Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Cieszę się z "Orlenu", ale...

edytowano 28 maj w Polityka
Zacznę cytować od końca:

Ostatnio mamy kwiatek z “sądowym” poleceniem zamknięcia Turowa, mimo że sprawa nie podlega jurysdykcji europejskiego sądu, gdyż całość problemu użytkowania węgla zarówno brunatnego jak i czarnego stanowi przedmiot wspólnego programu międzynarodowego.

Przy okazji można nadmienić że Niemcy używają prawie trzy razy więcej węgla brunatnego od Polski, a Czesi, mimo, że są krajem niemal czterokrotnie mniejszym od Polski, niewiele mniej niż my, jednym i drugim jakoś to uchodzi bezkarnie. Traktuję tę szykanę jako część faktycznie realizowanego zamierzenia redukcji polskiej gospodarki, która, o zgrozo, nawet w tych warunkach na jakie została skazana, odnotowuje siły witalne i czyni starania o wybicie się na samodzielność.

Jesteśmy świadkami potężnego ataku nie tylko na Polskę, ale głównie na możliwość powstania w Europie układu niezależnego od niemieckiego dyktatu. Niemcy wyjątkowo zręcznie pokierowały tą akcją, desygnując Rosję do jej realizacji, a także wykorzystując dyspozycje czeskie, nie po raz pierwszy w historii. Przy okazji po raz nie wiem który zwracam uwagę na to, że to nie Rosja, a Niemcy są głównym sprawcą uzależniania Europy, Putin w tym zakresie jest niemieckim narzędziem wykorzystując jego ambicje, wyrośnięte grubo ponad możliwości.

***

Teraz wracam do początku:

Cieszę się z rozwoju “Orlenu”, ale jednak mam wyraźny niedosyt, nie tylko dlatego, że jak na razie jest to jedyny przykład rozrostu wielkiego przedsiębiorstwa, lecz też i z innych powodów. Irytuje mnie powtarzanie w kółko „małe i średnie, małe i średnie”, tak na prawdę chodzi wyłącznie o małe przedsiębiorstwa o czym miałem okazję pisać.

(...) stanowczo nie wystarcza ograniczanie polskiej gospodarki do małych przedsiębiorstw, bo z tym na rynek konkurencji światowej się nie wyjdzie. Pomijając wszystko inne, to nawet wstyd że kraj czterdziestomilionowy nie ma na świecie ani jednej własnej marki.

Nawet w okresie przedwojennego, dokonywanego w nieporównywalnie cięższych warunkach wybijania się na samodzielność gospodarczą mieliśmy firmy, na ówczesną skalę dość duże, wychodzące na świat. Opisywałem to wielokrotnie i nie będę nudził, chodzi mi natomiast o fakt, że tak na prawdę to zarabiają wielkie pieniądze tylko duże firmy, przynajmniej takie jak Orlen. Trzeba mieć tylko produkt i zdolność promocji, najlepiej gdyby to był produkt polski od początku jego powstania z polskich surowców, znajdujący również popyt na rynku krajowym.

Nasze dziedzictwo gospodarcze po PRL było dość przerażające, cała gospodarka była nastawiona na zaopatrzenie Sowietów i przemysłu wojennego. Nędzne płace i chłonność odbiorcy powodowały byle jaką jakość produktów, z którymi trudno było wyjść za granicę i sprzedawać za prawdziwe pieniądze.

Toteż za Gierka, który musiał nadrabiać brak zaufania u “towarzyszy radzieckich” i doprowadził do ulokowania 40% polskiego eksportu w Sowietach, nie licząc wydatków na ich interesy w Polsce, głównym zadaniem było przepompowanie dolarów wydawanych na zachodzie na ruble po 70, a potem nawet po 60 kopiejek za dolara.

Jeszcze gorzej wypadło z zakładem mięsnym w Ełku, gdzie ulokowano na polecenie partii zakłady przetwórstwa mięsnego kupione “pod klucz” w Kanadzie (!?), zapewne za niezłą łapówkę. Trzeba było nie lada gimnastyki, ażeby dla tego zakładu znaleźć załogę, a jeszcze większą z surowcem. Zakład jednak uruchomiono z obsadą chłoporobotniczą, która uznała że linia produkcyjna jest złośliwa i nie daje ludziom zarobić, bowiem na każdym stanowisku jest automatyczna waga, uniemożliwiająca uszczknięcie czegokolwiek dla siebie. Od czego jednak pomysłowość, w wagę wkręcało się drut i już była “nadwyżka” do zagospodarowania, że całą linię szlag trafiał to już najmniejsze zmartwienie. I tak wobec braku mięsa nie była ona potrzebna, przecież to, co było w sklepie każdy czeladnik mógł podzielić, z pożytkiem dla klientów i dla “ludzi”, czyli dla załogi. 

