"Zaduszki na cmentarzu dla zwierzaków"

edytowano październik 2007 w Ogólna
image

Zaduszki na cmentarzu dla zwierzaków
Grzegorz Miecznikowski

Zapalone znicze, chryzantemy, setki zaparkowanych samochodów. W niedzielę w miejscowości Konik Nowy tłumy ludzi odwiedzały groby swoich zmarłych pupili na cmentarzu dla zwierząt.

Małgorzata Dębowska sadzi kwiaty na grobie kotki Psotki i suczki Kamy. Anna i Jacek Borowikowie wspominają koty Srebrzyka i Bombinę oraz psa Toffi. - Jako mistrzowie świeckich ceremonii pogrzebowych patrzymy na to otwarcie - mówią.

Na cmentarzu Psi Los w podwarszawskim Koniku Nowym spoczywa około 4 tys. zwierząt domowych. Cmentarz powstał w 1991 roku i choć nazywa się Psi Los, spoczywają na nim także inne zwierzęta. - Głównie psy, ale także koty, papugi, żółwie, węże, chomiki czy szczury, ale także prochy konia - wylicza właściciel cmentarza Witold Wojda. Według niego cmentarz jest potrzebny: - Nie chodzi tylko o pochówek zwierzaka z jego ulubioną rzeczą - kocykiem czy piłeczką - ale o aspekt psychologiczny. Ludzie bardzo się przywiązują. Dzięki temu mogą przyjechać, powspominać po stracie, co przynosi wielką ulgę. Jest to moja największa rola, która wychodzi mi całkiem nieźle.

Tłumy ludzi, którzy przyjechali tu wczoraj, mówili, że odwiedzają groby swoich pupili z okazji zwierzęcych Zaduszek. Obchodzą je w pierwszą niedzielę października po dniu św. Franciszka obchodzonym 4 października, który szczególnie umiłował Braci Mniejszych.

Właściciele grobów zrywali chwasty, pielęgnowali mogiły, wspominali ulubione zwierzątka, a niektórzy nawet odmawiali modlitwę. - Niechaj światłość wiekuista jemu świeci - mówiła starsza pani nad grobem kota, a słowa modlitwy powtarzała towarzysząca jej rodzina.

Małgorzata Dębowska oraz Anna i Jacek Borowikowie na cmentarz przyjeżdżają co roku w okolicach Zaduszek, rocznicy śmierci pupili, a także świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Dębowska odwiedza grób kotki Psotki i suczki Kamy, a Borowikowie kota Srebrzyka, kotki Bombiny i psa Toffi.

- To wspaniały pomysł - mówią zgodnie. - Za przesadę mogą to uznać ludzie, którzy nigdy nie mieli przyjaciela-zwierzaka i nie byli z nim związani emocjonalnie.

Mamy teraz siedem kotów i cztery psy, odkąd wyprowadziliśmy się pod Warszawę. Też je będziemy tu chować. Bo to dobre miejsce, żeby emocje mogły ujść z człowieka, tak ważne dla każdego tutaj, jak groby bliskich. - mówi pani Anna.


image

Komentarz

  • Jestem właśnie z tych "którzy nigdy nie mieli przyjaciela-zwierzaka i nie byli z nim związani emocjonalnie" i nie uznaję zjawiska psich czy kocich zaduszek za przesadę ale za jakieś totalne nieporozumienie. Nie mam nic przeciwko pamięci o zmarłym przyjacielu-zwierzaku ale zwierzęce zaduszki to co najmniej groteska!

    Osobiście chce mi się śmiać oglądając zdjęcia ludzi palących znicze na psich grobach, choć przyznam że to dla mnie raczej coś w rodzaju czarnego humoru. Nie wiem jednak jak rozmawiać ze zwolennikami (jeśli nie miłośnikami) zwierzęcych cmentarzy, tak aby wyrazić swój pogląd w tej kwestii i jednocześnie nikogo nie urazić! Takiemu zadaniu chyba nie potrafiłabym sprostać!

    Ostatnio w jednym z głównych wydań telewizyjnych wiadomości usłyszałam w komentarzu dziennikarki, że ludzie, dla których zwierzę jest czymś mniej warściowym niż człowiek, to potwory !! Cóż, może jestem potworem.... Mam nadzieję, że nie ja sama...
  • Sama nie wiem co o tym sądzic.... Troche to straszno - śmieszne. Odmawianie modlitw na grobach zwierząt to jakies totalne poplatanie z pomieszaniem, no chyba, że są buddystami, no ale to wtedy juz nie "wieczny odpoczynek".

    Ja bardzo przeżyłam śmierc mojego psa, no ale do głowy mi nie przyszło, aby robic mu grób.
    Chociaz musze się przyznać, że jako małe dziecko robiłam pogrzeby wszystkim moim zwierzakom (chomikom, papugom, żółwiom) i w głębi duszy wierzyłam, że idą do zwierzęcego raju:bigsmile:
  • A moze znajdzie sie jakis swiecki kaplan, ktory odprawi gregorianke za chomiczka? Paru ostatnio zrzucilo sutanny i pewnie chetnie dorobiliby sobie pare groszy. Nie jeden Animals skusilby sie na taka usluge.

