Jakie zawody dla matek z małymi dziećmi?

edytowano październik 2007 w Ogólna
Jak uważacie, jakie zawody nadają się najlepiej do tego, aby bez większych rewolucji mogły je wykonywać matki z małymi dziećmi? Czy można sobie na przykład wyobrazić nauczycielkę, która wraca do pracy z kilkumiesięcznym dzieckiem i prowadzi lekcje bujając malucha w nosidełku?

Komentarz

  • Pilot oblatywacz:cool:
  • Tłumacz i wszystkie wolne zawody wykonywane w domu. Pod warunkiem, że mama jest osobą dobrze zorganizowaną.
  • przedszkolanka czy też pani w żłobku może mieć przy sobie dziecko bez problemowo.moja koleżanka opiekuje się dzieckiem innej pani która szukała do opieki dla swojego dziecka pani matki z dzieckiem właśnie.
  • U mnie w instytucie PAN panie jak tylko dowiedziały się, że jestem w ciąży od razu wyznaczyły miejsce w pokoju na kojec dla przyszłego malucha. Miałam przychodzić popołudniami, żeby mały nie przeszkadzał zbytnio. Pytanie, czy zająłby się sobą w tym kojcu... pewnie nie:bigsmile:
  • Maćku, czyżbyś już chciał Adę wysłać do pracy?
  • Nauczycielka: 18 godzin w pracy (etat), wielkiej rewolucji w domu nie bedzie. Najlepiej w szkole obok. 5-10 minut na dojscie. Na pół etatu to nawet nikt nie zauważy :)

    Predszkolanka (trochę później) dziecko od trzeciego roku na oku.


    Każda praca etatowa 8 godz. + 1-2 godz. na dojazd to już niestety rewolucja. Chyba, że ktoś ma niezły zawód i na pół etatu zarobi tyle co inni na etacie.:bigsmile:

    A pomysł żeby do pracy iść z dzieckiem to chyba jakaś paranoja!

    Pomijam sytuacje przymusowe (niski dochód, samotna matka, itp.)
  • Z tymi nauczycielami to róznie bywa. Są tacy co poza pensum nie robią nic i odwalają swoją robotę, a są tacy którzy ciągle się dokształcają, jeżdza na konferencje, organizują zajęcia dodatkowe itp. No ale i tak uważam, że jest to niezły zawód dla osoby, która pragnie zajmować się dziećmi i robić równiez co innego.
  • A ja notorycznie odbywałam dyżury dla studentów z dziecięciem przy piersi.
    Jak prowadziłam zajęcia (czasem nawet 10 godzin dziennie), to mąż z małym Józkiem siedział w pokoju nauczycielskim. Przerwy miałam co 1,5 godziny. Jakoś dawałam radę. Szczególnie, że to tylko weekendy były albo wieczory.
  • Pavlo, niezła ta twoja koleżanka. Szczerze podziwiam!
  • Pavlo, ciekawa jestem kiedy w Polsce będą takie możliwości
    narazie jak masz dzieci to lepiej nie pokazuj się w pracy, chociaż może coś drgnie wreszcie
  • Gosiek, może i dobrze założyć własną firmę, ale jeśli chce się wziąć urlop, trzeba tę firmę zamknąć na miesiąc. Chyba, że pracują w niej zaufani pracownicy, którzy sami zajmą się firmą przez jakiś czas, ale żeby taką sytuację wypracować potrzeba kilku lat.

