Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Dyskryminacja kobiet w pracy ze względu na macierzyństwo i rodzicielstwo - do kobiet pracujących

Czy spotykacie się w pracy z negatywnymi konsekwencjami swojego macierzyństwa, rodzicielstwa?

Komentarz

  • Nie, wręcz przeciwnie! Szefowa każdemu komu moze chwali sie mna, ze matka dzieciom a ogarnia projekty :)
  • Nie, wręcz na odwrót. Takie kobiety są najczęściej świetnie zorganizowane, więc mądry pracodawca je ceni.
  • Kiedys, przed spotkaniem z klientem, który miał zdecydować czy dać nam projekt, czy nie uzgadniałem wspólna linie z człowiekiem od marketingu w mojej firmie i powiedział mi, ze koniecznie trzeba przy przedstawianiu sie powiedzieć, ze mam trójkę dzieci, bo ponoc takie osoby pracujące zawodowo sa brane za dobrze zorganizowanych, poukładanych ludzi; bierze sie ich po prostu bardziej na serio niz młodego singla w rozmowach biznesowych.
  • Nie. W ogoleniemato znaczenia dla pracodawcyi pracowników a jeśli już to spotykam się z pozytywnym odbiorem mojej wielodzietnosci
  • W pracy nigdy.
    Natomiast spotkałam się z dyskryminacją jako niepracująca matka wielo.
  • Tak i to bardzo,
    poukładam w głowie i wieczorkiem napiszę
    Podziękowali 2Bea Agax4
  • Nie. Wręcz przeciwnie uchodzę za osobę dobrze zorganizowaną. 
    Natomiast niestety spotykam się często z dyskryminacja, nieufnością czy seksistowskim traktowaniem z uwagi na płeć i pewnie trochę wygląd. 
  • edytowano marzec 2019
    Pozytywów jest wiele i je doceniam, szef bardzo ok i wiem, że bardzo mnie ceni,
    także przez pryzmat doświadczenia bycia matką wielo dostałam taki a nie inny zakres obowiązków, bardziej odpowiedzialny bym powiedziała a  też wymagający
    w mojej pracy to wyróżnienie  i tak to odbieram

    Jednak świadomie kreuję swój wizerunek w pracy: nie narzekam, nie opowiadam o tym ile muszę nagotować, nakupować itd- to oczywiste, zorganizowana jestem lepiej niż niejedna singielka, nie szokuję opinii publicznej opowiadając o obowiązkach, zmęczeniu i niekiedy nawale wyjazdów i rzeczy do załatwienia.
    Z rzeczy naturalnych dla wielo nie robię ochów i achów i nie oczekuję klepania po plecach i współczucia.
    Za to regularnie uprawiam sport, różne sporty i takie fotki ślę znajomym z pracy, ładnie się ubieram, zawsze zadbana i uśmiechnięta, kompetentna i na tyle ile mogę czasowa.


    Negatywy są od niektórych współpracowników:
    - ciekawość nadmierna ,że mam 500 i na co wydaję,
    - że zajmuję etat a mam emeryturę,
    - co to za życie z tyloma dziećmi,
    - o stanie "cipki  niczym wiadro" żal komentować,
    - że patologia ma dużo dzieci i należy im w szpitalu podwiązać jajniki,
    - chciałaś dzieci to masz i w czym problem, to odpowiedź na fakt nieprzespanej nocy

    Podziękowali 1Agax4
  • :open_mouth: ale chamowa!!!

    Ale postawę, zeby nie narzekać warto nie tylko pokazywać światu i koleżankom, tylko rzeczywiście ja przejąć. No bo w końcu mamy to, co chciałyśmy.
    Podziękowali 2kiwi Agax4
  • edytowano marzec 2019
    Hmm. Zobacze jak wrócę do pracy. Jedna miałam koleżankę w pracy co miała 6 dzieci, miła ale to najsłabszy pracownik był, wyjatkowo niezorganizowana. Maz tam wszystko w domu  ogarnia. Poza tym było może z 5 pracowników na  120 którzy mają troje dzieci. I ci też tak średnio zorganizowani( poza jedną osobą ). Myślę że jak ktoś jest dobrze zorganizowany to jest jeszcze przed dziećmi. Wielodzietność tu cudów nie zdziała. Ja bardziej widzę zalety takiego pracownika w tym że jest pracowity, zaangażowany, solidny bo ma większą odpowiedzialność - więcej ludzi na utrzymaniu.
    Podziękowali 3beatak Laf2011 Agax4
  • Ja spotkałam się w pracy raczej z pozytywnymi uwagami. Może troszkę ze zdziwieniem dziewczyn w moim wieku, które najwyżej jedno-góra dwójka, ale często w ogóle jeszcze nie ten etap ;), ale tak pozytywnie raczej. Myślę, że w miejscu pracy to też troszkę zależy od tego, jak wypełniamy swoje obowiązki służbowe przy dzieciach (choć wiadomo, zawsze można trafić na chama).

