SZCZEPIENIA czyli rosyjska ruletka

13567146

Komentarz

  • To ja napiszę trochę od siebie ;)
    Powodem wprowadzenia pewnych szczepień jest nie obawa przed samą chorobą, ale strach przed poważnymi powikłaniami. Tak jest ze szczepionką przeciw różyczce. W tym wypadku sama choroba jest całkowicie łagodna, bardzo często przechorowanie jest bezobjawowe. Problem pojawia się dopiero gdy zarazi się kobieta w ciąży. Wtedy mamy do czynienia z różyczką wrodzoną u płodu, co często prowadzi do ciężkiej niepełnosprawności dziecka (poważne wady sera, słuchu, wzroku). Szczepienie tylko kobiet przed wiekiem rozrodczym było by świetnym rozwiązaniem, o ile dało by się sprawnie do nich dotrzeć i w dużym procencie zaszczepić. Niestety nie jest to możliwe zwłaszcza w naszym kraju gdzie na bezpłatną, bezbolesną cytologię zgłasza się kilka procent kobiet, a co dopiero było by gdyby zapraszano na szczepienie, które zawsze może wywołać pewne powikłania? Jak myślicie jaka by była zgłaszalność na takie szczepienie i jak wiele było by później dzieci z wrodzoną różyczką? Łatwiejszym i pewniejszym w skutkach rozwiązaniem jest w tym wypadku zabezpieczenie ciężarnych przed zakażeniem poprzez zmniejszenie populacji chorujących na różyczkę dzieci. To prawda że nie jest to rozwiązanie idealne, ale tak naprawdę chyba jedyne możliwe...
    Jeszcze jedno: szczepienie tylko kobiet w wieku rozrodczym z bardziej narażonych grup zawodowych( przedszkolanki, lekarki, pielęgniarki itd.) przy nie szczepieniu dzieci nie jest rozwiązaniem ze względu na to, że jednak nie tylko te â?žnarażoneâ? kobiety miały by kontakt z potencjalnie chorym dzieckiem. Chodzi mi tu o kontakty rodzinne, przyjacielskie, zawodowe. Scenariusz: jesteś w ciąży ( nie zaszczepiona bo:.. nie jesteś z grupy ryzyka, nie wiedziałaś że trzeba itd. itp.) odwiedzasz znajomych, których dziecko ma katarek, może kilka prawie niewidocznych krostek, chorujesz, rodzisz chore dziecko... a później żal do całego świata medycznego że nie zadbał, nie pomógł, nie próbował skutecznie zabezpieczyć przed chorobą dziecka... wiem że może przesadzam, ale ...
    Nie jestem zwolennikiem tak wczesnych szczepień jak mamy w polskim kalendarzu, ani większości dodatkowych szczepionek, ani namiętnemu reklamowaniu ich przez pediatrów. Jednak gdyby ludzie całkowicie lekceważyli szczepienia od chwili ich wprowadzenia to nadal po świecie szalała by ospa prawdziwa, a polio zabijało by i okaleczało dzieci...
    Moim zdaniem warto więc do tematów szczepień podejść rozsądnie, szukać dobrych lekarzy, poczytać i zdobyć rzetelną wiedzę o chorobach i szczepieniach i wtedy indywidualnie podejmować decyzję o szczepieniu własnych dzieci...

    Mam nadzieję, że nie namieszałam...
  • Wśród rodziców dzieci autystycznych popularne jest takie rozwiązanie: Podsuwają lekarzowi do podpisu oświadczenie, że gwarantuje, że nie będzie powikłań poszczepiennych: autyzmu, alergii, itd. Żaden lekarz tego nie podpisze.

