Rząd rozbija rodziny

edytowano październik 2007 w Ogólna
Rząd wyciągnie "przerośnięte dzieci" z domu

"Wyciągnijmy te przerośnięte dzieci z domu" - pod takim hasłem włoskie ministerstwo finansów przygotowuje w budżecie na przyszły rok fundusze, które mają pomóc młodym Włochom przezwyciężyć tradycyjną niechęć do opuszczania rodzinnych domów i osiągnięcia samodzielności.

Według statystyk, aż 56 procent Włochów w wieku od 25 do 29 lat mieszka ze swymi rodzicami, co jest europejskim rekordem. Podkreśla się jednak, że to nie tylko rezultat utrwalenia się stereotypu "włoskiego maminsynka", ale przede wszystkim problemów ze znalezieniem stałej pracy i niemożliwością zakupu własnego mieszkania z powodu rekordowo wysokich cen na rynku.

Minister finansów Tommaso Padoa-Schioppa powiedział w parlamencie, że istnieje pilna potrzeba uczynienia z włoskiej młodzieży pokolenia bardziej samodzielnego i finansowo niezależnego.

- Zachęcamy młodych ludzi, by opuścili domy. Gdy tego nie robią i zostają ze swoimi rodzicami, nie zawierają związków małżeńskich i nie stają się niezależni - podkreślił minister finansów.

Aby temu zaradzić, rząd zamierza wprowadzić szereg ułatwień finansowych, które w skrócie nazwano "dom dla każdego". Chodzi o to, zapewnia rada ministrów, by każdego było stać na spłatę kredytu lub wynajem przyzwoitego mieszkania.

Ponadto przewiduje się przeznaczenie pół miliarda euro na budowę domów komunalnych i zwiększenie wysokości ulg remontowych.

Komentarz

  • Maćku, to nazywasz rozbijaniem rodzin?? Bez przesady. Wiadomo powszechnie, że we Włoszech dominuje matriarchat. Moim zdaniem, lepiej dla wszystkich, by dorosły mężczyzna "odpępniał" się od matki, a nie zostawał pod jej skrzydłami przez wiele lat.
  • Zgadzam się z Sykreczka i Juką. Chyba w końcu kiedyś ci dorośli ludzie powinni zacząć żyć na własny rachunek. A skoro sami nie potrafią, to może chociaż rząd wyciągnie ich spod skrzydeł rodziców, bo juz się tam nie mieszczą.
  • Maćku, to sprawi może, że chociaż we Włoszech szanse kobiet i mężczyzn na związek i rodzicielstwo przed 30. znacznie wzrosną... oczywiście piję do Twojego krytycznego wpisu o późnym macierzyństwie w "chcą mieć dzieci, a nie mogą".
  • O, to brawo - manierę udało Ci się uchwycić wyborowo. Dałam się nabrać:) no i chyba zdałam egzamin - bo oburzyłam się jak zawsze, gdy okazuje się, że chodzi o Mozambik:)

