Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Beatyfikacja

Mam pytanie do Warszawiaków.Chcielismy jechać na beatyfikację Prymasa, spóźniliśmy się i nie mamy miejscówek. Czy jest sens mimo wszystko jechać do stolicy, gdzie ewentualnie, by poczuć klimat wydarzenia?

Komentarz

  • W Choszczówce u Ósemek ma być publiczna transmisja i modlitwa, to chyba dobry adres dla Prymasa.
    Podziękowali 2ewaklara ganna4
  • jan_u powiedział(a):
    W Choszczówce u Ósemek ma być publiczna transmisja i modlitwa, to chyba dobry adres dla Prymasa.
    A wczoraj odmówiłam noclegi. Koło Białołęki. Buu
  • Gdzie ma być ta publiczna transmisja w Choszczówce? Mogę prosić o jakieś namiary?
  • Instytut Prymasowski ul. Świerkowa, tam można dzwonić.
  • Może ktoś jest zainteresowany, więc przekazuję:
    Transmisje w Warszawie są na Pl. Szembeka, w Katedrze św. Jana na Starym Mieście, w Laskach i w Choszczówce.

    Podziękowali 2jan_u Klarcia
  • ganna4 powiedział(a):
    Mam pytanie do Warszawiaków.Chcielismy jechać na beatyfikację Prymasa, spóźniliśmy się i nie mamy miejscówek. Czy jest sens mimo wszystko jechać do stolicy, gdzie ewentualnie, by poczuć klimat wydarzenia?
    To jest też beatyfikacja matki Elżbiety Róży Czackiej. Smutne, że to jest tak często pomijane.
  • @Wilfrid list biskupów z tej niedzieli fajnie pokazał jak tych dwoje było sobie bliskich. Natomiast w szerszym odbiorze Prymas jest dużo silniejszą "marką".
    Podziękowali 1Wilfrid
  • Dla mnie matka Czacka jest bardzo bliska bo modliłam się i modle o zdrowie oczu u nas w rodzinie. Syn i maż maja poważne problemy wzroku.
  • Niewątpliwie była wielką świętą. Nie wszyscy słyszeli, nie wszyscy rozumieją.


    Myślę jednak, że nie każdy ma obowiązek poważać wszystkich świętych. Nie martwię się o to.
    Podziękowali 1Bridget
  • edytowano 12 wrzesień
    Parę dni temu mecz na stadionie 58 tys ludzi. Dziś msza 7 tys ludzi. Zamiast w centrum miasta na wiosce w Wilanowie. To nie wymaga komentarza. Sami wchodzimy do katakumb.
  • Przeciwnie - radosne. Dwoje nowych wielkich błogosławionych.
    Podziękowali 2Berenika jan_u
  • trzeba zrobić porządek z tymi świętymi  tak jak w niebie musi być    hierarchia

  • Zasłyszane na w Internecie:

    "Dzieci i wnuki tych, którzy uwięzili bł. Stefana kardynała Wyszyńskiego próbują dzisiaj wyśmiewać i prowokować dzieci i wnuki tych, którzy modlili się o Jego uwolnienie. Nic się nie zmieniło."

    "Kasia Moś wspierała czarne piątki, występowała z błyskawicą, a dziś śpiewa "Chwała Jezusowi". Nie wiem jak ona to łączy, ale na pewno coś tu zgrzyta."

    "Dziennikarze GW oburzeni beatyfikacją Wyszyńskiego i tym, kto bierze udział (w otwartych) uroczystościach.
    Ok. Każdy może się oburzać.
    Ale gdy robi to środowisko kumpli Maleszki, broniące agentów, SBków i przywódców reżimu, który mordował ile się da..
    To jednak robi się niedobrze"

  • > na pewno coś tu zgrzyta

    Że grzesznik śpiewa "Chwała Jezusowi"? Ja też jestem grzesznikiem i też śpiewam.
  • edytowano 13 wrzesień
    Maciek_bs powiedział(a):
    > na pewno coś tu zgrzyta

    Że grzesznik śpiewa "Chwała Jezusowi"? Ja też jestem grzesznikiem i też śpiewam.
    Abstahując od tej pani Moś, której ani życia, ani poglądów nie znam, więc nie będę się o niej wypowiadać, to zastanawiam nad pewnym tematem...

    Otóż wydaje mi się, że chyba jest różnica pomiędzy grzesznikami, którzy nie kwestionują przykazań Bożych, którzy nawet jeśli ciężko zgrzeszą to idą do spowiedzi, żałują i nie bronią grzechów, które popełniają, a grzesznikami, którzy są katolikami, ale kwestionują nauczanie kościoła i np. popierają i stosują antykoncepcję albo są za tym tym tzw. wyborem czyli aborcją, albo życie na kocią łapę itd. 
  • > grzesznikami, którzy nie kwestionują przykazań Bożych

    To czemu grzeszą?
  • Maciek_bs powiedział(a):
    > grzesznikami, którzy nie kwestionują przykazań Bożych

    To czemu grzeszą?
    Bo są słabi, jak wielu. Ale nie uważają, że ten konkretny występek to nie grzech, nie głoszą i nie popierają zła publicznie. Wg mnie jest różnica, gdy ktoś np. zdradzi żonę, męża, ale żałuje i wie, że to jest złe, niż gdy ktoś porzuci współmałżonka dla kogoś innego, zamieszka z nim i chce żyć w nowym związku. Jest coś takiego jak trwanie grzechu.
    Za jednorazową zdradę przy szczerej spowiedzi rozgrzeszenie można chyba dostać, za trwanie w związku niesakramentalnym ze współżyciem, chyba raczej nie.
    Jest jeszcze coś takiego jak publiczne zgorszenie. 
  • Ale przecież nikt nie robi czegoś z przekonaniem, że jest to złe. Zawsze kieruje się przekonaniem, że czyni dobrze. Nawet zdrada będzie umotywowana zakochaniem, potrzebą przeżycia przygody, czy przekonaniem, że mały skok w bok nikomu się zaszkodził.

