Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Czy kochasz swoją parafię?

Kryzys Kościoła, spadek uczestnictwa wiernych w nabożeństwach, skandale z udziałem duchowieństwa. Wielu świeckich miota się w obecnej sytuacji, szukając arki, która pozwoli im bezpiecznie przetrwać wśród szalejących sztormów. Podaż nadąża za popytem – na rynku idei pojawiają się kolejni samozwańczy prorocy, którzy twierdzą, że potrafią zmusić fale do rozstąpienia się. Nietrudno znaleźć się w sytuacji, która niegdyś spotkała Koziołka Matołka: „I znów poszedł biedaczysko / po szerokim szukać świecie / tego, co jest bardzo blisko.” Nie powtarzajmy tego błędu. Kościół daje nam arkę, którą mamy w bliskiej okolicy, jest nią nasza parafia.

więcej: http://mamaroza.pl/blog/czy-kochasz-swoja-parafie/
«1

Komentarz

  • Nie . Nigdy nie chodziłam do  swojej parafii. 
    Kochałam swoją rodzinną parafię,  za lat młodszych. 
  • Mnie tam tzw. churching trochę śmieszy. Chodzimy do parafii i wspieramy parafię bo blisko. W sumie to jedyny powód. W dobie internetu to porządne kazanie można wszędzie znaleźć. A Pan Bóg w sakramentach jest taki sam wszędzie.
    Podziękowali 2Gosia5 Katia
  • Mnie churching nie smieszy
    nie śmieszy mnie tez przywiązanie do jednej konkretnej parafii
    kazdy niech robi jak uwaza

  • W poprzedniej chodziliśmy do naszej, ale czuliśmy się wypędzani z kościoła, gdy małe dziecko się nieodpowiednio zachowywało (miało około 2 lat), wtedy chodziliśmy do sąsiedniej. 

    Teraz mamy świetną parafię, bardzo otwartych księży.
    Podziękowali 1Mle
  • Tak. U nas w kościele czuje się najlepiej, czuje się swojsko, na swoim miejscu. To nasza parafia od 12 lat. Przez pierwszy rok - churching, nie mieliśmy tu zapuszczonych korzeni, ciągnęło nas z powrotem do Krakowa, jeździliśmy na mszę sw. a to do Dominikanów a to do Sw. Anny a to do Łagiewnik czy na Kobierzyńska do Ducha Sw. To doswiadczenie też było nam potrzebne ażeby w pełni docenić obecny stan.
  • edytowano 6 styczeń
    Dobry tekst @Maciek_bs
    Zwłaszcza teraz, kiedy sporą część parafii "liże rany" po obostrzeniach i ograniczeniach w ilości wiernych. Trudno w takich warunkach utrzymać wspólnotę. Z drugiej strony np ja i moja rodzina doświadczyliśmy w czasie kwarantanny sąsiedzkiej pomocy, modlitwy, życzliwości.
    Edit: w temacie - jako że mieszkamy tu od samego początku tej parafii i w miarę sił i czasu angażujemy się, jest ważna i ludzie w niej są ważni
    Podziękowali 3Maciek_bs In Spe AgaMaria
  • katarzynamarta2 powiedział(a):
    Mnie churching nie smieszy
    nie śmieszy mnie tez przywiązanie do jednej konkretnej parafii
    kazdy niech robi jak uwaza

    To że mnie trochę śmieszy nie znaczy że uważam to za coś złego czy nieodpowiedniego. I że bronię innym takich wyborów.
    Uważam że churching na zasadzie chodzę bo tam ksiądz ma fajne kazania a u nas jest dno i metr mułu to takie trochę budowanie w księżach celebryctwa.
    No my często zmieniamy zamieszkanie więc i parafię. 
    Podziękowali 1Gosia5
  • Nasza parafia ,  nasza od 9 lat, jest na tyle wyjątkowa, że churchingu już od kilku lat nie uprawiamy.

