Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Sarmacja, sanacja, Gomułka. Dokąd zmierzamy?

edytowano 23 wrzesień w Polityka
niestandardowy opis powojennej historii Polski, wg mnie trafny,
z odniesieniami do teraźniejszości
ciekawe

https://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10133

Komentarz

  • Misz, masz - pomieszanie z poplątaniem.
    Styl Urbana - 10 proc. prawdy obficie podlane sosem kłamstwa.

    "Jak wskazałem wyżej, Polska w 1970 nie była jakoś radykalnie upośledzona konsumpcyjnie i nawet na tle Europy Zachodniej konsumpcję mięsa mieliśmy wyższą niż większość krajów zachodnich."

    "W roku 1980 spożycie mięsa w Polsce wynosiło już 78 kg/osobę, w czym wyprzedziliśmy ówczesną Holandię i Wielką Brytanię, lokując się w ścisłej europejskiej czołówce."

    Duby smolone. Doskonale pamiętam tamte czasy biedy, niedoboru i długie kolejki po smalec, masło, czy mięso. Był również problem z zakupem kawy, ta była wręcz rarytasem.
  • edytowano 25 wrzesień
    przed 1980?
    nie przypominam sobie

    oczywiście nie było tak jak teraz, np. kawa rozpuszczalna była rarytasem, cytrusów było mało,
    generalnie na część dóbr, szczególnie w lepszej jakości, się "polowało", np buty "cichobiegi",
    ale bez przesady
  • edytowano 25 wrzesień
    Ja czasy lat 60-80 doskonale pamiętam. Już od dziecka musiałam stawać w kolejkach. Z mięsa były do dyspozycji przerośnięta baranina i ochłapy.
    Wszystkiego było mało, nawet za Gierka z nabyciem mięsa, dobrej wędliny, czy owoców z importu były ogromne problemy. Moja mała córeczka urodzona w roku 1978 tylko raz jadła banany, wystane przeze mnie w dłuuugaśnej kolejce.
    Osoby zasobne w gotówkę zaopatrywały się na bazarach, gdzie praktycznie można było kupić wszystko, ale po bajońskich cenach.

  • Parówki baranie bez kartek - najgorsze świństwo jakie miałem okazję spróbować. Nawet pomimo braku mięsa nie dało się tego jeść. Co było? Pasztet, pasztetowa, salceson, kaszanka i tym podobna garmażerka. No i ryby.

    Aby kupić coś mięsnego stało się w gigantycznych kolejkach, często w dwóch czy trzech sklepach na raz, po to tylko żeby dowiedzieć się że ktoś przed nami kupił ostatnie parówki, pomimo ograniczenia 1/2-1 kg na osobę. Na święta udawało się kupić trochę szynki czy polędwicy i mieliśmy wydzielone po 3 plasterki dla każdego na dzień.

    Jedyną pociechą były wycofywane wojskowe puszki obiadowe jakie tata dostawał na budowie w ramach premii. W takich zupach były solidne kawałki mięsa czy kiełbasy i było to bardzo smaczne.

    Kłopoty z zaopatrzeniem zaczęły się na dobre po 1976 roku kiedy wprowadzono kartki na cukier. Coraz więcej towarów znikało z półek sklepowych aż pozostał praktycznie sam ocet. Tam gdzie coś rzucono tworzyły się ogromne kolejki w których nawet dzieci stały aby kupić dodatkowy przydział. Przy okazji było masę przepychania się i awantur. Kulminacja tego kolejkowego szału to właśnie rok 1980. Na początku 1981 roku wprowadzono też kartki na mięso + potem na inne rzeczy. Z jednej strony było łatwiej, bo jakieś tam dostawy się pojawiały i te kartki można było lepiej lub gorzej zrealizować, z drugiej kolejki nie zniknęły jeszcze przez parę lat.
    Podziękowali 1Klarcia
  • edytowano 25 wrzesień
    ocet na półkach i nocne kolejki to po/w 80-tym
  • edytowano 25 wrzesień
    ale zaopatrzenie to trochę poboczny temat tego linka,
    najciekawsze jest spojrzenie na zmiany władzy, wtedy i teraz

    i konkluzja, że właściwie cały czas obracamy się we współzawodnictwie o zdobycie władzy, na linii "żydy" - "chamy"
  • Pioszo54 powiedział(a):
    ale zaopatrzenie to trochę poboczny temat tego linka,
    najciekawsze jest spojrzenie na zmiany władzy, wtedy i teraz

    i konkluzja, że właściwie cały czas obracamy się we współzawodnictwie o zdobycie władzy, na linii "żydy" - "chamy"

    To jest ogromne uproszczenie.
  • edytowano 25 wrzesień
    aż do teraz,
    gdyż PO jest kojarzona z potomkami stalinowskiego desantu,

    i w pisowskim rządzie mamy Kurskiego, Raua, bankstera z Londynu, który wygląda jakby był bratem rosyjskiego premiera, Miszustina,
    czyli TVP, sprawy zagraniczne i finanse
    to tak na pierwszy rzut oka
  • edytowano 25 wrzesień
    Kurski nie należy do rządu. Jest doskonałym  menanżerem TVP. Finanse Polski są w dobrym stanie, tak to oceniają zagraniczne agendy. Aktualnie Polska stoi lepiej, aniżeli Niemcy.
    A kto niby jest owym "londyńskim banksterem"?
  • edytowano 25 wrzesień
    no minister finansów,
    Tadeusz Kościński

    oczywiście, jeśli położymy nacisk na cudzysłów w określeniu "żydy",
    to ta walka o władzę "żydy"-"chamy" jest nadal aktualna
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.