Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Matki w modlitwie

edytowano październik 2013 w Arkan Noego

Matczyny szturm do nieba

Wywodzą się z wielu kultur, wyznań i krajów. Na całym świecie, raz w tygodniu,kobiety z ruchu Matki w Modlitwie (Mothers Prayers) spotykają się, by w ciszy i skupieniu powierzać Bogu na modlitwie swoje dzieci i wnuki.

 

Kiedy po raz pierwszy przeczytałam o tej wspólnocie, przyszły mi na myśl słowa, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby i jeśli jakaś idea jest Boża, to będzie się umacniać i rozprzestrzeniać. Historię tego ruchu można by zacząć słowami: O tym, jak dwie starsze panie z miasteczka Sevenoaks w południowo-wschodniej części Anglii podjęły inicjatywę modlitewną... Dzisiaj jest ona obecna w niemal 100 krajach świata.


Jest nadzieja dla twego potomstwa


Lata 90. XX w., Wielka Brytania. Weronika Williams i jej bratowa Sandra były uczestniczkami spotkań wspólnoty charyzmatycznej Maranatha. Od dłuższego już czasu odczuwały potrzebę, aby z większym zaangażowaniem oddawać w modlitwie problemy, z którymi spotykają się ich dzieci. Któregoś dnia Weronika sięgnęła po broszurkę Co, na Boga, czynimy naszym dzieciom, rozprowadzaną przez wspólnotę. Zamieszczono w niej statystyki i opisy zagrożeń czyhających na dzieci. Zatrwożona o ich przyszłość, bardzo chciała zrobić coś, by je ochronić. Usłyszała wówczas wewnętrzny głos: "Módl się!". W tym samym czasie jej bratowa Sandra dwukrotnie usłyszała w nocy podobne słowa: "Módl się za swoje dzieci!".


Starsze panie postanowiły modlić się o rozeznanie woli Bożej. Podczas jednej z modlitw Weronika, jak to miała w zwyczaju, otworzyła Pismo Święte i przeczytała: "To mówi Pan: Powstrzymaj głos swój od lamentu, a oczy twoje od łez, bo jest nagroda za twe trudy - wyrocznia Pana - powrócą oni z kraju nieprzyjaciela. Jest nadzieja dla twego potomstwa - wrócą synowie do swych granic". Fragment z Księgi Jeremiasza (31, 16-17) utwierdził je w postanowieniu zainicjowania w listopadzie 1995 r. grupy matek modlących się za swoje dzieci.


"Od samego początku czułyśmy, że wolą Pana jest, byśmy były narzędziami w Jego ręku. Naszą rolą jest modlić się i wsłuchiwać w Jego wolę, a On będzie nas prowadził, otwierał drzwi i przyprowadzał do nas innych ludzi. I potwierdzało się to wielokrotnie: nasze modlitwy były wysłuchiwane, a problemy rozwiązywane w sposób, który często był dla nas zaskoczeniem. Wspaniałe było to uczucie ulgi, wynikające z pewności, że to On zdejmuje z nas ciężary i On nas prowadzi" - wspominała początki ruchu Weronika Williams.


Koszyk jak ręce Jezusa


Dziś grupy kobiet modlących się w intencji swoich dzieci i wnuków obecne są m in. w Anglii, Szkocji, Holandii, Kazachstanie, a nawet w odległej Australii. Oprócz katolickich istnieją też wspólnoty prawosławne i protestanckie. - W Polsce ruch działający prężnie od 2009 r. obecnie składa się z ok. 30 takich grup - mówi Lucyna Dec, koordynatorka ruchu w Polsce. - Są też matki, które modlą się indywidualnie, oczekując na powstanie grupy. Najwięcej grup Matek w Modlitwie jest we wschodniej części naszego kraju: w Białymstoku, Lublinie, Augustowie, Sokółce, Hajnówce. Matki w Modlitwie są obecne również w Częstochowie, Krakowie, Warszawie, Gdańsku, Ozorkowie k. Łodzi.


Ruch otwarty jest dla każdej kobiety: mężatki, matki i wdowy. Swoje miejsce znajdą w nim też "duchowe matki" - kobiety niemające własnego potomstwa, a pragnące włączyć się w modlitewną wspólnotę. Każde dziecko potrzebuje orędownictwa, dlatego też kobiety modlą się nie tylko za swoje dzieci i wnuki, ale też za dzieci porzucone, przedwcześnie zmarłe, chore, cierpiące głód i nienarodzone. Wiele z nich adoptuje duchowo i otacza modlitwą kapłanów i siostry zakonne.


