mieszczuchy marzą o wsi

edytowano maj 2012 w Ogólna
Jakoś tak ostatnio kiełkuje w nas pomysł, żeby się wyprowadzić na wieś. Szczególnie po weekendzie w drewnianej chacie z kuchnią z fajerkami i warsztatem tkackim tak sobie myślimy, żeby tak zdobyć jakąś ziemię z domem, postawić krowę, zasadzić warzywka i żyć sobie sielanką. Teoretycznie oboje możemy pracować przez internet, więc pod warunkiem istnienia możliwości internetowych na miejscu byłoby to możliwe. Zastanawiam się jednak, czy sobie mieszczuchy poradzą, no bo niby wszystko fajnie, ale trzeba te warzywa zasiać i doglądać, wstawać do tej krowy codziennie i w ogóle.
Czy ktoś z Was tak zrobił i nie żałuje?
Widzę mnóstwo plusów, ale minusy też prawie oczywiste.
«134567

Komentarz

  • I trzeba śnieg odśnieżać, palić w piecu, kosić trawę, itd .itd. :)
  • edytowano maj 2012
    nie zrobiłam, ale możesz przyjechać tu http://zagrodapowroty.pl/
     i pogadać z gospodarzami - świetni ludzie :-)
  • My od dwóch lat tak sobie o tym myslimy, ale na razie na myśleniu się kończy.

  • Ja też o wsi marzę...I o ogrodzie wielkim na tej wsi ... Choć o krowach  to już niekoniecznie... :D
    Mówimy z Mężem, że na emeryturze, to się na Suwalszczyznę przeniesiemy /mamy tam rodziny sporo, bo to strony mojej Mamy/ .
     Wieś jest dobra ale co z pracą? Eh ...
  • edytowano maj 2012

    my mieszkamy na wsi już 5 lat, mamy dużą działkę, 40 arów, ale my ani ogrodu ani krowy, stajnie mamy ale stara zagracona i jak sie okazało za zimna na zwierząta i w ogóle, lato jest fajne, w domu chłodno, na zewnątrz dużo zieleni, ale trzeba kosić, zajmuje to dużo czasu jak sie nie ma sprzętu ektra, nigdy nas nie było stac na taki, traktora nie mamy, działka rok temu była ale moja mama to uwielbia i nam zrobiła w  większości ta działeczke z warzywami a w tym roku nic, bo nie mam czasu ani siły i chyba brakuje motywacji na wydzieranie tych chwastów i kopanie motyką....no i wszelakie owady latające..........................

    a zima, w domu, jak zapalimy to ciepło ale potrzeba duzo pracy i pieniędzy na drewno węgiel, rano trzeba wstać i ciepło sie ubarć i zapalać, odśnieżać...no a w kwietniu w tym roku nam zabrakło juz drewna a zimno było no i domu też zimno było......ale....


    mi się marzy dom na wsi zbudowany w systemie kanadyjskiem, drewniany z centralnym ogrzewanie , do tego stajnia tez w tym systemie, w stajni kozy, kury i świnia, może koń, traktor, porządne narzędzia gospodarcze, porzadna kosiarka i porządek, bo po moich dziadkach zastałam bałagan i do dzis nie moge sie uporać z tym...