    Choć przyznam,że ponieważ to wiejski mały piękny kościółek gdy jak wchodzę znam dokładnie właściwie wszystkie twarze i wiem kto zacz,  to żeby się spokojnie pomodlić czasem jedziemy na adorację do miejskiego zaprzyjaznionego Kościoła. 

    Po prostu tak po ludzku jeśli w kościele jest 250 osób i jest i Pani z polskiego, wychowawcy z trzech klas, Pani że świetlicy środowiskowej, Pani z zespołu, ekspedientki ze sklepu, fryzjerka i jej mąż i dziadek i teść to ciężej się skupić bo człowiekowi zaraz dane się w głowie zbierają.

    Ale jest to wielki dar, tutaj wszystko jest jasne.
    Szkoła, przedszkole, kościół i życie powszednie pięknie współgrają.



    Podziękowali 1wiesia
  • Moim zdaniem nie ważne czy ktoś chodzi do danego kościoła dla lepszych kazan. Może jemu właśnie, teraz, w tej sytuacji życiowej te „lepsze” kazania są potrzebne do trwania przy Eucharystii? Może to jego etap. Jego droga. 
    Komuś innemu będzie w przeżywaniu pomagać gra na gitarach, a organy będą męczyć i rozkojarzyć. 
    Jesteśmy różni. Bóg ma różne sposoby by do nas trafić.

    Podziękowali 2Rejczel ola_g
  • Naszą i tylko naszą.
    Czasem bywa że godzina nie pasuje albo okoliczności ze trzeba być w innej. 
    Ale to rzadko. 
    Podziękowali 1Katia
  • @katarzynamarta2
    Gitara służy do podrywania dziewczyny.
  • Nie wiem, nigdy dziewczyny nie podrywałam :)


    Podziękowali 1NC500
  • Dla mnie kochać parafię to pragnąc jej dobra. Większość znanych mi osób które uprawiają churching patrzy na swoje potrzeby, ale nie angażuje się w pracę parafii. Kazanie to ja sobie znajdę w necie. Proboszcz mój wie, na co z mojej i męża strony może liczyć i to nie chodzi tylko o kasę.
    Podziękowali 2wiesia Basja
  • Nam związać się z parafią pomogły dzieci.
    Podziękowali 2Barbasia wiesia
  • katarzynamarta2 powiedział(a):
    Nie wiem, nigdy dziewczyny nie podrywałam :)


    To nie wiesz co straciłaś.
  • Zdecydowanie jestem fanką mojej parafii.
    Im dłużej tu jestem tym bardziej się przekonuje że to nie przypadek , że do niej należę.
    Nie tylko parafia sama w sobie , ale księza są mi naprawdę bliscy szczególnie proboszcz.
    Jak szukałam spowiednika pół Krakowa zjeździłam, i ciągle działy się tak różne sytuacje, że mogłabym uznać że mój pomysł poszukiwania stałego spowednika jest nieporozumieniem. 
    Jeden ksiądz do którego pojechałam na drugi koniec miasta zapytał mnie , czemu tu przyjeżdżasz czemu nie pójdziesz do proboszcza, nie umiałam mu odpowiedzieć .
    A chwilę później dostałam bardzo wyraźny znak że to właśnie proboszcz jest najlepszy dla mnie spowiednik. Pózniej przekonałam się o tym wiele razy.

