SZCZEPIENIA czyli rosyjska ruletka

1144145147149150168

Komentarz

  •  o. Rydzyk chyba popiera... póki co...
  • Nie zebym opinia o. Rydzyka czy bp Hosera, nawet samego papieza w kwestiach nie dotyczacych wiary, sie przejmowala. Czy mam zazyc antybiotyk czy zjesc czosnek, czy brac ibuprofen na.bol zeba czy isc do dentysty - nie bede sie ksiedza pytac.
  • Kwestie nie dotyczące wiary to płynne i nieprecyzyjne określenie. Sprawy zdrowia też są sprawami związanymi z wiarą.
    Skoro wszystko, co szkodzi zdrowiu jest grzechem to jeśli jeden, drugi, piąty autorytet z Kościoła mówi, że nieszczepienie to nieodpowiedzialność i wielkie zło itd. no to jakaś część ludzi, która być może miała nawet moment zawahania, uzna autorytet i nie będzie się zagłębiać w to, co mówią ci źli antyszczepionkowcy.
    Szkoda, że ze strony hierarchów Kościoła nie słychać głosów z drugiej strony.
    Chociaż w sprawie nieetycznych szczepionek mogliby się wypowiedzieć jasno i czytelnie.
  • Wypowiedzieli się. Na stronie www.dobreszczepionki.pl jest stanowisko Kościoła.
    Podziękowali 1Bea
  • Nie otwiera się ta strona u mnie w żaden sposób. A co powiedzieli?
  • @AgataZi z tego co pamietam to mamili cos ze to nie grzech ale trzeba szukac etycznych odpowiednikow - nie wiem czy to bylo stanowisko rzeczywiste Kosciola bo chyba na zaden dokument nikt sie nie powolywal. Zreszta wystarczy popatrzec na kwestie nielegalnych emigrantow: co mowi papiez co mowi i robi episkopat
    Podziękowali 1awia
  • Wklejam, bo mi się krew z rana wzburzyła jak przeczytałam ten artykuł zamieszczony w Przewodniku Katolickim i komentarze do niego.
    Niby nic nowego, ale jak p. Grzesiowski twierdzi, że wykorzystanie płodu to jak pobranie skóry z palca no to ręce opadają!
    Dokładnie powiedział tak:
    "Linie komórek płodowych są wykorzystywane do produkcji dwóch typów szczepionek stosowanych w Polsce. Zostały pobrane z tkanek płodów niezdolnych do życia, w latach 60. XX w. i od tego czasu są utrzymywane w sztucznych warunkach i przechowywane w stanie zamrożenia. To jakby pobrać z palca wycinek skóry, a następnie wyhodować z niego komórki i przez lata utrzymywać je przy życiu, wykorzystując do przeszczepów skórnych dla poparzonych pacjentów. Czy to jest działanie nieetyczne? Nie, to najwspanialszy dar dla życia i zdrowia, który jeden człowiek może dać drugiemu."

    No nerw człowieka bierze. Zwłaszcza jak przypomni się, jak te płody były przygotowywane, dobierane.
    Jak cały czas kwitnie rynek tkanek płodów mordowanych przez aborcje, z funkcjonującym cennikiem ile za co i jakiej wielkości, i żeby nie uszkodzone było i jak największe.
    Masakra, że coś takiego może przejść przez usta wykształconego człowieka, a Przewodnik Katolicki takie coś publikuje.