    Ja nie szczepię dzieci od co najmniej pięciu lat, odkąd trochę otworzyły mi się oczy. Ale nie umiałabym powiedzieć, że zupełnie jestem przeciw szczepieniom. Z całą pewnością jestem przeciw szczepieniom w takiej formie, z jaką mamy do czynienia obecnie. Że szczepi się dzieci hurtowo, bez indywidualnego podejścia i że na skutek lobby koncernów farmaceutycznych już nie wiadomo, co jest realnym zagrożeniem, a co jest sztucznie podsycane.

    Mój środkowy syn urodził się z niedotlenieniem, dostał 6 punktów po porodzie, a zrobiono mu w szpitalu wszystkie szczepienia, jakie się robi. Myślę, że skutki odczuwamy do dziś. Po MMII budził się w nocy płacząc i piszcząc i nikt, ani nic nie było w stanie go uspokoić. Nie pomagało rozbudzanie (bo to może zły sen?), ani utulenie (nie pozwalał się dotykać!!!) i mogliśmy tylko bezradni patrzeć i czekać, aż się uspokoi. Dziś wiem, z forum rodziców dzieci autystycznych, że to objawy uszkodzenia układu nerwowego. Wtedy pediatra twierdziła, że to objawy niedojrzałości układu nerwowego. Bogu dziękuję, że mój syn nie jest dzieckiem autystycznym, a "tylko" ma tiki, alergie, przerost candidy.

    Znalazłam sposób na to, by moi synowie byli "niewidoczni" dla ludzi od szczepień, więc mamy spokój. Żałuję, że nie miałam wcześniej tej wiedzy, którą mam teraz, a ponadto, chcąc być troskliwą mamusią, płaciłam za dodatkowe szczepienie MMII (wtedy nie było obowiązkowe). Ale, jak już napisałam, jestem wdzięczna Bogu, że Staś jest fantastycznym, bardzo zdolnym chłopakiem.

    Można się też nie zgodzić na MMII z powodów etycznych (hodowla komórek z abortowanych płodów) i żądać oddzielnych szczepionek (które są niestety w Polsce nie do dostania, trzeba by je sprowadzać z zagranicy)
  • w przypadku rozyczki, dla dobra ogolu lepiej by bylo w ogole nie szczepic.
    Im wczesniej dzieci przechodza rozyczke, tym lzej i maja zapewniona ochrone do konca zycia. Mozliwe powiklania po przebytej rozyczce wystepuja rzadko i nie sa (w porownaniu do innych chorob) straszne (przewaznie problemy ze stawami).
    Jesli szczepi sie dzieci, te nieszczepione maja coraz mniejsza szanse zachorowac w wieku dzieciecym, a szczepione po kilku latach (w statystykach 5-7 lat) traca odpornosc. No i jeszcze szczepionka tez moze prowadzic do powiklan.
  • Współczuję, IrenkoB. Mojemu też podano szczepienia po urodzeniu, mimo zakażenia krwi bakterią EHEC.:cry:
  • Moje jedno dziecko dostało jakiejś wysypki dziwnej (bo nikt nie wiedziała co to jest) po DTaP/IPV/Hib/MenC. Tzn. cały był czerwony, twarz szczególnie. Było to drugie jego szczepienie i 3 m-c życia. Potem już dałam sobie spokój ze sczepieniami, bo nie wiem co to było, czy w ogóle od szczepienia.
  • Łatwiejszym i pewniejszym w skutkach rozwiązaniem jest w tym wypadku zabezpieczenie ciężarnych przed zakażeniem poprzez zmniejszenie populacji chorujących na różyczkę dzieci. To prawda że nie jest to rozwiązanie idealne, ale tak naprawdę chyba jedyne możliwe...
    ------------------------------------------------------------------------------------------
    A gdzie logika? Kobieta nie przyjdzie bo boi sie powikłań no to ja mam przyprowadzic dziecko... bez sensu. Świadomosc rodziców też rośnie.
  • Ale tu nie chodzi o logikę tylko o skuteczność. Proszę o przeczytanie ze zrozumieniem całości tego co napisałam.
  • No ale skuteczne jest przechorowanie różyczki.
  • Czyli jeśli dobrze rozumiem logika jest taka: zarażamy wszystkie dzieci, potem badamy przeciwciała i cieszymy się że dziecko uzyskało odporność? Jeśli tak postąpimy, a dziecko nie będzie miało żadnych powikłań to żaden problem. W niektórych chorobach to mogło by się sprawdzić o ile rodzice badali by poziom przeciwciał i dzięki temu byli pewni że dziecko chorobę przeszło. A jak się nie uda to szukamy kolejnego chorego dziecka i próbujemy zarazić własne ;)

