Moje pierwsze dziecko

edytowano listopad 2010 w Ogólna
No!!!

zaczynajcie:bigsmile::bigsmile::bigsmile:
«13

Komentarz

  • A więc... moje pierwsze dziecko jest takie fajne, że to jest na pewno wersja demo. Prawdziwe dzieci takie nie są. Więc musimy mieć ich duuużo więcej, żeby to zweryfikować.
    Podziękowali 2Bea isza
  • o masz ci los Małgoś:bigsmile:
    toć Ty powinnaś wątka o 13 dziecku zacząć:crazy:
    wchodzę na forum a tu: moje pierwsze dziecko, moje trzecie, czwarte, piąte:thumbup:
    szał ciał normalnie:crazy:
  • Małgorzato! Prosimy o wątek o 13 dziecku...! Wiele z nas do takiego wątku nie dotrze nigdy, mimo wielkich pragnień...
  • Moje pierwsze dziecko miało być dziewczynką.
    Ale jak na razie jest ukochanym tatusiowym rodzynkiem w babińcu.
  • nigdy nie chciałam żeby na tym pierwszym się skończyło:bigsmile:
  • Moje 1 dziecko... czekanie, wyczekiwanie i tylko 2 talerze do obiadu... czekanie na 3...
    Stres... czy lozysko na scianie przedniej to zle??:shocked:
    CZEKANIE ... CZEKANIE... CZEKANIE...

    Wiedzialam, ze sobie poradze. Niecierpliwosc... tak to wspominam...

    I jakos nic nie mialo smaku... mimo, ze dzis tesknie do studenckich czasow... wolnosci kawki i fajki i rozmow do rana przy SDMie czy Bajorze... to wszystko - NIC TO :wink:

    Moj ukochany 1 dziekuje ze jestes!
    Boze Chwala Ci za ten Dar!
  • Moje pierwsze dziecko jest w tej chwili naprawdę fajną młodą kobietą mimo wszystkich błędów jakie popełniliśmy po drodze ;)
    Podziękowali 1Bea
  • Najtrudniej było mi po urodzeniu pierwszego dziecka aż teraz dziwię się, że nie obrabiałam się. Teraz chodzi do czwartej klasy i rozwiązuje zadania o jajkach.
  • Moje pierwsze dziecko zawsze miało mieć rodzeństwo. Było takie cudowne, spokojne i kochane, że chciało się więcej. Drugie to ogrom energii i nieokiełznanego wariactwa... Zobaczymy jakie trzecie nam wyszło:iw:
  • Moje pierwsze dziecko...?
    Nie wiem kiedy wydoroślało... Na pewno:bigsmile: za szybko... Dzisiaj jest 21-letnią studentką filologii polskiej i mam z nią bardzo dobry kontakt. Ale to także jej zasługa...:bigsmile:
    Podziękowali 1Bea
  • Moje pierwsze dziecko....istny anioł.Książkowy przykład noworodka Jeśc, spac, jeśc, spac i tak przez pierwsze 4 miesiące. Gbyby nie karmienie, nie wiedziałbym ze mam dziecko w domu :crazy:
    Dzis to otwarty, wesoły i przesłodki 4latek:swingin:
  • Ma prawie 8 lat i przez jakiś czas był jedynakiem, co mu na dobre nie wyszło...:confused:
    I faktycznie, z jednym było najtrudniej. Co nie znaczy, że teraz z trójką jest lekko, ale łatwiej ogarnąć organizacyjnie i logistycznie. Czy to kwestia konieczności?
    Pocieszcie, ze przy 4,5,6,...,13, itd:wink:, jest coraz łatwiej...:smile:
    Podziękowali 1Bea
  • Moje pierwsze dziecko wypięło się do świata pupą i po narodzeniu też jej tak zostało - inteligentna i wrażliwa samotniczka, niezwykle bystry obserwator, no i jako niemowlę niezwykle łatwa w obsłudze - całą noc przesypiała już jako 2 miesięczne dziecię, w dzień (o ile nie spała) zajmowała się wszystkim: paluszkami, kocykiem, zabawką, etc.

