Problemy okresu noworodkowego i niemowlęcego

1457910486

Komentarz

  • melduje ze jest coraz lepiej :bigsmile:

    wiedzialam ze to ta klamerka cholerna:angry:

    nareszcie moge dziecko do chusty wrzucic :bigsmile:
  • Witajcie po miesiącu:)

    Mojej M. zrobił sie naczyniaczek na żebrach ze zwykłej kropki czerwonej (na razie około pół cm)
    Najstarszy miał na jąderku -ale od urodzenia (wchłonął sie )
    Zrobił sie M. jak miała już półtora miesiaca...niepotrzebnie naogladąłam sie zdjec w internecie:shamed:bo zaniepokoiłam się-boje się zeby nie rósł:(
    Pokazywałam lekarce i na razie tylko obserwowac...
    czy może Wasze dzieciaczki miały naczyniaki (chodzi o te po urodzeniowe)-wchłonęły się?
    Pozdrawiam cieplo.

    Pozdrawiam.
  • Pepkowy update: w nocy odpadl malej kikut, ale pod spodem nie bylo wyschnietego strupka, nie bylo to tez otwarta rana :shocked:

    czy to po prostu resztka pepowiny i musi sobie doschnac i tez odpasc?

    tak poza tym nic niepokojacego sie nie dzieje i mam nadzieje ze sie niedlugo skonczy ten pepkowy problem...

    dziekuje za rady w kazdym razie, korzystam i przydaja sie :thumbup:
  • pustynny_wiatr:
    czy to po prostu resztka pepowiny i musi sobie doschnac i tez odpasc?
    W sumie, co by to i nie było, trzeba to obserwować, pielgnować i czekać aż się normalny pępek z tego zrobi :bigsmile: Chyba, że pojawią się jakieśą niepokojące objawy.
  • no w sumie, wyglada to jak normalny pepek juz teraz, tylko taki troche wystajacy (ale to przez ogolna wypuklosc brzuszka, jak mniemam) i ktory cos ma w srodku, cos jakby mala ranke, hmmm bo ja wiem, nie znam sie na pepkach, to dopiero drugi ktory goje :wink:

    niemniej nie pachnie juz w ogole, wiec chyba idzie ku dobremu :bigsmile:

    najwazniejsze ze juz nic nie haczy, to bylo dobijajace, nie bylo jak dziecka chwycic normalnie :shocked: w przyszlosci, jesli bede uzywac klamerek, bede pilnowac, zeby przypiac rowno, nie pod zadnym skosem :bigsmile:
  • @pustynny_wiatr - jak masz wątpliwości, to strzel fotkę tego pępka i ślij na priv. Trochę się tych pępków w życiu naoglądałam, to mam jakiś punkt odniesienia :wink:
  • Ratunku... Zosieńka na moim mleku ciągle... kupki od 4 dni nie ma... siusia dużo, bardzo dużo, bączków puszcza jeszcze więcej. Jest dość nerwowa i niespokojna, jej własne bączki ją budzą, ma problemy z zasypianiem.

    Myślicie, że to coś w mojej diecie? Ograniczam nabiał, ostatnio jadłam tylko ciemne pieczywo, chudą wędlinę, wszystko co tłuste i smażone odkładałam... Uważam na owoce (od początku jem tylko banany właściwie, po jabłku 2 razy nie można było Zosi uspokoić i miała rozwolnienie!:shocked:)

    pomocy...
  • Dorotka,
    ok. 5-6 tyg. w dzieci karmionych piersią ustala się rytm wypróżnień... U niektórych dzieci tygodniowa i dłuższa przerwa się zdarza. I to nie jest zatwardzenie. Należy się cieszyć, że pieluch mniej zużywa. Problemem byłaby jakaś dziwna konsystencja kupki (o ile to w ogóle możliwe?), a na pewno śluz lub krew w kupce. Co masz na myślisz mówiąc "rozwolnienie"? Bo kupki po każdym karmieniu u piersiowca to nie jest rozwolnienie...
  • @Krima, pieluch zużywa dużo... siusia jak szalona...
    Rozwolnienie wyglądało tak, że najpierw była normalna kupka-taka jak zwykle, po 3-5 minutach gwałtowny płacz i "wyrzut" o wiele rzadszej i bardziej śmierdzącej kupki (ale o tym samym kolorze), 3-5 min przerwy i to samo. I taki nawrót miał miejsce 5 czy 6 razy.

