Szkoła muzyczna - plus

edytowano maj 2011 w Ogólna
Kochani, proszę podzielcie się doświadczeniami, jeśli macie dzieci w szkole muzycznej. Plusy i minusy, bo musimy podjąć decyzję czy zapisać córkę czy nie. Magda ma 8 lat, uczy się grać na pianinie i jej nauczycielka sugeruje że warto próbować zdawać do szk muz. Instrument mamy, szkoła jest dwie ulice dalej więc sobie myślę może spróbować? Z drugiej strony słyszałam,że to reżim, dużo nauki, sama nie wiem. :confused:
ps czytam Was namiętnie, kilka razy wpisywałam ale zawsze mi "zjada", może teraz się uda:bigsmile:
«1345678

Komentarz

  • Warto. Właśnie ostatnio rozmawialiśmy ze znajomymi, że szkoła muzyczna to przede wszystkim szkoła charakteru i umiejętności lepszego wykorzystywania czasu.
    O jak bardzo chciałabym mieć muzyczną dwie ulice a nie trzy dzielnice dalej... W naszej sytuacji to również szkoła organizacji czasu dla rodziców... :wink: Ale i tak warto. Będziemy zapisywać trzecie dziecko.
    Ważne jest tylko by od początku dużo dziecko chwalić (szkoła nie zawsze jest w tym dobra...) i motywować, by się nie zniechęciło- potem strasznie trudno straty odrobić, nawet przy świetnych wynikach.
  • Plusy:

    dużo nauki

    zorganizowane zajęcia popołudniowe

    zorganizowana nauka gry na instrumencie i teorii

    zwykle dobre środowisko (dzieci i rodziców, którym zależy)

    dodatkowe zajęcia ogólnorozwojowe (taniec, chór ittp.)
  • Minusy:

    dużo nauki,

    uczenie systemowe, szkolne, czasem nie uwzględnia upodobań dziecka, to może zniechęcać.
  • Jeżeli szkoła jest tak blisko zdecydowanie próbowałabym.

    Zrezygnować zawsze można, to nie kolonia karna.
  • Próbowałabym też dowiedzieć się czegoś o nauczycielach. Ja tego nie zrobiłam, ale Opatrzność czuwała i dzieci trafiły świetnie. Wiele zależy od ludzi, wydaje mi się, że w szkole muzycznej właściwy nauczyciel to 75% sukcesu.
  • Dzięki, dziś zebranie i zobaczymy co tam powiedzą
  • No i jeszcze jeden plus- zajęcia z instrumentu są indywidualne. My trafiliśmy świetnie- nauczyciel Wojtka jest nie tylko muzykiem ale i świetnym wychowawcą.
    W chwilach załamania Wojtek chodzi do szkoły tylko dla tego nauczyciela.:wink:
  • Magda teraz chodzi do "Towarzystwa" przy szkole muz (takie ognisko muz) raz w tygodniu 45 min lekcja gry indywidualna i 45 min teorii, swoją nauczycielkę lubi, ale nie bardzo chce żeby zajęć było więcej, może uda mi się ją zachęcić. To dziecko które raczej nie lubi niczego nowego, ale jak "zaskoczy" to jest zadowolona. Dużo czasu mi zajęło zachęcenie jej żeby zaczęła chodzić na zajęcia ( przed Bożym Narodzeniem zaczęła grać kolędy, nie wychodziło jej i tym sposobem podsunęliśmy jej te lekcje). Niestety w rodzinie nie ma tradycji muzycznych ( są plastyczne talenty:bigsmile: ) a ja też się kiedyś uczyłam i trochę umiem grać więc mogę jej pomóc. Ale nie chciałabym żeby potem wszystko "kręciło się" wokół jej lekcji.
  • No "kręcić się" chyba musi, bo inaczej strata czasu. Wydaje mi się, że dziecko bardzo potrzebuje motywacji, bo pracy jest dużo. Ale tez satysfakcja duża.
  • Rozmawiałam ostatnio z jedną matką, która powiedziała mi, że ona też grała, ale na nią rodzice nie naciskali: chcesz to ćwicz, nie chcesz, to nie. Więc przestała. Dla dziecka to był komunikat, że rodzicom nie zależy, nie ma się co starać.
  • U nas też tradycji brak. Ale widzę u dzieci predyspozycje, więc uważam za celowe je rozwijać ze względów wychowawczych przede wszystkim.
  • Plusy:
    -ogólny rozwój muzyczny
    -jeśli dziecko ma zdolności w tym kierunku to powinno je rozwijać - to obowiązek rodziców nie podlegający dyskusji (jeśli jest tylko taka możliwość)
    -kontakt z innym środowiskiem niż w szkole
    -prawie za darmo w odróżnieniu od płatnych zajęć dodatkowych