    Przy moim pierwszym (bezproblemowym) dziecku zdawało nam się, że nie poradzimy sobie z kolejnym dzieckiem, bo przecież to tyle pracy... :wink:
    Podziękowali 1Bea
  • Moje pierwsze dziecko napisało dziś po raz pierwszy swoje imię :bigsmile: Ułatwiliśmy jej wprawdzie zadanie dając jej na imię ALA, ale co z tego! jestem z niej niesamowicie dumna!:bigsmile:

    nauczyła się tego chyba w przedszkolu, bo my jej pisać nie uczyliśmy
  • Pierwsze dziecko - na zachętę :bigsmile: nasz mały Cud.
  • No no, widzę, że wszyscy te pierwsze pociechy takie bezproblemowe mają. A ja myślałam, że moja Ewka to był wyjątek :smile:
    Córka nam się urodziła gdy skończyłam 25 lat, 2 lata po ślubie i myślę, że ten pierwszy (w trójkę) rok był naszym największym skarbem.
  • Moje pierwsze dziecko ma zamiar zostać weterynarzem i divą operową. Jest okropną syfiarą i to chyba jej jedyna wada. Urodziłam ją w niedzielę zesłania Ducha Świętego po 14 godzinach porodu. Jest superaśna, mądra, śliczna i lubiana przez wielu ludzi. Szkoda że trochę mało wierzy w siebie, ale pracujemy nad tym:cool:
  • moja tez pierwsza córka i jak na razie jedyna,później trzech facetów mam
    spokojniutka jako niemowlę,wcale nie płacząca,wcześnie poprawnie mówiła
    gapiłam się na nią godzinami,nie wspomnę ile ma filmików nagranych :shamed:
    obecnie 9 letnia jest okropna bałaganiarą,rowniez urodziła się w niedziele(prima aprilis :bigsmile:)
    fajna,mądra,zdolna dziewczyna z artystyczna nuta,okropna gaduła i wszędobylska :bigsmile:
  • Moje pierwsze dziecko to już dorosły facet Student UEK-u. Bardzo inteligentny i zaradny facet. Niestety od 2 lat na bakier z Bogiem :-(
    Podziękowali 1Bea
  • Moje pierwsze dziecko i mam nadzieję nie ostatnie przekonało mnie, że warto mieć więcej dzieci, chciałabym całą wesołą gromadkę. Mimo, że pierwsze miesiące Jego życia były trudne mało spał i był problem z karmieniem/jedzeniem, to gdy wszystko się miesiąc temu unormowało, a ja się w końcu wyspałam, to okazał się być najcudowniejszym, najkochańszym i najpięknieszym Skarbiem na świecie. Dla mnie mój synek jest najlepszym i najważniejszym prezentem jaki dostałam kiedykolwiek w życiu.
    P.S. Ma dopiero 4 miesiące, a już Mu obiecałam, że do końca życia zostaje z mamusią:tongue:.
  • Moja pierwsza i póki co jedyna (ale nie ostatnia!) jest bardzo zabawna, ciągle robi sobie ze mnie jaja i wygłupia się. Jest bardzo ruchliwa i do ludzi. Ma 1,5 roku:) Urodzona gdy miałam 22lata:)
  • O mojej zaczęłam pisac, ale taka laurka mi wychodzi... no nie chcę, zeby kiedys powiedziała, że ma zinfantylniałą matkę, która jej obciach robi. Fakt, że mogłabym mieć jeszcze nieograniczoną liczbę córek (mój mąż to samo mówi o synach, ale zawsze staram się ogarnąc mieszkanie przed jego powrotem...więc ma taki wyidealizowany obraz naszego synka-demolatora:wink:)
  • Moje pierwsze dziecko przepięknie urodziło się w domu, popatrzyło nam głęboko w oczy tak czule i bezbronnie, że z miejsca zakochaliśmy się w nim na zawsze. I całe szczęście, że zdążył tę naszą miłość rozpalić już w pierwszej dobie swojego życia, bo od drugiej doby miał już centralnie gdzieś wszystko, co mądre książki i inne poradniki piszą o rytmie dnia noworodka, czy niemowlęcia - większość doby spędzał przyssany ale zazwyczaj nie jadł tylko przysypiał, po odessaniu darł się przeraźliwie, kazał się nosić na rękach i intensywnie bujać, terroryzował nas swoim wrzaskiem i szantażował przepukliną pępkową. My jednak wybaczaliśmy mu wszystko z tej wielkiej miłości. Na szczęście z wiekiem coraz skuteczniej komunikuje swoje potrzeby i coraz mniej wrzeszczy, choć nadal to okropny nadwrażliwiec i furiat. Mimo to jest chyba najwspanialszym starszym bratem jakiego znam i wciąż niezmordowanie zachęca nas do starań o kolejne rodzeństwo :bigsmile:
    Podziękowali 1Bea
  • Mój urodził się duży (4 240), w specyficznych okolicznościach (za granicą) i niezłomnie optymistyczny. Był rozkosznym, zdrowiutkim, silnym dzidziusiem, potem zdrowiutkim toddlerkiem, teraz jest nadal zdrowiutki, choć już nie tak niezłomnie wesoły. Weltschmerz go dopadł troszkę. Małomówny i niechętny "splendorom", dzielny, myślący, nieliniowy :bigsmile:, kochany, serdeczny i delikatny czteroletni starszy brat.
  • A moja Faustynka rozziewała się na dzień dobry życiu. Chyba jej się wcześniej nudziło, bo teraz nadrabia aktywnością. Lubię myśleć, że ma to po mnie :wink:
    Raczej bezproblemowa w niemowlęctwie, pierwszy monolog wugłosiła w wieku 2 lata 3 miesiące na temat angelologiczny. teraz jesteśmy na etapie zmagań o wszystko.
  • no pierwsze, eksperymentalne, cud że przeżyło przy tak niedoświadczonych rodzicach, i że jest całkiem normalne :)