    Mam wrażenie, że ona się męczy, bo zbiera się do robienia kupki kilka razy dziennie, potem chwile płacze i się uspokaja...
  • Dorotko, a jakbys spróbowała ja wysadzić wtedy, kiedy widzisz, ze się zbiera???
  • Mówiąc o wypróżnieniach miałam na myśli kupki właśnie...
  • Dorotak. - Kerima ma rację, że dzieci w wieku Zosi karmione piersią mogą mieć "przestoje" w robieniu kupki nawet tygodniowe i dłuższe. Jednak, jeśli u danego dziecka jest to prawidłowe, to nie powinno się ono tym stanem męczyć. Z tego, co piszesz, u Zosi jest inaczej. Czyli nie koniecznie trzeba ten stan traktować jak prawidłowy.
    Po pierwsze, bardzo mi miło czytać, że Zosia jest tylko na Twoim mleku :bigsmile: Gratuluję!
    A co dalej? Jeśli masz poczucie, ze Zosię te przestoje kupkowe meczą, że cierpi z powodu zbierających się gazów i bolesnego ich uwalniania, to warto się zastanowić, z czego to się może brać. Przyczyny mogą być różne.
    1. Najzwyklejsza w swiecie niedojrzałość układu pokarmowego, która minie z wiekiem.
    2. Niewłaściwa flora bakteryjna jelit. W tym również rozwój drożdżaków w jelitach. (czy Zosia miała kiedykolwiek pleśniawki? czy ma biały lub żółtawy nalot na języku?)
    3. Nadwrażliwość na jakieś składniki Twojej diety.
    4. Nadmierna wrażliwość emocjonalna. (czy nie pogarsza się np. po ciężkim dniu, gdy wiele sie dzieje?
    5. Syndrom "błędnego koła" - jeśli Zosia płacze z jakiegoś powodu, to się zagazowuje, a przez to cierpi, bo boli ją brzuszek i wtedy płacze, więc się zagazowuje i w koło Macieju.
    To tyle, co mi przychodzi do głowy na szybko. Nad czym można się zastanowić, żeby malutkiej ulżyć?
    * Niezależnie od wszystkiego innego, można podawać jej jakiś specyfik ułatwiający pozbywanie się gazów. Podajesz coś? Jeśli nie a być chciała, to mogę Ci podesłać flaszkę specyfiku saabsimplex (moim zdaniem najskuteczniejsze, z tego, co można dać na wzdęcia), bo mi została nie otwarta, gdyż moja panna szczęśliwie wyrosła z brzuszkowych problemów.
    * Masaż brzuszka bywa bardzo pomocny. Jedną z form masażu jest noszenie malucha w chuście "brzuszek do brzuszka".
    * Warto też rozważyć wprowadzenie jakiegoś probiotyku z bakteriami jelitowymi, to może usprawnić trawienie. Niezły jest dicoflor, świetnie przebadany, skuteczny i bez mleka krowiego ale dość drogi. Ciut tańszy lacidofil ale zawiera białka mleka i bywa, że maluchy reagują alergicznie. Jest jeszcze beneflora (też bez mleka) ale to bardzo drogie i Biogaia - też bardzo drogie.
    * Jeśli podejrzewasz, że Zosi szkodzi coś w Twojej diecie, to pierwszym podejrzanym jest mleko i przetwory mleczne. Ograniczenie jest pozbawione sensu. Jedyny sposób, by sprawdzić, czy to może być to, to wyłączyć całkowicie z diety. I to nie na kilka dni ale na kilka tygodni. Przy okazji można wyłączyć i jajka, bo to drugi w kolejności podejrzany. Szczególnie jajka "sklepowe" są wredne. Inne często uczulające produkty to: orzeszki ziemne, kakao, soja, ryby i owoce morza.
    Dodatkowo, zastanawiam się nad tym, co opisałaś jako rozwolnienie. Moje dzieci, gdy miały problemy z brzuchami (a wszystkie, niestety, miały), to zazwyczaj po "przestoju kupowym" robiły serię kup. Przy tym pierwsz była bardzo zbita i duża, a kolejne były rzadkie, często paskudnie cuchnące. A po oczyszczeniu przewodu pokarmowego zazwyczaj następowała kolejna kilkudniowa przerwa w kupach. Przy tym pierwszego i drugiego dnia po kupie dzecko było spokojne, a w kolejnych dniach było coraz gorzej.
  • duke6:
    Witajcie po miesiącu:)

    Mojej M. zrobił sie naczyniaczek na żebrach ze zwykłej kropki czerwonej (na razie około pół cm)
    Najstarszy miał na jąderku -ale od urodzenia (wchłonął sie )
    Zrobił sie M. jak miała już półtora miesiaca...niepotrzebnie naogladąłam sie zdjec w internecie:shamed:bo zaniepokoiłam się-boje się zeby nie rósł:(
    Pokazywałam lekarce i na razie tylko obserwowac...
    czy może Wasze dzieciaczki miały naczyniaki (chodzi o te po urodzeniowe)-wchłonęły się?
    Pozdrawiam cieplo.