    Minusy:
    - póki co brak czasu na inne zajęcia np.ruchowo-sportowe, itd. my musieliśmy zrezygnować z szachów ale myślę że jest to do przeskoczenia


    Ważna rzecz aby szkoła była blisko aby dziecko mogło chodzić samo.
    Jazda przez pół miasta to już wyzwanie - nie podjęlibyśmy się, ale wybieraliśmy mieszkanie celowo blisko szkoły wiedząc o zdolnoiściach dziecka.

    Aha - czym innym zainteresowania czym innym zdolności.
    Syn ma zdolności muzyczne ale zainteresowania inne.
    Tradycje plastyczne często są w parze z muzycznymi.
    Chodziłem do szkoły muzycznej, potem do liceum plastycznego, potem na ASP.
    Nie żałuję czasu w szkole muzycznej. Nie mam poczucia straconego dzieciństwa.
  • Też mam dwójkę w szkole muzycznej (ale w systemie ogólnokształcącym czyli SP i SM w jednym).

    Nie wydaje mi się , ze dzieci tracą przez to, ze mniej czasu mają na bieganie po osiedlu.
    Uczą się systematycznej pracy i będą mieć coś czym będą mogli zabłysnąć przed dziewczynami (niekoniecznie chamstwem) :tooth:

    Są odważniejsze i rozwijają się pod względem artystycznym.
    Nie muszą byś muzykami ale poszerzy sie krąg ich zainteresowań, będą inne :peace:

    A to, ze trzeba ich dużo chwalić to fakt.
    Nauczyciele są raczej skupieni na ich błędach, taka ich rola niestety
  • Minusem to narażenie na wady postawy i mało ruchu na świeżym powietrzu...
  • po osiedlu to się kiedyś biegało, u Ciebie jeszcze biegają?
  • Nika6:
    Minusem to narażenie na wady postawy i mało ruchu na świeżym powietrzu...
    u mnie zasada godzina ćwiczeń godzina ruchu, poza tym mocno ograniczona telewizja i komputer - 2 godziny tygodniowo max. (włącznie z weekendem)
  • Nika6:
    Minusem to narażenie na wady postawy i mało ruchu na świeżym powietrzu...
    Narażenie na wady postawy, to chyba w każdej szkole, bo wieczne siedzenie przy komputerach i ciężkie plecaki.

    Moje dzieci też uczyły się i uczą w ogólnokształcącej szkole muzycznej. !5 min spacerkiem od domu, więc trudno było nie skorzystać. Już 6 moje dziecko uczy się w szkole muzycznej, został jeszcze najmłodszy. W tym roku idzie do zerówki, ale już mówi, że po zerówce pójdzie do muzycznej i będzie grał będzie grał na gitarze. Najstarszy chodził do zwykłej podstawówki, więc na gitarze sam nauczył się grać.
    Plusy takie, jak wypisane powyżej.
    Wiem już z doświadczenia, że dzieci mają owszem, sporo nauki. Już pierwszaki uczą się średnio 2 godz. dłużej niż równolatki ze zwykłej szkoły. Ale to przyzwyczajenie do większego wysiłku procentuje w gimnazjum, czy liceum.
    Dzieci uczą się w małych klasach, w całej szkole jest ok. 100 uczniów.
  • Moje dzieci, do szkoły i ze szkoły chodzą piechotą, więc ruch na świeżym powietrzu gwarantowany:wink:
  • piechotą ale za to z plecakiem ciężkim - na jedno wychodzi:confused:
  • Cytat z nauczyciela mojej córki:

    "Ruch fizyczny będzie. Biegiem do tramwaju.":smile:
  • Prayboy:
    piechotą ale za to z plecakiem ciężkim - na jedno wychodzi:confused:
    Na to akurat nie mam wpływu. Najmłodszemu pomagam nieść plecak, reszta musi sama. Na szczęście nie zawsze plecaki są ciężkie.
    Ale szkoła od 2 lat ma nowiutką salę gimnastyczną i duże boisku, tak więc ruchu dzieciom nie brakuje.
  • Też się głowimy czy zapisywać Antka do SM. Tyle że u nas to rzeczywiście druga strona miasta, za torami...
    Jedyny plus że uczy tam nauczycielka która prowadziła zajęcia skrzypcowe w przedszkolu (w 3 i 4 gr.)
    Ja mam złe doświadczenia ze SM, ale fakt że głównie dotyczą one nauczycieli (i konieczności ćwiczenia), a tę nauczycielkę przynajmniej znamy i Antek ją zna - najwyżej zrezycnujemy w trakcie albo po 1 roku.
    Wolę żeby śpiewał w Pueri Cantores, za rok będzie nabór (jest co 2 lata) gdzie śpiewa już starszy - Olek, a ksiądz który prowadzi chór nieźle ich szkoli także z czytasnia nut...
  • Moje doswiadczenia moga byc niemiarodajne, bo po pierwsze dzieci mam mlode, a po drugie u nas system ksztalcenia muzycznego jest inny (chodzi sie do normalnego przedszkola czy szkoly, a muzyczna jest dodatkowo, po poludniu; przy czym edukacje mozna zaczac od ukonczenia pierwszego roku zycia, a na powaznie dla pieciolatka). Niemniej, widze tylko plusy. Dzieci wyrabiaja wrazliwosc muzyczna, na pewno to wplywa ogolnie pozytywnie na ich rozwoj, horyzonty, zainteresowania, cwiczy pamiec, koncentracje itd. Uczy regularnej pracy. Poza tym uwazam, ze obecnie jest tak, ze dzieciaka trzeba zapchac sportem i ew. innymi aktywnosciami, do ktorych wykazuje talent (czyli np. muzyka, harcerstwo), bo inaczej wychowa nam go Lady Gaga i konsola do gier komputerowych. U nas nie jest to tez jakas specjalnie droga impreza i mozna wiele instrumentow wypozyczyc (juz kilka razy spotkalam sie z opiniami rodzicow nic nie robiacych, ze to takie niby ekskluzywne, a naprawde wystarczy jeden telefon albo pare klikniec i zobaczyliby, ze mozna!).
  • My rowniez wypozyczamy instrumenty ze szkoly
  • Dzięki za rady, zapiszemy ją, będzie pierwsza w rodzinie -jeśli się w ogóle dostanie.
  • Engi, super, szkoła muzyczna ma same plusy:bigsmile:
  • Engi:
    Dzięki za rady, zapiszemy ją, będzie pierwsza w rodzinie -jeśli się w ogóle dostanie.
    Dostanie sie raczej, oni tam szukają predyspozycji a nie umiejętności, a takowych to rzadko kto nie ma
  • Nika6:
    [quote]
    Engi:
    Dzięki za rady, zapiszemy ją, będzie pierwsza w rodzinie -jeśli się w ogóle dostanie.
    Dostanie sie raczej, oni tam szukają predyspozycji a nie umiejętności, a takowych to rzadko kto nie ma[/quote]
    U nas nie przyjmują niestety wszystkich chętnych, ze względu na ograniczona ilość osób w klasach. Zwykle chętnych jest ok. 2-3 os. na jedno miejsce. Ale to szkoła ogólnokształcąca, więc oprócz słuchu muzycznego, musi być jeszcze miejsce w klasie.
  • No tak, jak ktos slabo wypadnie to proponują wieczorówkę, bo z takowej łatwiej zrezygnować
  • plusy, plusy, plusy...prawie same
    te przytoczone powyżej

    minusy, jak w każdej szkole można fatalnie trafić z nauczycielem, zwłaszcza instrumentu, który może zniechęcić do grania ucznia
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.