Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Durne dyskusje z dziećmi

Próbuję przekonać dziecko, że wyroby szybciej się zepsują (dżem, sok), jeżeli będzie kontakt z ustami (napicie się z butelki, włożenie widelca brudnego). Grzyby, bakterie. Oczywista oczywistość.
Ale oczywiście wie lepiej.

Nie ma ktoś jakiegoś artykułu na ten temat?
Bo przy mnie tego nie zrobi, ale wolałbym, żeby wynikało to z wiedzy, a nie z zakazów.

A teraz k jak nie przeczytają w internecie, to nie uwierzą.

Zirytowany ojciec 

«13

Komentarz

  • O masato niech sobie poczyta dziecko.
    Podziękowali 1Wanda
  • To u Was w szkole nie straszyli bakteriami i wirusami ? U nas tak straszyli że normalnie higiena jak w szpitalu :) 
  • edytowano 4 listopad
    hehe, jak pracowałam w koncernie produkującym wodę butelkowaną i dzwonił konsument, że mu woda śmierdzi, to pytanie było czy pił z butelki. Ależ, oczywiście, że nie. Wyłącznie ze szklanki;-)

    Odbieraliśmy wodę od klienta i laboratorium badało amylazę ślinową na szyjcie butelki. I zwykle była obecna :-)) Bardzo byli zdzwieni, że można to zbadać;-))
  • edytowano 4 listopad
    Zirytowany Ojcze....
    A może tak pozwól dziecku swemu COŚ wyhodować spektakularnie. W pewnym momencie, nic nie dotrze tak dokładnie, jak metody empiryczne...  B)
    Mam nadzieję, że Wy jakoś wytrzymacie... 
    Podziękowali 3E.milia isza mamababcia
  • Wymagasz powiązań przyczynowo skutkowego od piktogramowego pokolenia
  • W życiu nie napiję się z kartona od czasu jak mi jakiś glut wypłynął, a koleżanka miała mysz. Bleee.
  • No albo cos takiego wprowadzic, ze ja mam swoj drzem/wode/itp osobno a ty masz swoj i do swojego mozesz sobie pluc, lizac, wsadzac brudne widelce, paluchy i co tam jeszcze chcesz. Ale mojego prosze nie ruszac, no chyba, ze czystym widelcem/czysta lyzeczka/ do szklanki :)
  • @PawelK, daj szansę... Możesz jeszcze się miło zdziwić. 
  • Kup swój osobisty bidon na wodę. 
    A towarzystwo  niech ginie,  inaczej nie nauczysz  ;) 
    Podziękowali 1Bea
  • Ja się też podepnę pod pytanie i przeczytam konstruktywne rady. Mam też szczególny wkurz jak widzę okruszki z rogalików w miodzie i pływające kawałki masła  :s
  • Ta sama porada: osobny miod. Nic innego nie wymyslimy.
  • Myślałam o jakiś karcerach, czy coś...
    Podziękowali 4Katarzyna PonuraKura Rien Mle
  • Rogalikowa powiedział(a):
    Ja się też podepnę pod pytanie i przeczytam konstruktywne rady. Mam też szczególny wkurz jak widzę okruszki z rogalików w miodzie i pływające kawałki masła  :s
    Nie powinnaś oburzać się widząc rogaliki :D
  • U nas jakoś pastę do zębów trudno było zakręcać, zmęczeni czy coś. Po długim acz nieefektywnym zwracaniu uwagi na wysychającą pastę, zaczęłam zabierać odkręcone tubki. Świeże mogli kupić sami lub u mnie.
    Kiedy 3 razy zapłacili za nowe i 3 dyszki z bólem zniknęły ze skarbonki, okazało się, że zakręcanie jest całkiem proste i pamięć się poprawiła.

    W przypadku produktów zbędnych do życia (dżem, miód czy woda w butelce) po prostu znikają na określony czas, potem jest szansa na weryfikację nawyków. Potem, jak brużdżą tylko niektórzy, to reszta dba, czy poprzednik nie naraża znów stada na utratę dóbr odzyskanych :D

    Ale w sumie sposób z dodaniem do takiej poślinionej wody/dżemu drobinki jogurtu/serka pleśniowego by wzmóc pracę mikroorganizmów i unaocznić dziecku reakcje w przyrodzie zachodzące, uważam za dopuszczalny ;)


  • Taką pastę kupuję, oszczędna, nie ma problemu z korkami. 
  • edytowano 4 listopad
    Rogalikowa powiedział(a):
    Myślałam o jakiś karcerach, czy coś...
    Od razu z "buta"  ;)
    Ja Ciebie @Rogalikowa rozumiem, taki sam rozkład sił mamy: 1 do 5, przy czym 1 widzi, a 5  niezbyt dostrzega  ;)
    Podziękowali 1Rogalikowa
  • Eee tam nie ma durnych  rozmów  z dziećmi 
    Wszystkie rozmowy z dziećmi  kończą  się większą  kreatywnością rodziców  aby przeżyć  :#
    Podziękowali 1Bea
  • Dudus powiedział(a):
    U nas jakoś pastę do zębów trudno było zakręcać, zmęczeni czy coś. Po długim acz nieefektywnym zwracaniu uwagi na wysychającą pastę, zaczęłam zabierać odkręcone tubki. Świeże mogli kupić sami lub u mnie.
    Kiedy 3 razy zapłacili za nowe i 3 dyszki z bólem zniknęły ze skarbonki, okazało się, że zakręcanie jest całkiem proste i pamięć się poprawiła.