    A co z chorobami takimi jak krztusiec? U niemowląt może skończyć się tragicznie, a przechorowanie nie daje trwałej odporności?

    A co z odrą? Chorobą ciężką , z groźnymi powikłaniami o znacznej śmiertelności?

    A co z dziećmi z zaburzeniami odporności? Zwłaszcza w tych przypadkach gdy nie możemy ani pozwolić na przechorowanie, ani szczepić? Takim dzieciom bezpieczeństwo zapewnia przeszczepiona populacja w której ogniska zakażenia są rzadkie.
  • w DE to sie nawet takie party organizuje, zeby dzieci pozarazac.
    Ktos daje cynka, ze dane dziecko zachorowalo np. na ospe.
    Zainteresowani rodzice z dziecmi sie spotykaja, pija, jedza, a dzieci sie bawia i szczepia naturalnie.


    @Krztusiec: Maciej przechodzil jak mial rok, wcale to nie bylo straszne jakies. Szczepionka na ksztusiec ma skutecznosc 54-64% i straszne skutki uboczne. No i jeszcze najwiekszy paradox: krztusiec jest najgrozniejszy dla dzieci od 0 do 6-9 miesiecy, a odpornosc po szczepieniu nabywasz dopiero po 6 miesiacach! Pomijam fakt, ze pojawily sie mutacje ksztuscca, przed ktorymi szczepionka nie chroni.

    @Odra: wystarczy tylko zobaczyc ststystyki, jakie masz prawdopodobienstwo, ze dziecko zachoruje, zobaczyc liczbe powiklan (wlasnie to najbardziej syfna szczepionka ze wszystkich!) i tylko wnioski wyciagac.

    Nie chce mi sie internetu przepisywac, kto chce znajdzie wszystkie choroby z mozliwymi komplikacjami po chorobach, po szczepieniu i statystyki, ktore mowia jaka jest w ogole szansa, zeby na dana chorobe zachorowac. Jak szczepisz, to sam dobrowolnie podnosisz ryzyko, ze cos sie dziecku stanie. A tak, wszystko w rekach Boga :wink:
  • Dodam tylko, że na krztusiec trzy lata temu chorowali moi dwaj starsi synowie i mąż (wszyscy szczepieni na krztusiec) . Zaczął najstarszy syn, zdiagnozowano astmę, ale kiedy pomimo wziewnych leków rozkurczowych i sterydów, kaszel się nie zmniejszał, to sama wpadłam na myśl, że to krztusiec. Potem zaczął młodszy syn i mąż.

    Lekarka potraktowała mnie jak idiotkę, że podważam diagnozę profesora alergologa i dała mi skierowanie na badanie w kierunku krztuśca dopiero po moich uporczywych żądaniach.

    Wyników nie musiałam odbierać, bo zgłosił się do mnie na wywiad Sanepid. Już mieli wyniki.