    Ustosunkowuje się do tego jeszcze ks.
    "Ks. dr Adam Sikora z Zakładu Teologii Moralnej i Duchowości UAM:
     
    – Problem stosowania tzw. ludzkich komórek diploidalnych do produkcji niektórych szczepionek przez skojarzenie z aborcją powoduje moralne wątpliwości czy wręcz sprzeciw wobec stosowania tych szczepionek. Ważne jednak wydaje się, czy aborcja została dokonana z innych motywów, czy też przeprowadzono ją dla pozyskania „materiału biologicznego”? W pierwszej sytuacji ocena jest jednoznacznie negatywna. W drugim chodzi o swoiste „dobre skorzystanie” ze skutków zła. To oczywiście też nosi znamiona moralnego wykroczenia czy niegodziwości polegającej – jak mówi Instrukcja Kongregacji Nauki Wiary Donum viate – na tym, że wywołuje się wrażenie, iż „się w pewnym stopniu toleruje lub milcząco akceptuje głęboko niesprawiedliwe działania”. Instrukcja ta mówiąc o „niezależności” między dokonującym aborcji a wykorzystującym komórki płodowe do innych badań, mówi że jest to kryterium konieczne, ale może być niewystarczające. Należy jednak zwrócić uwagę, że w przypadku wykorzystywania komórek diploidalnych nie ma związku czasowego, a więc wykorzystywanie dzisiaj tych linii komórkowych nie musi być obierane jako „akceptacja”, „tolerancja” czy wręcz „zachęta” do aborcji, jak może to być przy zbieżności czasowej między aborcją a wykorzystywaniem komórek i tkanek płodowych. Na tę zbieżność czasową wyraźnie wskazuje Donum vitae, stwierdzając, że nie do przyjęcia jest zawieranie jakichkolwiek porozumień czy umów między ośrodkami zajmującymi się zapłodnieniami in vitro czy innymi procedurami (zwłaszcza aborcyjnymi – przyp. AS) a instytucjami wykorzystującymi materiał biologiczny do innych celów – chociażby produkcji szczepionek. W tych wypadkach „akceptacja” czy „tolerancja” aborcji byłaby wyraźna. W przypadku produkcji szczepionek nie jest to tak oczywiste. Kościół we wspomnianym dokumencie nie rozstrzyga jednoznacznie dopuszczalności stosowania samych szczepionek, zostawiając przestrzeń na osobistą i odpowiedzialną decyzję jednostki, postulując jednocześnie zapewnienie prawa wyboru zgodnie z własną wiedzą i sumieniem."

    Szkoda, że ks nic nie wspomniał o nowych liniach pobranych zupełnie niedawno do nowych serii. Pewnie nie wie, ale się wypowie.
    I znowu kościół majestatycznie umywa ręce "zostawiając przestrzeń na osobistą i odpowiedzialną decyzję jednostki postulując jednocześnie zapewnienie prawa wyboru zgodnie z własną wiedzą i sumieniem. "
    Tylko, że wyboru nie ma, a jak się nie zgadzasz to płać albo się po sądach wycieraj. I słuchaj już teraz też od członków kościoła, że jesteś nieodpowiedzialnym oszołomem, zagrażasz nie tylko swoim dzieciom ale całemu społeczeństwu itp.