    Pozdrawiam.
    Moja córeczka ma -pytałam też tutaj -jest coraz mniejszy,też żałuję ,że naoglądałam sie tych zdjęc.
    O tu było http://wielodzietni.org/comments.php?DiscussionID=9171&page=1#Item_16
  • Dorotak. ja mojemu synkowi w sytuacji podbramkowej stosowałam czopek glicerynowy dla niemowląt - z tym, że nie aplikowałam mu go a tylko dotykałam nim do odbytu i to załatwiało sprawę - kupka się uwalniała i ulga była wielka:)
  • Dziś Mała miała strasznie niespokojną noc... prężyła się, czerwieniła, zbierała... i nic... nawet specjalnie pić nie chciała, a jak piła to niespokojnie, kręcąc się, pomrukując, prężąc...
    Ciągle mam wrażenie, że się męczy...

    @Katarzyno, Ona ma biały języczek, ale to od mleka chyba... nie wiem:sad:
    Brzuszek masuję jej często, podkurczam nóżki (wtedy z reguły jeszcze więcej gazików wypuszcza).
    To co opisałaś, wygląda mi dokładnie tak, jak Zosia miała. I rzeczywiście z dnia na dzień jest bardziej niespokojna... :confused:
  • @Dorotak.
    Hm, przepraszam, że tak wprost. Ale nie lepiej po prostu pójść z nią do pediatry? Obmaca brzuszek i wykluczy lub nie poważniejszą dolegliwość, coś doradzi. Internet to marne miejsce na leczenie dzieci, nawet z taką kopalnią wiedzy, jak nasza Katarzyna.
  • @Kinga - naprawdę wierzysz, że pediatra coś doradzi? Poza może pomysłem, by przejść na mieszankę hypoalergiczną... :confused:
    Przy moich dzieciach jakoś na mądrego pediatrę nie udało mi się trafić :sad: W doświadczeniach z kolejnymi edzemplarzami w końcu wypracowałam sobie różne metody i wiem, że moje dzieciaki dziedziczą po mnie nadwrażliwość na pszenicę (a w mniejszym stopniu też na mleko i jajo) a przez moje nieszczelne jelito karmiąc je i nie zachowując właściwej diety dostarczałam im białek, kóre bardzo źle wpływały na ich niedojrzałe jelita. Jednak doszłam do tego raczej metodą własnych dociekań i obserwacji. Pediatra z przychodni nie był w stanie pomóc, bo jedyna rada jaką mogłam usłyszeć, to właśnie, żeby przejść na mieszankę hypoalergiczną...
  • Dorotak, nasza pediatra, zaleciła nam, to co radzi Katarzyna.

    U nas, po wyeliminowaniu nabiału, wszystko sie uspokoiło. Dużo cierpliwości, życzę

    o, w czasie, w którym pisałam, "dobyło" kilka postów
  • No może ja mam szczęście do pediatry. Ale też chodzi mi o to, że jak jest coraz gorzej i towarzyszy temu coraz większy ból, to wolałabym pokazać malucha specjaliście i mieć pewność, że to niedojrzałość układu albo jakaś wrażliwość pokarmowa niż np. powiększony żołądek, zatrzymana treść jelitowa czy coś. Rzadko latam do lekarza, ale też moim dzieciom rzadko coś dolega. Dlatego mam poczucie trochę, że się Wam wtrącam. Jakby co, Dorotak., nie przejmuj się bardzo mną. Chodzi mi o to, żeby nie ześlizgiwać się w leczenie dzieci przez znajomych i przez Internet. To jak z tym pępkiem. Jak Mani zaczął krwawić i pojawił się obrzęk, pojechałam z opuchlizną na całodobówkę, nie pytałabym koleżanek na necie o radę. Jakoś to ryzykowne mi się wydaje.
  • U nas też pomógł probiotyk (wspomniana przez Katarzynę Biogaja) i rezygnacja z wszelkich słodkości.
  • Doroto, niniejszym dolaczam do grona lipcowych mam z dzieciowymi problemami brzuszkowymi :sad:

    podejrzewam bialko krowie, jak u starszej, bo objawy podobne: baaardzo obfite ulewanie a czasem wrecz wymioty, gwaltowne, strzeliste, wodniste kupki, placz przy/po jedzeniu :sad:

    co prawda od dnia porodu ograniczylam nabial do masla i sera owczo-kozio-krowiego, ale chyba trzeba zrobic ostre ciecia w diecie i unikac nawet sladowych ilosci krowizny...