  • I trzeba śnieg odśnieżać, palić w piecu, kosić trawę, itd .itd. :)
    Palić w piecu-też trzeba mieć czym ;)
    Ja też o wsi marzę...I o ogrodzie wielkim na tej wsi ... Choć o krowach  to już niekoniecznie... :D
    Mówimy z Mężem, że na emeryturze, to się na Suwalszczyznę przeniesiemy /mamy tam rodziny sporo, bo to strony mojej Mamy/ .
     Wieś jest dobra ale co z pracą? Eh ...
    Można dojechać do pracy ;) 
    Mąż 2godziny jedzie do pracy i wraca 2godz.
    ;) ;) 
    Ale w życiu by nie zamienił wsi na miasto.
  • No więc tak sobie myślę, oczywiście w oderwaniu zupełnym na razie od rzeczywistości, bo nic oczywiście nie kalkuluję, zresztą, nawet nie ma czego sprzedać, więc musielibyśmy wszystko zarobić albo jakimś cudem kredyt wziąć, że fajnie byłoby oprócz pieca mieć awaryjne gazowe, na wtedy, kiedy nie ma drewna albo się skrajnie nie chce, albo mąż wyjedzie a ja z trójką (no albo większą ilością, bo nie wiem kiedy to się ziści) maluchów nie będę mogła przynieść drewna. Obok fajerków indukcja, a przy świątkach i wielkim drewnianym stole nowoczesne przezroczyste krzesła z tworzywa, i woda podgrzewana tak, żeby zawsze była ciepła, i traktor, i traktorek do koszenia/odśnieżania, i życzliwy sąsiad, któremu można zapłacić co nieco za doglądanie zwierzaków jak nam przyjdzie do głowy wyjechać na 3 tygodnie.
    Cóż, pomarzyć sobie można, nie?
  • bridget, mój tez dojeżdża 1,5 godz do 2 godz ale własnie dlatego przenosimy sie do innego miasta, przynajmniej dopóki nie bedzie miała stałej umowybędziemy wynajmować mieszkanie w mieście :( i martwie sie czy się przyzwyczaimy i czy wytrzymamy tam przyszłe lato  ale ja nie chce byc tutaj wiecznie sama i ciagle czekać martwiąc sie o męża..
  • aga, zaproś nas latem na wakacje. Namiot postawimy i pomożemy Ci się uporać z bałaganem :)
    w miarę naszych możliwości oczywiście.
    Podziękowali 1aga---p
  • Życie w mieście jest bardzo wygodne. Na wsi trzeba wiele z siebie dać, ale warto.
    Skoro mielibyście pracę przez internet, to naprawdę super sprawa. Mieszkać możecie na takiej bardziej cywilizowanej wsi, nie koniecznie na odludziu, gdzie sąsiad daleko i woda tylko ze studni ;)
    Co do uprawy ogrodu i hodowli zwierząt to myślę, że wszystko powolutku z roku na rok coraz więcej...
    Krowę jednak odradzam. Lepiej trzymać kozę, bo latem to bez problemu, za to zimą trzeba temu zwierzęciu przygotować dużo paszy i jak się okazuje koza zjada 7x mniej niż krowa.
    Jak najbardziej zachęcam do zamieszkania na wsi, pomimo tych wszelkich niedogodności :)
  • edytowano maj 2012
    My właśnie jesteśmy w trakcie przeprowadzki. W sobotę końcowy  wyjazd z miasta na wieś :D
    Nasza działka nie będzie wielka , bo 1400 m2. Ale już się cieszę na tą sielankę i spokojniejsze dni.
    Do miasta ledwie 7km, a to jedynie 10 min drogi.
    Wczoraj stanęliśmy w naszym zagajniku na wsi. Nad głowami delikatnie szumiały listki brzózek, we włosy wplątał się wiatr i żabki zakumkały w stawku. Radość nie do opisania!!!
    E.. tam, że trzeba odśnieżać i kosić i sklepy daleko.
    Ważne by przystanąć w tym biegu, poczuć radość i odnaleźć się w swoim własnym szczęściu :)

  • Ja też marzę o wsi. Ale weź to wytłumacz mojemu mężowi- on się super czuje w mieście :((
  • edytowano maj 2012
    Może chodzi o pracę i dojazdy? Też marzę o wsi ale jest to marzenie połączone z pracą bez konieczności straty czasu na dojazdy. Na razie to tylko marzenia.
    _-----------------------------------------
    Ja też marzę o wsi. Ale weź to wytłumacz mojemu mężowi- on się super czuje w mieście :((

  • Kasik, to masz tak samo jak ja( nawet wielkość działek) Do centrum uzdrowiskowego miasteczka jest 8km, a tu cisza i spokój, chociaż mieszkam przy samej drodze asfaltowej.
  • Sama dla siebie, to wolałabym zostać w mieście. 
    Ale dzieci!?
    Kwitną, nie chorują, są szczęśliwe. Nie żałuję, że dałam się mężowi namówić, choć nasze życie na wsi nie jest typowo wiejskie. Działka niezbyt duża. Zwierzęta, to tylko dwa małe pieski. Ogród planuję raczej rekreacyjny niż warzywno-owocowy. Ja czy w mieście, czy na wsi jestem mamą/żoną domową, a mężowi tak się szczęśliwie praca układa, że do Wa-wy nie musi każdego dnia jeździć. Jest dobrze. :)
  • A ja chcialabym i miasto mieć i wieś:)


