Witaj, nieznajomy!

Wygląda na to, że jesteś tutaj nowy. Jeśli chcesz wziąć udział, należy kliknąć jeden z tych przycisków!

Bardzo zbuntowany trzylatek i sfrustrowana matka

Kto ma tak fajnie jak ja? Bo ja jestem mocno podłamana. Synek to chyba z natury typ buntownika, a teraz odreagowuje na nas przedszkole i aż mi się nie chce po niego do tego przedszkola iść... Poranek już dostatecznie mnie wykończył..
«134

Komentarz

  • Też masz obiekt 6.2.6 zwany Stichem? Współczuję. Tylko, my przedszkole mamy w domu, nie da się nie odebrać. ;)
  • Ja tak miałam 4 razy do potęgi 5.... zdecydowanie nie tylko ja tu tak mam... zapraszam do wątków na ten temat...
  • edytowano listopad 2015
    .
  • @zoja - wiem, że zabrzmi wywrotowo - a jakby tak odpuścić przedszkole? Może on nie gotowy na separację z matką?
  • Trzylatka zbuntowała się w momencie urodzenia się brata. Poranki czasem to wycie przez kilka godzin. Kiedyś przeczytałam chyba forumowiczki Marceliny? uwag kilka o przytulaniu i jak już nic nie działa to przytulam, żartuję sobie z niej, z czegośtam innego, wiecie, że pomaga, oczywiście jeśli o tym pamiętam...Bo zazwyczaj to wystawiłabym za drzwi i tak mnie irytuje to beczenie, że nie jestem w stanie logicznie pomyśleć i też sama zaczynam wyć i ryczeć;)
  • A u nas działa...

    aparat fotograficzny: Kajtusiu, przygotuj ładną minę do zdjęcia - czasem największą histerię przerwie. Ale czasem nie. ;)
  • U nas byl... bilet usmiechowy ;-)
    Zeby o czymkolwiek rozmawiać, cokoleiek załatwić, trzebabylo miec przyklejony uśmiech i byc uprzejmym. Czasem, mina byla komediowa. :))

    Mnie tez pomogl dystans z powodu powtarzalności zachowań. Najstarszy tak reagowal w jakims wieku, średni takze, to przy trzecim, czwartym i piatym juz sie nie emocjonowalsm ;-) Luz szybko się udzielal.
  • Dziękuję Wam, @Nika76 a jak znaleźć ten wątek? Serio miałyście takie dzieci? Bo jak chodzimy do przedszkola, to tam wszystkie dzieci wydają się posłuszne, a tylko moje uciekają, rzucają elementami dekoracji, biją mnie albo szczypią, zdejmują kurtkę, którą właśnie z trudem udało mi się im założyć, albo nie ruszają się z miejsca choć już mamy wychodzić, a jesteśmy tam w 4 (dzidziuś- czasem płacze, 3-latek - to głównie o nim pisałam i 5-latka - ona tylko czasami ma fochy i ja - zestresowana i sfrustrowana całą tą sytuacją). I tak od kilku dni codziennie rano i popołudniu....
  • tak wszystkie były takie. Z jedną różnica najmłodszej. Ta wyje jak do przedszkola nie może iść. W niedidzelę to mam ochote ją za drzwi.
    Najgorszy był nasz AS. Zresztą do dziś pół tygodnia psuje ;)
  • @Katarzyna - siedzenie w domu też nie działa na niego dobrze, zresztą na mnie też nie:-(
  • Do dziś pamiętam jak gada wyjącego i wijącego się do autobusu wlekłam na siłę z przedszkola bo to ostatni do domu był.