    Ale przecież kościół się wypowiedział.
    Na prawdę brakuje głośnego, jednoznacznie określonego stanowiska Kościoła, że aborcja to największa zbrodnia i żadne dobro w żaden sposób z tego nie może wyniknąć!
    A tu jakieś szatańskie pokrętne tłumaczenie, że niby tak, ale to nie specjalnie było, tylko jedni wyrzucili to drudzy wzięli, żeby się nie zmarnowało, a jakie dobro dzięki temu zrobili.  Szok!
    Tu cały artykuł, jakby ktoś chciał zamiast kawy:
    Podziękowali 4Monika73 jukaa apolonia awia
  • Wpadł mi ciekawy wątek w konferencji na WSDDW 2:32:23
    Pani porusza ciekawe kwestie jeśli chodzi o szczepienia na różyczkę. 
    Co myślicie?
  • @AgataZi redemptorysci wykazywali ze te komorki nie byly pobierane przy okazji ale co tam, ostatnio na uniwersytecie papieskim wykladano ze ocieplenie klimatu to wina tego ze rodzi sie za duzo dzieci --> wiec patrzac na polityke chierarchow i dygnitazy Koscielnych przypominaja mi sie slowa Stalina o statystyce....:( dzieci z nopami to tylko statystyka (zreszta niezapisywana nawet)
  • @AgataZi widzi mi się, że ta strona już nie działa.byl tam dokument, w którym było właśnie, że jeśli mamy możliwość to należy szukać etycznych odpowiedników, a jeżeli nie mamy to szczepić tym co jest.
    Podziękowali 1AgataZi
  • @Hope - ciekawe rzeczy ta pani doktor mówi.
  • edytowano grudzień 2017
    .
  • A ja przyznaję, że w sprawie szczepień zaczynam mieć niezłą zagwozdkę.  Po prostu nie wiem co mam myśleć, komu wierzyć, komu nie wierzyć. 
    A jeszcze zapytam, czy ktoś wie jak wygląda obecnie ta, bodajże sprzed 3 m-cy, sprawa noworodka z Białogardu? A tak jak wtedy byłam przekonana, ze to lekarz sie mylił to teraz już sama nie wiem.  Ponadto ta sprawa niepodania wit. k tez już dla mnie niejasna.
    Czy naprawdę ta witamina powinna być podana , czy jesli dziecku się  jej nie podaje to czy naraża się je na utratę zdrowia i życia? Może ta profilaktyka ma jednak sens. Czy podanie wit.k może w jakikolwiek sposób zaszkodzić dziecku?  Jakie są preparaty z tą wit.k, które podaje się dziecku? Czy wszędzie takie same?  Czy ogrzanie dziecka musi być pod specjalnym sprzętem?  Na jakiej podstawie określa się, że trzeba "dogrzać" dziecko? Czy sprzęt do tego służący może szkodzić dziecku? 
    Co jest ryzykiem dla dziecka? Czy nie poddanie go zabiegom szpitalnym  czy  właśnie poddanie? A może należy indywidualnie wszystko rozstrzygać?   
  • Inna kwestia to do jakiego momentu rodzice mają prawo decydowac o dziecku a kiedy inni ludzie/państwo mogą czy mają prawo sie wtrącić? 
  • edytowano grudzień 2017
    Nie napiszę od strony medycznej, bo to nie moja działka, coś tam wiem, ale tyle, co przeczytałam na własne potrzeby.
    Ale spróbuję odpowiedzieć na to Twoje pytanie od innej strony.
    Pytasz:
    magada powiedział(a):