    Angażuje się w życie parafii ,  i czuję pewnien rodzaj bliskości z.osobami które znam z widzenia z kościoła, szczególnie gdy się przypadkowo spotykamy gdzieś np w sklepie. 
    Jestem bardzo wdzięczna księżom jak przeprowadzają nas przez pandemię.
    Miewam nawet dyskomfort gdy jadę do innego kościoła na Mszę.
    Podziękowali 3Skatarzyna ola_g wiesia
  • W parafii u moich rodziców wyprowadziło księdza CBA czy inne CBŚ 
    Był uwikłany w jakieś finansowe przekręty ze sp.księdzem z Saskiej Kępy 
    W mojej parafii z dzieciństwa aresztowali księdza za handel marihuana 
    W mojej obecnej parafii byłam może 4razy
  • Ja kocham, coś więcej napiszę może w innym miejscu.
  • My też swojego czasu dostaliśmy jasny sygnał że mamy być w parafii. Choć wiele lat jeździliśmy gdzieś indziej. Ale od 8-9 lat parafia nasza a raz w mcu parafia gdzie dzieci są skautami też jesteśmy tam zaangażowani.

    W ogóle uważam że warto się angażować w parafie bardziej niż tylko niedzielna Msza.

    Córka dziś była Maryja na mini orszaku. I nawet na koniu jechala B)
    Podziękowali 2Gosia5 AgaMaria
  • My teraz churching, od przeprowadzki. W poprzednim miejscu zamieszkania byliśmy związani z parafią. Znaliśmy proboszcza, sąsiadów i braliśmy udział w życiu parafi.
  • My murem za naszą parafia, jakże do Niej tęsknilismy nie mogąc być na Mszy świętej. Bardzo lubimy i czujemy się z Nią związani.

    Podziękowali 1AgaMaria
  • Mnie wywialo. Biskup uznał że ten ktory ma to mu dodadzą a temu ktory nie ma to odbiorą. I miesiac temu zabrali nam wspanialego wikariusza. Zostal bardzo zmeczony z depresją ksiądz proboszcz i przestraszony wikariusz. Do kompletu smutny organista. W mojej parafi wieje chlodem i czuję sie wypraszana nie zapraszana.
  • Może trzeba im pomóc? 
    Wikariusza zaangażować, scholę zebrać, zadziałać przy parafii. 
    Podziękowali 1maliwiju
  • Wspaniały wikariusz widać jeszcze bardziej potrzebny w innym miejscu.
    Podziękowali 1maliwiju
  • My też kochamy. Chyba dzięki dzieciom, bo to dzięki nim poznaliśmy wielu aktywnych parafian
  • Wikariusz boi sie ludzi. To jest parafia gdzie nie ma nic. Żadnej scholi, chórku, wspolnot modlitewnych. Proboszcz tylko zbiera pieniądze na Afrykę. 
    Wikariusz drugi zostal przeniesiony bez slowa w srodku roku ( on probowal coś zmienić, dobrym slowem chociaż), kilka lat temu inny wyprowadzony został w kajdankach i dostał 12 lat więzienia.
    Za to w sąsiedniej parafi gdy przekraczam prog kościola czuję sie jak w domu. I nie nie o piękne spiewy , czy liturgię z fajerwerkami tu chodzi. To chyba bardziej sprawa serca ktore czuje. I trudno mi jest przezywać mszę ktora jest odprawiana przez ksiedza bez wiary na czas. Sama malej wiary jestem. 
    Podziękowali 1Anna78
  • Ale do tej pory uwazalam tak jak wy, ze moje miejsce jest w mojej parafi. Ta jest moją trzecią w życiu.
  • Przez większą część życia kochałam. Twoja parafia to to miejsce, gdzie cię Bóg postawił.
    Chętnie korzystałam z jakichś "dodatków" gdzie indziej, ale niedziele, święta i podstawowe rekolekcje oczywiście w domu.
    Teraz, jako schizmatyczka, jestem bezdomna.
  • Dorota powiedział(a):
    To jest parafia gdzie nie ma nic. Żadnej scholi, chórku, wspolnot modlitewnych.
    Niebo? ;)

  • Nie. Moja parafia mogłaby mnie co najwyżej mocno zniechęcić do KK. Jest wręcz książkową ilustracją wszelkich administracyjno-systemowych wad, jakie z chęcią wyolbrzymiają ludzie wrogo do KK nastawieni.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.