    Ale on był na mnie obrażony, że do pracy chodze i on musi do przedszkola. Nie lubił przedszkola. Polubił dopiero jako pięciolatek.
    Tyle, że my innej możliwości wówczas nie widzieliśmy
  • @Skatarzyna jak bym powiedziała "Przygotuj ładną minę do zdjęcia" to jak znam synka warknąłby na mnie, tak zazwyczaj reaguje, gdy go zagaduję..:-( :-( :-(
  • to odpuść. Nie wchodź mu w d...kę tylko poczekaj aż sam przyjdzie :)
    Trzylatek ma swój rozum. Można też tłumaczyć. Zrozumie, tylko czy przyjmie do wiadomości?
    No, że mamie przykro i smutno jak on tak i tak. Że go kochasz ale nie wolno mu tego czy tamtego.
    No, przecież znasz swoje dziecko.
    Rozłóż zachowanie jak **** mówi na czynniki pierwsze, przeanalizuj i działaj. Z dnia na dzień tak sie nie stało.
    i sił Ci @zoja życzę. I cierpliwości
  • edytowano listopad 2015
  • Nie wchodź mu w d...kę tylko poczekaj aż sam przyjdzie
    ----
    a jak już przyjdzie to niech mówi z uśmiechem (choćby doklejonym), bo tylko wtedy mama słyszy i rozumie. My tak z uporem maniaka "wytresowaliśmy" formę komunikacji.
  • Nie zawsze są na to sposoby.
    Przypadek: mój brat
    Wkurzony potrafił zacząć ryczeć na pół miasta i nic nie było w stanie go uspokoić.
    W końcu mama zostawiała go żeby się wypłakał, wychodziła z pokoju, bo ile można wytrzymać.
    On tak wyć potrafił godzinę, dwie, trzy, czasem dłużej.
    Znajomi dawali złote rady, wszystkie bezwartościowe, nieltórzy z pretensją w głosie, bo jak tak można żeby dziecko się drze i nic.
    Mocne gardło chłopak miał jak na dwulatka.
  • Też tak potrafiłam wyć godzinami!
    a mama się odgrażała, że własne dzieci mi za to zapłacą - no to mam ;)
  • Chyba nie ruszaja wycia...przechodzilam po kolei rzeczywiscie w okolicach trzech lat...dwa razy nie zareagowanie i jakos dzieci stopniowo wyrosly. No ale ja nieczula matka jestem
  • @zoja
    bierzesz zbuntowanego do mnie. Wsadzamy dzieci do małego pokoju. Włączamy muzykę i pijemy kawę :)
    Blisko mnie mieszkasz
  • Powiem Wam, że od wczoraj - dzień krytyczny - b dużo modliłam się na różańcu za tego mojego synka, i dziś było O NIEBO lepiej:-) :-) :-)
  • mój Oskar taki była. Na początku spędzał niemal cały dzień sam w pokoju bo wył. Ale szybko się nauczył, że nie działa. Tyle, że on był z tych co wymagali izolacji by się wyciszyć.
    Z czasem trafiał kilka razy dziennie na chwilę do pokoju. Powył sobie i wychodził z uśmiechem : już się wywyłem :D
    a z czasem jakoś mu przeszło. Jego mama mówi, że w nowym domu spróbował kilka razy i zarzucił próby. Zmądrzał, dorósł i uznał, że bez sensu.
    Komunikacja międzyludzka daje więcej niż wycie.
    Ale my mu tłumaczyliśmy dużo.
  • U mnie prawie dwulatek momentami jest dość trudny i w takich chwilach staram się go maksymalnie rozśmieszyć, rozbawić, zająć czymś, co zawsze wprawia go w najlepszy nastrój. Działa :)
  • ta, u dwulatka tak. U trzylatka już niekoniecznie :)
  • Mam dwulatke. Nie cem, siama i MOJE. plus decybele jak startujacy odrzutowiec, smark na pol metra i wkurw skoncentrowany w 13kg na wysokosci niespelna 80cm. Coreczka mamusi :x
  • edytowano listopad 2015
    Po Twoim opisie@E.milia... nie chciałabyś szczupłego zięcia o zbliżonym temperamencie...? :D
  • E.milia, no co ja mogę powiedzieć. Rocznik.
    BTW, priva piszę.
  • Na moją trzylatkę wszyscy mówią zbój. Jest bardzo uparta. Też chce wszystko sama i nawet się z tego cieszę. Ale bywa ciężko.
    Dziadkowie się jej boją.
  • dzieki za watek :x Moja do tej pory bardzo grzeczna czterolatka zeczela wlasnie uskuteczniac jeki i marudzenia z dziwnych powodow i tlumaczenia nic nie daja:( Wykancza mnie to psychicznie, choc zwykle nie trwa dluzej niz 40 min, za to kilka razy w ciagu dnia...
  • @zoja, łączę się w bólu! U nas podstawa, to zachowanie przeze mnie zimnej krwi w każdej sytuacji. Nie żeby pomagało, ale jak ja się dam wyprowadzić z równowagi, to już wszystko się sypie. Jak trzylatek wyje to trudno, zdarza mi się wlec go za sobą za rękę, drącego się na pół miasta, wzbudzając na ulicach sensację, bo innej opcji nie ma. Zauważyłam jednak, że takie twarde stawianie sprawy pt. wychodzimy w tej chwili i już, kończy się zawsze źle, tj. totalnym buntem. Nie przynosi to u nas żadnych efektów wychowawczych w postaci tego, że dziecko wreszcie zaakceptuje fakt, że nie ono tu rządzi. Więc wolę z nim po dobroci - trudno, wychodzenie trwa czasem wieki całe zanim on się namyśli, że jednak założy buty, ale zaakceptowałam to. Czyli można powiedzieć, syn odniósł duży sukces wychowawczy w odniesieniu do mnie :)
  • Nasz domowy Potfór się uzywilizował około 16 roku życia. Ale i tak weekendy, kiedy przyjeżdża, mają dużo większe nasycenie hałasu i rodzinnych pretensji. Na szczęście, śmiechu też jest więcej ;-)
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.