    W międzyczasie zachorowała teściowa. U niej lekarze też ignorowali fakt, że miała kontakt z chorymi na krztusiec i, jak antybiotyki nie pomagały, kierowali ją na bronchoskopię, Zdesperowana zadzwoniłam do tutejszego Sanepidu, by powiadomił Sanepid w Zielonej Górze o krztuścu u mojej teściowej, co uchroniło ją przed niepotrzebną bronchoskopią. Sanepid odnotowuje wszystkie przypadki.
  • Tak zamo jak u nas: bylismy akurat w Polsce i lekarz, gdy sie go spytalismy czy to moze krztusiec, po prostu nas wysmial, prawie chcial nam wmowic, ze takiej chorby nie ma:confused:
  • w DE to sie nawet takie party organizuje, zeby dzieci pozarazac.
    ----------------

    miss Hiv
  • Taw:
    Łatwiejszym i pewniejszym w skutkach rozwiązaniem jest w tym wypadku zabezpieczenie ciężarnych przed zakażeniem poprzez zmniejszenie populacji chorujących na różyczkę dzieci. To prawda że nie jest to rozwiązanie idealne, ale tak naprawdę chyba jedyne możliwe...
    ------------------------------------------------------------------------------------------
    A gdzie logika? Kobieta nie przyjdzie bo boi sie powikłań no to ja mam przyprowadzic dziecko... bez sensu. Świadomosc rodziców też rośnie.
    Proponuję chłopcom obcinać przyrodzenie zaraz po urodzeniu. Uchroni to w przyszłości kobiety przed gwałcicielami.

    Prof Majewska ma pomysły mniej i bardziej sensowne. Jest z resztą w tej grupie (Bein, Jaśkowski, Dakowski, Pokora, Wojtkowiak) dosyć racjonalnym elementem. Osobiście doradzam ostrożność w przyjmowaniu ich argumentów, ze względu na popadanie z jednej skrajności w inną i np. wychwalanie homeopatyków czy podkładek magnetycznych pod herbatę.
  • @ Prayboy

    chodzilo raczej o ospe albo swinke, ale nie wiem, co tam ludzie jeszcze nie wymysla :wink:
  • Agnieszka88,
    a może państwo powinno płacić kobietom za to, że zbadają przeciwciała i się zaszczepią na różyczkę? Takie a'la becikowe.
  • Agnieszka88
    Najwyraźniej nie czytałaś tego, co pisałam i tego, co zalinkowałam.
    Wierzysz ciągle w to, co mówi propaganda szczepionkowa.
    :sad:
  • Eleonora- wystarczyłoby, żeby przywalało grzywny, jak za nieszczepienie dzieci.
  • Eleonora:
    Agnieszka88,
    a może państwo powinno płacić kobietom za to, że zbadają przeciwciała i się zaszczepią na różyczkę? Takie a'la becikowe.
    Moim zdaniem to był by bardzo dobry pomysł, ale urzędnicy w NFZ nie kierują się rozsądkiem...
    Joanna Maria:
    Agnieszka88
    Najwyraźniej nie czytałaś tego, co pisałam i tego, co zalinkowałam.
    Wierzysz ciągle w to, co mówi propaganda szczepionkowa.
    :sad:
    Ja naprawdę nie kieruję się propagandą szczepionkową, sumuję to czego dowiedziałam się na studiach, na pediatrii, immunologii i epidemiologii, a uwierz mi że nie wszyscy lekarze, wykładowcy polecają wszystkie szczepienia w takim wydaniu jakie się u nas dzieciom serwuje... To co często słyszałam od nich :to że szczepień jest za dużo w krótkim czasie i że zaczyna się je za wcześnie, nikt jednak rozważając powikłania chorób i powikłania poszczepienne nie zalecał całkowicie zrezygnować ze szczepień.
  • " Ja naprawdę nie kieruję się propagandą szczepionkową, sumuję to czego dowiedziałam się na studiach, na pediatrii, immunologii i epidemiologii, a uwierz mi że nie wszyscy lekarze, wykładowcy polecają wszystkie szczepienia w takim wydaniu jakie się u nas dzieciom serwuje... To co często słyszałam od nich :to że szczepień jest za dużo w krótkim czasie i że zaczyna się je za wcześnie, nikt jednak rozważając powikłania chorób i powikłania poszczepienne nie zalecał całkowicie zrezygnować ze szczepień."