    T
  • Urszula:
    Ostatnio w jednym z głównych wydań telewizyjnych wiadomości usłyszałam w komentarzu dziennikarki, że ludzie, dla których zwierzę jest czymś mniej warściowym niż człowiek, to potwory !! Cóż, może jestem potworem.... Mam nadzieję, że nie ja sama...
    Ja też z tych "potworów", więc nie jesteś sama :wink:.
  • Naszą suczkę z dzieciństwa pochowaliśmy na działce. Ojciec zakopał ją pod drzewem. Rozumiem, że mozna sie przywiązać i to bardzo do zwierzaka. A jeszcze jak ktoś jest samotny?... Albo dzieci? - kochają na zabój. Na wsi można zakopać, ale w mieście to nie wiem, co się robi, jak ktoś nie ma działki... Chyba w lesie, jakoś w oznaczonym miejscu, nie?

    Ale żeby cmentarz, chryzantemy i świeczki? I modlitwa? pomieszanie z poplątaniem...
  • Miałam kiedyś sunię , trzeba było ją uśpić, pochowaliśmy ją na działce przy domu mojej babci, nie chcieliśmy w lesie, bo to trochę przykre, jak padlinę do lasu wywieźc. mama dba o to miejsce, sadzi tam kwiaty... gdyby wczesniej był ten cmentarz, chętnie byśmy tam pochowali sunię. Modlitwa za zwierzę to trochę abstrakcyjne dla mnie, ale czymże jest modlitwa, jak nie równiez wyrażeniem uczuc, życzeniem, medytacją, prośbą... Poza tym niektórzy wierzą, że zwierzęta mają duszę i wtedy modlitwa jest na miejscu. Wiara wiarą, ale nie wiadomo co jest po drugiej stronie...dlatego pewnie niektórzy odmawiają "wieczny odpoczynek". Znicze, kwiaty- sa symbolami pamięci, dlaczego ktos nie miałby wyrazić, że pamięta o swoim zwierzęcym przyjacielu?
    Ja sama mam 3 przygarnięte koty i dwa (kupione) psy, jeszcze nie wiem gdzie je pochowam kiedyś.
    Dawno , dawno temu odmawiano czarnym ludziom prawa do posiadania duszy, teraz w szpitalach wyrzuca sie dzieci z poronień na śmietnik, mimo że wg, kościoła maja duszę, to nikt nie stawia im grobów, nie urządza pogrzebów...
    może więc kiedyś kościół uzna , że także zwierzęta mają dusze.
  • ja też jestem z tych "potworów"
  • no tak, ale podchodzicie do tego przez pryzmat takiej wykładni kościoła, natomiast myślę, że na tych cmentarzach znajdują się groby zwierząt, których właściciele niekoniecznie są np wierzący, albo niekoniecznie katolikami, ewentualnie nie zgadzają się z wykładnią kościoła, ten cmentarz jest "ponadwyznaniowy" że tak to nazwę, dlatego powinno się traktować ludzi , którzy się tam np. modlą, po prostu tak jakby byli innej wiary, a przecież każda wiara chyba zasługuje na jakiś szacunek, nie tylko katolicka. trochę przykre jest wyśmiewanie, hi hi hi... to jest po prostu sprawa tych ludzi, do kogo i za kogo oni chcą się modlić. Nie krzywdzą tym innych i to powinno być pierwszą myślą.
  • Yenna:
    Haniu krzywdzą bo stawiają człowieka na równi ze zwierzęciem. Następny krok w tym kierunku to może być zrównanie kar za zabicie człowieka i zwierzęcia(tak samo czują ból więc czemu nie?).