 Gierek w naiwności przyjmował za dobrą monetę nabieranie skorumpowanych kombinatorów, lub sprytnych iluzjonistów na wielkie osiągnięcia polskie, przynoszące jemu prestiż, a polskiej gospodarce wysokie dochody, szczególnie dewizowe.

W niedługim czasie okazało się, że Rosjanie, zorientowawszy się, że wydoili z niego wszystko co możliwe, postanowili się go pozbyć, tym bardziej, że większość dolarowych inwestycji przyniosła fiasko i PRL popadł w długi nie do spłacenia.

Dekada Jaruzelskiego była już zdecydowanie gwoździem do trumny peerelowskiego systemu rządzenia i chyba od początku o to chodziło, Polska, wstrząśnięta powstaniem “Solidarności” została uznana za eksperyment dla generalnych zmian ustrojowych, szykowanych przez Gorbaczowa.

Najwyraźniej ustalono, że między Niemcami i Rosją powinna powstać strefa buforowa, pozbawiona jakiejkolwiek możliwości samodzielnego rozwoju. W związku z tym trzeba było w Polsce przeprowadzić generalną likwidację wielkiego przemysłu i proces ten zaczął się nie za Balcerowicza, ale już za Rakowskiego, co jak dotąd uchodzi uwadze obserwatorów.

Jestem przekonany, że gdyby nie celowe decyzje niszczycielskie moglibyśmy dziś odgrywać rolę przodujących budowniczych statków i posiadaczy wielkiej floty morskiej różnych specjalności.

Podobnie sprawa wygląda w dziedzinie przemysłu maszyn rolniczych i transportowych, chemicznym i wielu innych, nie mówiąc już o elektronice, niszczonej z zawziętością jeszcze za PRL, z całą pewnością na polecenie Kremla.

Generalny zarzut w stosunku do całości gospodarki był fałszywie postawiony na populistycznym haśle “nie dopłacania”, pomijając fakt, że w kapitalizmie szereg podstawowych dziedzin gospodarki podlega państwowej pomocy. W samej UE, poza rolnictwem, korzysta z tego wiele przemysłów, chociażby stalowy, stoczniowy i inne. Polsce jednak zabroniono takich praktyk.


Tyle cytatów, zachęcam do przeczytania całości - ten tekst powinien być przerabiany w szkołach.

Komentarz

  • Wychodzisz z błędnego przeświadczenia, że to rządy sprawują władzę. Kiedyś tak było, ale się zmieniło. Teraz prywatne koncerny sprawują władzę na świecie. Rządy są jedynie marionetką. Większość krajów jest zadłużona po uszy u międzynarodowej finansjery. Jeśli chłopaki będą podskakiwać to im się podniesie oprocentowanie kredytu. Są inne metody medialne, a nawet siłowe obalania rządów.

    Oczywiście są tradycyjne interesy państw realizowane przez na przykład Niemcy czy Rosję. Jest pytanie co możemy zrobić w takiej sytuacji ? Moim zdaniem bardzo niewiele.
    Tworzenie swoich koncernów i realizowanie interesów na arenie międzynarodowej może skończyć się oskarżeniem o coś tam, o cokolwiek i nawet interwencją zbrojną w obronie interesów.

    Nie wiem czy rozumiesz. Powyżej państw narodowych pojawiła się warstwa organizacji międzynarodowych o zasięgu globalnym o lewicowych poglądach. Chcą się utrzymać przy władzy, a ze świata zrobić jeden wielki kołchoz. Ludzi przerobić na niewolników i zlikwidować Kościół Katolicki, który ma dzisiaj jeszcze rząd dusz. 

    Tworzenie koncernów narodowych choć możliwe jest działaniem spóźnionym w przypadku Polski. Niewiele nam da bo rzeczywista władza jest gdzie indziej.

    Wiem że napiszesz "jesteś gupi"  lub coś podobnego i na tym koniec rozmowy. Robiłaś już tak parę razy
  • Jeszcze gorzej wypadło z zakładem mięsnym w Ełku, gdzie ulokowano na polecenie partii zakłady przetwórstwa mięsnego kupione “pod klucz” w Kanadzie (!?), zapewne za niezłą łapówkę. Trzeba było nie lada gimnastyki, ażeby dla tego zakładu znaleźć załogę, a jeszcze większą z surowcem. 
    -------------------------------------

    takich zakładów było więcej, ale nie wszędzie kończyło się tak, jak w Ełku (o ile to prawda)
    trochę znam historię podobnych zakładów w Rawie,
    produkowały szynki konserwowe na rynek USA i całkiem dobrze im się wiodło
    aż po 89-tym nastąpiła prywatyzacja i zagraniczny właściciel w jedną noc wywiózł maszyny i zakłady zlikwidowano
    Podziękowali 1Klarcia
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.