    Swoją drogą - problem nie jest czysto włoski. I też nie wiem, czy nie jest tak, jak pisze wyżej Jadwiga - że to sprawa w dużej mierze również życiowego lenistwa. To nie tylko problem mieszkaniowy.
  • zgadzam się z przedmówczyniami.może będzie to szansa na to ,zeby wychować pokolenie mężczyzn ,którzy są świadomi swojej roli w rodzinie ,małżeństwie,społeczeństwie.moze skończy się zwalanie winy na kobiety-nie mogę się odnależć w roli ojca,męża bo ONA mi to uniemożliwia.onieśmiela mnie JEJ siła.taki jestem biedny muszę się poskarżyć mamuni...:devil:
  • a ja wrzuce kamyczek do rodzicielskiego ogrodka
    sami sobie w pewnym sensie jesetśmy winni
    obserwuję od wielu lat szkolnych moich dzieci, jak bardzo od małego rodzice boją się usamodzielniać swoje dzieci, a to słysze "tego nie bo się przwrócisz", "tam nie wchodź , bo wysoko"itp
    jak taki pójdzie do szkoły, to rysunki zaniego mamuńcia zrobi, albo i prace napisze w starszej klasie, jak idzie dalej w edukacje to zamiast od lenia egzekwować, to daje na korepetycje, a potem się dziwi, że "bierze korki od 4 lat na wszystkie lekcje i ciągle ma pały"( to cytat jednej matki ze szkoły mojej najstarszej) no sory, ale jak by wzięła gamonia za pysk, i pokazała , ile to kasy w ręku trzymając plik z forsą , to nie wydaje mi się , że pozostałby obojętny na ilość kasy , i że sam mógłby ją dostać jakby się trochę pouczył ( wiem , wiem za naukę się nie płaci, ale jak zmobilizować małolata to tylko po kieszeni)
    wyręczamy nasze dzieci, żeby im nie było ciężko, a to w szkole , a to poza nią, i tak schodzi nam do trzydziechy, a potem jak się zorientujemy , że te nasze maluchy są już duże i mamy ich serdecznie dosyć, to sie okazuje , że sa więksi od nas i ani myślą się usamodzielnić, bo dla nich jest wygodniej
    tylko, że my chcemy wreszcie pozyć własnym życiem, ale trzeba o tym mysleć zanim dziecko osiagnie 30 lat

    a zycie to nie bajka, trzeba sie trochę narobić , natrudzic , żeby w nim coś osiągnąć, a jak robi się to własnymi rekoma to i więcej ma się do tego szacunku i satysfakcji z własnych osiągnięć

    pisałam o tym juz wcześniej , że młodym to się w glowach przewróciło, ja nie mam obowiązku kupić dziecku mieszkania, samochodu , wakacji na wyspie itp
    ja mam obowiązek zadbać o jego edukację , dobre wychowanie, jedzenie , ubranie, wiarę
    tylko, że taka postawa młodych moim skromnym zdaniem bierze się przez lata wychowania w domu, bo mamusia sobie nie kupi, ale córeczke wystroi w markowe ciuchy, no i mamy rosnącą postawe roszczeniową wobec rodzica

    trudne to oczywiście jest, bo tez trudno patrzeć jak dziecko robibłedy, potyka się , tylko, że jak zaczyna chidzić , też pare razy musi spaść na czoło, żeby załapało o co chodzi
    podobnie jest z wychowaniem , staram się , nie wyręczać swoich dzieci, popełniają różne głupoty ( ostatnio było ostro) ale jednocześnie widzę, że daja niezłego kopa te wybryki ,maja dobrą lekcję wychowawcza te wybryki, często silniej działaja niż samo gadanie ,moja rolę widzę w sprawowaniu kontroli, żeby nie poszło za daleko
    pewnie łatwiej jest kupić dziecku mieszkanie , załatwić dobra posadę, bo nie trzeba sie wypruwać emocjonalnie i psychicznie, wyciagasz kase z banku, płacisz i masz spokój
    ja może nie mam spokoju, ale czuję, że zyję

    tylko jakoś trudno mi sobie wyobrazić , abym mając tyle dzieci , mieć je przy sobie do końca zycia mego, bo najmłodsze ma 1 rok , czyli za 30 lat będę starą babcią

    czasem jak moja najstrasza córka się wymądrza, ile to ona ma lat, mówię jej , że ja bardzo chetnie zobaczę jak skończy te swoje upragnione 18 lat, jak ma wyglądać według niej to dorosłe życie, na które ja jej podobno nie pozwalam, no i co ona robi??? wymięka i zmienia ton rozmowy, i nagle okazuje się, że jestesmy w stanie dogadać się co do jej mozliwości w wieku lat 17

    ja podobnie jak wszyscy, czytając tytuł watku, zastanowiłam się co znowu wymyślił rząd, ale okazuje się, że nie nasz, ale przy rosnącym stale i nieustająco jedynactwem męskim w naszym kraju, przemyślałabym propozycję już teraz
    :tongue::tongue::bigsmile::bigsmile:
  • Yenna:
    Pierwszy do wyprowadzki byłby pan premier.
    On już jest stracony, za późno na odpępnienie:wink:
  • zakładanie kont to żadna sztuka
  • trzeba mieć tylko co przelewać :swingin::swingin:
  • Ale zastanowiła mnie kolejność przestawiania przez prezydenta bliskich mu osób.
    - To jest moja mama, a to żona i córka. Może mama jest ważniejsza, od żony, ma więcej do powiedzenia?