Weronika Williams wydała też specjalną książeczkę-modlitewnik zawierającą przesłanie do matek zatroskanych o los swoich pociech i pragnących zawierzać je Bogu. Opisała w niej przebieg spotkań modlitewnych. Każda nowa osoba otrzymuje tę książeczkę. Ruch charakteryzują niewielkie, bo liczące od 2 do 8 osób, wspólnoty, ale są i grupy 15-30-osobowe. Spotykają się raz w tygodniu w mieszkaniach, kościołach, kaplicach. Odbywają też kwartalne spotkania i dni skupienia. Opiekunami grup są księża lub siostry zakonne. Kapelanem ruchu w Polsce jest ks. Mirosław Korsak z Białegostoku.


- Na naszych spotkaniach stawiamy na stole: krzyż - symbol naszego zbawienia, świece - Jezus jest Światłością Świata, Pismo Święte - Jezus jest Żywym Słowem i mały koszyk - ustawiony u stóp krzyża, przeznaczony na imiona dzieci wypisywane na małych papierowych kółkach. Modląc się podczas spotkania, wkładamy do niego pojedynczo kółka z imionami naszych dzieci, jako symbol powierzenia ich opiece Pana. Jeśli uświadomimy sobie, że oddajemy Mu nasze problemy - często jest to cudowny moment naszego uzdrowienia. Bóg najlepiej wie, co jest potrzebne naszym dzieciom - opowiada Lucyna Dec.


Dlaczego karteczka ma formę kółka? - Bo jest to doskonały kształt, niemający początku ani końca, podobnie jak miłość, która też nie ma granic - podkreśla koordynatorka.


Matki w Modlitwie nie zapominają o ojcach swoich dzieci. W intencji ojców odmawiają jedną tajemnicę Różańca. Co ciekawe, w niektórych krajach wśród ojców powstają analogiczne grupy, nazywane Ojcami w Modlitwie (Fathers Prayers). 
Matki w Modlitwie każde spotkanie zawierzają Duchowi Świętemu. Bardzo ważną zasadą ruchu jest zasada poufności i nieudzielania rad. Podczas spotkań matki dzielą się swoimi problemami i przeżyciami, stąd muszą mieć pewność, że wszystko, co powiedzą, będzie zachowane w tajemnicy. - Kiedy matki dzielą się swoimi rozterkami, zauważają, że wiele z nich ma podobne doświadczenia, problemy stają się łatwiejsze do udźwignięcia - przekonuje Lucyna Dec.


Owoce ruchu


"Zawsze byłam matką dość ambitną i wymagającą od siebie. Jednym słowem dążyłam do bycia «idealną matką». Drobne porażki wychowawcze, ciągłe dążenie do ideału i świadomość tego, że nie jestem w stanie być wszędzie, w każdym miejscu czy środowisku, w jakim obraca się moja córka - a przecież tyle niebezpieczeństw różnego rodzaju czyha na nią. To wszystko mnie straszliwie przygniatało, czułam się bezsilna. Wspólnota Matki w Modlitwie to było i jest właśnie to miejsce, w którym doświadczyłam i nadal doświadczam niesamowitego odciążenia poprzez modlitwę i całkowite zaufanie Panu Jezusowi. To właśnie powierzanie swoich dzieci Panu Jezusowi, które są nam dane i zadane w opiekę na pewien czas i zostawianie tych wszystkich problemów i trosk u Jego stóp, uwolniło mnie od ciągłego zamartwiania się. To właśnie u stóp krzyża mogę powiedzieć: Panie Jezu, sama nie dam rady, Ty najlepiej wiesz, co czuję i co najlepsze jest dla moich dzieci. Więc to czynię i wiem, że nie jestem sama ze swoimi problemami" - to jedno ze świadectw, które można znaleźć na stronie wspólnoty.