    W przypadku produktów zbędnych do życia (dżem, miód czy woda w butelce) po prostu znikają na określony czas, potem jest szansa na weryfikację nawyków. Potem, jak brużdżą tylko niektórzy, to reszta dba, czy poprzednik nie naraża znów stada na utratę dóbr odzyskanych :D
    Nie znam Cię, ale już Cię lubię :)

  • Pasta do zębów to kolejna nieogarnialna rzecz. Wiecznie rozwleczona dookoła umywalki, obsmarowana cala tubka, ściśnięta w połowie, zamiast od końca stopniowo wyciskana, no i nie na swoim miejscu. Do tego trzeba mieć osobny zwój w mózgu, czy co?

    Moi nie mają też zwoju, który odpowiada za zamykanie szafki po tym, jak się coś z niej wyciągnie  :s  :s  :s 
  • @Dudus twój patent na pastę chyba zastosuje u nas na szampon. Nie wiem, oni się kąpią w tym?? 
  • Moi chyba piją  ten szampon 
    Oraz płyn pod prysznic na klina  ;) 

    O gumkach  do włosów nie wspomnę. 
  • Ja mam męża, który zakręca, zamyka i wyciera po wszystkich. To silniejsze od niego  :D
    Każdy ma jakąś nerwicę, ale ta mojego męża jest bardzo życiowo przydatna  B)  
    Podziękowali 3mamababcia ola_g Katia
  • Moja drobnica zuzywa niemozliwe ilosci papieru toaletowego. Fajnie sie rozwija chyba.
    A druga rzecz, rolki od papieru. W obu lazienkach tuz przy kiblu jest smietnik, ale nie, w jednej lazience rolki rzucone z drugiej strony kibla, w drugiej poukladane puste folki na poleczce.
    Podziękowali 2Bea gabriela
  • Cart&Pud powiedział(a):
    Ja mam męża, który zakręca, zamyka i wyciera po wszystkich. To silniejsze od niego  :D
    Każdy ma jakąś nerwicę, ale ta mojego męża jest bardzo życiowo przydatna  B)  
    W naszym domu to ja mam taką nerwicę. Niestety tylko ja... 
    Podziękowali 2Katarzyna czekolada
  • edytowano 4 listopad
    Rogalikowa powiedział(a):
    Moi nie mają też zwoju, który odpowiada za zamykanie szafki po tym, jak się coś z niej wyciągnie  :s  :s  :s 
    Ty się ciesz że dzieci -  u mnie tak ma moja Żona.
    Kilka razy zdarzyło się że schyliłem się po coś w pobliżu szafy i prostując się przyrżnąłem w kant otwartych drzwiczek od górnej szafki. Bo w międzyczasie Żona otwarła i nie zamknęła.
    Za karę krew z głowy a raz nawet z podłogi ścierać musiała ona :)
    Podziękowali 1Rogalikowa
  • Ale jedna żona nie otworzy chyba tylu szafek, co czterech chłopców :D Przynajmniej nadążasz z zamykaniem  ;)
  • Weź.  Moje dzieci mają jak mąż jeden. Szafki i szuflady zamykają tylko, jak widzą to spojrzenie. Nie napiszę jakie, bo ktoś źle o mnie pomyśli. ;)
    Podziękowali 3Barbasia ola_g Rogalikowa
  • Moje to mnie rozwalaja ściąganie skarpetek i chowaniem ich w zakamarki. Np pod ławę wciskają albo za poduszki w kanapie. Czasem do skrzynek z zabawkami. Potem nie ma do pary. I zostawianiem talerzy i kubków na blacie zamiast się schylić do zmywarki. Już pominę  fakt że ile razy chcą się napić wody tyle razy wyciągają nowy kubek z szuflady.
    Podziękowali 4Bea Agmar Rogalikowa Elf77
  • edytowano 4 listopad
    Najgorsze jest to, że dzieci używają magii.
    Pracuję w salonie, przez salon trzeba wejść do kuchni. Zjem śniadanko, w kuchni czysto. Siedzę, pracuję, nikt się nie pojawia.
    Idę do kuchni, chleb rozwalony, masło podziobane, chrupki wysypane, mleko nie schowane. I pytam się, które było w kuchni i mówię wam prze jaja, bo każde mówi, że ono nie.

    Magia.
    Podziękowali 2Gloria Rogalikowa
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.