    Rozglądamy sie zatem za domkiem na lato
    :)
  • Mam to szczęście, że mieszkam w mieście ale..... na wsi ;)
    Miasto jak najbardziej , do dworca ok 1,8 km do rynku ok 900m dalej 
    Ale dzielnica taka jak wieś
    Mamy tu gospodarzy ze zwierzyną ( świnki, krowy, kury, kaczki, gęsi itp )
    Więc, mleko od krowy, jajka prosto spod kury, świnię od gospodarza, kur, kaczek , gęsi nie bardzo chcą sprzedawać ale zawsze można wybarć się na wioskę pod miastem i coś kupić od babuszki ;)
    Spokój, cisza, jeden sklep ( obok co prawda bar, ale spokojnie ) kościółek mały i szkoła z oddziałem pzredszkolnym, mamy ścieżki rowerowe
    Sąsiedzi spokojni.
    jedyny minus- blisko rzeka i kanał ( łazcą się z dwóch stron , więc można by wyspą nazwać )
    w 1997r, zalało nas po dach i oby już więcej się to nie powtórzyło.
    Choć, kiedy mocniej i dłużej pada, woda się dość podnosi to już jeździmy na wały zaglądać, a jak jest alarm ogłoszony ( od 97r póki co dwa razy ) to już sprawnie potrafimy w ciągu kilku godzin zrobić co trzeba.
  • Jakoś tak ostatnio kiełkuje w nas pomysł, żeby się wyprowadzić na wieś. Szczególnie po weekendzie w drewnianej chacie z kuchnią z fajerkami i warsztatem tkackim tak sobie myślimy, żeby tak zdobyć jakąś ziemię z domem, postawić krowę, zasadzić warzywka i żyć sobie sielanką. Teoretycznie oboje możemy pracować przez internet, więc pod warunkiem istnienia możliwości internetowych na miejscu byłoby to możliwe. Zastanawiam się jednak, czy sobie mieszczuchy poradzą, no bo niby wszystko fajnie, ale trzeba te warzywa zasiać i doglądać, wstawać do tej krowy codziennie i w ogóle.
    Czy ktoś z Was tak zrobił i nie żałuje?
    Widzę mnóstwo plusów, ale minusy też prawie oczywiste.
    Najlepiej znalezc takich którym sie znudziło...
    Nie zrobiłem tak ale miałem takie mysli... jak nam się tu "Sopot w sezonie" zrobi to niewykluczone że tak zrobię.
  • No to właśnie idę regenerować się na leżaczku, przed domem, na własnej rosnącej trawce, w ciszy i spokoju. No dobra, czasem tylko skrzeczy jakiś bażant i psy szczekają w oddali, za to zdecydowanie najgłośniejsza jest Emilka.
    A propos wsi jeszcze. U nas ludzie są dużo bardziej zdroworozsądkowi niż w mieście, w związku z czym przypuszczam, ze wychowanie dziecka będzie łatwiejsze. Jako rodzice będziemy mieć więcej do powiedzenia - bo układy w pobliskich szkołach inne - a dzieci nie są narażone np. na notoryczne oglądanie niemoralnych, obrzydliwych bilboardów. To dla nas był bardzo ważny plus, gdy zastanawialiśmy się kiedyś czy mieszkać jednak na wsi.
  • Myśmy się przeprowadzili 5 lat temu i nie żałujemy - nie mamy żadnych zwierząt hodowlanych, przed nami mieszkali ludzie którzy kosili tutaj trawę, więc powoli ogródek robimy, drzewa i krzewy sadzimy. Marzą nam się kury, kozy i króliki, ale nie mamy jeszcze pomieszczeń dla nich. Nie mieliśmy pojęcia o niczym, oboje wyrośliśmy na blokowisku, uczyliśmy się palić w piecu i innych takich wielce potrzebnych rzeczy. Minus to faktycznie odległość od miast (kultura, szkoła muzyczna), konieczność odśnieżania, palenia, zbierania opału, potrzeba dużo narzędzi (wprowadzaliśmy się mając tylko wiertarkę hehehe). 
    Dużo zależy od wielkości działki, domu, jego organizacji, położenia, rodzaju ogrzewania, odległości od miasta. My mamy stary dom, więc i roboty więcej. Ale plusów jest tak dużo, że nikt nie chce wracać do miasta. Życie na wsi płynie dużo wolniej, bez wyścigu szczurów, bliżej natury, bliżej Boga. 
  • Coś w tym jest , rzeczywiście bliżej Boga.
  • Ja bym jednak Boga w to nie mieszał.