Matki w Modlitwie doświadczają poprawy w relacjach małżeńskich i rodzinnych. Dzięki matczynemu orędownictwu wiele dzieci odnalazło wiarę, zostało uzdrowionych czy uwolnionych od nałogów, wiele znalazło pracę, założyło rodzinę, wróciło do domu po długiej nieobecności i pojednało się z rodzicami. Kobiety, które wcześniej doświadczały poronień, doczekały się upragnionego potomstwa. I nie ma się co dziwić, skoro największą siłą wspólnoty są słowa modlitwy wypowiadane podczas wkładania imion do koszyka: "Panie Jezu, przychodzimy do Ciebie jako matki pragnące, abyś pobłogosławił nasze dzieci i wszystkie dzieci na całym świecie".


Informacje i materiały o Matkach w Modlitwie można uzyskać od Lucyny Dec (Białystok), tel. 695 73 68 05, e-mail: poland@mothersprayers.org oraz na stronie internetowej www.mothersprayers.org.

http://www.deon.pl/religia/wiara-i-spoleczenstwo/art,493,matczyny-szturm-do-nieba.html

Komentarz

  • Kiedyś o nich słyszałam, bardzo mi sie ta idea spodobała. Coś podobnego organizowali chyba kiedys Wołochowiczowie - pomagali tworzyc takie kręgi kobiet / żon / matek, które miały razem sie modlić, ale także wspierać radą, slużyć pomocą. Napisałam nawet do nich kiedyś w tej sprawie, ale mail pozostał bez odpowiedzi, nie wiem, moze adres mailowy nieaktualny. Wspaniała sprawa, zwłaszcza dla osób, które - tak jak to ma miejsce w moim przypadku - mają męża niewierzącego i nie mogą liczyc na jego pomoc w wychowaniu dzieci w wierze. 
  • Wielu wyznan....


    Hmmmm



    Katolickie Zony i Matki tak, inne formy mnie nie przekonuja. Mnie, ale innym droga wolna.
  • Kiedyś o nich słyszałam, bardzo mi sie ta idea spodobała. Coś podobnego organizowali chyba kiedys Wołochowiczowie - pomagali tworzyc takie kręgi kobiet / żon / matek, które miały razem sie modlić, ale także wspierać radą, slużyć pomocą. Napisałam nawet do nich kiedyś w tej sprawie, ale mail pozostał bez odpowiedzi, nie wiem, moze adres mailowy nieaktualny. Wspaniała sprawa, zwłaszcza dla osób, które - tak jak to ma miejsce w moim przypadku - mają męża niewierzącego i nie mogą liczyc na jego pomoc w wychowaniu dzieci w wierze. 
    Hmm w pewnym sensie uczestniczyłam/uczestniczę w żonach wg formuły Wołochowiczów.
  • Oooo, mogłabyś napisać coś więcej? 
  • Jesteś z Warszawy?
  • Ja przepraszam
    Ale to nazwisko kojarzy mi się
    Tylko z panterką, albo czerwona sukienką X_X
  • edytowano październik 2013
    Wołochowicze - tak.
    Ale źródło, do którego się odnoszą - czyli Linda Dillow, czy Ingrid Trobish, od której W. zaczerpnęli formułę MSR - już nie.
  • Od kilku lat jestem w Róży Matek żywego różańca. 
    I w Rózy rodziców.
  • Jak czytam o tym ruchu, to coraz bardziej czuję, coby jakiś artykuł o Paulinie Jaricot strzelić :) (pomijając - kto tak dziwacznie przetłumaczył nazwę? Matki w Modlitwie?). Ale ciekawe jest to, że Pan Bóg daje podobne intuicje zarówno w Kościele katolickim, jak i w różnych kongregacjach.
  • My w klubie mamy taki zwyczaj, że modlimy sie co środe za mężów i nasze rodziny :)
  • Na tym forum jest wszystko. :) W środę w naszej parafii modliliśmy się właśnie tak jak robi to, ta wspólnota. Ksiądz poznał ich formę modlitwy nie dawno. Od razu zaprosił do modlitwy wszystkie matki. Stara się jak może przybliżyć rodziny dzieci I Komunijnych do Boga. I chyba mu się udaje, bo właśnie te młode mamy podchodziły i zapisywany imiona dzieci. Starsze kobiety wyszły po mszy nie zostały na adoracji. Ale większość została. Nie słyszałam jeszcze o nich, ale siłę modlitwy wspólnoty poczułam, bo sporo rodzin, Mam :) zostało by się modlić za dzieci.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.