    co do pepka, to oczywiscie ze krwawiacy i brzydki pepek pokazalabym komus na zywo, ale poki co konsultacje online sa wystarczajace mysle :wink:
  • No to chyba najważniejsze, co piszesz, Pustynna. Każdy wyczuwa miarę zdarzenia. Opis dolegliwości Zosi wydał mi się taki pod lekarza, ale to chyba dlatego, że nie wiem, co to pokarmowe problemy u niemowląt. Twój powyższy opis mnie w tym utwierdził. Brzmi strasznie i pobudza moją wyobraźnię:confused:
  • Wiecie jak to jest z radami przez Internet - teraz ja wam poradzę, na podstawie własnych doświadczeń :wink:

    U mnie eliminowanie kolejnych "uczulających" pokarmów z diety mojej powodowało coraz gorsze reakcje ze strony żołądka i przewodu pokarmowego dzieci, a wreszcie dołączyła i skóra - całe ciało w kropkach - no i przy drugim dziecku trafiłam z tym na mądrą dermatolog, która po opisaniu przeze mnie co, kiedy następuje - stwierdziła, ze kropki to rumień toksyczny noworodka - reakcja na hormony mamy przekazywane w mleku- żadna dieta nie ma tu wpływu, a że dziecko coraz gorzej się czuje, ma brzydkie zielone, śmierdzące kupy, to znaczy, że trzeba wrócić do normalnego jedzenia i wszystko się uspokoi - i ... tak było!:bigsmile:

    Odtąd jadłam wszystko - przy kolejnych noworodkach też - uważając by nie przesadzić z ilością produktów "podejrzanych" w menu, bynajmniej ich nie eliminując. I tak jedna nie córka nie mogła przeżyć smażonej cebuli, a inna gotowanej kiszonej kapusty, u kolejnej niczego takiego nie znalazłam - i to było wszystko co musiałam wyeliminować. Ogólnie jadłam wszystko i stosowałam "automasowanie" brzuszka kładąc dzieci na brzuchu i było świetnie:bigsmile:
  • Kinga: no ja niestety wiem ze dostalabym z marszu rade o jakiej pisze Katarzyna: dziecko placze przy piersi? odstawic dziecko.
    to juz predzej bym poszla do konsultantki laktacyjnej, pediatrzy przewaznie nie maja pojecia o karmieniu i ewentualnych problemach, bo teraz prawie nikt nie karmi piersia :confused:

    co do objawow pokarmowych: wiesz, to sa wymioty z mleka, kupki nie maja krwi, nie ma zadnych dodatkowych czynnikow ktore moglyby mnie juz teraz gnac gdzies. no i juz to raz przerabialam. jesli wnowajca jest fkatycznie krowi nabial, za kilka dni powinno byc lepiej, jak nie bedzie, bede drazyc temat dalej:wink:
  • Pustynna, OK - ja nie przerabiałam ani razu i dlatego mnie tak powala.
  • Kinga:
    ja nie przerabiałam ani razu
    Zazdroszczę :bigsmile:
  • I dotąd stałam na stanowisku, że to wszystko nerwowe jest i przytulanie by pomogło:bigsmile: a tu proszę, niekoniecznie.
  • Katarzyna:
    [quote]
    Kinga:
    ja nie przerabiałam ani razu
    Zazdroszczę :bigsmile:[/quote]

    ja tez :bigsmile:
  • i moje obie przytulane ile wlezie, noszone itp.

    ale fakt ze widzialam ze czesto placz dziecko po prostu domagajacego sie tulenia zwalalo sie na kolke...
  • Słuchajcie (czytajcie:wink:)!

    była kupka! duuużo kupki:bigsmile: Małej chyba było to potrzebne, bo śpi już... chyba 4 godzinę spokojnie jak aniołek, żadne hałasy (nawet zabawy Cioci Zuzi) jej nie budzą:bigsmile:


    A jeśli chodzi o ulewanie, Zosia ulewa dużo... A co rozumiecie przez wymioty? Takie "serki"? Bo to jej się niestety też zdarza dość często...


    A ja się znów nieznośna robię i mnie wszystko niepokoi:confused:
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.