    jaki jest związek szczepień z autoagresją?
  • Nadmierna ilość szczepień jak najbardziej zwiększa ryzyko chorób z autoagresji. Tylko tu pole do pospisu mają naukowcy żeby spróbować opracowywać bezpieczniejsze schematy szczepień.
  • Dobra, a co w sytuacji, kiedy jest bardzo dużo chorób z autoagesji w najblizszej rodzinie? Jak ustalić bezpieczny dla dziecka, logiczny kalendarz szczepień?
    Wiem, ze to O.T. ale baaardzo dla mnie ważny temat.
  • AB:
    Dobra, a co w sytuacji, kiedy jest bardzo dużo chorób z autoagesji w najblizszej rodzinie? Jak ustalić bezpieczny dla dziecka, logiczny kalendarz szczepień?
    Wiem, ze to O.T. ale baaardzo dla mnie ważny temat.
    Ja bym radziła poszukać dobrego lekarza immunologa, lub poradni szczepień o ile takie jeszcze u was funkcjonują ( bo przy szpitalu klinicznym w moim mieście zamkneli ją kilka lat temu :sad: ) Te poradnie zajmowały się właśnie układaniem indywidualnego kalendarza dzieciom ze specjalnymi potrzebami. Ja mogłabym poszukać namiarów jedynie kogoś z Białegostoku, kto mógły pomóc w tej sytuacji...
    Z całego serca życzę Ci by udało się znaleźć mądrego lekarza, który poradzi jak postąpić z takim dzieckiem.
  • IrenaB:
    Dodam tylko, że na krztusiec trzy lata temu chorowali moi dwaj starsi synowie i mąż (wszyscy szczepieni na krztusiec) . Zaczął najstarszy syn, zdiagnozowano astmę, ale kiedy pomimo wziewnych leków rozkurczowych i sterydów, kaszel się nie zmniejszał, to sama wpadłam na myśl, że to krztusiec. Potem zaczął młodszy syn i mąż.

    Lekarka potraktowała mnie jak idiotkę, że podważam diagnozę profesora alergologa i dała mi skierowanie na badanie w kierunku krztuśca dopiero po moich uporczywych żądaniach.

    Wyników nie musiałam odbierać, bo zgłosił się do mnie na wywiad Sanepid. Już mieli wyniki.

    W międzyczasie zachorowała teściowa. U niej lekarze też ignorowali fakt, że miała kontakt z chorymi na krztusiec i, jak antybiotyki nie pomagały, kierowali ją na bronchoskopię, Zdesperowana zadzwoniłam do tutejszego Sanepidu, by powiadomił Sanepid w Zielonej Górze o krztuścu u mojej teściowej, co uchroniło ją przed niepotrzebną bronchoskopią. Sanepid odnotowuje wszystkie przypadki.
    U na taka sama sytuacja byla!chlopcy przeszli krztusiec pomimo zaszczepienia..malo tego zarazili się prędzej od dzieci koleżanki ,ktora nie szczepi wogóle i tamtych chłopcow też zarazili,mało tego moj starszy syn musiał być ma oddziale chorób pluc -tak ciezko przechodzil a tamci -nie.:wink:
  • Stąd wkleiłam list prof. Majewskiej


    Wpisał: Prof. Dorota Majewska
    31.08.2011.

    Porównanie zdrowia dzieci szczepionych i nie-szczepionych



    ...W tym świetle przymusowe szczepienia dzieci w Polsce wyglądają na świadome generowanie chronicznie chorych obywateli i zwiększanie umieralności dzieci.


    Prof. Dorota Majewska


    Właśnie opublikowano wyniki międzynarodowego badania, w którym porównano zdrowie dzieci szczepionych i nieszczepionych. Zanalizowano dotychczas 7799 dzieci.