    Podpisano: wieśniak
  • Ja nie żałuje, że wyniosłam się na wieś.
    Nie mam niestety ani konia ani krowy i tego żałuję, za to mam 4 psy i 2 koty.
  • no to się rozmarzyłam jeszcze bardziej...
  • Ja mieszkam na wsi , ale tuż za granicami miasta. Zero zwierząt hodowlanych (tylko kot  ;) ,  nawet grządek z warzywami nie mam (w zeszłym roku kilka dyń posadziłam i pare krzaczków pomidorów). Tylko duże drzewa ozdobne i trochę owocowych. I trawnik. Bardzo dobrze mi się mieszka , ale to tak mniej więcej od kwietnia do października , zimą jest zdecydowanie mniej fajnie. 


  • My tez marzymy o wsi...
     Upatrzyliśmy domek w rozsadnej cenie, do zamieszkania od zaraz, bez pilnych wkładów finansowych (raczej kosmetyczne). Podstawówka i gimnazjum 2 uliczki dalej (nam to wisi, bo mamy ed, ale moze pracę bym tam znalazła), kosciól i sklep-rzut beretem, do większego miasta 10 min. Sasiedzi b. sympatyczni, juz zaprzyjaznieni jestesmy z niektórymi i znamy okoliczne historie ;) Mąż już ma oferty pracy , nie musiałby wynajmować pomieszczeń za bajoński pieniądz, ja zrealizowałabym się ogrodniczo, dzieci na powietrzu, synek miałby miejsce i tysiąc okazji na rehabilitację mięśni, córka-ornitolożka -obiekty obserwacji , rodzice znerwicowani-ciszę i spokój...
    ...i tylko- kredyt przyznali nam na 2/3 ceny ! (tu ikonka z waleniem głową w mur)
    :((
    Ps. I na dodatek od 2 dni mam rozstawioną rypną scenę prawie pod oknami i grają na full jakieś zespoliki metalowe, że nawet zamknięcie okien nie pomaga..... 
    @-)
    I :x wieś!!!
  • My od trzech lat się do tego zbieramy - z tym że mamy łatwiej bo mój mąż pochodzi z Bieszczad i gospodarstwo stoi i czeka.
    Póki co w mieście trzymają nas etaty oraz bieganie po lekarzach z dzieckiem. Ale prędzej czy później wreszcie się zbierzemy.

    Warto chyba mieć jakieś minimalne choćby zaczepienie w nowym miejscu - znajomych sąsiadów albo co bo tak zupełnie na obczyznę się przesadzać chyba jest ciężko.
  • Kotek - może jak się przeprowadzicie , to nie będzie trzeba biegać po lekarzach ? )
  • Kurcze , mieć takie miejsce , hodować coś sobie , uprawiać , może agroturystyka albo jakieś rękodzieło ... Dzieciaki uczyć w domu i pełnia szczęścia ! Serio tak myślę . Gdybym jeszcze raz miała podejmować ważne życiowe decyzje ... 
  • Gdybym jeszcze raz miała podejmować ważne życiowe decyzje ... 
    No własnie....  :| 
    Zastanawiam się, czy to nie jest jakas prawidłowośc,że młodzi ciągną częściej do miasta, a  rodziny  do przedmieść i wiosek. Sami się sobie dziwimy, ze tyle lat tkwimy w aglomeracji, nie czerpiąc żadnych przyjemnosci z tego faktu.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.