    Maćku, a co z poprzednią pracą Ady? Czy nie dadzą jej tam wychowawczego, żeby nie musiała gnać po macierzyńskim do pracy?
  • Nie doprecyzowałeś pytania, a wyżej napisałeś coś, co można odnieść jedynie do Twojej sytuacji rodzinnej.
    Maciek:
    No cóż, połowa macierzyńskiego za nami...
  • uważam, że już nie da się do tego modelu powrócić, i w sumie całe szczęście
  • juka:
    Katarzyno - taka opcja jest możliwa wtedy, kiedy mąż nie pracuje w tym samym czasie. wówczas i ja bym skorzystała.:bigsmile:
    ]
    Juko, właśnie dlatego pracowałam wieczorami i w weekendy :-(
  • Ja chyba nie umiałabym pracowac z dziećmi za ścianą. Chociaz czasami tak robię, ale to tylko w wyjątkowych sytuacjach. W firmie z która mój mąż współpracuje, a ma siedzibę w USA, ok 60 % kobiet (matek małych dzieci) jest na tzw parttime'ie i podobno swietnie to się sprawdza. Jednak jak jego kolezanka tu z Poski coś takiego zaprowponowała swoim szefom to okazało się to niewykonalne...
  • tak wlasnie RudaAnko,najlepszym rozwiazaniem jest praca part-time,gdzie kobieta moze sobie wybrac godziny pracy,czasem rano albo popoludniu w zaleznosci co lepiej jej odpowiada
    takie wlasnie rozwiazania moze sa potrzebne w Polsce,jezeli jeszcze ich nie ma
    ja we Wloszech wlasnie tak pracowalam,4 godziny dziennie przez 6 dni,wozilam po drodze do pracy dzieci do przedszkola i po zakonczeniu pracy je odbieralam,takze w sumie wszyscy bylismy poza domem rano,w sobote rano byl maz z dziecmi a ja w pracy ablo z dziecmi w pracy jak i maz byl poza domem
    mialam tez przywilej przychodzenia z dziecmi do pracy jezeli nie bylo szkoly,mialam swoj duzy pokoj a pracujac z pediatrami nie bylo problemu miec kolo siebie dzieci,ktore z reszta nigdy nikomu nie przeszkadzaly,z drugiej strony sa prace gdzie miec malucha kolo siebie nie powinno nikomu przeszkadzac,chyba,ze jakies zawistnej matce,ktora nie moze sobie w swojej pracy na to pozwolic
    takze Macku dobra praca dla matki z maym dzieckiem jest praca part-time,gdzie ma mozliwosc wyboru godzin:wink:
  • Apeluję, by zamiast "part-time" pisać po polsku, bo to po prostu "część etatu":wink:
  • U nas też by się bardzo przydało więcej możliwości pracy na część etatu. Niestety procedury zatrudniania są tak skomplikowane, że pracodawca sto razy się zastanowi zanim kogoś zatrudni. Marzę o uproszczeniu przepisów i kosztów zatrudnienia. Ale niestety się na to nie zanosi, bo górą PiS, który najchętniej wymyślałby kolejne kontrole zamiast upraszczać przepisy i życie ludziom.
  • Taaak. Najczęsciej problem pracy rozbija się o pieniądze. W obecnych czasach czesto małzonkowie zarabiają podobnie. Czasem kobieata a czasem mezczyzna troche wiecej. Gdy jedno pójdzie na urlop wychowawczy rodzina traci połowe dochodu. Wyobrażmy sobi, że są to rodzice na dorobku, zarabiający w okolicach średniej krajowej na łebka, spłacajacy raty za mieszkanie. PO PROSTU NA LUKSUS PRACY NA PÓŁ ETATU ICH NIE STAĆ. Polska to nie USA.
  • Ciężko jest matce w Polsce, gdyż: pracodawcy nie chca zatrudniać- w razie zwolnień lub ciazy- dodatkowe koszty dla firmy (sławna polityka prorodzinna...)
    Własna firma= matka płaci zus obowiązkowo, a sama nie ma z tego ani złotówki, jak zachoruje ona lub jej dziecko, wiem, bo miałam firmę, poza tym jeśli masz malutką firmę i masz przestoje, bo np nie pracujesz przez chorobę dzieci, mimo wszystko masz koszty stałe, narzucone przez państwo... w dodatku nie można zawiesic działalności, tzn można, ale to nic nie zmienia- musisz płacić zus itd, mimo, że nie masz przychodu... kompletnie nieżyciowe.

    Czyli najlepiej w Polsce opłaca się być żoną przy mężu, dopóki dzieci nie podrosną.
    Lub pracowac na czarno.
  • a jaki masz zawód, jeśli to nie sekret?
  • :cool:

    spoko, ja z tatą zarobkowo stawiałam ścianki karton-gips, kładłam wykładziny, malowałam ściany...

    teraz sobie żartuję, że jak tato pójdzie na emeryturę, to firmę bud-rem założymy... lubie to robić, w domu większośc ścian malowałam ja, inne prace tez...
    :cool:
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.