    Wyniki i wnioski sa jednoznaczne. Dzieci nieszczepione choruja znacznie rzadziej na wszystkie choroby chroniczne (m.in. astma, cukrzyca, alergie), neurologiczne (w tym autyzm, ADHD, padaczke), a takze maja znacznie sprawniejszy układ odpornościowy, rzadziej łapią infekcje i lepiej radza sobie z wszystkimi infekcjami.

    Natomiast badanie przeprowadzone w Afryce pokazuje tez, ze dzieci szczepione umieraja ok. dwa razy czesciej niz nieszczepione, co sie zgadza ze statystyka szczepień i zgonów niemowląt w roznych krajach.

    W załączonym linku można zapoznać sie ze szczegółami tego badania po angielsku lub niemiecku.

    Oburzające jest to, ze żaden rzad nie zdecydował sie na przeprowadzenie takiego oczywistego badania (przypuszczam, ze w obawie przed tymi demaskującymi wynikami), mimo to wiele rzadow zmusza rodzicow do szczepień dzieci wbrew ich woli.
    W tym świetle przymusowe szczepienia dzieci w Polsce wyglądają na świadome generowanie chronicznie chorych obywateli i zwiększanie umieralności dzieci.



    http://www.vaccineinjury.info/vaccinations-in-general/health-unvaccinated-children/survey-results.html

  • Jejku, to badanie jest tak złe metodologicznie, że zęby bolą. Oraz do tej pory jakoś nie mogłam się zdecydować, czy profesor Majewska celowo kłamie, czy czasem źle coś zinterpretuje, przypadkiem przeoczy. No ale żeby profesor nie zauważyła, że to badanie jest do kitu...


    W badaniu cytowanym na vaccineinjury.info "zbadano" 7804 dzieci. "Badanie" polegało na wypełnieniu przez rodzica formularza linkowanego na różnych stronach internetowych ("Due to social network pages and the help of many people who supported the survey and placed links on different webpages, as many as 7804 questionnaires were filled in."). Po czym zebrane dane porównano z wynikami profesjonalnych badań 17 641 dzieci i młodzieży prowadzonymi przez niemiecki Instytut Kocha. No więc tak się nie da, informacje zebrane przez internetowy formularz są niereprezentatywne, niewiarygodne i bezwartościowe. W internetowych sondażach przedwyborczych w Polsce zawsze wygrywa Korwin-Mikke ;)


    Gdyby ktoś chciał wypełnić formularz, to proszę: http://www.vaccineinjury.info/vaccinations-in-general/health-unvaccinated-children.html Właśnie podałam, że mam nieszczepionego 12-letniego synka z autyzmem, alergiami, kłopotami ze snem, zapaleniami ucha i cukrzycą.
  • Mam zgryz ze szczepieniami od lat. Niestety, nie udalo mi sie spotkac nikogo, kto by mi od A - Z wytlumaczyl co i jak, ani kogos kto ma wiecej niz 2 dzieci i szczerze powiedzial, czy szczepi i na co i czym.


    Spotkalam za to lekarzy o roznych teoriach, az glowa boli. Wczoraj zaszcazepilam 2 dzieci.
    Corka o 1,5 roku pozniej niz trzeba - zle to znosi. Zle znaczy temp + boli raczka.

    Syn to juz calkiem - ma ponad rok, a dostal wczoraj zotlaczke zalegla dopiero, z reszta bede czekac kolejne pol roku, lub rok. On bez niczego, czuje sie ok
  • ProMama:
    Mam zgryz ze szczepieniami od lat. Niestety, nie udalo mi sie spotkac (...) kogos kto ma wiecej niz 2 dzieci i szczerze powiedzial, czy szczepi i na co i czym.
    Mam więcej niż 2 dzieci. Zapraszam na prywatną pogawędkę. Mogę Ci w komfortowych warunkach powiedzieć czy szczepię i na co i czym :wink:
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.