    Oczywiście nie zrównuję ze sobą wszystkich grzechów. ale dyspozycja psychiczna będzie podobna.
  • edytowano 13 wrzesień
    Maciek_bs powiedział(a):
    Ale przecież nikt nie robi czegoś z przekonaniem, że jest to złe. Zawsze kieruje się przekonaniem, że czyni dobrze. 
    Czy morderca, gwałciciel, złodziej, zdrajca, oszczerca itd. myśli, że robi dobrze? Czy każdy z nich uważa, że postępuje w porządku? Nie ma zatem ludzi, którzy czynią zło, bo tak po prostu chcą albo nie rozumieją z jakichś względów, że ich czyny są złe? Albo nie chcą czynić źle, ale nie potrafią/nie mogą, bo są słabi, bo ulegają pokusom itp. 

    Każdy z nas, ludzi ma sumienie, ono może być źle ukształtowane. 
    Ale na całe szczęście dla nas, mamy przykazania Boże i naukę Kościoła. One są naszym drogowskazem co robić, czego nie. Przykazania Boże bardzo dobrze nakreślają jak czynić dobro i nie czynić zła.

    Katolicy, którzy myślą, że współżycie pozamałżeńskie jest w porządku, dzięki nauce katolickiej wiedzą, że tak nie jest. Zatem jak mogą uważać, że to dobre? Byłoby to przecież kwestionowanie szóstego przykazania albo nieznajomość nauki Kościoła. 

    Edit. Dopisek 

  • magada powiedział(a):
    Maciek_bs powiedział(a):
    Ale przecież nikt nie robi czegoś z przekonaniem, że jest to złe. Zawsze kieruje się przekonaniem, że czyni dobrze. 
    Czy morderca, gwałciciel, złodziej, zdrajca, oszczerca itd. myśli, że robi dobrze? Czy każdy z nich uważa, że postępuje w porządku?

    O ile mi wiadomo, to często tak. Tak działa nasz umysł, "chroni" nas.

    Sumienie może być źle ukształtowane. Ale czy dobrze jest działać wbrew sumieniu?

    Wydaje mi się, że naprawdę ciężko jest zgrzeszyć ciężko. Ale to moje prywatne przemyślenia
  • edytowano 13 wrzesień
    malagala powiedział(a):
    magada powiedział(a):
    Maciek_bs powiedział(a):
    Ale przecież nikt nie robi czegoś z przekonaniem, że jest to złe. Zawsze kieruje się przekonaniem, że czyni dobrze. 
    Czy morderca, gwałciciel, złodziej, zdrajca, oszczerca itd. myśli, że robi dobrze? Czy każdy z nich uważa, że postępuje w porządku?

    O ile mi wiadomo, to często tak. Tak działa nasz umysł, "chroni" nas.

    Sumienie może być źle ukształtowane. Ale czy dobrze jest działać wbrew sumieniu?

    Wydaje mi się, że naprawdę ciężko jest zgrzeszyć ciężko. Ale to moje prywatne przemyślenia
    Moze i działa tak nasz mózg, ale to chyba jest oszukiwanie się?

    Działanie wbrew sumieniu? Jeśli Bóg mówi nie cudzołóż, a sumienie co innego, to katolik z Kim lub czym wtedy bardziej powinien się liczyć? 


  • edytowano 13 wrzesień
    Byliśmy na beatyfikacji kardynała Wyszyńskiego i matki Czackiej w Warszawie. Pogoda nam dopisała. Cudny był wyjazd trzydniowy.
    NA Mszy w niedzielę byliśmy w Archikatedrze św Jana Chrzciciela na Starym Mieście.
    Niesamowite przeżycie. Po pierwsze, w kościele sporo ludzi, ale spokojnie można podejśc do przodu. Na zewnątrz , kilka metrów obok pędzący świat, który nie ma ochoty się zatrzymać. Sama miałam takie odczucie i mówiłam córce, że troche się czułam jak w Katakumbach.
    Po drugie takie odczucie ogromnej wspólnoty ludzi w Kościele. Byliśmy w kosciele z dziećmi. I naokolo ludzie nie uciszali, ale pomagali. Dali ciasteczka, cukierki, kwiatki, aby dzieci wytrzymały. Ja nawet nawiązałam znajomośc w Kościele. :-)
    Uroczystośc piekna, przezyliśmy ją duchowo.
    Ogólnie dostaliśmy wiele dobra od innych.
    PIsałam ostatnio, ze szukałam noclegu w Warszawie.
    Warszawa  jest droga dla dużej rodziny, a niewiadomo gdzie nie mogłam pójsć, bo córka pinowała nam dzieci w nocy. Byliśmy z męzem na weselu.
    Trafiliśmy w końcu do Zgromadzenia Sióstr Uczennic Boskiego Mistrza. Nocleg drogi, ale szczerze polecam. Mielismy trochę zniżek. :-)Czulismy się jak u rodziny. Mogliśmy wrócić w nocy, chociaż portiernia do 21. Siostra spała z  telefonem i nam otworzyła.
    Gdy bylismy na weselu siostra nawet trochę posiedziała z naszą gaduła na potierni i jej opowiadała historie biblijne. Przy wyjeździe przyleciała pożegnać się z nami, chociaż miała dyzur w kuchni. Na pewno do nich wrócimy. :-)

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.