    Co jest ryzykiem dla dziecka? Czy nie poddanie go zabiegom szpitalnym  czy  właśnie poddanie? A może należy indywidualnie wszystko rozstrzygać?   
    Poród to jest szok dla malutkiego organizmu.
    Maluszek nie pojawia się idealnie przygotowany do świata jaki my tu mamy.
    On żyje 9 m-cy w zupełnie innych warunkach i w parę chwil musi dosłownie wszystko przestawić na nowo.
    Tak jakby nagle nas wyjąć i włożyć do świata z zupełnie innymi warunkami.
    Tam miał półmrok - tu ostre światło, zanurzony w wodzie - tu nagle skóra wysycha, ręce nogi okazują się mega ciężkie. Dźwięki - tam wytłumione tu ostre, dotyk - gdzie to wszystko miłe, aksamitne? Temperatura niższa o kilkanaście stopni...itd.
    W zasadzie każdy układ, zmysł musi się przeorganizować.
    Natychmiast trzeba się nauczyć oddychać, ogrzewać, przyzwyczaić do powietrza, światła, ciążenia, dźwięku, dotyku, temperatury itp itd.
    Malutki organizm ma przed sobą tak trudne i skomplikowane zadanie, że każda dodatkowa najmniejsza nawet ingerencja staje się zagrożeniem, zakłóceniem naturalnego procesu adaptacji.
    Jeśli noworodek otrzymał wysoką punktację, nie ma żadnych nagłych sytuacji zagrażających życiu to najlepsze, co można zrobić to zostawić go z mamą, na jej brzuchu, przy piersi.
    Najlepsza do ogrzania jest mama, najlepszą szczepionką jej pokarm, najlepszą barierą ochronną maź.
    Natura naprawdę wie, co zrobić i wszystko zostało tak zaplanowane, przygotowane, żeby pomóc maleństwu stopniowo zacząć w tym świecie funkcjonować.
    Stopniowo zaczyna oddychać, ssać, trawić, wydalać, itd.
    Każdy układ potrzebuje chwili czasu żeby dostosować swoje funkcjonowanie do nowych warunków.
    Jeśli maleństwo zaraz po wyjęciu zamiast do mamy trafia do szklanego wózeczka, zlewu, na wagę lub stół to po pierwsze - nie łudźmy się, że są one sterylne, pełno tam szpitalnych różności, z którymi niedojrzały organizm musi się dodatkowo zmierzyć. O iniekcjach już nawet nie wypominając.
    A po drugie i najważniejsze: organizm dziecka już przez sam fakt oddzielenia od mamy otrzymuje sygnał, że jest to sytuacja zagrożenia życia i uruchamia się cały proces reakcji organizmu na sytuację tak silnego stresu.
    Można sobie wygooglować jakie to reakcje i jak wpływają na organizm.
  • Ja bym mogła od strony medycznej i bym napisała to, co przedmówczyni.
    Przypomnę, że zmedykalizowane rutynowymi procedurami narodziny, to kwestia ostatnich dziesięciokeci. Wcześniej też się dzieci rodziły i większość nie umierała przy porodzie. Ergo, tej większości żadne rutynowe zabiegi nie są potrzebne.
    Podziękowali 5AgataZi MAFJa Gosia5 Bea Katia
  • Dlaczego tak trudno ludziom uwierzyć, że Pan Bóg (Matka Natura dla niewierzących) wiedzą co robią? Przecież po to kobieta ma intuicję, wie jak rodzić, co robić z dzieckiem po porodzie. Nie trzeba żadnych studiów i sprzętów żeby utrzymać noworodka przy życiu przez pierwsze godziny (mówię o porodzie bez kompikacji). To wszystko jest tak idealnie wymyślone i śmiga jak powinno, co się niektórym w głowie nie może pomieścić... 
    Podziękowali 1AgataZi
  • Gabriela, bo cały świat wmawia matkom, że nic nie potrafią, nie wiedzą i ich odczucia i intuicja są nic nie warte. Ba, nawet najbliższa rodzina może grozić, że jak się człowiek nie podda pewnym procedurom i nie będzie słuchał we wszystkim lekarzy, to ściągną odpowiednie służby, by zrobiły z tym porządek. Właśnie dlatego nie każdy potrafi sam stanąć przeciwko całemu światu.
    Podziękowali 2gabriela PonuraKura
  • I mnie osobiście to przeraża. Bywam systematycznie co kilka lat na oddziale położniczym i widzę, że zamiast być lepiej to co poród jest gorzej.
    Najlepiej wspominam 2003r.,  natomiast w 2014 byłam w ciężki szoku.
    Do traktu porodowego nie mam zastrzeżeń, po porodzie 2 godziny nie przeszkadzają, maleństwo z mamusią, ale później na oddziale to od razu jakby z góry założone, że dziecko jest chore i mam wady. I szukanie, i cała masa badań i takie prześwietlenie, i  takie, i usg tego i tamtego, i pobieranie krwi czasem parę razy dziennie. Szok. Mamy przerażone. Tyle niepokoju wzbudzało takie podejście lekarzy.
    Ja rozumiem, że oni też się boją, że coś przeoczą, że ktoś ich za to będzie po sądach ciągał, ale to co się tam wtedy działo to dla mnie dramat.
    I zasadniczo nie zauważyłam, żeby pojawiające się jakieś nieprawidłowości miały wpływ na zaniechanie szczepień czy odłożenie na później aż się wyjaśni.
    I szaleństwo z dokarmianiem. Glukoza albo mieszanka jako środek zaradczy na każdy problem.
    Czegoś takiego 10 lat wcześniej nie było.