    Zanim urodziłam bliźniaczki mnie już trochę poznano od dobrej strony, moje teksty się podobały, miałam już wyrobioną pewną renomę, dlatego też szefowie chętnie szli mi na rękę - mieli tę pewność, że się wywiązuję. Trochę inne podejście było, gdy jedna z moich koleżanek (matka trójki) nieustannie zasłaniała się dziećmi, dlaczego nie może czegoś zrobić - fakt, rozumiem, że w pewnych sytuacjach bywa ciężko, ale ona ewidentnie robiła wszystko, by jak najbardziej się lenić. Ona jest starsza ode mnie i miała już trójkę, gdy ja tylko syna. Zawsze trzeba było jej przypominać dziesiąty raz, by coś wysłała, była maksymalnie powolna. Ludzie mieli tego po prostu dosyć. 
  • Nie.
    Bo.... Dzieci chorują. I mimo zorganizowania (zawsze wszystko spięte i w terminie) niechęć. Pokazywana wyraźnie i głośno.
    Niestety nie posiadamy nawet możliwości posiadania opiekunki a mąż jako mocno niedowidzący nie nadaje się zbytnio do wielu rzeczy. To się za mną wlecze...
    W rejonie gdzie mieszkam brak zas możliwości pracy w części etatu. Praca w godzinach tzw przedszkolnych skutkuje tym, że dziewczynki z owego przedszkola wleką co się da...
    Nawet teraz (choć odchodzę) wysluchuję, że nie pracuję jak inni w nadgodzinach i jestem "coraz pozniej" - czyt 7.05-7.10. Przy czym nie widzą, że nie jestem do 15 tylko zawsze dłużej...
    Komentarze także niewybredne 
    O 500+
    O nycie garkotłukiem
    O prywatnym pozyciu i rodzeniu dzieci
    O braku rozumu 

    I hicior- po co takiej pracować? Po co jej pelne przedszkolem(w sensie czasu jego funkcjonowania) jak i tak do pracy sie noe nadaje bo jej zaraz dzieci będą chorowały?

    Komentarze dotyczą nie tylko matek ale i żon wielodzietnych ojców  :/

    Nikt niechce pracowników zadaniowo czy zdalnie. O części etatu nie ma co marzyć.
    Prawo swoje a życie swoje
    Podziękowali 2Bagata Agax4
  • Zawsze mialam szefow. A teraz mam szefowa matka wielidzietna. Jednak wiaze sie to.z poswieceniem od meza itd
  • edytowano marzec 2019
    Ja z tych co z antybiotykiem do pracy idę a dzieci jak trzeba to też z lekami idą do szkoły. .. także póki co ogarniam. ..
    I Bóg daje ostatnio zdrowie dzięki probiotykom, wodzie utlenionej oraz lekom na alergię. Usunięcie migdała też pomogło 
  • Chociaż ostatnią prace straciłam z powodu ciągłego chodzenia na rano (czas swietlicowy)
  • Bea powiedział(a):
    Nie.
    Bo.... Dzieci chorują. I mimo zorganizowania (zawsze wszystko spięte i w terminie) niechęć. Pokazywana wyraźnie i głośno.
    Niestety nie posiadamy nawet możliwości posiadania opiekunki a mąż jako mocno niedowidzący nie nadaje się zbytnio do wielu rzeczy. To się za mną wlecze...
    W rejonie gdzie mieszkam brak zas możliwości pracy w części etatu. Praca w godzinach tzw przedszkolnych skutkuje tym, że dziewczynki z owego przedszkola wleką co się da...
    Nawet teraz (choć odchodzę) wysluchuję, że nie pracuję jak inni w nadgodzinach i jestem "coraz pozniej" - czyt 7.05-7.10. Przy czym nie widzą, że nie jestem do 15 tylko zawsze dłużej...
    Komentarze także niewybredne 
    O 500+
    O nycie garkotłukiem
    O prywatnym pozyciu i rodzeniu dzieci
    O braku rozumu 

