób działania spisku proponuj lekturę "Dziedzictwo" Kazimierz Wybranowski.
  • Uwielbiam ten argument: "komunały wyczytane w GW", to samo moge napisac o oponentach komunały wyczytane w ND. Nie będe wchodziła w tę dyskusję, bo dla zwolenników teorii, że układ jest wszystkiemu winny, każdy przejaw ograniczania demokracji i naruszania rozdzielności władz da się wutłumaczyc walką z wszech ogarniającym układem.

    Pytanie tylko dlaczego jeden układ jest lepszy od drugiego. Spójrz na obsadzanie zarządów spólek skarbu państwa, ale rozumiem, że to jest konieczne do wypleniania starego układu.
    Żeby było jasne, nie czytuje papierowej GW, nie jestem zwolenniczką byłego prezydenta itp. Tez mi się wiele rzeczy nie podoba. Ale jak juz napisałam metoda walki z układem nie jest tworzenie nowego.
  • Jest jeszcze działalność obcych wywiadów no chyba że ktoś zaprzeczy że u nas nic takiego się nie dzieje.Cały układ sprowadza się po części do tego rodzaju działalności.
  • Rafał:
    Jest jeszcze działalność obcych wywiadów no chyba że ktoś zaprzeczy że u nas nic takiego się nie dzieje.Cały układ sprowadza się po części do tego rodzaju działalności.
    W każdym kraju leżącym na tzw "styku" działały, działają i będą działać wywiady.
    Ich głownym zadaniem jest starać za wszelką cenę osiagnąć wpływ na rządy, gospodarkę, media. :devil::devil::devil:
  • Więc jak nazwiesz ich działanie lobbowaniem, w czyim interesie działają i kto odnosi korzyści z ich działalności drogi kolego. Pewnie całe nasze społeczeństwo powinno z czcią odnosić się do pana Ałganowa. Chyba że to bajka o żelaznym smoku.:bigsmile:
  • To nie jest lobbowanie to jest zbieranie wszelakich haków, haczyków na ludzi polityki, mediów, biznesu i wyciągania ich w odpowiednim momemncie jak królika z kapelusza przecież to jest oczywista oczywistość.
    Aby tego nie było mamy wywiad i kontrwywiad.
    Lobbują oficjalni przedstawiciele koncernów (czesto to też są agenci)z grubymi portfelami bo lobbowanie jest kosztowne i jest to korupcja wg CBA według tych co biora jest to wynagrodzenie.:crazy::crazy::crazy:
  • Więc ktoś te zakulisowe działania planuje i wprowadza w czyn można to nazwać spiskiem przeciwko państwu. Jeśli zaś chodzi o obronę przed takowymi działaniami to słabość "naszych" służb ukazuje raport o WSI gdzie znaczna część pracowników pozostawała w jakimś stopniu uzależnienia od obcych wywiadów.:cry:
  • >Pytanie tylko dlaczego jeden układ jest lepszy od drugiego. Spójrz na obsadzanie zarządów spólek skarbu państwa, ale rozumiem, że to jest konieczne do wypleniania starego układu.<

    Dlaczego bo poprzedni układ działał tylko i wyłącznie na korzyść innych sił i grup nacisku (patrz raport o WSI) więc nowy może to zmieni.
  • W służbach albo chodzi o ideologie albo o kasę lub te dwie rzeczy naraz.
    W poprzednim okresie szczególnie po 90 roku chodziło już tylko o kasę.
    Teraz jest trochę ideologi ale to z czasem przejdzie tak jak na całym świecie pracuje sie dla tego kto więcej płaci lub ma wiecej haków, haczyków, pinezek, kolców, drutu
    itp.
  • ZIBI
    "Teraz jest trochę ideologi ale to z czasem przejdzie tak jak na całym świecie pracuje sie dla tego kto więcej płaci lub ma wiecej haków, haczyków, pinezek, kolców, drutu"
    :rolling::rolling::swingin::swingin::crazy::crazy:
  • ZIBI:
    W służbach albo chodzi o ideologie albo o kasę lub te dwie rzeczy naraz.
    W poprzednim okresie szczególnie po 90 roku chodziło już tylko o kasę.
    Teraz jest trochę ideologi ale to z czasem przejdzie tak jak na całym świecie pracuje sie dla tego kto więcej płaci lub ma wiecej haków, haczyków, pinezek, kolców, drutu
    itp.
    Teraz jest ideologia, a wcześniej co nie było> No jeśli ktoś uznaje komunizm jako normalny stan bez ideologiczny no to współczuję. Później zmiana ideologii na złotego cielca i też ok współczuję. No a teraz oczywiście kaczyzm-totalitaryzm współczuję.
  • Od zarania dziejow wladza, pieniadze, aparat przymusu byly ze soba nieodlacznie zwiazane a w naturze czlowieka lezy zawiazywanie spiskow, sprzysiezen, rokoszow itp. itd.

    Ktos kiedys powiedzial, ze spiskowe teorie dziejow maja ta wredna ceche, iz doskonale tlumacza przebieg i przyczyny wydarzen historycznych.

    pozdrawiam

    Tomek:bigsmile:
  • @Mama ruda

    Coz, historie zwykle pisze sie a posteriori a nie a priori?
    W tym jest sek. Najpierw jest spisek a potem spiskowa teoria.

    Pamietasz bohaterskich kosynierow spod Raclawic? Historia pisze o heroicznym ataku na armaty. Prawda jest cokolwiek inna. Miejscowe chlopaki, dobrze znajacy teren zaszli ruskich od tylu i urzadzili szlachtowanko. A ze zapotrzebowanie na bohaterskie czyny jest w kazdej wojnie duze , szybko dorobiono nosna historyjke. Ale to tylko spiskowa teoria, nie?

    T:bigsmile:
  • Cóż propaganda zawsze była w modzie. Ale spiskowe teorie też często są jej produktem. Trzeba o tym pamiętać.
  • Tak jak z bitwa pod Grunwaldem. Krzyzacy nie mieli szans na wygrana. Szkoda ze Jagiello nie wykorzystal wtedy szansy i nie rozmontowal panstwa zakonnego. Widocznie blizej mu bylo do Litwy bo taka inkorporacja moglaby wzmocnic Korone bardzo mocno. Niestety utrzymanie polsko - litewskiego status quo za duzo kosztowalo obie nacje.

    Odnosnie manipulacji. Dosc dluga wzmianka o bitwie jest w przedwojennej, niemieckiej encyklopedii. Bynajmniej nie zmanipulowana.

    T
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.