    Podziękowali 1gabriela
  • @AgataZi u nas na noworodkowym nie badają za specjalnie - wiadomo przy wyjściu a genetyka (ale to pic na wode bo często gęsto przed skończeniem 3doby dziecka pobierane), rodziłam w 2010 i dziecko przelotem widziałam jak je zabierali - mi mówili że do kąpania i kazali czekać a rano okazało się że w inkubatorze dogrzewana była, wtedy nie było kontaktu ciało do ciała, ale jak rodziłam w 2012 już miałam tą przyjemność że dziecko miałam praktycznie cały czas przy sobie (poza momentami kiedy zabierali na kąpanie czy szczepienie (o tym drugim nie informowali), ale ogóle to pamiętam sytuację jak przyszedł na obchód pediatra i zagląda w karte i taki zdziwiony po co tu bilirubina była robiona - u nas raczej z badaniami się nie wysilają, także jak chcesz bez medykalizacji możesz próbować :) a i wiem że dziewczyny co rodziły skarżą się właśnie że nie chcą mieszanki podawać tylko piersią każą karmić 
  • hmm... a jeśli chodzi o te badania genetyczne przesiewowe, to radzicie, żeby je zrobić później?
  •  Ania D. powiedział(a):
    Gabriela, bo cały świat wmawia matkom, że nic nie potrafią, nie wiedzą i ich odczucia i intuicja są nic nie warte. Ba, nawet najbliższa rodzina może grozić, że jak się człowiek nie podda pewnym procedurom i nie będzie słuchał we wszystkim lekarzy, to ściągną odpowiednie służby, by zrobiły z tym porządek. Właśnie dlatego nie każdy potrafi sam stanąć przeciwko całemu światu.
    Chodzę do fizjoterapeutki z niemowlakiem i babka opowiada mi, że przychodzą do niej matki pierwszego dziecka takie niepewne tego co jak i kiedy robić z niemowlakiem, że nie chcą od niej wychodzić. Najchętniej cały dzień spedziłyby przy 'sile fachowej'. I to nie matki noworodków, tylko 4, 5, 6...miesiecznych dzieci. 
  • Hope powiedział(a):
    hmm... a jeśli chodzi o te badania genetyczne przesiewowe, to radzicie, żeby je zrobić później?
    W 3 dobie jest ok.
  • @kluska a dziwisz sie jak wszyscy wiedza lepiej od takiej matki (w okolicy wszyscy lepiej wiedzacy - nie tak robisz, zle to trzeba inaczej), na roznych forach portalach mnostwo krytyki i hejtu, do tego brak malych dzieci w rodzinach :(
    Podziękowali 1kluska
  • @Hope, Tsh z piętki bardziej wiarygodne pieniądze 72 g od urodzenia, 48 to absolutne minimum
  • edytowano grudzień 2017



  • @Hope , jedna z moich córek miała kilka razy robione to badanie, bo wyniki były niejasne. Może być więc później, ale nie wcześniej niż w 3 dobie. Wykrycie tych chorób jest ważne dla rozwoju dziecka, dlatego lepiej nie odkładać na zbyt późno.
    Podziękowali 1Hope
  • Szkoda, że o polio poszczepiennym autor też nie wspomniał...
    Podziękowali 1Bea
  • Mój wujek, rocznik 1939 chorował na polio właśnie w latach 50-tych i potem był niepełnosprawny. Artykułu nie doczytałam bo trzeba mieć wykupiony dostęp.
    Podziękowali 1madzikg
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.