    Wydaje mi sie, że jeśli ktos zabija zwierzę dla zabawy, żeby pokazać to na you tube, lub z powodów innych niz humanitarne (uśpienie chorego) oraz spożywcze potrzebne do przeżycia, to powinien być ukarany, prawie tak samo tak surowo jak za zabicie człowieka, ale na pewno nie tak jak za splunięcie na ulicy, czyli wcale.
    Dawniej przed zabiciem, a także spożyciem zwierzęcia odmawiano modlitwę, w poszanowaniu istoty, która oddaje swoje życie, byśmy my mogli żyć. Dziś mięso lezy jako towar na półkach w supermarkecie, a w reklamie występuje świnka, która woła do ludzi "zjedz mnie" , to jest obrzydliwe, dla mnie dużo bardziej, niż taki cmentarz zwierząt.
    Maria:
    Czy to nie Ty, Hanno, napisałaś, że człowiek dorosły powinien radzić sobie ze swoimi uczuciami. Nie tylko w relacjach międzyludzkich, ale także ogólno-przyrodniczych.
    nie rozumiem co to ma do rzeczy?
    ci ludzie nie rzucają sie na groby miesiącami szlochając, czy tez wpadając w histerię na dźwięk imienia pupilka, nie rzucają sie z pięściami na innych , bo pupilek umarł i nie wygrażaja np bogu...
    zachowują się normalnie, przynoszą kwiaty, znicze i przez chwilę się zadumaja nad losem zwierzęcia, niektórzy się pomodlą,
    można to zupełnie spokojnie zaliczyć do pozytywnego radzenia sobie z emocjami.
  • Ja jednak nie uważam za normalne modlić się na grobie zwierzęcia.
    Ja też tak uważam. Bo skoro zwierzęta nie mają duszy nieśmiertelnej,to zupełnie nielogiczne jest prosić dla nich o "wieczny odpoczynek"czy o "światłość wiekuistą".
  • a może Yenno oni nie redukują ludzi do zwierząt, tylko po prostu okazują zwierzętom miłośc i w tym wzgledzie wynoszą zwierzęta , że one tak samo jak ludzie na miłość zasługują, mimo, że sa tylko "bracmi mniejszymi"

    skąd w tobie taki lęk do bycia zredukowanym do zwierzęcia? to trochę dziwne być zazdrosnym o uczucia do zwierząt... dzieci kochają zwierzeta niemal tak jak rodziców, rodzeństwo... można się o tym naocznie przekonać, dopiero dorośli uczą je , że zwierzę ma byc traktowane jak śmieć.

    jeżeli życie ludzkie zasługuje na coś więcej (mówimy oczywiście wciaz o cmentarzu i grobach ) to przeciez dzieci zawsze mogą postawić ci największy grobowiec w okolicy. :)

    modlitwa owszem jest dla mnie tez abstrakcyjna, jak już pisałam wyżej,
    ale pamiętajcie, że nie wszyscy traktują modlitwę tak dosłownie, dla wielu ludzi to jest po prostu mantra, symbol, wyrażenie uczuć... rozmowa z bogiem, czy nie wolno Bogu powiedziec, że się tęskni za swoim zwierzęciem?

    a czy nie uważacie , że czasem niejedno zwierzę jest lepsze, niż niejeden człowiek?
    np. zwierzęta nie usuwają swoich ciąż...

  • ale czasem pożerają swoje młode :updown:

    No cóż, Bóg ich takimi stworzył... :tongue:
  • Mnie sie wydaje , ze dobry smak nalezy zachowac zawsze, oczywiście, że rażą mnie też przesadne nagrobki, ale trzeba by to było odniesc do tego jakie nagrobki mają np krewni tych ludzi, bo te cmentarze nie są za darmo i myślę, że kogos mysi być stać na te "fanaberie", więc może się okazać, że po prostu okazałe nagrobki zwierząt tych ludzi to nic w porównaniu do grobowców jakie stawiają swojej rodzinie. Ze to w ich wydanieu skromne tabliczki pamięciowe. My widzimy tylko wycinek z ich życia, na podstawie tego nie powinniśmy oceniać.
  • ja tam nie daje psom talerza, z którego jem, bo to niehigieniczne, zwierzęta maja inną fizjologie i inne bakterie, ale z tego też powodu nie daje się talerza użytego komuś...
    natomiast owszem czasem jakieś talerze sa w ruchu dla psiaków, potem je myję we wrzątku i w porządku. Z misek nie jem, bo po prostu maja one inny kształt, inną wagę (ciężkie, metalowe) i byłoby mi niewygodnie.
    mam znajomych, którzy zawsze daja talerze do wylizania psom, by nic się nie marnowało, wydaje mi się, że to ekologiczne podejście.
    Ja jestem człowiekiem i nie boję się, że kochanie zwierząt sprawi, że stanę sie zwierzakiem. Zwierząt nie kocham jakos przesadnie, ( ale bardzo lubię, bo ktos miał tu wątpliwości...) tak samo jak nie zachwycam się nad każdym człowiekiem. Poprzednią sunię bardzo kochałam, bo była mądra i śliczna, a teraz mam dwa psy za którymi przepadam raczej średnio, bo są strasznymi głuptasami, dbam o nie , karmię, pilęgnuję... itd... bo staram sie być odpowiedzialna osobą, ale akurat te zwierzaki to dla mnie utrapienie. Zaczęłam bardziej cenić koty (mam 3 przygarnięte) .
  • zgadzam się z Hanią.jeśli człowiek ma szacunek sam do siebie ma też szacunek dla innych stworzeń.co nie znaczy ,ze tarktuje je ze szczególną czcią.
    Bóg stwarzając człowieka dał mu ziemię we władanie-co oznacza nie tylko władzę nad wszystkimi stworzeniami ale i odpowiedzialność za nie.o czym bardzo chętnie my-ludzie-zapominamy.:shamed:
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.