    było strasznie uparte od pierwszych dni, dawało w kość dzień i noc, płakało terroryzując mamusię (tatuś był oporniejszy), miało humorki, kolki, za to niewielką potrzebę snu, wyło w szynie Koszli, chciało być non stop noszone, w wieku 9 m-cy nauczyło się chodzić, jak miało 1,5 roku powiedziało że nie wsiądzie więcej do wózka i słowa dotrzymało, wszystko chciało "siamo", nauczyło się samo czytać na złość mamusi, która kończyła czytanie bajek o 21.00, jako 2 latka dziadkowi śpiewała na urodziny "sto lat" i "hej sokoły" (4 zwrotki !), a jedna babcię tak potrafiło terroryzować (druga się nie dawała), że ta o 24.00 gotowała dla "głodnej" wnusi spaghetti (!), w wieku 3 lat przy karmienu młodszej siostry nie złaziło mamie z kolan, od zawsze miało swoje zdanie...
    oj długo by wyliczać...

    a dziś jest wspaniałą nastolatką (jak twierdzi), bo skończyła już przecież 10 lat!!!
  • Aga:
    ale zawsze staram się ogarnąc mieszkanie przed jego powrotem...więc ma taki wyidealizowany obraz naszego synka-demolatora:wink:)
    Nadawalabyś się do Sternika, wlasnie tego nas uczą na pogadankach :)))
  • Katarzyna:
    Na szczęście z wiekiem coraz skuteczniej komunikuje swoje potrzeby i coraz mniej wrzeszczy, choć nadal to okropny nadwrażliwiec i furiat. Mimo to jest chyba najwspanialszym starszym bratem jakiego znam i wciąż niezmordowanie zachęca nas do starań o kolejne rodzeństwo :bigsmile:
    Oj, jakbym czytała o moim najstarszym! Katarzyno, mam nadzieję że się kiedyś spotkamy w realu i że mi dokładnie wyłożysz jak należy postępować z takimi egzemplarzami. Nadwrażliwy i furiat - dokładnie taki jest!

    A oprócz tego przemądry, b. elokwentny, opiekuńczy, dużo mi pomaga i nawet czasami pozwala się przytulić :bigsmile:
  • Wanda:
    Katarzyno, mam nadzieję że się kiedyś spotkamy w realu i że mi dokładnie wyłożysz jak należy postępować z takimi egzemplarzami. Nadwrażliwy i furiat - dokładnie taki jest! :
    Wando kochana - jakimż ja bym była człowiekiem szczęśliwym, gdybym sama wiedziała, jak z tym typem postępować, gdy traci nad sobą kontrolę! Jakże mi doradzać, gdy ja sama bezradna się często przy jego wyskokach czuję, jak ślepe dziecko w gęstej mgle... Poza tym, nawet gdybym umiała z nim właściwie postępować, to jaka gwarancja, że to samo byłoby skuteczne na Twojego wrażliwca? Do każdego człowieka inna droga prowadzi. Co nie zmienia faktu, że w realu możemy się spotkać i skonfrontować nasze doświadczenia z tymi "trudnymi typami". Może do jakiś mądrych konkluzji dojdziemy?
    Mój też wygadany, opiekuńczy i dużo pomaga (coraz częściej zupełnie spontanicznie), przy tym bardzo świata ciekawy. I tylko, w odróżnieniu, przytulać się zawsze bardzo lubił i teraz mimo poważnego wieku (prawie 9 lat) nadal lubi się łasić jak kot. Tuli się bardzo chętnie do rodziców, dziadków (gdy nadarza się okazja) i swojej ukochanej, wyczekanej siostrzyczki. Dziś przez kawał czasu nosił tego małego kloca w nosidle na plecach i czynił mądre refleksje jak to ciężki jest żywot starszego rodzeństwa w społeczeństwach prymitywnych, gdzie taki starszak niejednokrotnie przez cały dzień musi to swoje młodsze rodzeństwo na grzbiecie targać :bigsmile:
  • Katarzyno! Fantastycznie :bigsmile:
    U nas taka jest corka! Dzis rozwalila przedstawienie brata bo to ona ma spiewac, ona tylko umie... ryk i pisk...

    Daje nam popalic jak nie wiem.:confused: Jednak jest bardzo rodzinna, czula, ciepla, sliczna, madra zyciowo, opiekuncza...
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.