    A w przypadku premiera. Jeśli już do tej pory mieszkał z mamusią, to już dalej musi, bo teraz trzeba się nią opiekować ze względu na jej wiek.
  • a Jola Szczypińska ma wielką ochotę na premiera
  • ale premier ma branie:rolling::rolling::rolling:
  • Są jednak przypadki, że i najpiękniejsza, najmądrzejsza i najbardziej uwodzicielska kobieta nie ma szans....
  • @RudaAnka

    Bo najwidoczniej zle sie do rzeczy zabiera.

    pozdrawiam

    T
  • Strasznie bezwolni Ci męzczyzni...
  • bedzie trudno,aby rozbil rzad rodziny ...we Wloszech oczywiscie ,to juz jakby taka tradycja:bigsmile:gdzie mlodziez konczy studia w wieku 30 lat,wychodzi sie zamaz w wieku 34-38 lat i w wieku 37 lat rodzi sie pierwsze i ostatnie dziecko
    co do funduszy na nowe komunalne mieszkania to juz tak mniej wiecej od 30 lat sie to powtarza i nic
    co dwa lata urzedy miejskie wznawiaja listy na mieszkania i co dwa lata z tych list otrzymuje 3-5 rodzin mieszkanie a reszta kolo 800 rodzin czeka na nastepna liste i tak bez koncow
    obecny rzad nie wie juz sam jakie ryby ma brac
    za kazdym razem jak im sie zmiekkcza grunt to rzucaja podobne hasla na poparcie .... a potem nic.....slowa rzucone na wiatr
    nie ma pracy?!praca jest tylko na miesieczne kontrakty,takze "mlodziez"wychowana w duchu komunistycznym,bo taki jest we Wloszech,przynajmniej gdzie ja mieszkalam(Toscana)marzy o pracy panstowej,gdzie wejdzie i bedzie siedziala popijajac kawke na czestych przerwach zarabiajac latwe pieniazki i majac przy tym wiele przywilejow,bo niestety taka jest rzeczywistosc we Wloszech,mieszkania sa potwornie drogie,aby otrzymac kredyt to tylko jezeli pracujesz dla panstwa,nie ma problemow albo masz stala prace od 10 lat?!takze ciezko w tym momencie osobie mlodej po skonczeniu szkoly czy U pytac po dwoch latach pracy o kredyt - nikt mu jego nie da chyba,ze gwarantem sa rodzice z grubym kontem
    jak mowil nam nasz dyrektor banku,jak macie pieniadze to nie ma sprawy z kredytem:shocked:
    czynsze sa po gwiazdami,takze z tej tez strony taki uklad
    nie pisze tego dla obrony czy tez absolutnie,ze to my rodzice jestesmy zobowiazani to zakupu tego czy innego
    chcialam tylko opisac jaki jest prawdziwy obraz tego siedzenia w domu do 40-stki,bo tutaj to Schioppa troche obnizyl wiek,moze ze wstydu:tooth:
    praca jest na kontrakty 3,6m gdzie nie ma obowiazku do stalego zatrudnienia,co umozliwia dawcy pracy placic nizsze podatki,bo one sa na prawde strasznie wysokie kiedy ma sie pracownikow
    takze to takie kolo zamkniete z jednej strony ludzie marza o stalej pracy z drugiej strony dawca pracy zatrudnia tylko na kontrakty z powodow podatkow itp.,
    o tak to takie przedstawienie realu wloskiego
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.