    I hicior- po co takiej pracować? Po co jej pelne przedszkolem(w sensie czasu jego funkcjonowania) jak i tak do pracy sie noe nadaje bo jej zaraz dzieci będą chorowały?

    Komentarze dotyczą nie tylko matek ale i żon wielodzietnych ojców  :/

    Nikt niechce pracowników zadaniowo czy zdalnie. O części etatu nie ma co marzyć.
    Prawo swoje a życie swoje

    U mnie w pracy, nie tak chamsko, ale komentarze na temat zwolnień na dzieci podobne. To czy ktoś dzieci ma, czy nie, nie obchodzi innych, dopóki wykonuje swoją pracę. Jeśli na skutek nieobecności, obowiązki przejmują inni, robi się kwas...
  • Ja mam samodzielne stanowisko. Nikt poza mną tego nie zrobi

    Ale to /wpis dotyczyło pytania o dyskryminację.
    Takk. Uważam, że w rejonie gdzie mieszkam jest dyskryminacja
    Podziękowali 1Agax4
  • Ja usłyszałam wprost, że pani mnie nie zatrudni, bo mam tyle dzieci ze wciąż będę na zwolnieniach. Równocześnie, zaproponowała mi pracę na czarno.... A ja byłam tak zdesperowana, że ją podjęłam.
    Nawiasem mówiąc, ani razu nie było potrzeby pójść na zwolnienie, a pracowałam prawie pół roku.
    Podziękowali 1Bea
  • Kiedy pracowałam w innych miejscach, nie wygrywałam się z informacjami o dzieciach. Tyle tylko, że mam.
  • Najbardziej doświadczyłam dyskryminacji, kiedy starałam się o swoją pierwszą pracę (fakt, niezgodną z wyuczonym zawodem, poniżej kwalifikacji, ale był kryzys mega wtedy), a miałam wtedy jedno dziecko. Usłyszałam oczywiście, że będzie chorowało. Sądzę, że dyskryminacja nie tyle dotyczy wielodzietnych, co matek.
  • @Agnieszka bo pracujesz wśród mężczyzn?  To może być przyczyna. Ja się szykuję,  choć powoli,  bo to długi proces,  wejść w środowisko,  gdzie 99% (choć inne statystyki podają max 90%) to mężczyźni. 
    A w biurze czy w szkole to same baby, co będą sobie na zlosc robiły. 
  • U mnie w firmie ok. Choć ze swoją trójką to mam rekord administracji. Jest kilku ojców z podobnym czy większym gronem, ale matki nie. Nie czepiają się, jak ktoś probowal z 500 + , to szybko kończy. Szefowa nie robi kłopotu z nagłym urlopem, zastąpić się potrafimy z pozostałymi pracownikami bez większych problemow. Dzieci w zespole nie ma tylko jeden kolega, który ma chyba 6 rodzeństwa , więc zna życie i różne wypadki. 
    Ogólnie, glupsze hasła slysze częściej od rodziny niż w pracy.
  • Jak porównuję liczbę dni wolnych w pracy ( nagłych ) to wypadam lepiej niż moja załoga. 
  • Prawda też taka, że starsze dzieci mniej chorują. Albo wcale.
    I te niedficytowe też zwolnień nie generują
  • Ja miałem sytuację gdy najpierw pozbawiono mnie  czesci odpowiedzialnosci, a potem zwolniono, gdy odmowilem (zgodnie z pierwotnym i ustaleniami) pracy biurze więcej niż dwa dni w tygodniu. 
    Innym razem gdy odmowilem pracy po godzinach zwolniono moją szefową, a ja ją zastąpiłem.
    Także bywa różnie.
    Podziękowali 2Bea Nika76
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.